» Prace w Lincoln Cathedral w Londynie sprawiły, że tamtejszy dzwon nie zadzwonił pierwszy raz od II wojny światowej;
Kontrowersja jest doskonałym pomysłem na zwiększenie sprzedaży a także prostym sposobem na tanią reklamę. Jeśli w grę wchodzi jeszcze religia a także inne niż ogólnie przyjęte do niej podejście, ludzie bardziej zaciekawią się danym produktem. Odezwie się Kościół, wszelacy księża, ci dostojni jak i szeregowi, w tyle nie zostaną politycy typu prezydent Kaczyński czy narodowy ministrant Marcinkiewicz a i wielką siłę stanowi również moherowa armia. Jeśli temat zostanie odpowiednio podany to i więcej ludzi zaangażuje się w sprawę. Oto prosty przepis na zarobienie sporych pieniędzy nawet jeśli produkt jest wątpliwej jakości. Nie tak dawno temu Dan Brown napisał głośną książkę 'Kod Leonarda da Vinci'. Ta obiła się głośnym echem na całym świecie gdyż przedstawiała nieco inne losy Jezusa w porównaniu z tym czym karmi nas Kościół. Jezus miał żonę, spłodził też dziecko - Brown w dodatku twierdził, że wszystkie te rewelacje są prawdziwe i ma na to dowody. Z czasem jednak co do autentyczności tej historii zmienił zdanie ale nie zmienia to faktu iż świat katolicki poruszył i zbił pokaźną fortunkę, gdyż ludzie rzucili się na 'Kod Leo...' jak na żadną inną książkę wliczając w to i 'Władcę pierścieni' Tolkiena. W związku z tym, całkowicie naturalną koleją rzeczy było wykupienie praw do zekranizowania owej historii i zaserwowania jej jeszcze większej widowni na wielkim ekranie. Columbia Pictures ma łeb do interesów, tego chłopakom nie można odmówić... Nie wiem czy jest jakikolwiek sens pisać o fabule bo chyba każdy fan filmów słyszał o filmowych perypetiach Roberta Langdona. Zresztą nawet jeśli ktoś filmami specjalnie się nie interesuje również miał styczność z jego historią dzięki roztrzęsionej na cały świat 'aferze da Vinci' podawanej przez wiadomości i gazety. Także producenci podchwycili pomysł i subtelnie rozdmuchali to tu to tam chęć nakręcenia i ukazania światu tej oryginalnej historii Jezusowej opisanej przez Browna. Efekt był taki jak w pierwszym akapicie tej recenzji - całkowity szał i zbiorowe orgie na których wykazać mogli się tak ludzie uważani za inteligentnych jak i szaleńcy. Doszło do tego, że jednych od drugich ciężko było odróżnić. Twórcy filmu rzucili temat a resztę zrobił za nich świat i zwykli ludzie. Jak dla mnie był to doskonały 'chłyt matertingowy' [pzdr. Ani Mru Mru:] bo praktycznie nic nie wydali na reklamę a mimo to film jeszcze przed premierą zyskał status hitu. A jaki jest naprawdę? Jeśli miałbym mówić dyplomatycznie - mimo wszystko książkę czytało się lepiej. A dobitniej? 'Kod da Vinci' to najbardziej rozdmuchany
film w dziejach zaraz po 'Matrixie'. To co sprawdziło się w książce, tutaj zupełnie nie zdaje egzaminu. Robert Langdon, spec od łamigłówek wszelakich, staje przed nie lada zadaniem które przed śmiercią zgotował mu Jacques Sauniere, kustosz muzeum Luwru. I już na początku pierwszy zgrzyt - podstarzały Sauniere, cały we krwi z dziury w brzuchu lata po całym Luwrze bazgrząc po podłodze i obrazach. Co więcej, nie są to zwykłe teksty ino zawiłe zagadki nad wymyśleniem których niejeden geniusz siedziałby pare godzin w dodatku nie będąc postrzelonym i umierającym. Im dalej w las, tym więcej drzew - Langdon jako luzak typu Bond który mając w siebie wycelowaną broń spokojnie przesuwa stopą łuskę tak aby dzięki niej nie zamknęły się drzwi; Langdon jako spryciarz umiejący operować blefem w sytuacji ekstremalnej [nie, nie chodzi o żaden okres:]. Partnerką Langdona w przygodzie jest Sophie