|
Piłka nożna
Puchar Intertoto: Lech za burtą
Najczęstszym zwrotem używanym przez poznańskich kibiców przed rewanżowym spotkaniem II rundy Pucharu Intertoto było „uniknąć blamażu”. Niestety powtórzyła się historia sprzed dwóch lat, kiedy to Lech odpadł z Pucharu UEFA z czeczeńsko-rosyjskim Terekiem Grozny.
Franciszek Smuda jeszcze przed pierwszym spotkaniem twierdził, że dla jego drużyny najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby nie startowało w pucharze. Jak powszechnie wiadomo doszło do fuzji między Lechem, a Amicą w wyniku czego powstała nowa drużyna złożona z piłkarzy tych dwóch klubów. Przygotowania do sezonu rozpoczęły się 19 czerwca. Trzy tygodnie to okres czasu chyba jednak zbyt krótki by zgrać drużynę, która w dodatku ciężko pracuje na obozach przygotowawczych. Smuda znany jest bowiem z twardej ręki, i lubi dać zawodnikom w kość, o czym doskonale przekonali się piłkarze Lecha chociażby na zgrupowaniu w Szklarskiej Porębie (codzienne bieganie po lesie, rano i wieczorem - przy czym każdy następny bieg był dłuższy od poprzedniego o 5 minut).
Fani Lecha byli przekonani o tym, że ich klub awansuje do III rundy. Dlatego pewnym szokiem okazała się wiadomość o porażce 1:0 w meczu rozgrywanym w Mołdawii. Jeszcze większym szokiem (i to chyba również dla piłkarzy) był obiekt, na którym przyszło grać obu 11-kom. Zbliżony poziomem do stadionów MŚ, z potężnym zapleczem (m.in. pełno wymiarowym boiskiem znajdującym się w hali sportowej). Próżno szukać takich obiektów w naszym kraju! FC Tiraspol pokonał w pierwszym spotkaniu Lecha 1:0, po bramce w 18 minucie Picusiaca. Gospodarze tego spotkania zaprezentowali się lepiej od Poznaniaków, głównie pod względem motorycznym. Z drugiej strony podopieczni Franciszka Smudy zagrali w nieco eksperymentalnym ustawieniu: z Kikutem i Scherfchenem w obronie, bez Reissa, Bosackiego oraz pauzujących za żółte kartki jeszcze w barwach Amici: Wasilewskim i Cierzniakiem. Nikt nie miał jednak wątpliwości, że w rewanżu to Lech będzie drużyną przeważającą...
I w istocie tak było, gdyż 8 lipca na Bułgarskiej to Lech rozgrywał piłkę. Piłkarze z Tiraspola głównie grali z kontry, co przyniosło im kolejne cenne 3 punkty. Obawiano się blamażu, ale ten niestety stał się faktem. Nie zawiedli kibice, którzy w liczbie ponad 12 tysięcy zjawili się na stadionie. Dane mi było być na tym meczu (zresztą zarząd ustalił bardzo tanie bilety - po 5zł), i stwierdzić muszę, że liczba kibiców przeszła moje oczekiwanie - spodziewałem się, że będzie ich zdecydowanie mniej. Gra nie była porywająca, jednak gdyby Lech wykorzystał wszystkie 100% sytuacje, to z całą pewnością awansowałby do III rundy Pucharu Intertoto.
|
|
Warto wspomnieć tylko o tym, że piłka trzykrotnie zamiast do siatki, trafiała w słupek. Po strzale Scherfchena z 35 metrów odbiła się natomiast od poprzeczki.
|
| Na stadionie zjawiło się ok. 12 tys kibiców | źródło: www.lechpoznan.com |
W podstawowej jedenastce wystąpił Piotr Reiss, jednak dla niego samego lepiej by chyba było gdyby w tym meczu nie wystąpił. Popularny „Rejsik” nie dość, że zmarnował chyba z cztery okazję do strzelenia bramki, to dodatkowo wręcz nieprzyzwoicie gubił piłki w najmniej odpowiednich momentach. Dużo pretensji można mieć również do bramkarza, Radosława Cierzniaka, który zawinił przy drugiej bramce (piłka z rzutu wolnego przeleciała po jego ręce i wpadła do siatki). Lepiej mógł się również zachować przy stracie pierwszego gola. W zasadzie najlepiej zagrali: Maciej Scherfchen, Rafał Murawski, Marcin Wachowicz oraz Grzegorz Pitry.
Po ostatnim gwizdku sędziego, piłkarze z Mołdawii aż uklęknęli na murawie, tak jakby zdobyli co najmniej mistrzostwo świata. Trzeba im jednak przyznać, że zaprezentowali się przyzwoicie i biorąc pod uwagę nieporadność lechitów, awans do III rundy jak najbardziej im się należał. Kibicom „Kolejorza” pozostaje liczyć na to, że przez 3 tygodnie, które pozostały do rozpoczęcia sezonu ligowego trener Smuda poukłada zespół, i ten dzielnie będzie walczył o najwyższe cele w Orange Ekstraklasie. Porażka w pucharze Intertoto uświadomiła chyba również działaczom, że wzmocnienia personalne są jak najbardziej potrzebne. Kadra w chwili obecnej jest zbyt wąska (19 piłkarzy wraz z Bartoszem Bosackim). Mecz z FC Tiraspol pokazał również, że klimat do piłki nożnej w Poznaniu jest bardzo duży co z całą pewnością przyniesie wymierne korzyści klubowi.
Lech Poznań - FC Tiraspol 1:3 (0:1)
Bramki: Zakrzewski (73’); Alexeev (27’), Bychkov (62’), Namasco (70’)
Widzów: ok. 12 000
Lech Poznań: Cierzniak - Wasilewski, Kucharski, Scherfchen, Wojtkowiak, Wachowicz (71. Marciniak), Murawski, Pitry (57. Micanski), Zakrzewski, Dembiński (63. Gregorek), Reiss.
FC Tiraspol: Namhsco - Novicov, Chinwo (85. Gorguashwili), Secrierv (77. Rudac), Picusciac, Alexeev, Bychkov, Gorodetchi (78. Porsireanu), Sydorenko, Namasco, Golovatenco.
Autor: Paweł Talbierz
Skomentuj
na forum >>
| |