strona: 09        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Grupa D: 3x Scolari, Meksyk ledwie co..


Na niemieckim Mundialu grupę D uznawano za jedną z najłatwiejszych do wytypowania drużyn, które awansują dalej. Za faworytów do pierwszych dwóch miejsc uznawano ćwierćfinalistów ostatniego Copa America, reprezentację Meksyku oraz wicemistrzów Europy, Portugalczyków. Na pożarcie skazywano pozostałych uczestników tej grupy – Iran i Angolę. Wszystko miało pójść szybko i prosto. Znowu potwierdziła się prawda, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć.

Meczem otwarcia czwartej w alfabecie grupy było norymberskie spotkanie powracającej na mistrzostwa świata po ośmioletniej przerwie kadry Iranu oraz uczestników 1/8 finału turnieju koreańsko-japońskiego, Meksykan. Ku zaskoczeniu widzów, pojedynek rozpoczął się od szaleńczych ataków Azjatów, którzy w ciągu pierwszego kwadransa gry, raz po raz gościli w polu karnym Oswaldo Sancheza. Niestety pudłowali lub pewnymi interwencjami popisywał się wspomniany goalkiper. Irański bramkarz, Ebrahim Mirazpour po raz pierwszy dotknął piłki dopiero w 9’ minucie, a w 18’ po raz pierwszy przybysze z Ameryki Środkowej zmusili go do wykazania się kunsztem. Choć drużyna arabska przeważała, to Latynosi jako pierwsi zdobyli gola. W 28’ Pavel Pardo wykonywał rzut rożny. Dośrodkował do Guillermo Franco. Ten odegrał ja głową wzdłuż bramki, gdzie już czekał Omar Bravo i wpakował piłkę do siatki.

Radość Meksykan trwała tylko osiem minut. Kolejne ataki Azjatów przyniosły im rzut rożny. Dośrodkowywał Mehdi Mahdavikia, z piłką minął się Sanchez, ta spadła pod nogi kapitana irańskiej jedenastki, Yahyi Golmohammadiego. Ten skorzystał z prezentu i zrobiło się 1-1. Ten gol zmotywował Arabów do lepszej gry. Latynosi rzadko kiedy przekraczali linię środkową. Pewnie odetchnęli z ulgą, słysząc gwizd oznajmiający przerwę.

Druga połowa rozpoczęła się niemrawo. Z czasem coraz większą przewagę zyskiwali Meksykanie, coraz częściej goszcząc w szesnastce Mirzapoura. Brakowało im jednak tego ostatniego podania i skuteczności. Ostatni kwadrans to istne oblężenie irańskiej bramki. W 76’ świetnym slalomem między obrońcami popisał się naturalizowany Brazylijczyk Antonio Naelson, noszący pseudonim Zinha. Po jego rajdzie i dośrodkowaniu strzelec pierwszego gola, Bravo znalazł się sam na sam z arabskim bramkarzem. Wykorzystał tą sytuację i Meksyk znowu wyszedł na prowadzenie. 3 minuty później Zinha celną główką sam pokonał Mirzapoura. Do końca meczu nic się nie zmieniło i podopieczni trenera Ricardo La Volpe zainkasowali pierwsze trzy punkty.

