MONUMENTUM
SOBIE NIE POSTAWIM
"Tysiąc prawd za prawdę, która zawrze w sobie nić,
tę, po której znajdę drogę którą iść,
za jedno słowo,które wymową
zwycięży milion, nic nie znaczących słów,
Niech dalej niesie, po całym świecie,
że wszystko to co dasz do ciebie wróci znów."
Gutek-"Tysiąc lat"
Ja
pierdolę.
Nawet
sobie nie zdajecie sprawy z tego, ile te dwa słowa mogę wyrazić. Oburzenie,
strach, gniew, zawiść, złość, zdziwienie. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak
często te słowa są używane. Doszło do tego, że niektórzy z moich kumpli używają
ich wręcz nieświadomie.
Kurwa,
sam często ich nadużywam. Właściwie to, jak często przeklinam jest przyczyną
mojego bezbrzeżnego zdumienia. Przecież ja jestem intelektualistą, człowiekiem
mądrym, oczytanym, który ma trochę oleju w głowie, wie, o co biega na tym
pojebanym świecie i próbuje się do niego dostosować. To, o co ci
"kaman", ziom, co cię trapi?
Wiesz,
wiele mnie trapi. Nie, to nienajlepsze słowo. Dziwi, zdumiewa, byłoby lepsze.
No bo wiesz, ja chodzę do liceum. Zanim do niego poszedłem uważałem, że tu
właśnie zerwę z leserstwem, dzikim, niedojrzałym zachowaniem i innymi
przymiotami ludzi mało/nasto- letnich. Gdzie tam.
No
i co z tego kurwa, masz ziom wielki problem. Przeciez jesteś młody, powinieneś
używać życia, a nie teraz napierdalasz mi takie moralistyczne gadki, jak
stary tetryk nie czający klimatu.
Wiesz,
rozumiem twoje podejście, akceptuję je, ale nie akceptuję tego, czego ono
konkretnie dotyczy. Dziwi mnie, jak ludzie młodzi i inteligentni mogą
zachowywać się niczym banda idiotów. Sam jestem tego najlepszym przykładem.
Zbiera
ci się na starzenie ziom, musisz sobie chyba zapalić, to ci w mig przjedzie.
Bo za przeproszeniem pierdolisz od rzeczy. A powiedz mi kurwa, kogo to obchodzi?
Robisz za sumienie narodu, czy co? Za mistrza przemian, który będzie mi mówił
jak żyć, co robić, co jeść i co jarać?
Nie,
nie mam takiego zamiaru. Ja po prostu próbuję zrozumieć taki stan rzeczy.
Tu
nie ma co kurwa rozumieć. Jesteśmy młodzi, czyści i zajebiści. Używamy ile
wlezie, bo taki jest cel życia.
Tak,
wiem. Postawa skrajnie hedonistyczna.
Nazywaj
to sobie jak chcesz. Po prostu nie przejmujemy się takimi gadkami, jak twoja. Mówisz,
jakbyś był kurwa kimś innym, niż wczoraj, kiedy obalaliśmy we dwójkę kratę
browara.
No
tak, to była fajna akcja.
No
kurwa widzisz. Wpadnij do mnie dzisiaj, to zrobimy ripleja. I zabierz Dagmarę.
Nie,
dzisiaj nie mogę. Muszę się zająć rekrutacją na studia.
A
po co ci to kurwa, ziom? Nauka, studia, pierdoły. Mówię ci, wpadniesz do
mnie, wyluzujesz się, będzie lajt i zajebiście. I chuj.
Naprawdę
nie mogę. Muszę się tym zająć. To dla mnie ważne.
Ważne?!
Co ty w ogóle pierdolisz? Posłuchaj siebie! Brzmisz jak moja stara! Muszę to
muszę tamto, wkurwia mnie to totalnie. No po prostu.
Ale
ja nie chcę tak skończyć.
Niby
kurwa jak?
Jak
ty.
….A
chcesz kurwa w ryja? Dawno ci nikt nie jebnął?
Nie,
nie o to chodzi. Nie chciałem ci dosrać. Jesteś w porzo, nawet bardzo. Ale ja
po prostu mam wyższe aspiracje.
