Przestępstwo Kazi Sz.

Uff... Skończył się ciężki dla mnie okres. Sesja, gorące dni w pracy. No ale jest już trochę lepiej. Można zatem coś do "AM-a" po sporej przerwie napisać. A chciałbym się wypowiedzieć w sprawie, która przetoczyła się przez media już jakiś czas temu, choć na łamach "ActionMaga" jeszcze jest poruszana. Chodzi mi o prawdziwą burzę jaką wywołała niezawodna Kazia Szczuka (tym razem do spółki z fenomenalnym satyrykiem Jakubem Wojewódzkim). Otóż Kazia w programie Kuby, wyraźnie przedrzeźniając Magdę Buczek z podwórkowych kółek różańcowych pewnej toruńskiej rozgłośni, powiedziała coś w stylu: "Módlmy się za wszystkich ludzi którzy... coś tam, coś tam (darujcie, ale jaki sens miałoby przytaczanie "tego" w całości?)". Zrobił się szum, Krajowa Rada Radiofonii nałożyła gigantyczną karę, przeciwnicy i zwolennicy jednej i drugiej strony zaczęli sypać argumentami.

Miałem jednak wrażenie, że nikt w swoim argumentowaniu nie dotarł do sedna sprawy (Tak przy okazji. Niedawno przeczytałem książkę autorstwa Grahama Greena o takim właśnie tytule. Polecam!).

Zwolennicy ukarania Żelaznej Kazimiery podnosili argument, że wystąpiło chamskie naśmiewanie się z niepełnosprawnej dziewczynki. I jest to argument totalnie chybiony, bo tutaj problem niepełnosprawności Magdy w ogóle nie powinien się pojawiać. Kazia "Najsłabsze Ogniwo" Szczuka nie wiedziała nawet, że Magda Buczek jest niepełnosprawna, a w związku z tym nie wyśmiewała się z żadnych skutków, jakie na ciele dziewczynki poczyniła ciężka choroba, z którą założycielka kółek różańcowych się zmaga.

Nie ulega natomiast kwestii, że Kazia dała popis chamstwa w najczystszej postaci, nabijając się z głosu dziewczynki. I tutaj tkwi sedno. Bo możemy się ze sobą nie zgadzać, możemy nawet (w odpowiednich granicach) obśmiewać swoje poglądy, zapatrywania na pewne sprawy, ale nie możemy "tykać się" dużych uszu, garbatego nosa, piskliwego głosu. Bo jeżeli ktoś gada głupoty co chwila (o dziadkach z Wermachtu na przykład) to sam wystawia się na pośmiewisko i krytykę. Jeżeli ktoś na paradzie równości z patosem apeluje o odnowę oblicza ziemi (tej ziemi) to jest to zachowanie głupie i śmiechu warte. Nie można natomiast śmiać się z tego, że apel ten wypowiadany jest dziwnym, skrzeczącym głosem.

Druga kwestia dotyczy samej treści wypowiedzi Kazimiery. Wypowiedź ta była jawnym obśmiewaniem modlitwy. I każdy katolik, każdy człowiek wierzący w moc modlitwy, miał prawo poczuć się tym dotknięty. Można nie wierzyć w Boga. Można nie wierzyć w moc modlitwy. Ale naśmiewać się z niej to już zupełnie inna bajka. Ateista może być i często jest człowiekiem o szerokich horyzontach, otwartym, z zasadami. Ale ateista wyśmiewający się z praktyk jakiejkolwiek religii, bądź z modlitwy, jest zwyczajnym chamem. Ale w naszym kochanym kraju za chamską wypowiedź obśmiewającą czyjś głos czy czyjąś religię nakłada się gigantyczną karę. Skutek? Autor wypowiedzi nie zostaje słusznie napiętnowany tylko staje się męczennikiem w bohaterskiej walce o wolność słowa...

Jacek Stojanowski

PS1: Zrzekam się dobrowolnie mojego tytułu.
PS2: Zapraszam na moją stronkę:file:///C:/WINDOWS/Pulpit/AM%2079/www.siewy.prv.pl
PS3: Zapraszam do mailowania:stoja@wp.pl