|

Grupa E
WŁOCHY
Squadra Azzurra jak zawsze zaliczana jest do grona faworytów mistrzostw tyle, że tym razem w tle jej występu rozciąga się głośna i sensacyjna afera korupcyjna we włoskim Calcio, w którą zamieszane są m.in. dwa największe klubu płw. Apenińskiego - Juve i Milan, ze zdecydowaną "dominacją" Starej Damy. Biorąc pod uwagę to, że selekcjoner reprezentacji Marcello Lippi na mundial powołał jedynie zawodników z rodzimej ligi, nie trudno wyobrazić sobie, że ta afera odciska dziś na tej drużynie olbrzymie piętno. O tym, że zaufanie fanów zostało mocno nadszarpnięte świadczy też fakt, iż obrzucili obelgami Gianlugi Buffona, którego jeszcze niedawno podejrzewano o obstawianie wyników spotkań.
|
| W naszym typowaniu Włosi zajdą aż do finału | |
Mało tego, nawet sam Lippi był przesłuchiwany przez prokuraturę "bo wiedział o pewnych sprawach". A szkoda, bo do momentu wyjścia tych faktów na światło dzienne , reprezentacja grała jak z nut, a nastroje wśród włoskich kibiców były nad wyraz optymistyczne. W meczach kontrolnych Włosi pokonali kolejno - Holandie 3-1, Wybrzeże Kości Słoniowej 2-1, oraz rozgromili Niemców aż 4-1. Włosi we wspomnianych meczach imponowali dyscypliną taktyczną, spokojem, doświadczeniem, ale też, co nigdy nie było ich domeną, entuzjazmem gry w ofensywie. Lippi nie chce powtórzyć "sukcesów" swoich poprzedników na Mistrzostwach Świata - Maldiniego i wygwizdanego Trapattoniego i mimo tych zawirowań, wygląda na to, że tego nie zrobi. Po meczu z Niemcami Włosi zagrali jeszcze dwa kontrolne mecze, bezpośrednio poprzedzające ich występ na mistrzostwach. W spotkaniach tych ze Szwajcarią i Ukrainą Włosi po przeciętnej, by nie powiedzieć słabej grze zremisowali. Trzeba jednak zaznaczyć, że piłkarze bardziej niż o wynik troszczyli się o własne zdrowie.
Włosi już dawno nie byli tak mocni jak dziś. Żelazna jak zawsze defensywa, mająca za filarów Cannavaro i Neste budzi olbrzymi respekt. Strachem rywali napawają też napastnicy, na brak których Lippi narzekać absolutnie nie ma prawa. Odkrycie tegorocznych rozgrywek Serie A, a jednocześnie król strzelców Luca Toni wspierany w ataku przez świetnie prezentującego się na zgrupowaniu w Coverciano Alberto Gilardino stanowią zabójczą parę snajperów(chyba, że trenerzy wybiorą wariant gry z jednym napastnikiem). Każda reprezentacja ma jednak swoje słabe, strony i nie inaczej jest z Italią. "Mimo, że mamy niezłych piłkarzy, to w pomocy nie jest już tak wesoło jak w innych formacjach. To jedna z naszych słabości" - przyznał Ginaluigi Buffon. Patrząc na tego, który ma zaczynać każdą akcję "błękitnych", a więc na Andrea Pirlo, trzeba szczerze przyznać, że nie jest on w najwyższej formie, a przecież to kluczowy zawodnik tej drużyny. Włosi olbrzymie nadzieje wiążą z występem Francesco Tottiego. Mimo, że ten swym nieokrzesanym zachowaniem bardzo zawiódł ich na Euro 2004, w kraju pizzy i makaronu wciąż jest on uważany za lidera zespołu. "Dla Italii Totti, to ktoś taki jak dla Brazylii Ronaldinho" - twierdzi Marcelo Lippi i trudno się z tym nie zgodzić. Patrząc na czysto piłkarskie umiejętności kapitana Romy, jego pozycja za napastnikami jest wręcz niepodważalna. Jest tylko jeden problem - numer 10 reprezentacji przez kilka miesięcy zmagał się ostatnio z urazem stopy, dlatego istnieje ryzyko, że uraz ten przeszkodzi mu w pokazaniu na mistrzostwach pełni własnych możliwości. Patrząc na obecną formę pomocników nie widać też nikogo kto zdecydowanie mógłby się w tej formacji wyróżnić.
