Przejdź do spisu treści...

Eksperyment

   Kropla rozcieńczalnika powoli spływała po powierzchni próbówki. Psi obserwował ją w skupieniu. Prawie nie zauważył, gdy skapnęła z pluskiem na podłogę.
Omikron podniósł flegmatycznym ruchem szmatkę i starł plamę z metalowej podłogi. Tarł przez minutę, aż mógł zobaczyć swoje obicie. W końcu, zadowolony z efektu, wyrzucił do utylizatora szmatkę jednorazowego użytku.
Psi przelał zawartość próbówki do filtratora. Obłe urządzenie uniosło się na chwilę ponad stół, zakręciło kilka razy wokół własnej osi, po czym wróciło na miejsce. Z jego podstawi wysunęła się mała rurka, z wnętrza której wypłynął przezroczysty płyn. Ściekł do zlewki w blacie stołu. Jej zawartość otoczyła żelowa bańka. Omikron dotknął ją aluminiową pałeczką. Bańka szybko weszła w reakcję z metalem, łącząc się z nim na stałe.
Omikron za pomocą pałeczki, mógł przenieść obiekt do okrągłego, srebrnego zbiornika pełnego baniek, podobnych do trzymanej przez niego.
Gdy wreszcie spoczęła w przygotowanym dla niej miejscu, zatrzasnął wieko przechowalnika i podszedł do ekranu, przed którym wykonał kilka zręcznych ruchów dłońmi. Powierzchnia zbiornika stała się równe przeźroczysta, jak bańki wewnątrz niego.
Ze ściany wysunęły się chwytaki. Chwyciły przechowalnik i delikatnie przeniosły go do hali obok laboratorium, na miejsce obok podobnych mu, również pełnych zbiorników.
Omikron ponownie wykonał kilka ruchów, po czym usiadł na krześle. Psi zrobił to samo. Holograficzny ekran zajął całą ścianę, a drzwi hali z przechowalniami zatrzasnęły się.
Psi strzelił palcami. Razem z towarzyszem podjechali bliżej do wizji.
- Procedura symulacji światów równoległych rozpoczęta. Czy kontynuować? – głos Golema rozległ się znikąd.
- Tak – powiedział Psi.
- Proszę o potwierdzenie.
Z ekranu wysunął się kwadrat z miejscem na dłoń. Psi przyłożył do niego rękę. Omikron również.
Kwadrat zniknął. Pojawiło się wnętrze hali zasobnikami. Obraz zaczął się przybliżać. Początkowo mogło się wydawać, że zatrzyma się na jakimś zbiorniku. Jednak on nadal się powiększał, aż w centrum znalazła się jedna z baniek.
- Zestaw genowy numer jeden, wersja pierwsza. Manipulacja w celu uzyskania świata bez rasy ludzkiej.
Z wnętrza aluminiowego patyka zaczęły wychodzić metalowe nitki. Wnętrze bańki zawrzało od gwałtownych reakcji chemicznych. Właśnie zachodziła przyspieszona ewolucja. Geny słabe – opadały na dno, silne – pozostawały na górze. Czasem były pojedyncze, czasem całe łańcuchy. Gdyby przenieść ich walkę do świata zwierzęcego, zaobserwowalibyśmy trwający wiele milionów lat bój o przetrwanie.
Po chwili płyn zmętniał i uspokoił się. Na wierzchu pozostała jedynie cieniutka warstewka genów „przystosowanych”, to znaczy takich, które najprawdopodobniej utrwaliłyby się. Nicie zaczęły ją przeczesywać w poszukiwaniu wartościowych informacji.
- Zestaw genowy numer jeden, wersja pierwsza. Wynik: Świat taki nie mógł zaistnieć, nawet gdyby wszystkie hominidy zostały zlikwidowane w chwili pojawienia się, trzy i pół miliona lat temu.
- Dlaczego? – zapytał Omikron.
- Jeśli nawet doszłoby do jakiego nagłego wymarcia człowiekowatych w danym okresie, to wyewoluowałyby one z późniejszych małp.
