|
Tenis ziemny
Roland Garros
W ciągu pierwszych
dwóch tygodni czerwca oczy całego tenisowego świata skupiły się na Paryżu. W
stolicy Francji na ziemnych kortach noszących imię Rolanda Garrosa odbył się
drugi w tym roku (po Australian Open) turniej wielkoszlemowy. Najbardziej na
zwycięstwie zależało Szwajcarowi Rogerowi Federerowi, który po raz pierwszy w
karierze miał szansę wygrać wielkiego szlema, czyli odnieść triumfy we
wszystkich kolejnych turniejach.
Kiepscy biało-czerwoni
Do French Open z wielkimi nadziejami przystępowali
reprezentanci Polski. Szczególnie liczyliśmy na naszą obecnie najlepszą
zawodniczkę, Martę Domachowską oraz
eksportowy debel Mariusz Fyrstenberg
i Marcin Matkowski. Pozostali Polacy
zostali skazani na walkę o miejsce w drabince w eliminacjach. Niestety, aż tak
dobrze im tam nie szło. Ze wszystkich naszych uczestników kwalifikacji
najdalej, bo aż do trzeciej rundy dotarła Joanna Sakowicz. Tam natrafiła na
Białorusinkę Wiktorię Azarenką.
Pomimo wygrania pierwszego seta 6-3, drugiego oddała do zera, a trzeci
zakończył się tym samym wynikiem, co pierwszy, tylko w drugą stronę.
Występująca od pierwszej rundy Domachowska
natrafiła na teoretycznie niezbyt wymagającą rywalkę. W swoim inauguracyjnym
meczu stanęła naprzeciw rozstawionej z numerem 16. Czeszce Nicoli Vaidosovej. W pierwszym secie Polka
grała katastrofalnie, pierwszego gema wygrywając dopiero przy stanie 0-5. W
drugim próbowała nawiązać walkę, ale Czeszka była tego dnia za mocna.
Zwyciężyła w meczu 6-1, 6-3 i to ona awansowała do drugiej rundy.
Lepiej poszło naszemu deblowi, który odpadł w drugiej
rundzie. Para Fyrstenberg/Matkowski przegrała z Francuzami Jeromem Haehnem i Alexandrem Sidorenką. Polacy prowadzili w
pierwszej partii 5-4 i 6-5. Jednak reprezentanci gospodarzy wytrzymali presję,
doprowadzili to tie-breaka, gdzie pokonali naszych 7-4. Również drugi set był
bardzo zacięty. Obie pary walczyły jak lwy. Ponownie rozstrzygnięcie musiało
zapaść w tie-breaku. Niestety, i tym razem lepsi okazali się występujący dzięki
dzikiej karcie Francuzi. Mariusz i Marcin, pomimo dobrej gry, odpadli.
Zawód Francuzów
Do organizatorów French Open nie można mieć żadnych
zastrzeżeń. Niestety, nie można już tego powiedzieć o pochodzących z tego kraju
tenisistach, którzy od początku zawodzili oczekiwania kibiców. Jeszcze przed
turniejem rezygnowali faworyci gospodarzy do miana najlepszego: Arnaud Clement i Mary Pierce. Oboje z walki o laur wyeliminowały kontuzje.
Im dalej w turniej, tym częściej Francuzi przegrywali swoje
pojedynki. W pierwszej rundzie wyeliminowani zostali między innymi: Aurelie Vedy, Virginie Razzano, Michael Llodra
i Fabrice Santoro. Z początku
wyśmienicie radziła sobie główna nadzieja kraju wina, Amelie Mauresmo. Ta zaczęła od pokonania
Amerykanki Meghann Shaughnessy 6-4,
6-4. W drugiej rundzie uporała się z Wierą Duszewiną
i Serbką Jeleną Janković. W 1/8
finału stanęła naprzeciw pogromczymi Marty Domachowskiej, Nicolą Vaidisovą.
Pierwszego seta wygrała rozstawiona z numerem 1 „gospodyni”, ale dopiero po
tie-breaku. W następnych dwóch nie miała już nic do powiedzenia i do
ćwierćfinału awansowała Czeszka.
Niewiele lepiej spisywali się mężczyźni. W 1/8 finału
znalazło się zaledwie dwóch zawodników z Francji, Gael Monfils i Julien Bennetau.
Ten etap okazał się ostatnim przystankiem dla tego pierwszego, który uległ
Serbowi Novakovi Djokoviciowi. Drugi
prowadził już 5-1 z Hiszpanem Alberto Martinem.
