Przejdź do spisu treści...

Ogór "Niezapominajka" - komentarz

Stara miłość nie rdzewieje, tylko... inaczej pachnie

Miłość jako droga do szaleństwa? Droga, której nie kończy śmierć? Miłość opętaniem? I czy to na pewno była miłość, a nie egoistyczna fascynacja? Wyłącznie pożądanie? Zwykłe pragnienie rozkoszy? Takie myśli zbiegły się w mojej głowie po lekturze opowiadania "Niezapominajka". Chciałbym żeby pokrywały się z tym co autor chciał pozostawić w czytelniku, po tym jak przeczyta on ostatnie słowo.
Na razie pozostawię te rozważania na boku, a skupię się na bardziej przyziemnym aspekcie - stronie technicznej.
Autor po raz kolejny pokazał, że ważny jest dla niego każdy, nawet najmniejszy detal. Zasypuje nas nimi, czasem pozostawiając bardzo mało miejsca na wyobraźnię. Każdej czynności, każdemu ruchowi bohatera towarzyszy skrupulatny opis, jak w protokole samego Colombo. ;)
"Prawie nagie ciało imponowało smukłością i wzrostem - metr dziewięćdziesiąt dwa w butach." Na co czytelnikowi tak dokładne wymiary? I to trochę śmieszne - "w butach". Albo: "Wyrzucił poza powierzchnie mogiły łopatę, a ona upadła z cichym plaskiem trzydzieści centymetrów od krawędzi dołu." Wydaje mi się, że czytelnikowi wystarczyłby bardziej uogólniony, powierzchowny opis. W treści jest też sporo zaimków jak: "jej", "jego", które trochę zbyt często się powtarzają (zwłaszcza na początku).
Wiem, wiem, mógłbym się uczyć od Ogóra poprawnego pisania, ale mimo to myślę, że autor nie będzie miał mi za złe, gdybym wymienił jeszcze parę drobiazgów.

- "Może być. Na pewno sobie poradzę. A co ze szpadlem? - odparł."
"Odparł" czyli odpowiedział/odrzekł, natomiast bohater: zapytał.

Nie jestem pewien, ale chyba nie ma czegoś takiego jak "za niedługo", które pojawia się w treści kilka razy. Słyszę coś takiego, od czasu do czasu, w rozmowach, ale mam wrażenie, że nie jest to zbyt poprawne określenie. W książkach czy prasie też z czymś takim się nie zetknąłem...
Daję już spokój detalom. Skupię się teraz na nastroju opowiadania. Czytając można zauważyć jak autor buduje klimat niepewności i strachu. A to drapiąca o szybę gałąź, czy trzaskające na wietrze drzwi. Niemal wszystko rozgrywa się w chłodzie i po zmroku. Nie mogło się obejść też bez deszczu, który uważam za rzecz niemal obowiązkową w opowiadaniu grozy. Uczucie niesamowitości potęgują głosy prześladujące bohatera. Ale czy pod tym kątem opowiadanie było doskonałe? Myślę, że tylko dobre, albo przyzwoite. Na moją opinię wpłynęły te dłużące się, skrupulatne opisy i zlanie się w jednym momencie makabry z niemal rozśmieszającą groteską. Jak się domyślam taka reakcja u czytelnika nie była zamierzona... I tu tkwi właśnie mankament pisania opowiadań tego typu, wydaje nam się, że dany moment przestraszy czytelnika, a on z jakiegoś powodu odbiera napisaną przez nas scenę jako... zabawną. Ciężko wyczuć gdzie jest granica przerażenia, a jego odbicia w krzywym zwierciadle.
Domyślam się, że autor ponownie (jak w przypadku "Dworu") chciał by czytelnik nie polubił za bardzo głównego bohatera. I to się udało. Adam jest mało sympatyczny i osobliwie dziwny, pewnie za sprawą swojej samotności i skrywanego uczucia. Hmm, nie przekonała mnie jego rzekoma miłość. Mało w tym było dojrzałego uczucia, wszystko raczej opierało się na chorej (?) fascynacji piękną kobietą. W moim odczuciu wiele się pod tym względem nie różnił od ohydnego Mariana. To było raczej młodzieńcze zauroczenie, oparte na walorach estetycznych ;) młodej, atrakcyjnej dziewczyny. Zwykłe, fizyczne pożądanie. Bardzo niewiele jest tej miłości prawdziwej. Ale czy to w zasadzie wada? Tylko wtedy jeśli autor chciał pokazać mogąca przetrwać śmierć miłość. Jeśli zaś obłęd, wszystko jest na swoim miejscu. Zwłaszcza, że w historii Agnieszki nie znalazło się miejsce na uczucie do Adama.

O czym jeszcze warto wspomnieć? Może o tym, że w treści pojawiło się kilka zaciekawiających odbiorcę wzmianek, jak ta po przebudzeniu z koszmaru, o pogrzebie. To był taki sygnał dla czytelnika, że nie wie jeszcze wszystkiego, więc nabiera ochoty do dalszego czytania. Tego mi właśnie brakowało w poprzednik opowiadaniach - takiej chwili gdy autor wykłada niespodziewanie kartę, która zastanawia i wzmaga zainteresowanie. Wydaje się, że to był drobiazg, ale to nieprawda.

Kończę ten przydługi już komentarz. Podsumowując chcę przekonać wszystkich, że czytając to opowiadanie nie pozostawałem obojętny czy niewzruszony. Pewną dozą udzielił mi się nastrój tej ponurej historii, może nie porwał czy przeraził, ale na krótką chylę przeniósł w inną, obcą rzeczywistość. Hmm, tylko ten dziwny niedosyt... Mam wrażenie jakby to był nie ten kaliber, nie ten "film" który lubię w kółko oglądać.
Mimo to zapraszam do lektury opowiadania o wdzięcznym tytule "Niezapominajka" dlatego, że teksty Ogóra mają swój własny charakter i szczyptę czegoś co odróżnia je od innych.

Rat [ neon_rat@o2.pl ]

Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści