strona: 48        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


m

Polacy na mistrzostwach


Reprezentacja Polski po raz siódmy wystartuje na największej piłkarskiej imprezie, jaką są mistrzostwa świata! W ciągu tych startów zdarzały nam się zarówno występy lepsze, jak i gorsze. Na pewno do tych udanych należy zaliczyć Mundial w Niemczech z 1974 oraz w Hiszpanii z 1982 roku. Na tarczy wróciliśmy przede wszystkim z Meksyku oraz Koreii...

Pierwszy raz Polacy wystąpili na Mistrzostwach Świata w roku 1938. Turniej rozgrywano wtedy metodą pucharową, a dodatkowo pech chciał, że już w pierwszym meczu reprezentacja Polski trafiła na Brazylię! Spotkanie przegraliśmy, chociaż trzeba przyznać, ze nasi piłkarze walczyli - a najbardziej ową waleczność pokazał Ernest Wilimowski, strzelec czterech bramek! Nie zmieniło to jednak faktu, że wracaliśmy do domu...

Kolejny Mundial przyniósł największą niespodziankę w historii polskiej piłki nożnej. Reprezentacja prowadzona przez śp.Kazimierza Górskiego zajęła w RFN trzecie miejsce, wygrywając w tzw. "małym finale" z Brazylią 1:0!
| Po prawej Kazimierz Deyna |
Polacy zagrali podczas tamtego Mundialu wiele udanych spotkań jak chociażby z Włochami (zwycięstwo 2:1) czy z Argentyną, ze nie wspomnę o rozgromieniu Haiti, aż 7:0. W pamięci polskich kibiców na zawsze pozostanie jednak "mecz na wodzie" z reprezentacją gospodarzy. Spotkanie, które de facto nie powinno się odbyć z powodu fatalnych warunków panujacych na boisku. Polacy ten mecz przegrali po bramce Muellera, i zamiast w finale - zagrali w spotkaniu o trzecie miejsce!

Na MŚ w Argentynie naszą reprezentację prowadził Jacek Gmoch, który zastąpił na stanowisku trenera Kazimierza Górskiego. Nie da się ukryć, ze po sukcesie w RFN nadzieje kibiców były rozpalone i oczekiwano chociażby powtórzenia bardzo dobrego rezultatu sprzed czterech lat. Dlatego zakończenie Mundialu na pozycji 5-8 przyjęto w kraju jako porażkę. Patrząc jednak z perspektywy czasu na wyniki osiągnięte przez podopiecznych Gmocha nie było tak źle: remis z RFN oraz zwycięstwa z Tunezją i Meksykiem w fazie grupowej. Ponadto zwycięstwo z Peru w drugiej fazie turnieju, osiągnięte pomiędzy przegranymi z Argentyną oraz Brazylią.

Start Polaków na Mundialu w Hiszpanii był zagrożony z powodu sytuacji politycznej jaka panowała wtedy w naszym kraju (stan wojenny). Reprezentacja w końcu pojechała na Mistrzostwa Świata, powtarzając na nich sukces ekipy Kazimierza Górskiego. Tym, który tym razem przyczynił się do sukcesu Polaków był Antoni Piechniczek. Początek nie był jednak zbyt różowy. Reprezentacja z powodu wprowadzenia stanu wojennego przygotowywała się do mistrzostw w kraju, rozgrywając sparingi jedynie z krajowymi drużynami. Pierwszy mecz przyniósł bezbramkowy remis z Włochami.





Drugie spotkanie zakończyło się podobnym wynikiem, jednak przeciwnikiem Polaków była reprezentacja Kamerunu. Wynik ten przyjęto z dużym rozczarowaniem, czego konsekwencją były pierwsze krytyczne głosy dotyczące drużyny Piechniczka. Jednakże w ostatnim meczu grupowym Polska pewnie pokonała Peru 5:1 i awansowała do drugiej rundy! Tam Polacy zaczęli od wysokiego zwycięstwa nad Belgami (3:0). W drugim spotkaniu kolejny bezbramkowy remis, tym razem z ZSRR. W spotkaniu decydującym o dalszych losach polskiej reprezentacji na MŚ, z powodu żółtych kartek nie mógł wystąpić Zbigniew Boniek. Nasi piłkarze ulegli Włochom 0:2 i po raz drugi przyszło im walczyć w "małym finale". Tutaj czekali już Francuzi, którzy po bardzo ciezkim i dramatycznym meczu przegrali z reprezentacją RFN. Być może to zaważyło na tym, że Platini i spółka ulegli "biało-czerwonym" 3:2! Polscy piłkarze wrócili więc do kraju jako trzecia drużyna świata!

Na kolejne mistrzostwa do Meksyku Polacy jechali ponownie pod dowództwem Antoniego Piechniczka. Jednakże, zarówno obecność trenera medalistów z '82, jak i samego Zbigniewa Bońka nie pomogły, aby chociażby pokusić się o powtórzenie tego rezultatu. Polacy zagrali na tamtych mistrzostwach fatalnie, strzelając podczas całego turnieju jedną (sic!) bramkę. Jej strzelcem był Smolarek.. Wprawdzie awansowaliśmy do 1/8 finału, jednakże tam przepadliśmy z kretesem ulegając Brazylii 4:0. To właśnie wtedy Zbigniew Boniek wypowiedział pamiętne słowa, dotyczące absencji Polski na MŚ przez najbliższe 16 lat...

Można powiedzieć Boniek-prorok, gdyż dokładnie 16 lat później reprezentacja Polski ponownie stała się finalistą Mistrzostw Świata.
| Zbigniew Boniek w meczu z ZSRR
(Hiszpania '82) |
Drużyna prowadzona przez Jerzego Engela w fenomenalnym stylu przeszła eliminacje, zdobywając jako pierwsza reprezentacja z Europy przepustkę na Mundial (nie licząc oczywiście Francuzów, obrońców trofeum). Na samych MŚ już tak fajnie nie było - co zresztą pamięta każdy z nas. Wiele się mówiło, że jedziemy do Korei i Japonii po to, aby powalczyć z najlepszymi, po to by powtórzyć sukces ekip Górskiego i Piechniczka, a rzeczywistość okazała się surowsza niż zakładano. Porażki z Koreą Południową oraz Portugalią uniemożliwiły "biało-czerwonym" awansu do 1/8. A efektowna wygrana nad Stanami Zjednoczonymi tylko częściowo poprawiła tragiczny obraz występu Polaków na Mundialu.

Jak potoczą się losy polskich piłkarzy w Niemczech? O tym przekonamy się już niebawem. Piłkarze Janasa równie dobrze mogą sprawić sensację jak i zawieść, tak więc każdy scenariusz jest możliwy. Patrząc jednak realnie na szansę naszej reprezentacji to już zwycięstwo w 1/8 finału (o ile do tego etapu dotrzemy) będzie można nazwać niespodzianką...


Autor: Paweł Talbierz

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>