|
Jest to pierwszy film Abelarda Gizy i jego trójmiejskiej ekipy. Jak na ich pierwszą produkcje - komedię z budżetem nie przekraczającym 500 zł - jest to film bardzo udany.
Film opowiada historię życia grupki zwyczajnych dresiarzy z trójmiejskiego osiedla. Główni bohaterowie oprócz codziennej edukacji (lektura pozycji "Jak myśleć sprawniej") i pakerki na przy blokowym trzepaku, myślą też
intensywnie jak tu zarobić aby się nie narobić. W końcu, wakacje, trzeba odpocząć od ciężkiego trzypaskowego
życia...
Nasze drogie dresiki, po serii nieudanych prób wyłudzeń, oszustw i innych matactw - wpadają na genialny pomysł! Porwać dzieciaka z
przedszkola dla snobów i żądać za niego okup! Niestety, jak to trójpaskowce, nie dość że kradną malucha który nie chce odpalić, to na dodatek, myli im się prawa strona z lewą, i zamiast porwać bachora z przedszkola, porywają go z... domu dziecka.
Nie wiedzą jednak że na tego dzieciaka jest... kontrakt. I że
sprzątnęli go właśnie sprzed
nosa dwóm profesjonalnym płatnym zabójcom. Killerom, którzy sobie tak łatwo nie odpuszczą, killerom którzy nie lubią jak ktoś im brudzi w ich idealnych planach... Zaczynają się podchody, pościgi i emocjonujące walki :).
Film jest bardzo udaną produkcją jeżeli chodzi o fabułę, dialogi i opowiedzianą historię. Humor jest wyższych lotów, abstrakcyjny, przypominający Monty Pythona. Dialogi rozbrajają
momentalnie, każdy jest idealny, a niektóre zapadają na pamięć naprawdę długo:
- Co Ty taki blady jesteś..
- Są tu!
- Kto?
- Te ku**sy!
- Co, Jehowi?
- Nie kur**a, dresy, mają dzieciaka!
- Przyszli pod nasze drzwi i zaczęli śpiewać kolędę, to są
psychole gotowi na wszystko (...)
- Myślisz że w szopce mogli schować broń? Krowy nie wyglądały zbyt podejrzanie... O kur**wa! Osioł, osioł dziwnie klęczał!!
Killer szukając dresika wchodzi do mieszkania samobójczyni:
- Nawet nie podchodź bo skocze... Jak Boga kocham skoczę, zobaczysz!
- Zamknij się!
- Czy Ty myślisz że ja nie mam tego dosyć? Mąż, dzieci, on jeszcze mnie zdradza z tą głupią suką z pracy...
- Zamknij się!!
- Gdyby ona była jeszcze ładna, ale ona jest gruba i brzydka, i co pewnie przyszedłeś mnie
ratować..
- Zamknij się!!!
- Najpierw mówicie że nie ratujecie, a potem na siłę ściągacie z okna i po samobójstwie...
- Zamknij się!! - celując ze spluwy - Bo Cię zastrzelę...
- Dobra, już schodzę!
Killerzy u grabarza - poety:
- Czesław Wapno, Agonia... Wszyscy jesteśmy w permanentnej agonii.. Ty, ja, nawet tasiemiec który jest w Twoich jelitach... Zostaw go! To diabeł!
- Zostawmy go. To debil.
Dobre dialogi w tym filmie połączone ze zgrabną fabułą bardzo podnoszą przyjemność z
oglądania. Nie ma co się dziwić jakością dialogów - widać
tutaj wpływ kabaretu Limo, do
którego należy reżyser i większość grupy filmowej. Oprócz dobrych tekstów, nie zabraknie
także dużo humoru sytuacyjnego - np.: sąsiadka przychodzi do jednego z dresów z prośbą o trochę soli, a trójpaskowiec wysypuje jej na dłoń garstkę tego specyfiku...
Film zawiera wiele wątków pobocznych, dygresji, co chwilę coś się dzieje - lecz mimo tego wątek główny jest jasny, widz nie gubi się, film jest łatwy w odbiorze.
Bardzo piękna jest praca kamery - kamera jest dynamiczna, cały czas się rusza, nie stoi ciągle w miejscu, eksperymenty z ujęciami. Jedynym minusem jest to że wszystko było kręcone z ręki, i film ma lekkie drgania. Lecz jak na amatorski obraz - wypadło to bardzo dobrze, i nie zwraca się na to tak uwagi. Sama jakość filmu - może i nie powala na kolana, ale jest całkiem przyzwoita.
Dźwięk. Najgorszy element filmu. Wiele ujęć miało dźwięk dogrywany w post produkcji - i wyszyło to koszmarnie. Na początku filmu jest to bardzo słyszalne i odczuwalne. Dopiero później widz przywyka do tego. Za to muzyka - jest już idealnie skomponowana, pod obraz
filmowy. Może się czymś szczególnym nie wyróżnia, lecz pasuje, buduje klimat i jest prawie że nie
zauważalna.
Ogólnie film robi bardzo pozytywne wrażenie. Można go śmiało polecić każdemu kto lubi
niestandardowe komedie z humorem nieco abstrakcyjnym.
»Ocena:
-
»Autor:
tekst
pochodzi ze strony
|