- Zabezpieczyć próbkę – polecił Psi, - Ponowić eksperyment w wersji drugiej, według wytycznych.
Druga bańka zawrzała, aby po chwili wypełnić się mętnym roztworem.
- Badania zestawu genowego numer jeden, wersji drugiej – manipulacji w celu uzyskania świata bez istot inteligentnych, zakończone – poinformował beznamiętnie Golem, - Wynik: Świat taki nie mógł zaistnieć, pomimo braku kolizji z meteorytem sześćdziesiąt pięć milionów lat temu.
- Dokładniej – rozkazał Psi.
- Na skutek zmian klimatycznych w danym okresie, spowodowanych między innymi niezwykłą aktywnością wulkaniczną, doszło do redukcji ilości gatunków dinozurów. Spowodowało to pojawieniem się wielu nisz ekologicznych, które zostały szybko zapełnione przez różne podgatunki rodziny dromeozaurów. W ciągu następnych milionów lat, ich inteligencja rosła, a wraz z nią postępowało dalsze wymieranie mniej inteligentnych gatunków. Ostatni nie-dromeozaur padł około dziesięciu milionów lat temu. W tym czasie niektóre gatunki dromeozaurów zaczęły wytwarzać narzędzia i ubrania.
- Pokaż – polecił Omikron.
Na ekranie pojawiła się wyprostowana postać w skórze z gada morskiego. Miała wielkie oczy z pionowymi źrenicami, lekko wydłużony pysk pełen różnej wielości, piłkowanych zębów oraz czteropalczaste dłonie, z małym odstającym pazurem w charakterze kciuka. U stóp postaci paliło się ognisko. Około metr za nią była jaskinia, z rodziną dromeozaurów wewnątrz.
- A co z epoką lodowcową? – zapytał Omikron.
- W odróżnieniu od innych gadów, dinozaury były stałocieplne i jak już poinformowałem, potrafiły wytwarzać ubrania. Służyły do tego skóry gadów podwodnych, które poza okryciem dawały pożywienie. Przez to, praktycznie wszystkie żyjące podczas epoki lodowcowej mieszkały przy dużych zbiornikach wodnych.
- Przeprowadź prawdopodobną analizę rozwoju kulturowego – rzekł Psi.
- Po niecałe tysiąc lat zakończeniu epoki lodowcowej, na ziemi pozostał tylko jeden gatunek dromeozaurów, widoczny wcześniej na ilustracji. Wszystkie inne wymarły na skutek nie przystosowania się do nowych warunków lub zostały wybite przez inne dromeozaury. Niedługo potem zaczęły przechodzić na tryb pasterski, a następnie fazę rolniczą. Pierwsze osady były zorganizowane na sposób podobny do roju. Dzieci wodza i jego głównej małżonki dziedziczyły tron. Potomkowie spłodzeni z innymi samicami zajmowały kierownicze funkcje w plemieniu, jak urząd szamana czy nadzór na ochroną wioski. Reszta była podporządkowywana do określonych funkcji zgodnie z ich naturalnymi predyspozycjami. Było to związane z ich religią, przypominającą ludzki szamanizm. Jej podstawą był kult przyrody i wiara w duchy przodków. Aby zasłużyć na przejście do wieczności należało być bezwzględnie posłusznym rodzinie rządzącej. Ten rodzaj religii występował z niewielkimi różnicami we wszystkich osadach. Jego reguły były zapisane w DNA dromeozaurów.
- Czy więc twierdzisz, - przerwał Psi, - że mieli religię zapisaną w genach?
- Tak. Ten kod wykształcił się podczas ewolucji.
- Jakie jest prawdopodobieństwo błędu?
- 5,36%
- Kontynuuj – polecił po chwili milczenia Omikron.
- Ten rodzaj polityki społecznej spowodował bardzo szybki rozwój osad. W stosunkowo niedługim czasie małe wioski stawały się dużymi miastami. Pojawiła się kultura bardzo bogata kultura duchowa. Kwitła sztuka, dynamicznie rosła wiedza. W końcu, przyrzeczne pola przestały wystarczać. Dromeozaury zaczęły przenosić się wgłąb lądu.
