|
Z DYSTANSU
Na spalonym(12): Zwykła formułka czteroletnia
Nie wiem czy ktokolwiek zauważył, ale mimo porażki, jaką niewątpliwie jest odpadnięcie z Mistrzostw Świata już w fazie grupowej, polska kadra na tej imprezie spisuje się coraz lepiej. To nie żart, w roku 98’ w ogóle nie graliśmy na mundialu, w 2002 zamykaliśmy grupową stawkę a teraz mamy aż 3-cie miejsce. Mało? Ale nie zapominajmy o słowach największego myśliciela polskiej piłki, a mianowicie o tym że „Polska to bagienko”, więc jak taki, za przeproszeniem, szlam ma wypłynąć na szerokie wody? A jednak ten sam pan obwiniał Janasa, że kadra nie awansowała. Kto jest w końcu winny? A to już zależy od wielu czynników.
Jeżeli nasi przegrywają winni są zawsze: piłkarze, selekcjoner, sztab szkoleniowy, masażysta, lekarz, kibice, pogoda, wiatr i kucharz, bo spasł naszych zawodników. Jedynymi niewiniątkami są działacze, czy po przegranym turnieju cztery lata temu odszedł ktoś z ważniejszych działaczy? Nie, bo oni nie mają wpływu na grę na MŚ. Nie, bo po co? Oczywiście, gdyby zdarzyło się tak, że kadra Janasa odniosłaby jakiś sukces pierwsi w kolejce do odbioru gratulacji byliby pan Listkiewicz z innymi VIP’ami którzy pojechali do Niemiec wspierać piłkarzy mentalnie, a co najważniejsze osobiście, spędzając jakieś dwa tygodnie w luksusowych hotelach na koszt związku.
|
|
Ale skoro mamy dojść do tego, kto jest rzeczywiście winny to dla mnie odpowiedź jest jedna. Paweł Janas. Gdyby nie system powołań nawet obstawiałbym przy pozostawieniu go na stanowisku. Selekcjoner zepsuł mistrzostwa tym, że nie powołał Frankowskiego i Dudka (jako zmiennika doskonale broniącego Boruca), być może też Kłosa. Wpadka z Ekwadorem, porządna gra z Niemcami (co prawda z wpadką w końcówce, ale i tak gratuluję piłkarzom wysokiego poziomu gry), no i zwycięstwo z Kostaryką. Główną przyczyną odpadnięcia naszych była porażka w pierwszym meczu. Za późno na to, żeby wymieniać przyczyny przegranej, ale pewne jest jedno - z atakiem tego poziomu nie było o czym mówić. Wróćmy na chwilę do sprawy powołania Tomasza Frankowskiego - głównym argumentem był brak formy - ja ten argument łatwo obalę. Tomek to porządny i profesjonalny piłkarz. Według mnie na zgrupowaniach ćwiczyłby bardzo ciężko, co poskutkowałoby wzrostem formy. Dodatkowo zawodnik miał świetną motywację do ciężkiej pracy - to miały być jego pierwsze mistrzostwa. A „Janosik” zepsuł wszystkie marzenia - i to nie byle komu, bo człowiekowi który najbardziej przyczynił się do tego, że Polska reprezentacja pojechała zwiedzać niemieckie stadiony. Otóż na dokładkę trzeba było wziąć pod lupę stopień zgrania tego piłkarza z podstawowym napastnikiem reprezentacyjnego składu Maciejem Żurawskim. A poziom ten jest wysoki, gdyż obaj piłkarze przez spory okres czasu byli partnerami w ataku w krakowskiej Wiśle. Wniosek? A to już Państwa zadanie.
Podsumowując: W internecie pojawiły się propozycje napisów na autokarze naszej reprezentacji, najbardziej podoba się wersja: „280 Koni, 24 osły”, pasuje prawda? A Wam który podoba się najbardziej? (Napisy do wglądu na naszym forum) Proszę o komentarze!
Autor: Piotr Goguś
Skomentuj na forum
>>
| |