strona: 14        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


1/8 finału


Niemcy, Argentyna, Anglia, Portugalia, Włochy, Ukraina, Francja i Brazylia - te drużyny zdołały przebrnąć przez 1/8 finału piłkarskich MŚ w Niemczech. Niektórzy łatwiej, niektórzy trudniej, niektórzy przez odrobinę szczęścia, ale fakt faktem, że to ekipy wyżej wymienione rozegrają między sobą walkę o najcenniejsze trofeum w piłkarskim światku. Co wydarzyło się w pierwszych ośmiu meczach fazy pucharowej? O tym trochę niżej.

Niemcy - Szwecja
W pierwszych dwunastu minutach meczu miała miejsce wręcz eksplozja siły rażenia niemieckiego zespołu. Lukas Podolski dwukrotnie pokonał szwedzkiego bramkarza, najpierw uczynił to w 4. minucie, a potem w 12. Oba gole były także ogromną zasługą Miroslava Klosego, który raz wypracował sytuację strzelecką, a w drugim przypadku podał idealnie Podolskiemu. Po tych szybko straconych bramkach Szwedom zabrakło animuszu, zawodziły nawet największe gwiazdy tej reprezentacji. Wiele o sytuacji Szwedów na boisku może też powiedzieć fakt, że nie wykorzystali najlepszej w meczu okazji do strzelenia gola - rzutu karnego. Porażka ta mogła być jeszcze wyższa, ale bardzo dobrze spisywał się bramkarz szwedzki - Isaksson.

  Niemcy - Szwecja 

2 : 0  (2 : 0)

 Podolski (4', 12')

 

widzów: 66 000  |  sędziował: Carlos Simon (BRA)



Meksyk - Argentyna
Wspaniale wręcz rozpoczął się ten mecz dla podopiecznych Ricardo Lavolpe. Zaczęli oni bowiem mecz od frontalnych ataków na bramkę argentyńską, a w 6. minucie Rafael Marquez wykorzystał dobrą sytuację i umieścił futbolówkę w bramce. Niedługo jednak cieszyli się prowadzeniem Meksykanie - zaledwie 4 minuty później wyrównał Hernan Crespo strzałem głową, nie dając bramkarzowi swoich rywali najmniejszych szans. Jeśli można powiedzieć, że był to Hernan Crespo... Bowiem do tej pory powtórki telewizyjne nie dają jasności, czy strzelcem wyrównującej bramki nie był Meksykanin - Jared Borgetti. W regulaminowym czasie nie padło jednak więcej goli, mimo prób i jednego i drugiego zespołu. Potrzebna więc była dogrywka, która wyłonić miała jeden zespół. Zespołem tym okazała się Argentyna, po wspaniałym strzale Maxi Rodrigueza zza pola karnego.

  Meksyk - Argentyna 

1 : 2  (1 : 1; 1 : 1)

 Marquez (6')

 Crespo (10')
Rodriguez (98')

widzów: 43 000  |  sędziował: Massimo Busacca (SUI)



Włochy - Australia
Wydawało się, że Włosi nie będą mieli większych problemów z Australijczykami, łatwo strzelą im kilka goli, utrzymają przewagę i spokojnie awansują dalej. A jednak, po raz kolejny dał o sobie znać geniusz Guusa Hiddinka, który w tym meczu zastosował bardzo dobrą taktykę przeciwko drużynie „Squadre Azzura”. I pewnie doszłoby do dogrywki, gdyby nie 93 minuta i 50 sekunda. Wówczas w pole karne wpadł Włoch Fabio Grosso, przewrócił się o leżącego obrońcę australijskiego, a sędzia podyktował kontrowersyjną „11”. Karnego na gola zamienił Francesco Totti, a Włosi mogli już czekać ze spokojem na swojego następnego rywala.

  Włochy - Australia 

1 : 0  (0 : 0)

 Totti (93'-k)

 

widzów: 46 000  |  sędziował: Luis Medina Cantalejo (ESP)



Szwajcaria - Ukraina
Chyba bez większego ryzyka można nazwać to spotkanie jednym z najnudniejszych z wszystkich dotychczasowych w 1/8 finału MŚ. Ani Ukraińcy, ani Szwajcarzy nie kwapili się do jakiś większych ataków, tylko od czasu do czasu mogliśmy zaobserwować jakieś sytuacje strzeleckie. W rzutach karnych lepsza okazała się Ukraina, a Szwajcarzy nie strzelili nawet jednej „11” w całym konkursie rzutów karnych.