- A co z konfliktami? – przerwał ponownie Psi, - Czy nie było wojen?
- Były, lecz znacznie rzadziej niż w świecie ludzi. Gospodarki poszczególnych miast działały na zasadzie umowy między władcą a poddanymi, więc nie było konfliktów wewnętrznych. Jeśli zaś chodzi o kontakty z innymi osadami, to były one dosyć sporadyczne. Dromeozaury nie specjalnie interesowały się swoimi ziomkami.
- A jak wyglądała by ich cywilizacja w chwili obecnej?
- Na całej kuli ziemskiej istnieje kilka mega-miast. Powstały na skutek łączenia się ze sobą położonych obok siebie osiedli. Był to skutek umowy o poszanowaniu natury, gdyż cywilizacja skupiona w kilku miejscach jest mniej szkodliwa dla środowiska, niż rozsiana po całym świecie. W tej chwili przygotowują się do...
- Wystarczy! – nakazał Omikron, - Zabezpiecz próbkę, a wszystkie dane na ten temat przekaż innym komputerom analizującym. Niech poszukują błędów. Teraz zajmiemy się wersją numer dwa.
- Zestaw genowy numer jeden, wersja numer trzy. Cel eksperymentu: Manipulacja w celu uzyskania świata bez płci.
- Zaczekaj! – krzyknął niespodziewanie Psi, - Zmień cel eksperymentu.
- Co chcesz przez to osiągnąć? – zapytał Omikron.
- Zaraz zrozumiesz. Golemie – zwrócił się do komputera, - Nakazuję ci przeprowadzić ewolucję jak było w rzeczywistości. Dokonaj jednak dokładnej analizy genomu ludzkiego. Jednocześnie wykorzystaj badania na próbkach, w których zamierzano osiągnąć cywilizację i również przeprowadź analizę genomu.
- Przyjąłem. Proszę o potwierdzenie.
Z ekranu po raz kolejny wysunął się kwadrat z miejscami na dłoń na każdym z boków. Psi przyłożył do jednego z nich rękę.
- Zaufaj mi – zwrócił się do niepewnego jeszcze towarzysza.
W Omikronie dochodziły do głosu sprzeczne uczucia. W końcu, po walce wewnętrznej przyłożył swoją dłoń na odpowiednie miejsce.
Kwadrat zniknął. Ukazał się obraz kilku zasobników, których niektóre próbki bulgotały podczas reakcji. Po kilku chwilach wszystko ustało.
- Zakończyłem. Proszę o dalsze instrukcje.
- Czy podczas analizy DNA, zaobserwowałeś pewne schematy? – zapytał Psi.
- Owszem. Podać?
- Tak.
- Wszystkie gatunki które doszły do poziomu cywilizacji, podczas trwania doboru naturalnego, wykształciły:
a) Potrzebę kultury
b) Potrzebę religii
c) Potrzebę ograniczania natury, mimo szacunku do niej
d) Potrzebę systemu społecznego
- Czy było to spowodowane brakiem wyjścia, czy też przypadkowymi zmianami w DNA?
- Zmianami w DNA.
- Według rachunku prawdopodobieństwa, jakie były szanse na zmianę?
- Dokładnie 0,00001%.
- Podaj wnioski.
- Nie mogę, gdyż byłyby niezgodne z współczesną nauką, a wydawania nienaukowych sądów zabrania mi program.
- A czemu są one nienaukowe?
- Gdyż z analizy wynika, iż ktoś świadomie tak zaprogramował życie, że nieuniknione jest powstanie gatunku który jest inteligentny i dąży do cywilizacji.
- Omikronie, co o tym sądzisz? – Psi zwrócił się do towarzysza.
- Cóż...Moim zdaniem albo nasz komputer się pomylił, albo dowiedliśmy istnienie Boga.

Łukasz "Gwizdon" Kaszkowiak [ odyniecandpuzon@tlen.pl ]


Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści