strona: 35        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Piłka nożna

Przemysław Kazimierczak


O Ireneusza Jelenia zabiega AJ Auxerre*, Kamilem Kosowskim zainteresowany jest Panathinaikos Ateny, o Jacka Bąka i Bartosza Bosackiego pytają kluby angielskie, za granicą w przyszłym sezonie grać też powinni Marcin Baszczyński, Łukasz Fabiański, Radosław Sobolewski i Łukasz Surma. Popyt na naszych piłkarzy jest dość duży, mimo faktu, że MŚ nam nie wyszły. Jednakże póki co, to tylko transferowe przymiarki, więc możliwość jest i taka, że żaden z w/w piłkarzy klubu nie zmieni. Jeśli tak się faktycznie stanie, to wielce prawdopodobne jest, że największym transferowym wydarzeniem tego lata będą przenosiny Przemysława Kaźmierczaka z Pogoni Szczecin do Boavisty Porto.

Wydawało się, że 24-letni wychowanek ŁKS Łódź już zimą opuści Szczecin. Właścicielowi Pogoni, Antoniemu Ptakowi znów zapragnęła się rewolucja w polskim futbolu. Po tym jak swego czasu do nazwy ŁKS dodał swoje nazwisko, teraz łódzkiemu biznesmenowi zamarzył się klub złożony z samych Brazylijczyków. Pomysł może i godny uwagi, ale nie w Polsce, dlatego dziś chyba nie wielu jest takich, których słaba postawa wiosną Pogoni Szczecin zdziwiła. Wszyscy nie-brazylijscy gracze dostali wolną rękę w poszukiwaniu klubów i większość z tego skorzystała, ale Kaźmierczak tego szczęścia nie miał. Był, podobnie jak Rafał Grzelak bliski przejścia do Wisły Kraków. Ostatecznie żaden z zawodników z wicemistrzem Polski nie doszedł do porozumienia w kwestii kontraktu indywidualnego i sprawa przenosin do Krakowa obu graczy dość szybko upadła. O ile Rafał Grzelak może dziś tego żałować, bo wiosną widać było, że 'Białej Gwieździe' przydałby się dobry lewy pomocnik (fatalna runda w wykonaniu Marka Zieńczuka), o tyle Kaźmierczak ma prawo być zadowolonym z tego, że został w Szczecinie, bo w rundzie wiosennej był niewątpliwie najlepszym zawodnikiem klubu ze stadionu im. Floriana Krygiera, dzięki czemu grać będzie już niedługo w lidze portugalskiej.

Już wkrótce przed Kaźmierczakiem znacznie ambitniejsze zadanie niż podbój Polski ze zgrają Brazylijczyków. Walka o mistrzostwo Portugalii wraz z Boavistą, co jednak będzie celem dość trudnym do zrealizowania. Jego nowy klub jak do tej pory tylko raz zdobył mistrzostwo kraju (w sezonie 2000/2001) w ostatnim czasie oscylując między piątą a ósmą lokatą. Kaźmierczak głęboko jednak wierzy, że sezon 2006/2007 wiele zmieni w historii tego klubu i Boavista wreszcie wyjdzie z cienia lokalnego rywala-wielkiego FC Porto.



Gdyby jednak parę lat temu ktoś powiedział, że Kaźmierczak grać będzie w coraz silniejszej lidze portugalskiej, uznano by go chyba za wariata. A wszystko przez wydarzenia z 2001 r., które na szczęście negatywnie na karierę Kaźmierczaka nie wpłynęły, ale mogły. Był środek lipca, kiedy reprezentacja Polski do lat 18 prowadzona przez Michała Globisza zdobywała w Finlandii Mistrzostwo Europy. Graczom z tej 'złotej jedenastki' wróżono świetlaną przyszłość. Bracia Brożkowie, Paweł Kapsa, Sebastian Mila, Łukasz Madej, Łukasz Nawotczyński, Dariusz Zawadzki- wszyscy ci gracze mieli lada dzień stać siłą dorosłej reprezentacji Polski. Wszyscy, poza Kaźmierczakiem. Ten, wielkiej furory w Finlandii nie zrobił. Może i był niezrównany w odbiorach, ale nic poza tym. Zero błysku, zero kreatywności, inwencji w grze. Już w wieku 18 lat Kaźmierczaka uznano za piłkarza straconego. I całkowicie niesłusznie. Dziś to właśnie Kaźmierczak spośród tych piłkarzy z drużyny Globisza prezentuje się zdecydowanie najlepiej. Nawet Paweł Brożek i Sebastian Mila, mimo faktu, że przecież byli w Niemczech na MŚ, nie mogą być z przebiegu swoich karier w pełni zadowoleni. Brożek, póki co w Wiśle jeszcze na znaczącą postać się nie wybił, chociaż tych, którzy blokowali mu miejsce w pierwszym składzie, a więc Tomasza Frankowskiego i Macieja Żurawskiego w Krakowie już nie ma. Mila zaś, od momentu przejścia do Austrii Wiedeń wyraźnie zatrzymał się w rozwoju. Nie byle kto trafia do jednej z najsilniejszych drużyn  Max-Bundesligi, ale oglądanie większości spotkań z wysokości trybun o takim piłkarzu zbyt dobrze chyba nie świadczy. Ale jest też jeszcze jedno wydarzenie, które sprawia, że Kaźmierczak nie może o fińskim czempionacie mówić jako o 'imprezie życia'. Defensywny pomocnik został oskarżony o gwałt i na prawie dwa tygodnie trafił do aresztu. Podstaw do gorszego wyroku nie było i po tym czasie Kaźmierczak opuścił więzienie, ale najgorsze było zupełnie co innego. Otóż kierownik ekipy, Eugeniusz Nowak, zataił fakt przebywania piłkarza w areszcie i do prasy podał informacje, że ów zawodnik został w Skandynawii, by odwiedzić ciotkę. Resztę członków reprezentacji ostrzegł: - Mówcie co chcecie o Przemku, ale w przeciwnym razie w żadnej kadrze już się nie zobaczymy. Sprawa na szczęście dla Przemka zakończyła się dobrze, bo z więzienia wyszedł, i dzięki ambasadzie RP został szybko wyekspediowany do domu, ale uraz i do pana Nowaka i do tamtych dni w psychice piłkarza na pewno pozostał. Na szczęście jednak na dalszą karierę Kaźmierczaka nie wpłynął. Z Boavistą 3-krotny reprezentant Polski podpisał roczny kontrakt z opcją przedłużenia go na trzy lata. Póki co żadne szczegóły umowy piłkarza z zespołem z Porto nie zostały ujawnione, ale mówi się, że Portugalczycy musieli na stół wyłożyć przynajmniej milion euro. Sam piłkarz tryska optymizmem i już dziś chciałby zacząć rozgrywki w barwach Boavisty. Może jego przygodą z tą ligą będzie identyczna jak Marka Saganowskiego, który, choć z Vitorią Guimarares spadł do drugiej ligi, to jednak z 12 golami na koncie był nie tylko w czołówce ligowych strzelców, ale również zrobił polskim piłkarzom znakomitą reklamę w Portugalii. Zresztą sam Kaźmierczak sam przyznaje, że nie byłoby tego transferu gdyby nie 'Sagan'.

* tekst pisany przed transferem Ireneusza Jelenia do AJ Auxerre


Autor: Maciej Kanczak

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>