|
Sporty motorowe
Speedway Grand Prix: teatr jednego aktora
Rozgrywki cyklu Grand Prix nabierają tempa. Za nami już cztery eliminacje rywalizacji o miano najlepszego zawodnika globu, które jak dotąd przebiegają pod dyktando Australijczyka Jasona Crumpa, który aż trzykrotnie stawał na najwyższym stopniu podium. "Crumpie" może spać spokojnie, gdyż drugi w klasyfikacji Greg Hancock traci do niego aż 34 "oczka" i jeśli nie przytrafi się mu jakaś kontuzja prawdopodobnie drugi raz w karierze na jego szyi zawiśnie medal z najcenniejszego kruszcu.
Jak na razie do poziomu "Kangura" nie dostroili się nasi reprezentanci, którzy poza niewielkimi wyskokami jak na razie zawodzą na całej linii. Co prawda na czwartej lokacie plasuje się Tomasz Gollob, aczkolwiek forma zawodnika tarnowskich "Jaskółek" nie napawa optymizmem. Najlepszy polski zawodnik miewa skoki formy, przeplatając dobre występy ze słabszymi. W ostatniej odsłonie Grand Prix rozgrywanej w Cardiff, Tomasz nie awansował nawet do półfinału, co spotkało się z dużą dezaprobatą. Podczas gdy, wychowanek bydgoskiej Polonii musiał przełknąć gorycz porażki, nowe nadzieje w serca polskich fanów wlał Jarosław Hampel, który jak "burza" przebrnął przez rundę zasadniczą dochodząc aż do finału, w którym musiał jednak uznać wyższość Jasona Crumpa oraz Andreasa Jonssona. Mimo to na twarzy "Hampela" zagościł długo oczekiwany uśmiech i wreszcie "Mazurek Dąbrowskiego" mógł okrasić zawody w stolicy Walii.
|
|
Zbyt wiele dobrego nie można również powiedzieć pod adresem Piotra Protasiewicza. "Pepe" jest jak na razie tłem dla reszty zawodników i w efekcie jak dotąd zajmuje odległą piętnastą pozycję z dorobkiem raptem dziesięciu punktów. Niestety, dobitnie widać, że Grand Prix to chyba zbyt wysokie progi dla sympatycznego zawodnika.
Mimo nienajlepszej dyspozycji "biało-czerwonych" cykl Grand Prix przysparza wiele emocji. Tym razem tak skuteczny nie jest już Tony Rickardsson, po którym pałeczkę lidera przejął wspomniany Australijczyk. Czyżby sympatyczny jeździec ze Skandynawii myślami był już na żużlowej "emeryturze"?
"In plus" na pewno można ocenić formę Mateja Zagara. Utalentowany Słoweniec na tle najlepszych jeźdźców na świecie prezentuje się z bardzo dobrej strony i jeżeli jego forma będzie zwyżkować ma w dalszym ciągu realne szansę na miejsce na "pudle". 23-letni zawodnik zapłacił już frycowe i teraz swoją niezwykle dojrzałą i co ważne - skuteczną jazdą zaskarbił sobie sympatię wielu fanów.
Wśród czterech eliminacji zawody zawitały także do Wrocławia, gdzie rzecz jasna w blasku jupiterów zawody były niezwykle interesujące. Znajomość wrocławskiego owalu okazała się bardzo pożytecznym bodźcem dla Jasona Crumpa, który w cuglach zainkasował 25 punktów. Tradycyjnie gospodarze przyznali na ten turniej "dziką kartę", która trafiła w ręce Krzysztofa Kasprzaka. Zawodnik leszczyńskich "Byków" zaprezentował się przyzwoicie, jednak nie powiodła mu się sztuka awansu do półfinału, choć i tak dorobek sześciu "oczek" chluby nie przynosi.
Do zakończenia całego cyklu pozostało jeszcze sporo czasu, w związku z czym nie możemy jeszcze zdzierać szat po niedźwiedziu. Końcowa klasyfikacja może jeszcze uleć zmianie i miejmy nadzieję na korzyść naszych rodaków.
Autor: Adrian Heluszka
Skomentuj
na forum >>
| |