Jakie,
kurwa, aspiracje?
Chcę
stąd wyjechać. Gdziekolwiek. Uciec z tej dzielnicy.
Teraz
cię nie rozumiem, koleś. Tu się kurwa urodziłeś! Tutaj przeżyłeś najważniejsze
momenty swojego pierdolonego życia! Pierwszy wpierdol, pierwsza miłość,
pierwszy seks i tak kurwa dalej!
Nie,
naprawdę, chcę stąd wyjechać. I nie chodzi o to, że nie mam szacunku do
tego miejsca. Zawsze będzie mi bliskie, pomimo tego, że to po prostu pieprzone
slumsy.
Skończ
kurwa z tym jebanym inteligenckim językiem. Wkurwia mnie. Za takie gadki
dostawałeś wpierdol w pierwszej klasie. Chcesz znowu obrywać?
Znam
to podejście. Z nami lub przeciw.
Ujmuj
to sobie kurwa jak chcesz. Chodzi o to, abyś nie był jakiś popierdolonym
inteligencikiem w garniturku, który tędy przechodzi przez moment, w drodze do
przychodni i jak nas zobaczy to spierdala szybciej niż zbity pies.
Po
prostu nas nie rozumie.
Nikt
nas kurwa nie rozumie! Patrzy i myśli, że od razu jesteśmy jakimiś
pojebanymi gnojami, albo bandziorami!
Może
gdybyście zachowywali się inaczej…
Jak
kurwa inaczej? Wypić piwa pod blokiem nie można? Siedzieć na klatce nie można?
Psa wyprowadzić nie można? Chuj, że agresywny! Z łańcucha go nie spuszczam!
Na ludzi nie szczuję!
Ty
nie, ale wielu jest takich, którzy tak postępują.
No
i chuj! Czy jak ty chcesz stąd wyjebać, to znaczy, że ja też?
Otóż
to. Ludzie klasyfikują takich jak ty, jak ja, po wyglądzie, zachowaniu,
miejscu w którym mieszkamy.
I
to mnie właśnie wkurwia!
Mnie
też, po części, ale ta opinia z powietrza się nie bierze.
To
znaczy, że niby kurwa według ciebie sobie na to zasłużyliśmy, tak?
Nie,
mówiłem o tych innych.
Aha.
Wiesz, jesteś naprawdę wkurwiający jak ci się zbiera na takie pierdolenie.
Wiem.
Chcesz
się stąd wyrwać, tak? I niby dokąd?
Nie
wiem. Może do innego miasta. Albo nawet państwa. Byle dalej.
I
czemu? Co tam jest, czego nie ma tutaj?
Osoby
z nieskalaną opinią. Perspektywy. Praca. Tam jest normalne życie. Nie jak tu.
Tu nie pijesz, nie żyjesz. Nie zaciągnąłeś choć raz w życiu, to jesteś
outsiderem. I tak dalej.
Co
chcesz? Paliłeś i co, dobre było, nie?
No
było, ale nie o to chodzi. Ja nie chcę taki być.
Bo
według ciebie to kurwa złe, nie?
Nie
tyle złe, ile nieodpowiednie. Nie wierzę w dobro i zło. Dla mnie są tylko
rzeczy, które człowiek jest gotów zrobić, i takie, których się nie
podejmie.
I
co kurwa z tego?
Nic,
odpowiedziałem ci tylko.
Sęk
kurwa w tym, że omijasz meritum tematu. Wymigujesz się od odpowiedzi.
Dobra,
chcesz wiedzieć, czemu chcę odejść? Bo mam dosyć takiego życia. Dosyć
codziennego powtarzania tych samych rytuałów. Szkoła, piwo, dom, wino,
mecz/randka/bójka, wino, piwo, dom, spanie, i tak dalej.
To
normalne.
Może
dla ciebie, ale nie dla mnie. Mam dosyć tego jednostajnego powtarzania tych
samych czynności. Mam dosyć robienia tego samego. Męczy mnie z góry ustalony
schemat dnia.