Wtedy rodak Rafaela Nadala
zrezygnował z dalszej gry z powodu kontuzji. Bennetau w pewnym sensie
przypadkowo dostał się do ćwierćfinału. Tam przegrał z Chorwatem Ivanem Ljubiciciem.
Czeska rewelacja
Mowa tu oczywiście o wyżej wspomnianej Nicoli Vaidisovej.
|
| Nalbandian zwycięzcą French Open | źródło: AFP |
Rozstawiona z numerem 1 zawodniczka na samym początku odebrała marzenia o
dalszej grze reprezentantce Polski. W drugiej rundzie bardzo łatwo poradziła
sobie z Chinką Tiantian Sun 6-1,
6-3. Po dosyć prostym przebrnięciu przez kolejną fazę turnieju, Nicola musiała
się zmierzyć z wielką faworytką, Amelie Mauresmo. Pomimo porażki w pierwszym
secie, w dwóch następnych obnażyła wszelkie braki Francuzki, udowadniając tym
samym, że „gospodyni” jest bez formy i nie należy jej się miejsce w
ćwierćfinale. Tam czekała na nią kolejna bardzo mocna przeciwniczka, Amerykanka
Venus Williams. Również ten mecz
rozpoczął się od porażki Vaidisovej w premierowej partii. Jednak i tym razem
Nicola się pozbierała i do końca już nie dała pograć w dwóch następnych.
Po pokonaniu Amelie i Wenus wydawało się, że półfinał
będzie tylko formalnością. Czeszka miała łatwo poradzić sobie z finalistką
J&S Cup, Swietłaną Kuzniecową.
Pojedynek od początku był bardzo zacięty. Zakończył się zwycięstwem Vaidisovej
5-7. W drugim zawodniczki walczyły jeszcze mocniej, popisując się fenomenalnymi
zagraniami, często wdając się w długie wymiany. Tym razem, po tie-breaku,
lepsza okazała się Rosjanka. W decydującej partii Nicola całkowicie opadła z
sił. Swietłana narzuciła jej swój styl gry i zwyciężyła 6-2. Tak zakończyła się
przygoda fantastycznej Czeszki z French Open. Żal tylko, że Marty Domachowskiej
lub innej Polki nie było stać na taki wynik.
|
|
Marsz Federera
Najlepszemu obecnie tenisiście świata i liderowi obu
rankingów Szwajcarowi Rogerowi Federerowi
nigdy, aż tak dobrze nie szło na nawierzchni ziemnej. Nigdy też nie powodziło
mu się w Paryżu. Dotychczas jego najwyższym osiągnięciem był zeszłoroczny
ćwierćfinał. Teraz jednak miał szczególną motywację do odniesienia triumfu w
Paryżu. Gdyby wygrał, zdobyłby pierwszego w karierze wielkiego szlema.
Wiedział, że będzie to trudne wyzwanie, bo w drugiej połowie drabinki znajdował
się rozstawiony z dwójką Hiszpan Rafael Nadal, z którym król Roger w tym
sezonie grał trzy razy i trzykrotnie przegrał. Welwet wziął się od razu ostro
do pracy. W pierwszej rundzie pokonał z problemami Argentyńczyka Diego Hartfielda. W następnej już gładko
poradził sobie z Kolumbijczykiem Alejandro Fallą.
W 1/8 finały udało mu się wyeliminować Czecha Tomasa Berdycha, a w ćwierćfinale Chorwata Mario Ancicia.
W półfinale czekał na niego rywal, z którym Szwajcar
walczył podczas swojego pierwszego wimbledońskiego finału, Argentyńczyk David Nalbandian. Latynos nie ukrywał, że ma
ochotę na pokonanie lidera obu rankingów. Mecz zaczął się po jego myśli.
Zawodnik z Ameryki Południowej grał pewnie i konsekwentnie. Dało mu to
zwycięstwo 6-3 w pierwszym secie. Drugi również był zacięty. Federerowi udało
się jednak przełamać rywala i wygrać 6-4. W trzeciej miał miejsce prawdziwy
dramat Argentyńczyka. Przy stanie 5-2 dla Helweta David musiał zrezygnować z
dalszego udziału w grze. Nalbandianowi nie udało się pokonać bólu i skreczował.
Królowa Justine i król Rafael
Po wyeliminowaniu Nicoli Vaidisovej, Swietłanie Kuzniecowej
na drodze do drugiego wielkoszlemowego tytułu w karierze stała już tylko jedna
osoba, zwyciężczyni sprzed roku, Belgijka Justine Henin-Hardenne. Obie tenisistki spotkały się już na najwyższym
turniejowym szczeblu, a było to rok temu w finale J&S Cup w Warszawie.