W drugim meczu pierwszej kolejki doszło do pojedynku byłej potęgi kolonialnej ze swoją byłą kolonią. Debiutujący Angolańczycy stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem pokonania Europejczyków, w której w porównaniu do finału Euro 2004 nastąpiło kilka zmian. Zamiast Jorge’a Andrade, Costinhi, Deco i Maniche zagrali: Fernando Meira, Tiago, Petit i Simao Sabrossa. Mecz, zgodnie z przewidywaniami rozpoczął się od szturmu Portugalczyków, którzy już w czwartej minucie za sprawą fenomenalnego Pedro Paulety wyszli na prowadzenie. Ten gol wyraźnie źle podziałał na piłkarzy Luisa de Oliveiry Goncalvesa.
| Iran postawił trudne warunki.. |
źródło: AFP
Co prawda, zaraz po stracie bramki mieli kilka okazji, ale to wicemistrzowie Starego Kontynentu więcej byli przy piłce i stwarzali groźniejsze sytuacje. Dobrze rozgrywał Figo, na prawym skrzydle ostro szarpali Cristiano Ronaldo i Miguel. Strzał pierwszego po rożnym Figo trafił w poprzeczkę. Im dłużej trwał mecz, tym coraz mniej było ataków debiutantów. Wyraźnie ustępowali przeciwnikom umiejętnościami taktycznymi i piłkarskimi. Do końca pierwszej połowy Europejczycy zdążyli zmarnować jeszcze kilka okazji do zdobycia drugiej bramki. Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Wydawało się, że na boisku jest zaledwie jeden zespół. Portugalia z łatwością przedostawała się pod pole karne Angoli. Ich jedyną przeszkodą na podwyższenie wyniku była fatalna skuteczność. Piłka po ich uderzeniach mijała bramkę Joao Ricardo. Afrykańczycy bardzo się starali, ale sporadycznie przekraczali linię środkową. Wynik 1-0 utrzymał się do końca spotkania. Portugalia wygrała pierwsze spotkanie w tych mistrzostwach, a jej szkoleniowiec, Luiz Felipe Scolari już ósme z rzędu (wliczając 7 gier z Brazylią cztery lata wcześniej)

Drugą kolejkę w grupie D zainaugurował pojedynek debiutantów z Meksykanami. Mecz dla podopiecznych Ricardo La Volpe rozpoczął się identycznie, jak ten z pierwszej kolejki. Na początku spotkania grający bez kompleksów Afrykańczycy pozwalali sobie na dużo, na połowie rywali. Drużyna z Ameryki Środkowej miała problemy z upilnowaniem „czarnych antylop”, toteż często uciekali się do fauli. Jednak, kiedy Angola już dostała się w pole karne Sancheza, brakowało jej doświadczenia i szybko traciła piłkę. W 26’ po faulu Salcido na Loco sędzia podyktował rzut wolny 5 metrów od pola karnego. Piłka po strzale Antonio Mendonki niewiele minęła poprzeczkę. Chwilę później dośrodkowanie tego zawodnika z rzutu rożnego pewnie wybił Sanchez. Jego vis a vis, Joao Ricardo po raz pierwszy naprawdę musiał się wykazać dopiero w 33’. Po pierwszej połowie wynik wyglądał sensacyjnie. 0-0 z przewagą drużyny z Afryki. Zaraz po przerwie dwukrotnie w pułapkę ofsajdową został złapany kapitan Angoli, Fabrice Akwa. Chwilę później za bezproduktywnego Zinhę wszedł Arellano, po kolejnych paru minutach kibice meksykańscy chwycili się za głowy. Guillermo Franco w sytuacji sam na sam z Joao Ricardo trafił w niego, a dobitkę Arlleano z linii bramkowej wybił Kali. Po godzinie gry wreszcie do głosu doszli piłkarze z Ameryki Środkowej. Strzelali na bramkę, ale razili nieskutecznością. Na ostatnie dziesięć minut zadanie ułatwił im Andre Macanga, otrzymując drugi żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik. Angola już tylko broniła dostępu do własnej bramki. Jeśli już Meksykowi udało się oddać strzał, ze swoich obowiązków poprawnie wywiązywał się afrykański bramkarz. Do końca spotkania nie padł ani jeden gol. Wynik sensacyjny, sukces „czarnych antylop”, porażka La Volpe, na którego spłynęła fala krytyki.

