strona: 36        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Siatkówka

Memoriał im. Huberta Wagnera


Od zwycięstwa w silnie obsadzonym Memoriale H. Wagnera, rozpoczęli w tym sezonie zmagania nasi siatkarze. Dla podopiecznych trenera Lozano był to zarazem ostatni sprawdzian formy przed rozpoczynającą się już w połowie lipca Ligą Światową. Dla argentyńskiego szkoleniowca najważniejszą imprezą tego sezonu nadal pozostają listopadowe MŚ w Japonii, co podkreśla na każdym kroku, jednak w żadnym wypadku nie zamierza dyskredytować startu Polaków w LŚ. Nasi gracze błysnęli na memoriale naprawdę świetną formą, dużą motywacją i zaangażowaniem, oby w dalszej części sezonu potrafili to przekłuć np. na medal MŚ.

Po raz pierwszy w Olsztynie zaprezentowało się aż 8 zespołów (w tym Włosi i Kubańczycy) - podzielonych na dwie grupy. Mimo że ekipa „azzuri” przyjechała do Polski w rezerwowym składzie, to i tak ich mecz w grupie A z „biało- czerwonymi” wzbudzał największe emocje. W grupie B zagrali Kubańczycy, których polscy siatkarze dobrze pamiętają z zeszłorocznego finału LŚ. Zawodnicy zza oceanu przysłali na turniej swoich najlepszych zawodników, który również był dla nich przetarciem przed startem w LŚ. Co ciekawe w grupie z Polską wystąpił także zespół Egiptu - prowadzony przez byłego trenera PZU AZS Olsztyn, Grzegorza Rysia, który buduje w tym kraju nowy, oparty na młodych graczach zespół. Oprócz pierwszej reprezentacji Polski, na memoriale zaprezentowała się także nasza kadra B, która zagrała w grupie B: z Kubą, Kanadą i Portugalią.

Z kompletem punktów
W pierwszym pojedynku Polska A zmierzyła się z Norwegią. Dla polskich graczy był to pierwszy od ponad miesiąca po zgrupowaniu kadry mecz o stawkę. Lozano rozpoczął to spotkanie najmocniejszym składem, co zaowocowało łatwym i spokojnym zwycięstwem. Nawet trzeci przegrany przez „biało- czerwonych” set nie przyniósł nerwowości w naszej ekipie. Świetnie dysponowany w obronie był w tym meczu Krzysztof Ignaczak, a na skrzydle szalał Grzegorz Szymański. Polacy zwyciężyli 3:1 i tylko szkoda przegranego seta, przez tak dobrze znane u naszych siatkarzy „rozprężenie”.

Drugi pojedynek z Egiptem także nie przyniósł spodziewanych emocji. Polacy mimo, że zagrali nieco innym ustawieniem jak ze Skandynawami, to nie mieli żadnych problemów ze słabo zgraną i fatalnie taktycznie grającą drużyną z Afryki. Szybkie i łatwe zwycięstwo w trzech setach dało naszym siatkarzom luz przed ostatnim meczem w grupie z Włochami.

Mecz z „azzuri” dla obu ekip był walką o pierwsze miejsce w grupie A. Włosi swoje największe gwiazdy jak: Allesandro Fei, czy Andrea Sartoretti zostawili w domu. Zmiennicy nie spisali się źle, ale na świetnie dysponowaną Polskę, to było w tym meczu za mało. Niestety znowu powtórzyła się historia z meczu z Norwegią i po dwóch wygranych przez naszych graczy setach, w trzecim oddaliśmy rywalowi inicjatywę. Na szczęście ostra reprymenda od trenera Lozano poskutkowała i w czwartej, ostatniej partii Polacy wygrali do 16.



W grupie B najsłabszą okazała się Polska B, składająca się głównie z graczy młodego pokolenia. Dużą niespodzianką była postawa Kanady, która wyprzedziła w tabeli Portugalię, grupę wygrali Kubańczycy.

Pięciosetowy horror
W półfinałach zmierzyły się Włochy z Kubą i Polska z Kanadą. Dużo bardziej emocjonujący przebieg miał ten drugi pojedynek. Już pierwszy przegrany przez Polskę do 19. set, wróżył ciężkie spotkanie. Polacy sprawiali wrażenie jakby nieco zlekceważyli rywala, na zbyt wiele mu pozwalając. Nasi siatkarze nie umieli narzucić w tym spotkaniu swojego stylu gry. Po czterech setach był remis 2:2, o zwycięstwie i awansie do finału podopiecznych trenera Lozano, zadecydował dopiero tie-break. W drugim meczu Kubańczycy bez najmniejszych kłopotów uporali się z Włochami w trzech setach. W meczu o „brąz” Kanada pokonała podłamanych porażką w półfinale Włochów 3:1.

Pierwszy triumf
W finale memoriału Polska zagrała z Kubą. Dla naszej ekipy mecz z tą drużyną miał być rewanżem za zeszłoroczny przegrany „mały finał” w LŚ. Motywacja dla „biało- czerwonych” była tym większa, że jeszcze nigdy nie wygrali turnieju im. H. Wagnera. Początek należał zdecydowanie do Kubańczyków. Podopiecznych Raula Lozano rywale odrzucili od siatki mocnymi zagrywkami, celnie kontratakując ze skrzydeł. Dopiero w drugiej części seta Polacy odrobili straty, a dzięki szczelnemu blokowi pozbawili Kubę szans na przedarcie się w ataku. Ostatecznie nasi siatkarze wygrali tego seta do 23. Drugi set meczu to popis gry Polaków, którzy niemiłosiernie wykorzystywali niewymuszone błędy rywali, przede wszystkim w polu zagrywki. Po łatwym zwycięstwie w tej partii, trzecia znowu wprowadziła w szeregi Polaków nerwowość i chaos, co skończyło się dla nas fatalnie i porażką do 15. Świetnie zorganizowana linia obrony i szczelny blok okazały się receptą Polaków na Kubę w czwartym secie. Kompletnie rozbici goście popełniali mnóstwo błędów w ataku, mnożyły się nieporozumienia pod siatką oraz w odbiorze polskich serwisów. W końcówce Kubańczycy poprawili zagrywkę i od razu sprawili Polakom problemy z odbiorem. Zdołali zbliżyć się jeszcze na trzy punkty przy stanie 21:18 dla Polski, ale kolejny błędny serwis i skuteczny pojedynczy blok Zagumnego oddaliły szansę Kuby na doprowadzenie do tie-breaka. Polacy po raz pierwszy triumfowali w tym turnieju.

Po memoriale trener Lozano ogłosił skład na LŚ, znaleźli się w nim: Winiarski, Gruszka, Pliński, Zagumny, Murek, Grzyb, Żygadło, Wlazły, Kadziewicz, Szymański, Świderski, Ignaczak (libero). Do kadry B został przesunięty Michał Bąkiewicz, z którym jednak Lozano wiąże nadzieje i chce, by zawodnik ten nie przestawał grać. Dlatego też ma on pojechać z rezerwami na turniej do Włoch. Pierwsze mecze w LŚ z USA nasi siatkarze rozegrają już 14 i 15 lipca.


Autor: Marek Mirek

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis trePci | następna >>