Lepsza okazała się wtedy Belgijka. Pomimo twardych oporów stawianych przez
Słowiankę, Justine odnotowała wygrane w kolejnych gemach. Pierwszy set
zakończył się prowadzeniem obrończyni tytułu z zeszłego roku 6-4. W drugiej
partii Rosjanka dzielnie broniła się tylko do stanu 3-4. Wtedy
dwudziestoczteroletnia Belgijka wygrała jej serwis i zrobiło 5-3. Kuzniecowa
zdołała to odrobić, lecz przegrała kolejne swoje podanie i po raz kolejny
poległa w finale, a Henin-Hardenne mogła cieszyć się z piątego wielkoszlemowego
zwycięstwa, w tym trzeciego we Francji.
W męskim finale zadebiutował Federer. Jego motywacja do
wygrania była ogromna. Tym bardziej, że naprzeciw niego stanął dziewiętnastolatek
z Majorki, który rok wcześniej schodził z kortu centralnego w roli zwycięzcy.
Mowa tu oczywiście o Rafaelu Nadalu. Dodatkowo Szwajcara do walki nakręcał
fakt, że w tym roku już trzy razy mierzył się z Hiszpanem i zawsze przegrywał.
Pierwszy set poszedł wybornie po myśli Helweta. Syn
słynnego niegdyś stopera Barcelony praktycznie w ogóle nie grał. 6-1 dla króla
Rogera. W drugiej partii było zupełnie odwrotnie. To Rafie wychodziło wszystko,
a rywal nie miał żadnego pomysłu na grę. Od trzeciej zaczęła się prawdziwa
walka. Tę bitwę na swoją korzyść rozstrzygnął dziewiętnastolatek. W czwartej
miała miejsce prawdziwa wojna. Obaj zawodnicy prezentowali w swojej grze pasję
i konsekwencję. Ostatecznie o zwycięstwie decydował tie-break. Szwajcar zgromadził
w nim na swoim koncie 4 punkty. Przeciwnik wygrał aż 7 piłek i obronił tytuł.
Niesamowita Radwańska
W zeszłym roku cała Polska emocjonowała się wspaniałą
postawą siedemnastoletniej Agnieszki Radwańskiej
w młodzieżowym turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu.
|
| Agnieszka Radwańska | źródło: AFP |
W czasie
młodzieżowych rozgrywek w Paryżu Agnieszka Również dostarczyła nam wiele
radości. Zarówno w grze pojedynczej, jak i deblowej. W obu przypadkach brnęła
przez kolejne przeszkody jak burza, odsyłając rywalki do domu z kwitkiem. W
parze z Caroline Wozniacki dotarła
aż do finału. Tam w pierwszym secie jak równe z równymi toczyły bój z Kanadyjką
Sharon Fichman i Rosjanką Anastazją Pawliuchenkową. Wygrały tę partię 7-6.
Niestety, kosztowało je to bardzo dużo sił i w dwóch następnych całkowicie
oddały pole przeciwniczkom, które nie zmarnowały okazji i wygrały.
W turnieju indywidualnym Radwańska również zakończyła swój
udział dopiero w finale. W przeciwieństwie do debla, tym razem okazała się
najlepsza. Zwycięstwo smakowało wyjątkowo, gdyż z kortu jako pokonana schodziła
Anastazja Pawlichenkowa, jej pogromczymi z finału gry podwójnej. Polka wygrała
6-4, 6-1 i odniosła swoje drugie młodzieżowe wielkoszlemowe zwycięstwo.
We French Open, turnieju
wielkoszlemowym rozgrywanym na ziemnych kortach imienia Rolada Garrosa mieliśmy
powtórkę sprzed roku. Ponownie zakończył się on zwycięstwem Justine
Henin-Hardenne i Rafaela Nadala. Do tego ostatniego pecha ma Roger Federer.
Przegrał z nim już czwarty finał w tym roku. Hiszpan wyraźnie daje Szwajcarowi
do rozumienia, że ma chętkę na przejęcie od Helweta tytułu najlepszego
tenisisty świata. W sumie w Paryżu miał ułatwione zadanie, gdyż grał na swojej
ulubionej nawierzchni. Następny turniej wielkoszlemowy rozgrywany będzie już na
terenie Federera. Wkraczamy bowiem w serię turniejów na kortach trawiastych.
Boli słaba postawa Polaków. Wszyscy nasi zawodnicy biorący udział w paryskim
szlemie powinni brać przykład z Coli Vaidisovej lub Agnieszki Radwańskiej,
startującej wśród młodzików. Może na Wimbledonie będzie lepiej.
Autor: Łukasz Koszewski
Skomentuj
na forum >>
| |