strona: 49        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Tenis ziemny

Roland Garros


W ciągu pierwszych dwóch tygodni czerwca oczy całego tenisowego świata skupiły się na Paryżu. W stolicy Francji na ziemnych kortach noszących imię Rolanda Garrosa odbył się drugi w tym roku (po Australian Open) turniej wielkoszlemowy. Najbardziej na zwycięstwie zależało Szwajcarowi Rogerowi Federerowi, który po raz pierwszy w karierze miał szansę wygrać wielkiego szlema, czyli odnieść triumfy we wszystkich kolejnych turniejach.

Kiepscy biało-czerwoni
Do French Open z wielkimi nadziejami przystępowali reprezentanci Polski. Szczególnie liczyliśmy na naszą obecnie najlepszą zawodniczkę, Martę Domachowską oraz eksportowy debel Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Pozostali Polacy zostali skazani na walkę o miejsce w drabince w eliminacjach. Niestety, aż tak dobrze im tam nie szło. Ze wszystkich naszych uczestników kwalifikacji najdalej, bo aż do trzeciej rundy dotarła Joanna Sakowicz. Tam natrafiła na Białorusinkę Wiktorię Azarenką. Pomimo wygrania pierwszego seta 6-3, drugiego oddała do zera, a trzeci zakończył się tym samym wynikiem, co pierwszy, tylko w drugą stronę.

Występująca od pierwszej rundy Domachowska natrafiła na teoretycznie niezbyt wymagającą rywalkę. W swoim inauguracyjnym meczu stanęła naprzeciw rozstawionej z numerem 16. Czeszce Nicoli Vaidosovej. W pierwszym secie Polka grała katastrofalnie, pierwszego gema wygrywając dopiero przy stanie 0-5. W drugim próbowała nawiązać walkę, ale Czeszka była tego dnia za mocna. Zwyciężyła w meczu 6-1, 6-3 i to ona awansowała do drugiej rundy.

Lepiej poszło naszemu deblowi, który odpadł w drugiej rundzie. Para Fyrstenberg/Matkowski przegrała z Francuzami Jeromem Haehnem i Alexandrem Sidorenką. Polacy prowadzili w pierwszej partii 5-4 i 6-5. Jednak reprezentanci gospodarzy wytrzymali presję, doprowadzili to tie-breaka, gdzie pokonali naszych 7-4. Również drugi set był bardzo zacięty. Obie pary walczyły jak lwy. Ponownie rozstrzygnięcie musiało zapaść w tie-breaku. Niestety, i tym razem lepsi okazali się występujący dzięki dzikiej karcie Francuzi. Mariusz i Marcin, pomimo dobrej gry, odpadli.

Zawód Francuzów
Do organizatorów French Open nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Niestety, nie można już tego powiedzieć o pochodzących z tego kraju tenisistach, którzy od początku zawodzili oczekiwania kibiców. Jeszcze przed turniejem rezygnowali faworyci gospodarzy do miana najlepszego: Arnaud Clement i Mary Pierce. Oboje z walki o laur wyeliminowały kontuzje.

Im dalej w turniej, tym częściej Francuzi przegrywali swoje pojedynki. W pierwszej rundzie wyeliminowani zostali między innymi: Aurelie Vedy, Virginie Razzano, Michael Llodra i Fabrice Santoro. Z początku wyśmienicie radziła sobie główna nadzieja kraju wina, Amelie Mauresmo. Ta zaczęła od pokonania Amerykanki Meghann Shaughnessy 6-4, 6-4. W drugiej rundzie uporała się z Wierą Duszewiną i Serbką Jeleną Janković. W 1/8 finału stanęła naprzeciw pogromczymi Marty Domachowskiej, Nicolą Vaidisovą. Pierwszego seta wygrała rozstawiona z numerem 1 „gospodyni”, ale dopiero po tie-breaku. W następnych dwóch nie miała już nic do powiedzenia i do ćwierćfinału awansowała Czeszka.

Niewiele lepiej spisywali się mężczyźni. W 1/8 finału znalazło się zaledwie dwóch zawodników z Francji, Gael Monfils i Julien Bennetau. Ten etap okazał się ostatnim przystankiem dla tego pierwszego, który uległ Serbowi Novakovi Djokoviciowi. Drugi prowadził już 5-1 z Hiszpanem Alberto Martinem. Wtedy rodak Rafaela Nadala zrezygnował z dalszej gry z powodu kontuzji. Bennetau w pewnym sensie przypadkowo dostał się do ćwierćfinału. Tam przegrał z Chorwatem Ivanem Ljubiciciem.