  Szwajcaria - Ukraina 

k. 0 : 3  (0 : 0)  

widzów: 45 000  |  sędziował: Benito Archundia (MEX)





Holandia - Portugalia
To miał być wspaniały pojedynek dwóch wielkich drużyn... Niestety, oba zespoły tak bardzo chciały pokonać swoich rywali, że zapomniały o zasadach gry fair play. Wiele osób zarzucało sędziemu tego meczu, Walentinowi Iwanowi, że pokazał zbyt wiele kartek, jednak po głębszej analizie można dojść do wniosku, że był dla piłkarzy... Zbyt łaskawy. Moim zdaniem całą sprawę brutalności zaognił fakt, że Luis Figo pozostał na boisku po swoim brutalnym uderzeniu w głowę jednego z Holendrów. Ale dość o poza sportowym aspekcie tego pojedynku. Zwycięstwo Portugalii zapewnił Maniche, który popisał się wspaniałym (zresztą nie pierwszym w tych finałach) uderzeniem z ok. 15 metra, nie dając szans bramkarzowi holenderskiemu. Mimo wielu prób na zmianę niekorzystnego rezultatu, szczęście nie dopisało Holendrom i musieli pożegnać się z mistrzostwami w tej fazie turnieju.

  Holandia - Portugalia

0 : 1  (0 : 1)

 

 Maniche (27')

widzów: 41 000  |  sędziował: Valentin Ivanov (RUS)



Ekwador - Anglia
Wszyscy w Polsce liczyli na to, że w tym meczu zagrają właśnie Polacy, a nie Ekwadorczycy. Ba! Byli nawet tacy, co sądzili, że Polska bez problemu zajmie drugie miejsce w swej grupie, a może powalczy nawet o pierwsze. Jak widać, w futbolu nie ma jednak nic pewnego, a z Anglią ostatecznie zmierzył się Ekwador. I wcale nie oddał pola gry Anglikom, a w drodze do pełni szczęścia Ekwadorczykom stanęła poprzeczka, od której odbiła się piłka w 11. minucie. Dopiero w 60. minucie padła pierwsza w tym meczu bramka, a jej strzelcem okazał się David Beckham, po strzale z rzutu wolnego. Więcej goli w tym meczu nie padło, a Ekwadorczycy zasłużyli z pewnością na szacunek u swoich rywali, mimo porażki.

  Ekwador - Anglia 

0 : 1  (0 : 0)

 

 Beckham (60'))

widzów: 52 000  |  sędziował: DE BLEECKERE Frank (BEL)



Hiszpania - Francja
Wydawało się, że wspaniale grający Hiszpanie poradzą sobie z doświadczoną, jednak słabo spisującą się na tym mundialu Francją. I objęli w tym meczu jako pierwsi prowadzenie, po rzucie karnym wykonanym poprawnie przez Davida Villę. Les Bleus nie dali jednak za wygraną, i wyrównali jeszcze w pierwszej połowie, za sprawą Franka Ribery’ego. Remis utrzymywał się aż do 83. minuty, a tym, który dał prowadzenie Francji był Patrick Vieira. Ostateczny cios zadał niezawodny Zinedine Zidane, strzelając bramkę na 3:1 w doliczonym czasie gry.

  Hiszpania - Francja 

1 : 3  (1 : 1)

 Villa (28'-k)

 Ribery (41')
Vieira (84')
Zidane (90')

widzów: 43 000  |  sędziował: Roberto Rosetti (ITA)



Brazylia - Ghana
Ghana, kandydująca do nieoficjalnego tytułu czarnego konia mistrzostw, zmierzyła się w 1/8 finału z głównymi kandydatami do tytułu mistrzowskiego - Canarinhios. Mimo, iż wynik mówi co innego, Ghanijczycy wcale nie byli dużo słabsi od zespołu z Ameryki Południowej. Mieli nawet szansę, przy stanie 1:0, wyrównać, jednak zabrakło im trochę szczęścia. Swego 15 gola na mundialu strzelił Ronaldo, pokonując w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ghanisjkiego goalkeepera. W tym meczu miał miejsce jeszcze jeden jubileusz: Brazylia strzeliła 200. już gola na wszystkich Mistrzostwach Świata, a do siatki jubileuszowo trafił Adriano. Strzelcem trzeciej bramki dla pięciokrotnych mistrzów świata był Ze Roberto.


  Brazylia - Ghana 

3 : 0  (2 : 0)

Ronaldo (5')
Adriano (45')
Ze Roberto (84')

 

widzów: 65 000  |  sędziował: Lubos Michel (SVK)




Autor: Przemysław Fojcik 

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>