O PISANIU TEKSTÓW

 

„Najważniejsze więc po pierwsze nim,

Cokolwiek powiesz,

Zanim w usta wpuścisz słowa,

Wypowiedz je w głowie.

A po drugie, nie mniej ważne,

Zawsze dobrze przemyśl sobie,

Co by było, gdyby to samo

Inny ktoś powiedział tobie”

                        Banach feat. Gutek- „To samo”

 

Ziom, nie uciekaj, nie ma przed czym, dziś napiszemy tekst, tylko znów nie wiem, gdzie mam dyskietki.

Powyższy tekst to parafraza, sami się domyślcie czego. W każdym razie idealnie pasuje do tego, co zamierzam opisać w tym tekście.

Właściwie nie wiem, po co ten wstęp, skoro wszystko zawarte jest w tytule.

Tak więc, moi drodzy czytelnicy, jako doświadczony Amagowiec, wyróżniony czterema okładkami autor dość sporej liczby tekstów, świetny autor, boski felietonista i w ogóle zajefajny koleś zamierzam wam pokazać, jak to się robi we Włocławku.

Nie świntuchy, ręce z majtek. No chyba, że otworzyłeś Action Maga tylko dla picu, aby przełączyć na pełnoekranowe okienko za pomocą dwóch klawiszy w przypadku, gdyby twoi rodzice dopadli do twojego pokoju, chcąc sprawdzić co robisz. I nie pytaj, skąd znam takie metody. Po prostu wiem. To, i wiele innych rzeczy.

Wracamy do meritum, to jest do pisania tekstów.

Tak, ekhm. Najgorzej jest zacząć. Prawdę mówiąc, napisanie tekstu to trudna czynność nie jest. O ile nie jesteś analfabetą, wiesz co to komputer i jak się go włącza, oraz potrafisz zapisać tekst na dysk w swoim licencjonowanym, oryginalnym Wordzie zarejestrowanym na Ciebie, oczywiście, bo jakże by inaczej. Wcale nie masz po wciśnięciu Startu ksywki typu „Fantomas”, co by bezczelnie wciskać policji, że to pożyczony komputer, gdyby rewizję robili. Tak samo nie masz żadnych piratów, leżących sobie na biureczku. Nawet jeśli masz, to są to jedynie kopie twoich oryginałów. Wiadomo.

Jeśli spełniasz te wstępne wymagania, to znaczy, że mogę ci przekazać parę rad. Nie zniósłbym pracy z nieuczciwym człowiekiem. Dlaczego? Otóż człowiek uczciwy, jak już dzięki moim światłym wskazówkom osiągnie sukces, to poczuwając się do obowiązku wywyższy ponad zwykły tłum także swojego sensei, bez którego by tutaj nie trafił. Nieuczciwy zaś po prostu by mnie olał.

Dobrze, dobrze wierzę twoim zapewnieniom. Tak, wiem, że ty nie jesteś dwulicową świnią i wcale nie zmienisz swojego przyjaznego oblicza na złośliwy uśmieszek w chwilach sukcesu. Nie zapomnisz skąd pochodzisz i pomożesz. To dobrze, z oczy patrzy ci przyjaźnie, zaczynamy więc  w końcu.

Na czym to ja….a tak. Już wiem. No więc tekst. Tak. Zbiór znaków w Wordzie. Spróbuj coś napisać. Nie, nie jest ważne, czy napiszesz to jedną ręką, dwoma, stopą, czy też tak jak czasami ja, trzymaną w zębach wykałaczką. Ba, nawet płonąca zapałka świetnie się sprawdzi, o ile masz odpowiednio duży ich zapas i ognioodporne usta, ewentualnie wysoką tolerancję na ból.

Tak, wiem że zbaczam z tematu. Taką mam skłonność, nic na nią nie poradzę. Po prostu chcę z ciebie uczynić człowieka sukcesu, który zyska sławę, szacunek i uznanie. Może będziesz miał większy talent ode mnie…znaczy się, zapędziłem się. Teraz naprawdę wracamy do sedna.