Czeska rewelacja
Mowa tu oczywiście o wyżej wspomnianej Nicoli Vaidisovej.
| Nalbandian zwycięzcą French Open |
źródło: AFP
Rozstawiona z numerem 1 zawodniczka na samym początku odebrała marzenia o dalszej grze reprezentantce Polski. W drugiej rundzie bardzo łatwo poradziła sobie z Chinką Tiantian Sun 6-1, 6-3. Po dosyć prostym przebrnięciu przez kolejną fazę turnieju, Nicola musiała się zmierzyć z wielką faworytką, Amelie Mauresmo. Pomimo porażki w pierwszym secie, w dwóch następnych obnażyła wszelkie braki Francuzki, udowadniając tym samym, że „gospodyni” jest bez formy i nie należy jej się miejsce w ćwierćfinale. Tam czekała na nią kolejna bardzo mocna przeciwniczka, Amerykanka Venus Williams. Również ten mecz rozpoczął się od porażki Vaidisovej w premierowej partii. Jednak i tym razem Nicola się pozbierała i do końca już nie dała pograć w dwóch następnych.

Po pokonaniu Amelie i Wenus wydawało się, że półfinał będzie tylko formalnością. Czeszka miała łatwo poradzić sobie z finalistką J&S Cup, Swietłaną Kuzniecową. Pojedynek od początku był bardzo zacięty. Zakończył się zwycięstwem Vaidisovej 5-7. W drugim zawodniczki walczyły jeszcze mocniej, popisując się fenomenalnymi zagraniami, często wdając się w długie wymiany. Tym razem, po tie-breaku, lepsza okazała się Rosjanka. W decydującej partii Nicola całkowicie opadła z sił. Swietłana narzuciła jej swój styl gry i zwyciężyła 6-2. Tak zakończyła się przygoda fantastycznej Czeszki z French Open. Żal tylko, że Marty Domachowskiej lub innej Polki nie było stać na taki wynik.



Marsz Federera
Najlepszemu obecnie tenisiście świata i liderowi obu rankingów Szwajcarowi Rogerowi Federerowi nigdy, aż tak dobrze nie szło na nawierzchni ziemnej. Nigdy też nie powodziło mu się w Paryżu. Dotychczas jego najwyższym osiągnięciem był zeszłoroczny ćwierćfinał. Teraz jednak miał szczególną motywację do odniesienia triumfu w Paryżu. Gdyby wygrał, zdobyłby pierwszego w karierze wielkiego szlema. Wiedział, że będzie to trudne wyzwanie, bo w drugiej połowie drabinki znajdował się rozstawiony z dwójką Hiszpan Rafael Nadal, z którym król Roger w tym sezonie grał trzy razy i trzykrotnie przegrał. Welwet wziął się od razu ostro do pracy. W pierwszej rundzie pokonał z problemami Argentyńczyka Diego Hartfielda. W następnej już gładko poradził sobie z Kolumbijczykiem Alejandro Fallą. W 1/8 finały udało mu się wyeliminować Czecha Tomasa Berdycha, a w ćwierćfinale Chorwata Mario Ancicia.

W półfinale czekał na niego rywal, z którym Szwajcar walczył podczas swojego pierwszego wimbledońskiego finału, Argentyńczyk David Nalbandian. Latynos nie ukrywał, że ma ochotę na pokonanie lidera obu rankingów. Mecz zaczął się po jego myśli. Zawodnik z Ameryki Południowej grał pewnie i konsekwentnie. Dało mu to zwycięstwo 6-3 w pierwszym secie. Drugi również był zacięty. Federerowi udało się jednak przełamać rywala i wygrać 6-4. W trzeciej miał miejsce prawdziwy dramat Argentyńczyka. Przy stanie 5-2 dla Helweta David musiał zrezygnować z dalszego udziału w grze. Nalbandianowi nie udało się pokonać bólu i skreczował.