Myśli Włochów wybiegają zdecydowanie dalej niż jedynie wyjścia z grupy i dziwić to nikogo nie może. Faworyt mistrzostw? Jak najbardziej. Bo właśnie w tym roku, właśnie przed mundialem w Niemczech i właśnie dziś, Włosi mają drużynę na miarę głównego trofeum. Ostatni raz Puchar Świata wznieśli w 1982 roku, a więc zdecydowanie za długo czekają na to, by zrobić to po raz kolejny. Co by nie powiedzieć, reprezentacji pozostaje tylko jedno - sukcesem pokrzepić serca rozczarowanych kibiców włoskiego Calcio, dla których futbol to niemal druga religia.
CZECHY
Drużyna narodowa Czech, prowadzona przez Karela Bruecknera swe przygotowania do mundialu rozpoczęła w austriackim kurorcie Seefeld. Nie było to jednak do końca udane zgrupowanie. Przez chwilę powiało nawet grozą, kiedy urazów doznali Rosicky oraz Galesek. Szczęście w nieszczęściu, że wypadli oni jedynie z meczów kontrolnych naszych płd. sąsiadów. O ile Ci dwaj zawodnicy na mistrzostwach najprawdopodobniej zagrają, to pewne jest natomiast, że zabraknie w Niemczech Vladimira Smicera. Piłkarz zmagał się z kontuzją uda niemal od marca, jednak on jak i całe Czechy wierzyły, że zdoła się wykurować. Niestety, przed kilkoma dniami trener Brueckner, patrząc na łzy w jego oczach, musiał skreślić sfrustrowanego zawodnika z listy piłkarzy biorących udział w zbliżającej się imprezie. Jan Koeller, choć też zmagał się z kontuzją i też w rundzie wiosennej był nieobecny na boiskach, na mistrzostwach go na pewno nie zabraknie. Rosły napastnik Borussi pokazał w meczach kontrolnych, że jest w formie premiującej go do podstawowej jedenastki. Najpierw zabrakło go co prawda w meczu z Kostaryką, który Czesi mimo, że zagrali w eksperymentalnym zestawieniu wygrali 1-0, ale w sparingu z Trynidadem i Tobagu(3-0) strzelił dwie bramki i uspokoił swoich rodaków.
|
|
Czechy są zatem optymistycznie nastawione do mundialu. Bezcenny jest też w tej drużynie Pavel Nedved, który na szczęście jeszcze przed meczami barażowymi postanowił pomóc kolegom i stanął na wysokości zadania. Na niego liczyć można zawsze, a i indywidualnie będzie chciał coś wreszcie wygrać (zresztą ma na to ostatnią szansę) prócz klubowego mistrzostwa. Kolejnym pewniakiem w ekipie Bruecknera jest Tomas Rosicky - wielce kreatywny i mam wrażenie jeszcze nie do końca doceniony w świecie zawodnik, dla którego najbliższy miesiąc może być przełomowym w karierze. W drugiej linii wspomagać go będzie kapitan Tomas Galasek. W towarzyskich potyczkach coraz lepiej prezentował się również Baros, który wraz z Koellerem stanowi o sile ognia zespołu. Najsłabszą formacją drużyny wydaje się być zatem linia obronna, lecz i tam nie grają "kelnerzy". Świetny w ich wykonaniu i mimo to, zakończony z uczuciem niedosytu mistrzowski turniej w Portugalii dwa lata temu pokazał, ze Brueckner i jego kadra w piłkę grać potrafi nieprzeciętnie. Wyjście z grupy to na pewno dla nich minimum. Choć Czesi nie są uważani za faworytów przy odrobinie szczęścia mogą sporo zdziałać. Apetyty w Czechach są zatem rozbudzone, jednak prawdziwą wartość drużyny zweryfikują najbliższe mecze.
