Przejdź do spisu treści...

T#M "Going postal" - komentarz

Czyli broń jako remedium na trwający w obłędzie świat i niemal pustą lodówkę

   Co może mały człowiek w obliczu całego świata? Gdy jego głos nie tylko się nie liczy, ale nawet go nie słychać? Czemu w telewizji, na tylu kanałach, królują farmazony i natrętnie wciskana ciemnota? Jednostka może... może po prostu załamać ręce i bezradnie podać się nurtowi przypisanej jej z góry rzeki. Może też wyjść na ulicę i mordować w nadziei, że ktoś go usłyszy, albo... posrać się wegetując przed telewizorem.
O tym, że przyjdzie czas na "Going postal" wiedzieliśmy już przed pojawieniem się AM#O 39 z topica "autor zapowiada" na forum. Zarekomendowanie nie było złym pomysłem, bo opowiadanie jakby samo upomniało się o lekturę.
To dziwne, ale tekst podobał mi się zwłaszcza na początku. Wyraźnie wybija się tam dobra; humorystyczna i błyskotliwa narracja (plus za motyw z windą). A gdy trzeba, nawet ironiczna. Potem wraz z rosnącą desperacją bohatera wdziera się pewna szablonowość (broń, zajęty siłą budynek, przetrzymywanie zakładników). Na szczęście autor nie przelewa w opowiadaniu krwi na darmo i kończy z uwieńczającą wszystko puentą. No właśnie, bohater różni się tym od typa spod ciemnej gwiazdy, że zabija z rezygnacją - bo jest mu wszystko obojętne, a nie z nienawiści, czy dla wyrównania rachunków. Budzi on sympatię, ba, nawet zrozumienie.
Opisy są zwięzłe i dynamiczne (wyraźnie kontrastują w zestawieniu z tymi z "tekstu numeru"). Taki styl jak najbardziej odpowiada moim gustom, bo w ten sposób opowiadanie nie nuży i jest treściwe w sposób rzeczywisty. Hmm, no może tylko w kilku momentach chciałoby się przeczytać parę słów więcej.
Autor nie ustrzegł się paru drobnych błędów, no i ta niepotrzebna kropka w dialogach... (będę przypominał o niej do skutku ; ))
- "Nie. - odpowiedział zdecydowanie Redmond"
Natomiast scena w jakiej odsiecz w osobie szeryfa, który tak mocno złorzeczy Mike'owi w swojej tyradzie, trochę zawodzi, bo autor nie daje mu możliwości do wywiązania się z obietnic. Zamiast niego na scenę wkracza Dan, jak ostatni rachunek sumienia. Mimo, że Mike uwalnia zakładniczkę, funkcjonariusze nie wykorzystują tego (a mieli sporo czasu).
Albo skąd bohater był tak dobrze obcykany z bronią, skoro kupując przyznał, że nie bardzo się na niej zna? Podejrzewam, że przyznał tak dlatego, żeby autor mógł zaprezentować zgromadzoną na ten temat wiedzę (prezentacja broni przez Lukasa). :)

Opowiadanie ogólnie podobało mi się i ładnie puentując, przyniosło satysfakcje z lektury. T#M faktycznie robi postępy i co najważniejsze, nieustannie pisze.

Rat [ neon_rat@o2.pl ]

Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści