strona: 45        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Polska - Kolumbia


To spotkanie miało nam pokazać, w jakiej formie jest reprezentacja Polski po zgrupowaniu w Bad Ragaz. Miało obudzić nadzieję w to, że na Mundial nie jedziemy tylko po to by w nim wystąpić, ale również po to, aby coś na nim osiągnąć! Niestety, to co pokazali Polacy woła o pomstę do nieba. Trzeba jednak wierzyć, że będzie lepiej - bo gorzej już chyba być nie może...

Spotkanie pomiędzy Polską, a Kolumbią zgromadziło na chorzowskim Stadionie Narodowym blisko 40 tysięcy kibiców. Chyba każdy Polak, który przekraczał bramy stadionu wierzył w to, że podopieczni Pawła Janasa zaprezentują się z dobrej strony - na co wskazywało wysokie zwycięstwo w sparingu, jeszcze podczas zgrupowania w Szwajcarii. Z drugiej strony słyszeliśmy głosy, żeby do spotkania z Kolumbią nie przykładać zbyt wielkiej wagi, bo po pierwsze to tylko mecz towarzyski, a po drugie kadrowicze dostali mocno w kość w ostatnich kilku dniach na zgrupowaniu. Nikt nie chciał brać tego na serio, a w sumie szkoda - rozgoryczenie byłoby przynajmniej mniejsze...

Notatki ze spotkania zajęły mi jedną stronę arkusza A4, co - uwierzcie na słowo - jest wynikiem słabym. Tak słabym jak gra Polaków w Chorzowie. Nie powtarzam się prawda? A nawet jeżeli, to trzeba to podkreślać na każdym kroku, i mieć nadzieję na to, że będzie lepiej - i wierzę że będzie, ja - niepoprawny optymista. Wprawdzie początek spotkania nie zapowiadał takiej tragedii, ba - wydawało się nawet, że będzie dosyć radosne po niecelnej główce Smolarka z rzutu rożnego! Mówi się jednak trudno - w 19 minucie padła bramka dla Kolumbii. Goście w wyniku faulu wykonywali rzut wolny z 35 metrów, a piłka lecąca w stronę Boruca dotknęła jeszcze Murillo. Efekt? Rykoszet, ślizg Boruca i 0:1 dla Kolumbii! Kto liczył na wielki zryw Polaków zawiódł się niesłychanie. Jedyne na co było stać podopiecznych Janasa, to strzały z dystansu, które lądowały bądź to w bramkarskich rękawicach, bądź też kilka metrów od bramki gości.

Po przerwie na placu gry pojawili się: Tomek Kuszczak, Arkadiusz Radomski i Grzegorz Rasiak (powitany niestety gwizdami kibiców). Obraz gry jednak nie zmienił się, a wraz z upływem czasu można powiedzieć, że nawet pogorszył! Jednak to co wydarzyło się w 64 minucie spotkania przejdzie z pewnością do historii polskiej piłki nożnej, i zostanie umieszczone na kolejnej kasecie z cyklu "wielkie kiksy bramkarzy". Bo jak inaczej nazwać fakt, że Kuszczak wpuścił strzał (a raczej wybicie) kolumbijskiego bramkarza? Brak słów - fatalny błąd, który wydaje się, że przekreślił szansę Tomka na większy występ na Mundialu.
| Koszmarny mecz.. |
źródło: PAP
Szkoda, bo liczyłem, że właśnie bramkarz West Bromwich Albion stanie pomiędzy słupkami w Niemczech, jednak po tym co zobaczyłem sam mam pewne obiekcje, chociaż prawdą jest, że błędy zdarzają się nawet najlepszym. To, co od tej pory działo się na trybunach chorzowskiego stadionu można nazwać jedną wielką farsą kibiców. Okrzyki typu "jeszcze jeden", "ole", "dziękujemy Janasowi", "gdzie jest Franek, łowca bramek" przygnębiły polskich piłkarzy. Gwizdy, gdy przy piłce był Kuszczak - gwizdy, gdy na boisku pojawił się Rasiak - to nie powinno się wydarzyć, chociaż fakt - pokazało rozgoryczenie powołaniami Pawła Janasa.

W 74 minucie pierwszy dobry strzał w meczu oddał Jacek Krzynówek, który z 35 metrów chciał zaskoczyć kolumbijskiego goalkeepera. Ten jednak stał "na posterunku" i pewnie chwycił piłkę. Pod koniec spotkania wielką parodię pokazała nasza obrona, która zaczęła się gubić i stwarzać okazję dla Kolumbii. Na szczęście goście nie wykorzystali daru z nieba, i nie podwyższyli rezultatu! W 90 minucie gry doczekaliśmy się bramki dla naszej reprezentacji! Strzał z 20 metrów Szymkowiaka sparował bramkarz, a do dobitki dobiegł Ireneusz Jeleń i pewnie umieścił piłkę w siatce! Chwilę później mógł być nawet remis, ale w zamieszaniu pod kolumbijską bramką Polacy nie umieli znaleźć sposobu na zdobycie bramki!