GHANA
To najmniej doceniany zespół tej grupy. Czy słusznie? Patrząc z perspektywy historii wiele od nich oczekiwać nie można, bo dopiero pierwszy raz poczują smak tej imprezy. Wystarczy jednak zwrócić uwagę na bardzo udane mecze kontrolne reprezentantów tego kraju, by przekonać się, że Włochy i Czechy mają się kogo obawiać. Remis z Turcją, pogrom Jamajki 4-1 czy wreszcie zwycięstwo 3-1 z poprzednim współorganizatorem mundialu - Koreą Płd może nie robią oszałamiającego wrażenia, ale na pewno dają drużynie poczucie pewności i pozwalają z optymizmem oczekiwać meczy grupowych. Co ciekawe, selekcjoner Ratomir Dujković na mistrzostwach poprowadzi najmłodszą ekipę wśród wszystkich uczestników.
Przeglądając kadrę reprezentacji Ghany trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest kilku piłkarzy klasy światowej. Kuffor znany z występów w Bayernie Monachium, a ostatnio gracz włoskiej AS Romy to niepodważalny lider szyków obronnych. Mi osobiście, bardzo imponuje środek pola, który należy do Essiena i Appiacha. Ten pierwszy będąc mistrzem Anglii z Chelsea, bez wątpienia należy do gwiazd światowego formatu - zadziorny, kreatywny, z dobrym strzałem i świetnym odbiorem. Doświadczenie z włoskiego calcio i nutka fantazji to z kolei atuty Appiacha. W ataku przede wszystkim, warto zwrócić uwagę na filigranowego Matthew Amoah. W eliminacjach w 5 spotkaniach wbił rywalom 3 bramki, a fakt, że w końcówce sezonu na rzecz Ebiego Smolarka grał na "szpicy" ataku Boroussi Dortmund powinien polskim kibicom zobrazować potencjał tego piłkarza.
"Naprzód Czarne Gwiazdy! Gwiazdy naszego świata" - taki napis widnieje na autobusie reprezentacji. Na pewno Ghana ma młodą, perspektywiczną drużynę, drużynę która w gruncie rzeczy zagra bez presji, po której nikt cudów się nie spodziewa. Teraz dylemat czy młodość i nieokrzesanie na boiskach w Niemczech będą ich atutem?
USA
Nie jest tajemnicą, że zdecydowana większość Amerykanów nie kwapi się do oglądania piłkarskich rozgrywek, a nie inaczej będzie pewnie z mistrzostwami. Na szczęście Bruce Arena znalazł wśród swoich rodaków tych nadających się do piłki. Co więcej, reprezentacja pod jego wodzą zaliczy już drugi z rzędu występ na mundialu. Charakterystyczne dla tej ekipy jest też to, że od początku roku Arena zebrał potencjalnych kadrowiczów, rozegrał kilka meczów kontrolnych i wybrał 23 najlepszych. Będący od dłuższego czasu razem, zespół wydaje się być zgrany i na co zwracają uwagę komentatorzy, świetnie przygotowany kondycyjnie. Na pewno Amerykanie to drużyna bez kompleksów, co ma swe korzenie w mentalności każdego z nich.
Takty opiera się przede wszystkim na akcjach oskrzydlających gdzie pracować będą znany z występów w PSV - Beasley oraz Donovan. Mocnym punktem jest również rozgrywający Reyna, a ostatnią i nie byle jaką zaporą do przejścia dla przeciwników jest bramkarz- Kassey Keller. 4 lata temu USA doszło aż do ćwierćfinału, odpadając dopiero, z gospodarzami tegorocznych mistrzostw, Niemcami. Ciężko przewidywać jednak podobny sukces i w tym roku. Wyjście z grupy na pewno jest w ich zasięgu, lecz na więcej bym nie liczył.
Autor: Mateusz Kornas
Śledź Mistrzostwa Świata w serwisie @-sport >>
| |