|
Piłka nożna
Legia Warszawa - Celtic Glasgow
Wtorkowe popołudnie 4 lipca 2006 roku, było dla kibiców Legii zapełnione różnymi atrakcjami. Przed rozpoczęciem meczu z Celtikiem Glasgow o godzinie 17 dokonano prezentacji nowych strojów Legii. Młodzież z grupy tanecznej radośnie hasała po murawie w nowych trykotach klubu z Łazienkowskiej, w rytm skocznej muzyki.
Po 10 minutowym występie przedstawiono kibicom nowych piłkarzy Legii: Brazylijczyków Hugo Alcantarę i Eltona Brandao, Serba Radovicia i młodego Jakuba Jędrzejczyka. Wracający z wypożyczenia w Odrze Maciej Korzym wprawdzie nowym zawodnikiem nie jest, jednak w ramach przypomnienia o swojej osobie, mógł także radośnie pomachać łapkami w kierunku warszawskiej publiczności. Tuż przed meczem nastąpiła także uroczystość symbolicznego włączenia w poczet galerii sław Legii Warszawa Kazimierza Deyny. Od tego dnia, żaden z zawodników Legii nie założy koszulki z numerem 10, ten numer został zastrzeżony dla legendarnego „Kaki”. Wreszcie piłkarze wyszli się rozgrzewać, choć trzeba szczerze przyznać, że specjalnie się do tego nie kwapili. Rezerwowi Legii: Chałas, Szałachowski, Jędrzejczak, Djokovic i Gotwald z powodu panującego upału sporą część rozgrzewki spędzili odbijając piłkę w pozycji horyzontalnej.
Wreszcie o godzinie 18 rozpoczęło się spotkanie mistrza Polski z mistrzem Szkocji. Mecz nie toczył się w jakimś szalonym tempie. Widać było, że oba zespoły są dopiero w początkowej fazie przygotowań do sezonu, toteż piłkarze obu drużyn poruszali się dość dostojnym krokiem, tylko od czasu do czasu przyśpieszając. Mimo to, na brak sytuacji podbramkowych nie należy narzekać. Najwięcej działo się gdzieś między 25 a 35 minutą.
|
| Legia - Celtic 1:0 | źródło: www.legia.net |
Wówczas kilka sytuacji stworzyli piłkarze Celticu, jednak albo dobrze bronił Mucha, albo Celtowie dali się łapać na spalonym. Swoje okazje mieli też legioniści. Po świetnym strzale Włodarczyka, tuż zza pola karnego do pustej bramki dobijał Eltona, strzelił jednak nad poprzeczką. W kolejnej akcji również w roli głównej wystąpił popularny „Nędza”. Włodarczyk przeprowadził efektowny rajd przez pół boiska (widok niespotykany w Orange Ekstraklasie!) po czym padł faulowany w polu karnym. Rzutu karnego nie wykorzystał jednak Roger Gurreiro. Brazylijczyk chciał finezyjnie podciąć piłkę, niczym Mariusz Mowlik w meczu Lecha z Wisłą, jednak Marshal nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę.
|
|
Szczęście do Legii uśmiechnęło się na początku drugiej połowy. Po precyzyjnym podaniu Rogera wprowadzony w drugiej połowie Michal Gotwald strzelił mocno w róg bramki i było 1:0. Od tego momentu zarysowała się optyczna przewaga Legii. Warszawiacy dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak nic ciekawego z tego nie wynikało. W końcówce meczu zeszli kontuzjowani Kiełbowicz i Roger, co wyraźnie miało wpływ na postawę zespołu. Ostatnie 15 - 20 minut to już głównie ataki Celticu i świetne interwencje Łukasza Fabiańskiego. Warto też wspomnieć o tym, że w drugiej połowie na chwilę wszedł bohater tego dnia i człowiek, który zebrał największe brawa, czyli ekslegionista Artur Boruc. „Arczi” koniecznie chciał się pokazać w tym meczu i już od początku zaprezentował kilka dziwnych zagrań jak choćby dryblowanie z Gotwaldem w narożniku boiska albo niespodziewany wybieg do piłki, która tocząc się po linii pola karnego zatrzymała się na chorągiewce. Trener Celticu już chyba nie mógł dłużej patrzyć na kuriozalne wyczyny Boruca i wprowadził do gry trzeciego bramkarza. Wynik meczu do końca się nie zmienił. Po, w miarę wyrównanym spotkaniu, Legia wygrała 1:0.
Trudno uznać ten wynik za miarę formy zespołu Dariusza Wdowczyka. Z jednej strony należy się cieszyć z tego, ze Legia ograła zespół, który w tym roku zagra w Lidze Mistrzów. Z drugiej strony zespoły nie są jeszcze w optymalnej dyspozycji i dopiero za kilka tygodni będzie można powiedzieć, na co je naprawdę stać. No i oczywiście nie zagrały w pierwszych składach. W Legii zabrakło tego dnia Edsona i Choto, w Celticu między innymi Maćka Żurawskiego. Z pewnością mecz był dobrą okazją, żeby ocenić przydatność do zespołu nowych nabytków Legii. Pozwolę sobie na kilka subiektywnych uwag pod adresem każdego z nich.
Da Silva Alcantara Hugo - dość pewnie grał w obronie, choć dużo faulował. Podobno ma pewne braki kondycyjne, nie wiadomo czy zdoła je odrobić podczas pobytu na obozie we Francji. Chodził pod bramkę rywali, raz oddał niecelny strzał głową.
Elton Brandao - wychwalany przez Mariusza Piekarskiego, grał 90 minut i nie zaprezentował nic ciekawego. Gorszy od Włodarczyka i Gotwalda, kilka razy źle przyjmował piłkę albo niepotrzebnie zwalniał akcję. Jak dla mnie rozczarowanie jak na razie.
Miroslav Radovic - zagrał na prawej pomocy i prezentował się bardzo dobrze, kilka udanych rajdów, choć miał czasem problemy z wykończeniem akcji, dynamiczny i nieźle dryblował, na dziś lepszy od Szałachowskiego, który zastąpił go w drugiej połowie.
Artur Jędrzejczyk - zagrał bardzo krótko, więc trudno było mu się wykazać. W czasie, gdy przebywał na boisku Legia nie straciła bramki i to się liczy, kilka razy dobrze główkował, wyróżniał się głównie wzrostem.
Oriol Riera - hiszpański napastnik z rezerw Barcelony miał zagrać w tym meczu i wielu wiązało z nim ogromne nadzieje. Okazuje się jednak, że Barcelona nie chce puścić go do Legii, nie znalazł się na ławce rezerwowych. Z transferu nici, szkoda.
Autor: Maciej Partyka
Skomentuj
na forum >>
| |