strona: 58        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Grupa D


Trudno o tej grupie napisać coś odkrywczego, skoro sprawę awansu rozstrzygnięto już przy losowaniu, a najciekawszym wydarzeniem z zestawu spotkań, piętnaście minut po jego powstaniu obwołano mecz Portugalii i Angoli, snując porównania do innego postkolonialistycznego starcia sprzed czterech lat, kiedy to Senegal ograł Francję.

Cuda dwa razy się nie zdarzają, tym bardziej, że przepaść piłkarska dzieląca Angolę od Portugalii jest bez porównania większa niż przed czterema laty. Angolczycy co prawda wyprzedzili w eliminacjach Nigerie, ale już Puchar Narodów Afryki pokazał co znaczą oni dla futbolu. Wystarczy powiedzieć, że dwóch zawodników z podstawowego składu nie posiada obecnie przynależności klubowej (chociaż myślę, że Akwa na brak zainteresowania nie narzeka), zaś zaglądając innym w metryczki widzimy kluby typu Petro Atletico czy Clermont Foot. Jedynie Mantoras gra w Benfice Lizbona, choć stwierdzenie "gra" jest tu użyte mocno na wyrost. Na tym tle dobrze wypada nawet Iran, dla którego grają gwiazdy Bundesligi-Karimi i Mahdavikia. Oprócz tego na co dzień w niemieckiej lidze futbolówkę kopia Zandi i Hashemian, a Daei przez wiele lat był czołowym strzelcem tejże. Do tego ze stranierich dochodzi jeszcze Rezaei z włoskiej Messyny. Na Angolę to zapewne wystarczy. Na więcej po prostu nie może.

Tak więc jedyna walka w tej grupie toczyć się będzie o pierwsze miejsce. Szanse Meksyku i Portugalii są podobne, a że w 1/8 finału najlepsi spotkają się z drużynami z grupy śmierci do awansu z pierwszego miejsca nie będzie przywiązywana większa uwaga. Tym niemniej jednak większe szanse ma reprezentacja z kraju Azteków. Pokazali oni klasę w Pucharze Konfederacji, pechowo nie zdobywając medalu w doborowym towarzystwie.




Znaczna większość drużyny gra w rodzimej lidze, co sprawiało, że trener la Volpe miał swoich podopiecznych na wyciągnięcie ręki, zaś o dyspozycję grających w Europie triumfatora Ligi Mistrzów Marqueza i najlepiej główkującego na świecie Borgettiego mógł być spokojny. A i miejsce w pierwszej trójce rankingu FIFA zobowiązuje. Oprócz tego Meksykanie mieli najlepszy atak eliminacji- 67 goli, choć wypada dodać, że Dominikana i St. Kitts i Nevis straciły w starciach z Aztekami odpowiednio 18 i 13 bramek.

Zakładając, że sensacji nie będzie obaj faworyci tej grupy zmierzą się w drugiej rundzie z Holandią bądź Argentyną. I wiele wskazuje na to, że mimo wszystko będzie to kres ich mundialowej drogi. Wskazywałaby na to także statystyka-ostatni raz Meksyk przeskoczył 1/8 finału 20 lat temu, a Portugalia-40. Wprawdzie i Scolari i La Volpe zapowiadają walkę o tytuł, ale czynią to jedynie z obowiązku-wszak oczekiwania w obu krajach są ogromne. Tymczasem obu drużynom brakuje zdecydowanego lidera- Figo i Deco są bez formy, a i u Meksykanów trudno wskazać kogoś, kto mógłby poderwać kolegów do walki. Nasuwający się sam Marquez jest znacznie słabszym zawodnikiem, niż wskazywałby na to jego klub.

Szczęście w losowaniu rywali w grupie Meksyk i Portugalia mieli ogromne. Za to przy przydzielaniu rywali z drugiej rundy los ich opuścił. Bo choć w ostatniej 16 MŚ teoretycznie nie ma słabych drużyn, to w przypadku przyszłych rywali triumfatorów grupy D nawet i przymiotnik "teoretycznie" możemy spokojnie pominąć.



Autor: Andrzej Gomołysek

Śledź Mistrzostwa Świata w serwisie @-sport >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>