Dzień później doszło do konfrontacji wicemistrzów Europy z Irańczykami. Piłkarze trenera Branko Ivankovicia grali o wszystko. Porażka w tym meczu praktycznie eliminowała ich z walki o 1/8 finału. Zadanie mieli utrudnione, bo prowadzący team ze starego kontynentu Brazylijczyk miał do dyspozycji najsilniejszy skład. W porównaniu z finałem Euro 2004 zabrakło tylko Jorge’a Andrade, którego zastępował Fernando Meira. Od początku warunki dyktowali Portugalczycy. Przewagę mieli miażdżącą. Praktycznie nie schodzili z połowy arabskiej jedenastki, raz po raz goszcząc w polu karnym Mirzapoura i dając mu szanse na pokazanie się europejskim menadżerom. Iran rzadko, kiedy organizował wypady w szesnastkę Ricardo, oddając strzały niecelny lub słabe i łatwe do złapania. Za to w obronie wyraźnie sobie nie radzili. Uciekali się do fauli karanych żółtymi kartkami, a w 34’ minucie przy rożnym Figo nie upilnowali Ronaldo, którego uderzenie z linii bramkowej wybił Kaebi. Skrzydłowy Manchesteru i obrońca Valencii, Miguel siali spustoszenie na prawej stronie boiska. Do przerwy jednak utrzymał się wynik bezbramkowy. W pierwszych piętnastu minutach drugiej połowy do ataku ruszył Iran. Ich akcje były jednak anemiczne. Nawet, gdyby między słupkami nie stał Ricardo, tylko ktoś na niego ucharakteryzowany, nie miałby problemów z interwencjami.



Piłkarze Ivankovicia za dużo sobie pozwalali i zostali za to skarceni. W 63’ minucie po dobrej akcji i podaniu Luisa Figo piłkę otrzymał rozgrywający Barcelony, Deco. Naturalizowany Brazylijczyk długo się nie namyślał i huknął jak z armaty, nie dając szans Mirzapourowi. Po zdobyciu bramki Portugalczycy spuścili z tonu. Kontrolowali sytuację na placu gry, długo utrzymując się przy piłce i nie pozwalając Iranowi na rozwinięcie skrzydeł. W 78’ po ładnej akcji Arabów dobrze interweniował Ricardo, błyskawicznie rozpoczynając kontratak. W polu karnym w pojedynku kapitanów Golmohammadi przewrócił Figo, za co sędzia podyktował rzut karny, wykorzystany przez Ronaldo. Do końca nic się zmieniło. Portugalia pewna dalszej gry, a Iran powrotu do domu.

W ostatnim spotkaniu grupowym podopieczni Branko Ivankovicia walczyli o honor i o pierwszego na mistrzostwach gola. Ich rywale mieli jeszcze większą motywacją do gry. Gdyby udało im się wygrać, mieliby szansę na awans do 1/8. Zaczęło się od wzajemnej wymiany ciosów. Żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie przewagi i przeprowadzić naprawdę groźnej akcji. W 15’ najpierw niecelnie strzelał Figueredo, a chwilę później na spalonym złapany został Akwa.
| Portugalia wygrała w grupie wszystkie mecze |
źródło: AFP
Może bardziej by się postarali, gdyby wiedzieli, że równoległe spotkanie układa się wybitnie po ich myśli. Meksyk bowiem, pomimo naporów w pierwszych minutach, przegrywał już 0-2! Portugalczycy stworzyli sobie zaledwie dwie sytuacje bramkowe. Pierwszą po rajdzie Simao wykorzystał Maniche. W drugiej nie popisał się kapitan Meksyku, Rafael Marquez, któremu chyba pomyliły się sporty, bo w polu karnym postanowił grać w szczypiorniaka. Do piłki podszedł Simao i oddał pewny i celny strzał, pomimo starań Sancheza i wykonania przez niego Dudek Dance. Gdy kapitan Benfiki podwyższał wynik, Angolańczycy przeżywali oblężenie pola karnego Joao Ricardo. Zaraz potem piłkarzy przenieśli się na połowę Iranu. Dwa razy próbował Akwa, a chwilę później jego drużyna egzekwowała 4 rzuty rożne. Tymczasem ich sytuacje nieco się pogorszyła za sprawą Jose Francisco Fonseki, którym celną główką pokonał Ricardo, dzięki czemu Meksyk wrócił z dość dalekiej podróży. Nie wrócił zupełnie, ale był bardzo blisko. Bowiem od tej chwili Angola do awansu potrzebowała zwycięstwa co najmniej różnicą trzech goli. Latynosi przejęli inicjatywę, ale ich starania przypominały walenie głową w mur. Portugalski mur. Ich strzały były niecelne, brakowało im dokładności, a goalkiper nie dawał się zaskoczyć.

