|

Ranking bramkarzy
Dwa miesiące temu, opracowując ranking najlepszych bramkarzy sezonu 2005/2006, zastanawiałem się, który z nich pokaże swoje najwyższe umiejętności w czasie niemieckich mistrzostwa świata. Miał to być pokaz pięknych parad fachowców z Europy, umotywowanych rywalizacją z ich odpowiednikami z Ameryki Południowej i reszty świata. Każdy miał wykrzesać z siebie jak najwięcej, by pomóc swojej drużynie w pokonywaniu kolejnych szczebli turniejowej drabinki. Niektórzy rzeczywiście pokazali klasę i mogą liczyć na angaż w dobrych europejskich klubach.
10. Oswaldo Sanchez
Jedna z najbardziej pozytywnych postaci w reprezentacji Meksyku. Popełnił właściwie jeden głupi błąd w spotkaniu z Iranem, ale w pozostałych swoich interwencjach pokazywał kunszt i wysokie umiejętności. Był bodajże jedną z niewielu postaci w drużynie trenera Ricardo La Volpe, której w żadnym stopniu nie można obwinić za porażki z Portugalią i Argentyną. Miał pecha przy strzale Maxi Rodrigueza. Ale skoro tego uderzenia nie obronił taki bramkarz jak Sanchez, to rzeczywiście musiał to być piękny gol.
9. Edwin van der Saar
Bramkarz jak wino, im starszy, tym lepszy. Pojechał na Mundial jako kapitan Holendrów i spełnił swoją rolę w stu procentach. To on swoimi paradami i pewnymi wyjściami na przedpole dodawał otuchy i pewności kolegom z drużyny. Wybornie grał nogami co udowodnił chociażby przy strzale Paulety w końcówce pierwszej połowy meczu 1/8 finału. Szkoda, że za rok prawdopodobnie zawiesi buty i rękawice na kołku.
8. Roberto Abbondanzierri
Miał być jednym z najsłabszych puntków zespołu Jose Pekermana. Przed mistrzostwami mówiło się o tym, że pierwszym bramkarzem nie będzie on, tylko mistrz olimpijski z Aten, German Lux. Ostateczni Lux został w domu, a Abbondanzierri okazał się jednym z lepszych piłkarzy argentyńskich na Mundialu. Imponował solidnością i wznowieniem gry w postaci siedemdziesięciometrowego półwoleja. Gdyby był młodszy, na pewno siągnąłby po niego klub formatu Villareal CF. Szkoda, że nie mógł uczestniczyć w konkursie rzutów karnych w ćwierćfinale.
7. Fabien Barthez
Tego golkipera przed Mundialem strasznie krytykowano. Większość francuskich kibiców domagała się gry pięciokrotnego mistrza kraju, Gregory’ego Coupet. W czasie mistrzostw utrzymywał swój poziom. Kilka razy uchronił swój zespół przed utratą bramki. Dobrze też grał na przedpolu. Szczególnie dobrze spisywał się w meczach pucharowych. Kibice Lyonu na pewno będą mu zarzucać głupią bramkę przeciwko Korei oraz bezskuteczne latanie podczas finałowego konkursu jedenastek.
6. Oleksandr Szowkowski.
Bramkarz solidny i doświadczony. Po wygranym meczu 1/8 finału został okrzyknięty ukraińskim Jerzym Dudkiem. Tak, jak Polak, on też został bohaterem rzutów karnych, gdzie obronił dwa szwajcarskie strzały. Przy trzecim miał za to dużo szczęścia, bo Barnetta trafił w poprzeczkę. Mógłby być wyżej, ale na jego niekorzyść przemawia, aż 7 puszczonych bramek oraz to, że zawinił przy tej najważniejszej, ćwierćfinałowemu golowi Zambrotty, która okazała się gwoździem do trumny Ukraińców.
|
|
5. Pascal Zuberbuehler
Szwajcar pokazał, że pomimo słabego sezonu oraz krytyki ze strony prasy i fanów można zmobilizować się na ten najważniejszy turniej. Okazał się godnym następcą byłego kapitana, Jeorga Stiela. Jego zaawansowany wiek (31 lat) dawał jego paradom spokój i opanowanie. W serii rzutów karnych w 1/8 finału obronił strzał Andrija Szewczenki. Miejsce wysokie przede wszystkim ze wzglądu na to, że na mistrzostwach był praktycznie jedynym pierwszym bramkarzem, który nie puścił gola. Utrzymał czyste konto przez cały udział Szwajcarii w mistrzostwach.