To
sobie go kurwa zmień!
Właśnie
to mam na myśli, kiedy mówię, że chcę odejść. Muszę znaleźć jakąś świeżość,
zrobić coś nowego.
Myślisz,
że coś się kurwa zmieni?
Tak
sądzę.
To
powiem ci, co się zmieni. Przeprowadzisz się do porządnej dzielnicy. Szkoła,
dom, obiadek u siebie/u dziewczyny/ u kumpli, dom, spanie. Później sobie kurwa
dorośniesz. Będziesz dzielił czas między rodzinę, pracę i odpoczynek. I na
nic więcej ci go nie starczy. Może i bluźnię w co drugim zdaniu, ale potrafię
myśleć. Uważasz, że sam o tym kurwa nie myślałem? To naturalne, że myśli
się co by było, gdyby było inaczej.
Nie
o to mi chodzi.
Dokładnie
kurwa o to! Zastanawiasz się, czy inne środowisko nie sprawiłoby, że przerwałbyś
tę jednostajność swojego życia. Wcale nie chodzi ci kurwa o to, że my jesteśmy
źli, albo robimy coś źle, albo ty robisz coś źle. Tak samo jak ja, masz na
to wyjebane. Ty się po prostu boisz.
Ja?
Niby czego?
Pierdolonej
monotonii! Wprost nie możesz ścierpieć tego, że codziennie powtarzasz pewne
czynności, że przeżywasz kolejne dni w podobny sposób co poprzednie, czasami
niemal w identyczny. Jedyne co cię jeszcze trzyma przy życiu to parę czynników,
które ulegają zmianie. Inaczej już dawno byś podjął ten temat.
Teraz
to ty mówisz jak inteligent.
Ale
nim kurwa nie jestem! Po prostu jestem kolesiem, który przeżywał to, co ty.
Wiem, na czym to polega i ci wyłaśnie kurwa wyjaśniam. Może po swojemu, może
tego kurwa nie rozumiesz, ale nie jestem twoim starym, żebym cię kurwa edukował.
To
prawda.
Całe
życie to monotonia. Robisz to, czego się chwycisz. Żyjesz z jedną żoną,
masz jedną pracę, dzieci, jedno zainteresowanie.
Nieprawda.
Wiele rzeczy z tych wymienionych można zmienić.
Kurwa,
nawet wszystkie! Możesz się podjąć piętnastu zawodów, rozwodzić z
siedmioma żonami, zmieniać zainteresowania co tydzień, ale co kurwa z tego?
To identyczna sytuacja jak teraz. Zmiana pewnych czynników pozwala ci na
pozorne pokonanie tej jednostajności, tej monotonii.
Więc
doktorku, jaką stawiasz mi diagnozę?
Czujesz
się znudzony życiem. To dotyczy każdego. Nawet bogacze z czasem poczują tę
monotonię. To, co się teraz z toba dzieje, minie. Albo się przyczaisz i będziesz
szukał urozmaicenia, albo sfiksujesz i powiesisz się, albo skoczysz pod pociąg.
Albo?
Albo
dasz sobie kurwa spokój i przyzwyczaisz do obecnej sytuacji!! Skończysz z tą
pierdoloną młodzieżową ułudą i mentalnością! Każdy w twoim wieku ma
swoje wątpliwości. Wcześniej czy później dopadają go jakieś jebane
kompleksy czy inne gówno.
I
co?
I
chuj! Trzeba dać sobie spokój i żyć tak, jak ci się pozwala. Co sobie myślałeś?
Że zostaniesz odkrywcą, podróżnikiem? Albo, że odnajdziesz się w jakimś
zawodzie?
Wszystko
się w końcu nudzi. Znajdź pracę jaką kochasz, a nie przepracujesz dnia.
Obojętnie
jak to kurwa określisz, ale tak jest. Musisz nauczyć się walki z tą monotonią,
albo dać sobie spokój.
Nie
ugnę się. Będę walczył.
Kiedyś
ci to kurwa przejdzie.
Zobaczysz.
Mam
nadzieję, że nie masz racji.
ZoltaR a.k.a. JaCeN