:: Spowiedź lustracyjna

Prawości mają dziś pełne usta, 
Głoszą lustrację i oczyszczenie; 
Nie wiem, czy moja teczka jest pusta; 
Czasem mnie trochę gryzie sumienie. 

Choć do niczego nie kandyduję, 
Chcę tajnym służbom oszczędzić trudu: 
Sam swoją przeszłość krótko zlustruję, 
By się nareszcie oczyścić z brudu. 

Muszę to kiedyś z siebie wyrzucić: 
Brałem – nim towar podał sprzedawca; 
Choć dotykałem – nie chciałem kupić; 
W sklepie, w gospodzie, nawet u krawca. 

Wbrew zakazowi – jadąc z wakacji; 
Trochę celowo, trochę niechcący, 
Ja korzystałem kiedyś na stacji, 
By nie przewozić rzeczy cuchnących. 

Kiedy z kumplami poszedłem w miasto, 
Gdy mi powiła żona trojaczki, 
Piliśmy wódkę tuż przed trzynastą, 
Plułem nie tylko do spluwaczki. 

Na koniec dodać jeszcze chciałem, 
Kończąc litanię mych starych grzechów: 
Czasem za mocno się wychylałem, 
Śmiejąc się z tego, co nie do śmiechu. 

Dziś pragnę dążyć do demokracji, 
Która ogarnia nasz cały kraj, 
Choć nie żądałem nigdy lustracji; 
Najwyżej prześwietlania jaj. 

Jachranka 03.07.2006 r.

- Ferdynand Głodzik

Kontakt periodyk-poetycki@epf.pl - Strona On-Line (www.periodyk.prv.pl)
Layout & GFX: Urimourn - urimourn@vp.pl