Zacząłeś więc pisać. Nie? Aha, otworzyłeś okienko Worda. Nie płacz, każdy tak zaczynał. JA rozumiem, że nie masz weny. Też mi się to zdarza. Zazwyczaj wtedy stosuję najlepszą możliwą metodę. Masz na dysku kolekcję Amagów? To dobrze, unikniemy długiej ich instalacji. Chwyć więc parę numerów do tyłu, otwórz je. Nie, nie w jednym okienku. NIE! Nie każde w czterech!

Najgorzej to z nadgorliwymi ludźmi pracować.

No dobra, pięć wystarczy. No, no. Na co czekasz? Zajrzyj do puli tekstów!

Teraz się trochę pomęczysz. Przeczytaj przynajmniej połowę z każdego numeru. Tak, kąciki też. Poza lodówą. Ją możesz sobie odpuścić. Tam i tak inspiracji nie znajdziesz.

Nie becz. Wiem, że to zajmie dużo czasu. Musisz się wysilić. Już starożytni mawiali: „Per aspera ad astra”. Co? Nie rozumiesz?

Nie rozumie, nie rozumie. Się uczy, to zrozumie. Zadzwoń jak skończysz czytać.

Co już? Dobra, i tak wiem, że oszukujesz. Nieważne. I co, ciekawa lektura? Nie? Pewnie, że nie. Duża część z tego, co czytałeś to chłam.  Nie, nie moje teksty. One są boskie. Musisz to przyjąć na wiarę. Wiara czyni cuda. Poza tym, do wiary jeszcze dojdziemy. First things first, jak mawiają Anglosasi. Znowu nie rozumiesz? Nieważne, jedziemy dalej.

Masz już więc trochę doświadczenia. Zetknąłeś się z tekstami innych, poznałeś mniej więcej ich warsztat, jeśli czytałeś w miarę uważnie. Nie? Nieważne, to i tak się nie liczy. Sam ich nie czytam. Przecież to nudziarze. No, może poza mną, ale to już wiesz.

Najważniejsze jest to, że wiesz o czym pisali. Masz już bazę wyjściową. Czy cokolwiek z tego co czytałeś cię zainteresowało? Nie? Nieważne. Wybierz sobie jeden tekst, w którym autor wyraża swoje opinie. Tylko nie daj Bóg polityczny! Za duży odzew i możesz zostać zjechany za swoją głupotę i niekompetencję.

Co znalazłeś? Miłość? Dobre i to. Każdy na miłość patrzy w inny sposób. Co prawda mądry człowiek wypowiada się tylko na tematy na których się zna, a jedyna miłość jakiej ty zaznałeś to miłość do samego siebie, ale kto powiedział, że jesteś mądry?

Dobrze, nie obrażaj się. Jesteś bardzo mądry. Tylko mądrzy ludzie piszą do takich magów. Że co? Że czytając niektóre teksty uznałeś, że idioci też piszą? A kto ci kazał jakieś wnioski wysnuwać? To co ja mówię, jest święte i zapamiętaj to sobie. Wracamy do lekcji.

Dobrze, masz już tekst, masz już temat, teraz masz dwie opcje.

Po pierwsze: możesz przeczytać art. Ponownie i opisać własnymi słowami to, co ujął jego pierwotny twórca. Co? Niemoralne? Człowieku, żyjemy w niemoralnym świecie! Chcesz trafić na łamy Action Maga, to musisz dostosować się do reguł, które tu panują. Wlazłeś na ring to dostałeś w ryj.

Dobrze, wyjaśnię ci dlaczego tak, a nie inaczej. Otóż skoro tekst tego matoła przeszedł, to znaczy, że napisał tekst w miarę dobrze. A skoro jeden tekst o miłości przeszedł i się spodobał, to to samo zagadnienie opisane innymi słowami też przejdzie. Co prawda wyróżnienia za to nie dostaniesz, ale on też nie dostał. A poza tym, od czegoś trzeba zacząć. Więc nie jesz, tylko bierz się za pisanie.

