|
Na ekranach kin niemal co miesiąc gościmy premiery shitów
wyprodukowanych przez polskich aktorów, reżyserów i całej reszty elity Polskiej kinematografii. Oczywiście, zdarzają się wśród tych produkcji tytuły jak najbardziej udane i zasługujące na miano filmów godnych zapamiętania. Nie ukrywajmy - właśnie z tego typu dziełem spotkałem się, kiedy na mym dysku twardym wylądował AVIk o wdzięcznej nazwie "Dr Zło".
Tytułowy ekran filmu bez ł :)Wypadałoby napisać co nieco o poprzednich produkcjach grupy filmowej 8mm. W ich dorobku nie znajduje się póki co zbyt wiele tytułów, lecz lista ta nie jest także pusta. Poszczycić się oni mogą już dwoma dziełami - "Fasberg" (pełen tytuł - Wpływ Fasberga do Żoładka czyli Nierówna Gra Aktorska) oraz "To na pewno Armani?" w których Olaf Lubaszenko, Maciej Zakościelny czy Anna Przybylska... nie zagrali. Skład ekipy to najzwyczajniesi w świecie licealiści z okolic Gryfina - Rafał Tondos (głównodowodzącego, scenarzysty oraz aktora w jednym), Michał Śliwiński (osoba załatwiająca na potrzeby filmu wszystko czego potrzeba) czy urocza (zwłaszcza ze względu na biegłą znajomość łaciny podwórkowej oraz zamiłowania do tanich trunków alkoholowych), ale małomówna Anna Lorent. Grupa kolegów, która postanowiła stworzyć amatorski film być może już niebawem zabłyśnie na kinowym ekranie ze swymi cudownymi produkcjami.
Różowy dzik aka różowy Dinozaur ratuje lokomotywę z rąk Dr. ZłoPierwsze co przywiódł mi na myśl ów tytuł to oczywiście znany prawdopodobnie niemal wszystkim miłośnikom kina Dr. Evil kojarzony z produkcjami zawierającymi nazwisko "Austin Powers" w tytule. Nic jednak bardziej mylnego - ten oto film w żaden sposób - prócz ogólnych zapędów dążenia głównego bohatera do destrukcji - nie nawiązuje do kultowej serii Austina i paczki. Co ciekawsze, mimo poważnego tematu w nim poruszanego całość kreowana jest na komedię, dobrze zresztą sprawdzającą się w tym gatunku.
Dr. Zło w całej okazałości animowany przez Rafała TondosaTytułowy Doktor Zło z niewiadomych nikomu (także autorom) powodów zdecydował się zaatakować wspaniałą metropolię i sprawić aby ta, w kontraście do
słów piosenki Goulec Orkiestra "tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco"- przemieniła się w ruinę. Na drodze do pokrzyżowania mu niecnych planów staje jednak bohater mający odmienić pogląd na wizerunek superherosa w sztuce filmowej i sprawić, aby inni twórcy podążali nakreśloną poniekąd przez zespół filmowy 8mm ścieżką w której również zwierzęta mogą budzić respekt wśród widzów i starać się uratować tysiące istnień. Bohaterem owym jest różowy dzik do którego sympatią widzowie zapałają już w pierwszych sekundach jego występu przed kamerą. O tym w jaki sposób i czy w ogóle uda mu się zniweczyć okrucieństwo Doktora Zło
dowiecie się dopiero pod sam koniec filmu, który przez cały zresztą czas trwania trzyma w napięciu. Do ostatnich sekund, niczym świetny horror bądź thriller, który później przez wiele godzin nie pozwala
zmrużyć oka.
 |
Różowy
Dzik ala Różowy Dinozaur bez nosa animowany przez Michała Śliwińskiego.
Wstrząsająca produkcja autorstwa wybitnie utalentowanej ekipy 8mm to jednak nie tylko świetna fabuła, ale również doskonałe udźwiękowienie i dubbing postaci. Tak niedoceniana sfera techniczna wszystkich wielkich dzieł kina, którą pochłania się nie zwracając nań uwagi także tutaj ma swój udział. Osoba dzięki której w trakcie ostatecznego starcia rozbrzmiewa utwór "Axel F." (spod klawiszy zespołu Crazy Frog) doskonale wiedziała co robi - przekonajcie się sami, że podkład jest wyśmienity i nie do pobicia. Podobnie aktorzy przyłożyli się do swoich kwestii mówionych. Widać spontaniczność tekstów i efekty nadmiaru alkoholu spożytego przez nich przed rozpoczęciem nagrania. Mimo tego ostateczny efekt słucha się przyjemnie, co świadczy o przyzwoicie wykonanej robocie.
"Dr Zło" jest bardzo dobrą komedią, która bawi od startu po finisz. Nieprzewidywalne zwroty akcji, humor zawarty w niektórych momentach oraz zamieszanie na ekranie powodują, że film ogląda się z chęcią i uśmiechem na ustach kilkukrotnie - nawet pod rząd! Z pewnością niewielu tytułom udało się
osiągnąć tak przyzwoity efekt i wywołać euforię wśród tylu widzów co zrobił to ten film. Naprawdę gorąco polecam do zassania z głębin netu tego filmu.
»Ocena:
-
»Autor:
tekst
pochodzi ze strony
|