Królowa Justine i król Rafael
Po wyeliminowaniu Nicoli Vaidisovej, Swietłanie Kuzniecowej na drodze do drugiego wielkoszlemowego tytułu w karierze stała już tylko jedna osoba, zwyciężczyni sprzed roku, Belgijka Justine Henin-Hardenne. Obie tenisistki spotkały się już na najwyższym turniejowym szczeblu, a było to rok temu w finale J&S Cup w Warszawie. Lepsza okazała się wtedy Belgijka. Pomimo twardych oporów stawianych przez Słowiankę, Justine odnotowała wygrane w kolejnych gemach. Pierwszy set zakończył się prowadzeniem obrończyni tytułu z zeszłego roku 6-4. W drugiej partii Rosjanka dzielnie broniła się tylko do stanu 3-4. Wtedy dwudziestoczteroletnia Belgijka wygrała jej serwis i zrobiło 5-3. Kuzniecowa zdołała to odrobić, lecz przegrała kolejne swoje podanie i po raz kolejny poległa w finale, a Henin-Hardenne mogła cieszyć się z piątego wielkoszlemowego zwycięstwa, w tym trzeciego we Francji.

W męskim finale zadebiutował Federer. Jego motywacja do wygrania była ogromna. Tym bardziej, że naprzeciw niego stanął dziewiętnastolatek z Majorki, który rok wcześniej schodził z kortu centralnego w roli zwycięzcy. Mowa tu oczywiście o Rafaelu Nadalu. Dodatkowo Szwajcara do walki nakręcał fakt, że w tym roku już trzy razy mierzył się z Hiszpanem i zawsze przegrywał.

Pierwszy set poszedł wybornie po myśli Helweta. Syn słynnego niegdyś stopera Barcelony praktycznie w ogóle nie grał. 6-1 dla króla Rogera. W drugiej partii było zupełnie odwrotnie. To Rafie wychodziło wszystko, a rywal nie miał żadnego pomysłu na grę. Od trzeciej zaczęła się prawdziwa walka. Tę bitwę na swoją korzyść rozstrzygnął dziewiętnastolatek. W czwartej miała miejsce prawdziwa wojna. Obaj zawodnicy prezentowali w swojej grze pasję i konsekwencję. Ostatecznie o zwycięstwie decydował tie-break. Szwajcar zgromadził w nim na swoim koncie 4 punkty. Przeciwnik wygrał aż 7 piłek i obronił tytuł.

Niesamowita Radwańska
W zeszłym roku cała Polska emocjonowała się wspaniałą postawą siedemnastoletniej Agnieszki Radwańskiej w młodzieżowym turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu.
| Agnieszka Radwańska |
źródło: AFP
W czasie młodzieżowych rozgrywek w Paryżu Agnieszka Również dostarczyła nam wiele radości. Zarówno w grze pojedynczej, jak i deblowej. W obu przypadkach brnęła przez kolejne przeszkody jak burza, odsyłając rywalki do domu z kwitkiem. W parze z Caroline Wozniacki dotarła aż do finału. Tam w pierwszym secie jak równe z równymi toczyły bój z Kanadyjką Sharon Fichman i Rosjanką Anastazją Pawliuchenkową. Wygrały tę partię 7-6. Niestety, kosztowało je to bardzo dużo sił i w dwóch następnych całkowicie oddały pole przeciwniczkom, które nie zmarnowały okazji i wygrały.

W turnieju indywidualnym Radwańska również zakończyła swój udział dopiero w finale. W przeciwieństwie do debla, tym razem okazała się najlepsza. Zwycięstwo smakowało wyjątkowo, gdyż z kortu jako pokonana schodziła Anastazja Pawlichenkowa, jej pogromczymi z finału gry podwójnej. Polka wygrała 6-4, 6-1 i odniosła swoje drugie młodzieżowe wielkoszlemowe zwycięstwo.

We French Open, turnieju wielkoszlemowym rozgrywanym na ziemnych kortach imienia Rolada Garrosa mieliśmy powtórkę sprzed roku. Ponownie zakończył się on zwycięstwem Justine Henin-Hardenne i Rafaela Nadala. Do tego ostatniego pecha ma Roger Federer. Przegrał z nim już czwarty finał w tym roku. Hiszpan wyraźnie daje Szwajcarowi do rozumienia, że ma chętkę na przejęcie od Helweta tytułu najlepszego tenisisty świata. W sumie w Paryżu miał ułatwione zadanie, gdyż grał na swojej ulubionej nawierzchni. Następny turniej wielkoszlemowy rozgrywany będzie już na terenie Federera. Wkraczamy bowiem w serię turniejów na kortach trawiastych. Boli słaba postawa Polaków. Wszyscy nasi zawodnicy biorący udział w paryskim szlemie powinni brać przykład z Coli Vaidisovej lub Agnieszki Radwańskiej, startującej wśród młodzików. Może na Wimbledonie będzie lepiej.


Autor: Łukasz Koszewski

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>