Co, nadal ci się to nie podoba? Dobra, jest też drugie wyjście. Napisz polemikę. Takie zwykle przechodzą. Tylko pamiętaj, o najważniejszej zasadzie polemiki: nie możesz się zgodzić z żadnym zdaniem autora. Najlepiej stosuj cytowanie selektywne. Nie wiesz, na czym to polega? Wybierasz jakieś zdanie i nie zgadzasz się z nim. Jak on pisze, że miłość jest piękna, to ty, że brzydka. Aha, i zlewaj z niego jak najwięcej. Używaj stwierdzeń nacechowanych ironią albo zwykłą złością. Poprzyj to wymyślonymi przykładami z twojego rzekomego życia, i gotowe. I pamiętaj, jeśli ci odpowie, to musisz  nadal się nie zgadzać. Obojętnie, czy według ciebie ma rację. Zawsze masz ten jeden tekst więcej.

Co, to też ci się nie podoba? Wolisz stworzyć coś własnego? Przecież nie umiesz! Poczułeś przypływ weny? A o czym niby chcesz pisać? Na jaki temat muza cię natchnęła? Na żaden? No właśnie.

Tutaj wkracza druga metoda.

Piszesz o tematach, o których piszą wszyscy. Po co ci coś odkrywczego, skoro większość magów to różnego rodzaju wariacje na aktualne wydarzenia/odwieczne pytania egzystencjalne/rozważania o tym, jakie to życie ciężkie i trudne i jak to autor nie ma pod górkę. Zawsze możesz też napisać jakiś totalnie abstrakcyjny art. Albo jeszcze lepiej: napisz coś wierszem. Nie musi chwytać za serce. Musi zawierać domniemane metafory, których znaczenia sam nigdy nie poznasz. To zwykły bełkot, ale jak cię obśmieją, to powiesz, że nie zrozumieli.

Co? Według ciebie to głupie? Cóż, sukces wymaga poświęceń. Cel uświęca środki, więc rób, co konieczne.

Nie podoba ci się to? Wszystko ci się nie podoba, jak tu z tobą pracować! Może to nieodpowiednie, ale tak robi większość, jak nie wszyscy. Czytaj! Trzy czwarte Artów wyleciałoby z hukiem, gdyby ludzie byli drobiazgowi.

Cóż, chyba jednak źle cię na początku oceniłem. Może jednak naprawdę masz w sobie to coś, co czyni z człowieka dobrego writera. Chcesz się wypowiedzieć na tematy, które cię trapią. No dobrze, podam ci kilka rad dla ludzi inteligentnych.

Po pierwsze: pisz o tym, o czym masz pojęcie.

Po drugie: nie sil się na siłę na stylizację. To trzeba umieć, albo się tego „naumieć”.

Po trzecie: Nie pisz a’la Tuxedo, a’la RTN, ani nawet a’la ma Kota. Wykształć swój własny styl.

Po czwarte: jak nie wiesz o czym pisać, to nie pisz.

Po piąte: Pisząc nie zachowuj się jak japońska wycieczka, która musi błysnąć fleszem w każdym możliwym miejscu. Pisz o tym, o czym umiesz pisać. Pisz o tym, o czym chcesz, nie kopiuj dokonań innych.

Po szóste: Nie używaj samych górnolotnych wyrazów. Nikomu nie zaimponujesz, a jeszcze może wyjść twoja niewiedza, jak jakiś pomylisz. Nie ten mądry, co pisze mądrze, ale ten co pisze tak, że go każdy rozumie.

Oto dekalog writera. Od ActionMAgowego bóstwa, z rozkazem jego szerzenia otrzymałem go ja, spisany pod postacią tych kilkudziesięciu bajtów na twardym dysku. Wsłuchaj się w jego mądrość, a osiągniesz sukces i szacunek.

 

                                                                        ZoltaR a.k.a. JaCeN

                                                                        ballinboy@o2.pl

                                                                        GG:5639913