4. Neldon Dida
Jeśli w Brazylii ktoś nie zawiódł, to był to właśnie Dida. W czasie Mundialu popełnił właściwie tylko jeden wielki błąd, z którego, na szczęście dla gracza Milanu, nie skorzystał Harry Kewell. Potwierdził, że nie bez powodu zaliczany jest do grono najlepszych specjalistów na tej pozycji na świecie. Gdyby nie on, Brazylia na pewno nie pożegnałaby się z Mundialem z bagażem zaledwie jednej bramki. Na uwagę zasługują jego świetne wyjścia do Ribery’ego na 16m i 20m oraz instynktowna obrona główki obrońcy Ghana, Mensah.
3. Jens Lehmann
Nie spełniły się modlitwy Polaków i Niemiec utrzymał swoją wysoką formę do meczu z Polską. Szkoda, że biało-czerwoni nie dali mu okazji do zaprezentowania kunsztu. W czasie mistrzostw udowodnił, że trener Juergen Klinsmann dobrze zrobił, powierzając mu bluzę z numerem jeden. Na mistrzostwach udawało mu się praktycznie wszystko. Grał dobrze na linii i na przedpolu. Szczególną skutecznością popisywał się przy dośrodkowaniach z rzutów rożnych i strzałach z jedenastu metrów. Szkoda, że ma 36 lat.
2. Ricardo
Swoimi wsytępami na Euro 2004 nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Teraz moje spojrzenia na niego diametralnie się zmieniło. Był jednym z najpewniejszych punktów swojej drużyny. Na uwagę zasługuje sytuacja z 81’ minuty pojedynku z Holendrami, gdzie wyszedł prawie poza pole karne piersią wybił piłkę spod nóg Kuyta. Za to aplauzu wymaga jego wyczyn z ćwierćfinałowej potyczki z Anglikami, który był jego popisem. Najpierw pewnie i odważnie interweniował w czasie spotkania, a potem obronił 3 z czterech wykonywanych przez Wyspiarzy karnych (czwartego też prawie zablokował). Z bramek, jakie puścił można się go czepić jedynie przy golu otwierającym wynik małego finału.
1. Gianluigi Buffon
Drugi w rankingu golkiperów za sezon 2005/2006 w Niemczech był klasą dla siebie. Miał świetną linię obrony, rzadko dopuszczającą rywali do strzałów. A gdy to się już zdarzyło, Włoch bronił jak w transie. Oprócz pewności, jego parady wyglądały także bardzo efektownie. Zawsze był tam gdzie piłka, nigdy nie zdarzyło mu się nie zdążyć. Trzeba było naprawdę wielkiego wysiłku by go zaskoczyć. Mistrzostwa pokazały, że najlepsi bramkarze kapitulują tylko po strzałach z jedenastu metrów i uderzeniach kolegów z drużyny.
Tak wygląda zestawienie najlepszych bramkarzy XVIII finałów mistrzostw świata Niemcy 2006. Przy ustalaniu rankingu brano pod uwagę ilość i jakoś interwencji oraz ich wagę. Może szokować dość niska lokata wicemistrza globu. Prawdą jest, że Francuz dobrze interweniował, gdy piłka leciała dość blisko niego lub gdyby rywale nie byli zbyt wymagający (Brazylia w końcu przyjechała do RFN bez formy). Co do jednego nie może być wątpliwości, na samym czele znaleźli się najlepsi specjaliści, grający w czołowych klubach Europy. Aczkolwiek, gdyby menadżerowie najlepszych drużyn się postarali, o zatrudnienie nie byłoby trudno przede wszystkim dla Abbonmdazierrego i Zuberbuehlera. Póki co Argentyńczyk i Szwajcar zostają w swoich klubach - Boca Juniors Buenos Aires i FC Basel.
Autor: Łukasz
Koszewski
Skomentuj
na forum >>
| |