Po przerwie napór piłkarzy La Volpe trwał. Trener miał powody do zdenerwowania. Pewnie doszły go wieści, że za sprawą Flavio Angola wyszła na prowadzenie. Chwilę później jego drużyna mogła przekreślić udział Afrykańczyków w fazie pucharowej. Po niepewnej interwencji, upadając, pechowo piłkę ręką w polu karnym Portugalii zagrał Miguel. Do futbolówki podszedł strzelec dwóch goli w meczu z Iranem, Omar Bravo. Odpowiedzialność spoczywała na nim ogromna. Od jego uderzenia zależał awans drużyny, a naprzeciwko stał specjalista od jedenastek (pamiętny ćwierćfinał Euro 2004). Nie wytrzymał presji i piłka poszybowała ponad poprzeczką. Zaraz później Meksyk otrzymał kolejny mocny cios, tym razem od sędziego. Za symulowanie faulu w szesnastce żółtą kartkę obejrzał Perez. A że była to jego druga żółta kartka, musiał opuścić plac gry. Meksyk atakował, a La Volpe się trochę rozluźnił. Nie mogła nie ucieszyć go wieść, że Iran wyrównał.

Do końca już nic się nie zmieniło. Latynosi atakowali, ale jeśli nie pudłowali, to na drodze do siatki stawali zawsze obrońcy lub Ricardo. Także Angoli nie udało się zdobyć więcej goli. Ich debiut w mistrzostwach świata można ocenić pozytywnie. Zremisowali przecież z ćwierćfinalistą ostatniego Copa America i półfinalistą Pucharu Konfederacji, a ponadto strzelili historyczną bramkę w finałach mistrzostw świata i zajęli trzecie miejsce w grupie. Za nią uplasował się Iran, a przed nią faworyci, którzy zgodnie z planem awansowali do 1/8 finału XVIII finałów mistrzostw świata Niemcy 2006.

  Meksyk - Iran 

3 : 1  (1 : 1)

Bravo (28', 76')
Zinha (79')

 Golmohammadi (36')

widzów: 36 898  |  sędziował: Roberto Rosetti (ITA)



  Portugalia - Angola 

1 : 0  (1 : 0)

Pauleta (4')

 

widzów: 44 700  |  sędziował: Jorge Larrionda (URU)



  Angola - Meksyk 

0 : 0  

widzów: 43 000  |  sędziował: Shamsul Maidin (SNG)



  Portugalia - Iran 

2 : 0  (0 : 0)

Deco (63')
C.Ronaldo (80'-k)

 

widzów: 49 000  |  sędziował: Eric Poulat (FRA)



  Angola - Iran 

1 : 1  (0 : 0)

Ze Kalanga (66')

 Bakhtiarizadeh (75')

widzów: 44 300  |  sędziował: Mark Shield (AUS)



  Portugalia - Meksyk 

2 : 1  (2 : 1)

Maniche (5')
Simao Sabrosa (24'-k)

 Fonseca (29')

widzów: 53 804  |  sędziował: Lubos Michel (SVK)



TABELA

 1. PORTUGALIA  3  5 - 1  9 pkt
 2. MEKSYK  3  4 - 3  4 pkt
 3. ANGOLA  3  1 - 2  1 pkt
 4. IRAN  3  1 - 6  1 pkt

Autor: Łukasz Koszewski

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>