W meczu z Kolumbią obnażyliśmy swoje wszystkie braki! Byliśmy wolniejsi, mniej ruchliwi i dokładni od naszych rywali. Szczególnie brak szybkości możemy obwiniać trudami zgrupowania w Bad Ragaz, ale na szczęście spotkania towarzyskie nie są po to, aby prezentować w nich swoje najwyższe umiejętności. Osobiście liczę na to, że ten zimny prysznic okaże się zbawienny i sprawi, że zarówno na MŚ w Niemczech jak i w najbliższym sparingu z Chorwacją - Polacy zagrają lepiej (kliknijcie na następną stronę, a przekonacie się czy tak w istocie było). Jeżeli któryś z piłkarzy zasługiwałby na wyróżnienie to z całą pewnością byłby nim Ireneusz Jeleń. Wiele dawał z siebie również Maciek Żurawski. Reszta niestety zawiodła..


Polska - Kolumbia 1:2
Bramki: Jeleń (90'); Murillo (19'), Enrique Martinez (63')

Widzów: 40 000
Sędziował: Zsolt Szabo (Węgry)

Polska: 1-Artur Boruc (12-Tomasz Kuszczak, 46') - 4-Marcin Baszczyński (17-Dariusz Dudka, 85'), 6-Jacek Bąk, 2-Mariusz Jop, 14-Michał Żewłakow - 5-Kamil Kosowski (11-Grzegorz Rasiak, 46'), 7-Radosław Sobolewski (16-Arkadiusz Radomski, 46'), 10-Mirosław Szymkowiak, 8-Jacek Krzynówek -15-Euzebiusz Smolarek (21-Ireneusz Jeleń, 63'), 9-Maciej Żurawski (23-Paweł Brożek, 82').

Chorwacja: 12-Luis Enrique Martinez - 19-Pablo Pachon, 5-Andreas Orozco, 8-Javier Arizala (4-Oscar Passo, 70'), 3-Alvaro Nasera - 6-Fabian Vargas (23-Edwin Valencia, 67'), 13-Fredy Guarin (20-Steven Velez, 77'), 18-Jamie Castrillon (15-John Edwis Viafara, 43'), 25-Jose Moreno - 7-Luis Yanes (10-Malhar Moreno, 67'), 11-Elkin Murillo (17-Jairo Patino, 46').

Po meczu powiedzieli:

Artur Boruc: "Z takimi kibicami to nawet nie jest żal się żegnać. W ogóle nie wiem, czy powinniśmy się żegnać. Odstawili lekką wieś. Przy bramce był rykoszet, ciężko było ruszyć z miejsca. Nie wiem, czy jest powód do niepokoju. Kadra Kazimierza Górskiego też przegrywała przed mistrzostwami świata"

Mirosław Szymkowiak: "Brakowało nam pewności siebie. Kolumbijczycy potrafili wziąć rywala "na plecy", spokojnie rozegrać piłkę, a my wszystko za szybko, za nerwowo. Jak skomentuję zachowanie kibiców? To było bardzo przykre. Na pewno nam nie pomogło. Gdy potrzebowaliśmy ich pomocy, zaczęli gwizdać. Podobne doświadczenie przeżyli niedawno Francuzi w meczu z Meksykiem, więc może staje się to normą? Nie mam jednak żalu do kibiców"

Tomasz Kuszczak: "Źle obliczyłem lot piłki. Myślałem, że poleci nad poprzeczką. Nie interweniowałem, bo nie chciałem ryzykować rzutu rożnego. Niestety, piłka zrobiła jeszcze jeden kozioł i... stało się. Futbol jest piękny, ale również brutalny. Szczególnie dla bramkarzy. Wiem, że zostanę zapamiętany przez wszystkich. Poradzę sobie z tą sytuacją. Jestem młody, jeszcze wiele przede mną. To był wypadek przy pracy. Kibice byli przeciwko nam. To przykre. Gramy na własnym stadionie i powinniśmy się czuć komfortowo. W Chorzowie tak nie było. Inna sprawa, że fani mają prawo oczekiwać dobrej gry"

Paweł Janas: "Nam ten mecz się zdecydowanie nie udał, bo przegraliśmy. Zespół ciężko pracował podczas zgrupowania, zagraliśmy poważny mecz towarzyski po długiej przerwie i widać było braki w dynamice i szybkości. Pod tym względem czeka nas jeszcze praca. Kolumbijczycy grali ostatnio więcej meczów i są w innej formie. My mamy jeszcze dziewięć dni na zgrupowaniu w Niemczech, aby niektóre mankamenty wyeliminować. Obaj bramkarze puścili bramki, których można było uniknąć. Ale oni również nie byli dziś jeszcze w stu procentach przygotowani. Czujemy wszyscy ciążącą na nas presję, bo jesteśmy przecież u progu bardzo ważnej imprezy. Ja zrobię wszystko, aby zespół jak najlepiej przygotować. Na pewno na mistrzostwach zawodnicy zagrają lepiej niż dziś. Fizycznie i wytrzymałościowo prezentowaliśmy się dobrze. Gorzej było z szybkością. Dlatego byliśmy wolniejsi, mogliśmy ten mecz przegrać wyżej niż 0:2. Z drugiej jednak strony przy stanie 0:0 to my mieliśmy szanse na zdobycie bramki"



Autor: Paweł Talbierz

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>