strona: 06        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Grupa A


Z oczywistych względów rozgrywki grupy A interesowały nas, Polaków, najbardziej. Reprezentacja naszego kraju, prowadzona przez Pawła Janasa jechała na niemiecki Mundial z celem minimum - wyjścia z grupy. Jak wszyscy już teraz dobrze wiemy, cel ten nie został osiągnięty. Dodatkowo nasi piłkarze zaprezentowali się słabo, a honor chyba całego narodu uratował Bartosz Bosacki, strzelając dwie bramki Kostaryce w ostatnim meczu grupowym.

Spotkania w grupie A zainaugurował mecz Niemców z Kostaryką, który był de facto również pierwszym meczem na tegorocznych mistrzostwach. Spotkanie miejscami ładne, miejscami zahaczające o nudę, którego niezaprzeczalnymi atutami były piękne bramki, strzelane głównie przez niemieckich piłkarzy. Drugą zaletą było to, że zaczęły one "wpadać" w miarę szybko, nie powodując u widzów zaburzeń życiowych tudzież innych skutków ubocznych. Rozpoczęło się od fantastycznego strzału Lahma z narożnika pola karnego, po którym piłka odbijając się jeszcze od słupka wpadła do siatki! Radość i euforię Niemców dość szybko ostudził Wanchope, w pierwszej groźnej akcji Kostarykańczyków. Podawał Sendeno, a wspomniany już "legendarny" napastnik bez trudu pokonał Lehmanna, który przy okazji doznał przy interwencji drobnej kontuzji. 6 minut później było już 2:1 dla Niemców za sprawą Klosego. Ten sam napastnik podwyższył już w drugiej połowie na 3:1. Wtedy kolejny wstrząs podopiecznym Klinsmanna urządził Wanchope, ponownie pokonując Lehmanna. Na zakończenie meczu pięknym strzałem z 30 metrów popisał się Frings zdobywając gola numer cztery dla zespołu niemieckiego.

Wieczorem czekały nas emocje związane z meczem naszej reprezentacji. Oczekiwania były ogromne, czy to w kraju czy na samym stadionie w Gelserkirchen, gdzie pojawiło się ok. 35 tysięcy polskich kibiców! Szok dla wielu, chyba dla samych piłkarzy, którzy nie spodziewali się tak licznej rzeszy kibiców "biało-czerwonych". Pominę może standardową formułę relacji opisując te spotkanie, gdyż po prawdzie nie ma też czego zbytnio relacjonować. Początek należał do Polaków, ale objawiało się to przede wszystkim posiadaniem piłki, gdyż do żadnej groźnej sytuacji bramkowej nie doszło. "Pogrzebywanie" Polaków rozpoczął Tenorio w 25 minucie, a zakończył Delgado w 81'. Jedynym piłkarzem, który zasłużył na jakiekolwiek, nawet minimalne słowa pochwały był chyba Ebi Smolarek (nie licząc tych "wchodzących" z ławki, przede wszystkim Jelenia). Ekwadorczycy zaskoczyli Polaków przede wszystkim dobrą taktyką, a naszym oprócz umiejętności zabrakło też chyba chęci. A może były one tak duże, że psychicznie zjadły polskich piłkarzy?

Drugą kolejkę spotkań rozpoczynał mecz "o życie" dla kadry Janasa. Niemcy - Polska, na stadionie w Dortmundzie kilkadziesiąt tysięcy Niemców, i kilka tysięcy Polaków - znakomita atmosfera piłkarskiego święta: na trybunach, ulicach, rynkach i pubach. O tym spotkaniu można by mówić długo, ale jakich słów bym nie użył, musiałbym swoje dywagacje podsumować jednym słowem: "szkoda". Tak walczących polskich zawodników nie widziałem dawno.
| Marcin Baszczyński w walce o piłkę |
źródło: AFP
Zastanawiam się nawet, czy kiedykolwiek dane mi było obejrzeć spotkanie w którym polska reprezentacja zagrałaby z taką ambicją i werwą. Przed spotkaniem piłkarze deklarowali: "będziemy gryźć trawę", zagramy na 120%". I w istocie oglądając ten mecz trzeba przyznać, że dotrzymali obietnicy! W kilku sytuacjach pomogło nam szczęście, w kilku innych mieliśmy Boruca, który zagrał fantastyczny mecz. Bardzo dobrze zaprezentował się też Ireneusz Jeleń, szarpiąc na prawej stronie niemieckiej obrony. Zawiedli Ci, na których wszyscy liczyli. Przeciętnie zagrał Maciej Żurawski, a Jacek Krzynówek w wielu sytuacjach też mógł zachować się lepiej. Wprawdzie nie mieliśmy 100% sytuacji, ale remis był realny. Klinsmann miał jednak Neuvilla, który w decydującym momencie znalazł się tam, gdzie miał, po podaniu drugiego rezerwowego - Odonkora. My mieliśmy Dariusz Dudkę, ale to nie jest bynajmniej plus, a raczej wręcz przeciwnie, minus. Oprócz Boruca i Jelenia dobre spotkanie rozegrali również obrońcy: Bartosz Bosacki oraz Michał Żewłakow. Przykro to pisać, ale się nie udało - szkoda..