Neveu, agentka policji, notabene wnuczka Sauniere'a. W książce ukazana jest jako silna, mądra kobieta a w filmie jak zagubione dziecko - 'a co to? a co z tym zrobić? Panie Langdon, w panu cała nadzieja'. I poza kilkoma przebłyskami jak np. ucieczka Smartem czy wyrzucenie gps'u zacząłbym przewijać sceny w których ona się pojawia czyli jakieś 3/4 filmu. Neveu drażni, denerwuje nieporadnością i miotaniem się wokół Langdona. Być może to wina samej aktorki [Audrey Tautou] która w taki sposób ją nakreśliła ale fakt faktem, ta kobieta zaniża i tak niską ocenę filmu. Tom Hanks? Jego bardzo lubię, jest aktorem charakterystycznym i chyba w każdym filmie gra skromnego, nieśmiałego i trochę skołowanego faceta. Tak też jest i tutaj ale i on w jednej scenie rozbawił mnie sztywniactwem. Mowa oczywiście o wyznaniu, że Sophie jest potomkiem Jezusa. Jest jeszcze Jean Reno jako nawiedzony Bezu Fache. On do tej roli kompletnie mi nie pasuje. Widzieliście kiedyś, żeby Reno kopał niewinnego człowieka? Jak widać, i na tym polu film poległ. Czy w ogóle w tym obrazie coś wyszło in plus? Tak szczerze to nic takiego nie znalazłem, może z wyjątkiem ukazania dóbr Luwru a szczególnie do gustu przypadła mi osławiona odwrócona piramida. Robi wrażenie. Kosztowała z pewnością ogromne pieniądze które pomysłodawcy na pewno nigdy się nie zwrócą, co jemu chyba niespecjalnie przeszkadza ponieważ prawdopodobnie już umarł, a po drugie robił to z miłości do sztuki czego nie można powiedzieć o twórcach omawianego właśnie filmu. Naprawdę nie mam pojęcia co jest udanego w tym filmie. Dishu, może pomożesz? [Ja tam, nie oglądałem, to co się będę wypowiadał :) - Dishman] Już na siłę można powiedzieć, że miłe dla oka były nakładające się na współczesne scenerie obrazy historyczne lub układ planet ukazany podczas łamania hasła kryptotekstu. Ale czy tylko na tyle stać ludzi mający do dyspozycji ogromny budżet? Chyba wszystko wydali na wynajęcie Luwru...
Tom Hanks, Jean Reno, pokaźny budżet, gotowa, sprawdzona historia, darmowa reklama na całym świecie... i klapa. W moim odczuciu film jest zupełnie nieudany, robiony na szybko i bazujący na popularności książki. Nie trzyma napięcia, akcji jest jak na lekarstwo, gra aktorów bardzo nierówna. Mimo wszystko 'Kod...' zarobił krocie i pobił wszelkie rekordy oglądalności w pierwszy tygodniu, drugim, miesiącu i jakie tam jeszcze. Dlatego dochodzę do wniosku, że ludzie nie idą na film aby skonfrontować go z własnymi przemyśleniami ale dlatego, że jest on popularny, mówi się o nim, jest kontrowersyjny. Ludzie są jak muchy które ciągną do gó**a - im większa afera tym więcej gapiów. Tak było np. w przypadku 'Władcy Pierścieni'. Kiedy okazał się wielkim hitem ludzie zaczęli masowo kupować książkową trylogię Tolkiena i kłamać w żywe oczy mówiąc, że od zawsze ich pasjonowały losy hobbitów i ich przyjaciół. Wracając do 'Kodu...' - być może film mnie nie pociąga bo wcześniej czytałem książkę ale sądzę, że nawet gdybym jej nie czytał, obraz ten wydałby mi się co najwyżej średnim filmem sensacyjnym z głośnymi nazwiskami w obsadzie, typowym wyciągaczem kasy, komerchą naszych czasów. Wszystkie zarobione miliony nakręciła kontrowersja. Po obejrzeniu tego filmu dojść można do wniosku, że dobrze kontrolowana kontrowersja i sprawne operowanie niewygodnymi tematami może wynieść człowieka na sam szczyt sławy i pieniędzy. I to przemyślenie jest całkowicie słuszne, wystarczy spojrzeć na przemysł porno, który jako jedyny biznes w USA przynosi tylko i wyłącznie, w dodatku stale wzrastające, dochody.
»Ocena: 4/10
»Autor: Ryben
tytuł oryginalny: The Da Vinci Code