Optymiści liczyli jeszcze na potknięcie Ekwadoru z Kostaryką. Ewentualne zwycięstwo tej drugiej drużyny utrzymywało nadzieje na pozostanie w turnieju. Nadzieje te jednak odeszły tak szybko, jak przyszły, gdyż Kostaryka pokazała tym meczem, że jest drużyną bardzo przeciętną. Ekwador wygrał spotkanie 3:0 po bramkach Tenorio, Delgado i Kaviedesa. Wynik mógłby być wyższy, ale żadnej z drużyn chyba nie zależało na tym aby pograć w piłkę. Kostarykańczycy już po pierwszej połowie wiedzieli, że będą pakować walizki, zaś podopieczni Luisa Suareza woleli oszczędzać siły. Co jest jak najbardziej zrozumiałe, szkoda tylko, że najbardziej na tym ucierpieli kibice. Moim zdaniem mecz ten był najnudniejszym "widowiskiem" w fazie grupowej niemieckiego Mundialu. Ratują go tylko bramki, a raczej ich liczba.

W ostatniej kolejce spotkania grupy A toczyły się o przysłowiową "pietruszkę" (można też napisać, że w wypadku naszej reprezentacji - "o honor"). Spotkanie Polski z Kostaryką nie dość, ze było okropnie wolne, to w dodatku nudne. Kto wie, jakby potoczyły się losy tego spotkania, gdyby nie bramka Gomeza, który rozbudził nasze "orzełki". Kolejny bardzo dobry mecz zagrał Bartosz Bosacki, obrońca poznańskiego Lecha - nie tylko strzelił dwie bramki, ale dodatkowo solidnie spisywał się w obronie. Niemcy zaś pokazali Ekwadorczykom miejsce w szyku. Przełamał się Lukas Podolski, co tylko polepszyło humory niemieckich kibiców i Jurgena Klinsmanna. Pewne zwycięstwo 3:0 i gospodarze turnieju zajmują 1 miejsce w grupie, co raczej żadną niespodzianką nazwać nie można.

  Niemcy - Kostaryka 

4 : 2  (2 : 1)

Lahm (6')
Klose (17', 61')
Frings (87')

 Wanchope (12', 73')

widzów: 59 416  |  sędziował: Horacio Elizondo (Argentyna)



  Polska - Ekwador 

0 : 2  (0 : 1)

 

 Tenorio (24')
Delgado (80')

widzów: 48 426  |  sędziował: Toru Kamikawa (Japonia)



  Niemcy - Polska 

1 : 0  (0 : 0)

Neuville (91')

 

widzów: 65 000  |  sędziował: Medina Cantalejo (ESP)



  Ekwador - Kostaryka 

3 : 0  (2 : 0)

Tenorio (8')
Delgado (54')
Kaviedes (92') 

 

widzów: 50 000  |  sędziował: Coffi Codja (BNG)



  Kostaryka - Polska 

1 : 2  (1 : 1)

Gomez (25')

 Bosacki (33', 66')

widzów: 43 000  |  sędziował: Shamsul Maidin (SIN)



  Niemcy - Ekwador 

3 : 0  (0 : 1)

 Klose (4', 44')
Podolski (57')

 

widzów: 72 000  |  sędziował: Valentin Ivanov (RUS)



TABELA
 1. NIEMCY  3  8 - 2  9 pkt
 2. EKWADOR  3  5 - 3  6 pkt
 3. POLSKA  3  2 - 4  3 pkt
 4. KOSTARYKA  3  2 - 9  0 pkt


Autor: Paweł Talbierz

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>