|
Sporty motorowe
Grand Prix Europy we Wrocławiu
Wrocław był drugim przystankiem na trasie tegorocznego cyklu Grand Prix. Zawody w stolicy Dolnego Śląska, co roku przyciągają na Stadion Olimpijski całe rzesze kibiców. Chociaż wrocławski tor uważany jest za nieciekawy i dość przewidywalny, na trybunach i tym razem nie zabrakło emocji.
Pierwszą serię otworzyła rywalizacja skandynawsko-australijska. Obyło się bez niespodzianek - Crump bezpiecznie dowiózł do mety trzy punkty, za nim na finiszu pojawił się Adams. Jako trzeci na metę dojechał Bjarne Pedersen, zaś stawkę zamknął Antonio Lindbaeck. W pierwszym wyścigu, niestety, zabrakło walki do ostatnich metrów, wszystko właściwie było jasne od samego początku. Także drugi bieg nie przyniósł spodziewanych emocji. Jedynym zaskoczeniem mogło być chyba drugie miejsce Scotta Nichollsa, który na metę dojechał za Hancockiem, za sobą zaś przywiózł dopiero trzeciego Tomasza Golloba. W walce nie liczył się Andreas Jonsson. W trzecim wyścigu spod taśmy najlepiej wyszedł Jarosław Hampel, jednak szybko został wyprzedzony przez Nickiego Pedersena i Tony'ego Rickardssona, później także przez Mateja Zagara. I tutaj zabrakło walki, bowiem sytuacja wyklarowała się już na pierwszym okrążeniu. Trzy punkty zainkasował triumfator GP Słowenii, drugie miejsce zajął sześciokrotny mistrz świata, trzeci był młody Słoweniec. Hampel na metę dojechał ostatni. W ostatnim wyścigu czwartej serii doszło do niemałej niespodzianki, gdy pierwsze miejsce zajął Niels Kristian Iversen, na metę przywożąc za sobą kolejno- Krzysztofa Kasprzaka, Lee Richardsona oraz Piotra Protasiewicza. Można powiedzieć, że czwarty bieg był jednym z niewielu naprawdę zaskakujących tego wieczora. To on właśnie zamknął pierwszą serię startów.
Piąty wyścig był prawdziwym popisem Polaków. Trzy punkty zdobył Hampel, za nim na metę przyjechał Kasprzak. Trzecie miejsce przypadło Adamowi, czwarte- Jonssonowi. Kolejny bieg pewnie wygrał Scott Nicholls, za nim na mecie zameldowali się Zagar, Protasiewicz i Bjarne Pedersen. W wyścigu siódmym, drugie zwycięstwo tego wieczora odniósł Greg Hancock, pokonując Rickardssona, Iversena oraz Lindbaecka. Ten ostatni we Wrocławiu spisywał się wyjątkowo słabo. Po nudnym i przewidywalnym wyścigu siódmym nastąpiło kolejne, drugie podczas Grand Prix Europy, "gorące starcie". Na pierwszym łuku ósmego biegu próbujący przedrzeć się do przodu Gollob został zablokowany przez Jasona Crumpa oraz Nickiego Pedersena w taki sposób, iż sędzia zdecydował się przerwać wyścig. Do powtórki dopuścił jednak wszystkich czterech zawodników. W drugiej odsłonie tego biegu kolejne trzy punkty zdobył Duńczyk, który przez cztery okrążenia dzielnie odpierał ataki mistrza świata z 2004 roku. Przy takim obrocie sprawy Golloba nie miał szans na pierwsze ani drugie miejsce i musiał zadowolić się ostatnią punktowaną pozycją. W walce kompletnie nie liczył się Lee Richardson. Po dwóch seriach startów komplet punktów mieli Nicki Pedersen oraz Greg Hancock. Tylko o punkt gorsi od nich byli Crump i Nicholls. Po cztery punkty mieli Rickardsson, Kasprzak i Iversen.
W dziewiątym wyścigu zaskoczył wszystkich Rickardsson, który nie tylko nie wygrał, ale zajął dopiero trzecie miejsce. Wygrał Leigh Adams, dwa punkty zaś zdobył Scott Nicholls. Czwarty na metę przyjechał Lee Richardson, którego sytuacja zaczęła wyglądać nieciekawie - po trzech startach miał na swoim koncie tylko jeden punkt. Dziesiąty wyścig z kolei był całkowicie skandynawski - startowało w nim trzech Duńczyków oraz Szwed, Andreas Jonsson. Teoretycznie Jonsson byłby bez szans, gdyby Duńczycy pojechali zespołowo. Jednak jako, że Grand Prix to zawody indywidualne, każdy martwił się o swoją pozycję. Szwedowi udało się wedrzeć na drugą pozycję, za niepokonanego dotąd Nickiego Pedersena. Trzeci był Bjarne Pedersen, wyprzedzając Nielsa Kristiana Iversena. Następny bieg również był "narodowy", tym razem startowało w nim trzech Polaków. Niespodziewanie wygrał Hampel, przed Gollobem i Protasiewiczem. Czwarte miejsce zajął Lindbaeck, potwierdzając tym samym swoją niestabilną formę. Z kolei w ostatnim wyścigu trzeciej serii obyło się bez niespodzianek- o zwycięstwo walczyli Crump i Hancock. Ostatecznie trzy punkty zdobył Amerykanin. Ostatnią pozycję punktowaną zajął Matej Zagar, pozostawiając tym samym czwartego Krzysztofa Kasprzaka z niezmiennym dorobkiem czterech punktów, zdobytych w dwóch wcześniejszych seriach. Po dwunastu wyścigach najbliżej półfinału byli nadal N. Pedersen i Hancock, mając na swoim koncie po dziewięć punktów. Dzielnie gonił ich Jason Crump, których dotychczas stracił tylko dwa punkty, oba w walce z wyżej wymienionymi oraz Scott Nicholls, który tego wieczora zaskakiwał wysoką formą. Blisko półfinału byli również Adams i Hampel - obaj mieli po sześć punktów.
Wyścig trzynasty, otwierający czwartą serię startów, okazał się szczęśliwy dla Grega Hancocka, a pechowy dla Nickiego Pedersena. Obaj niepokonani dotąd jeźdźcy stanęli do bezpośredniej walki i było jasne, że po tym wyścigu jeden z nich przestanie być w posiadaniu kompletu punktów.
|
|
Po dość zaciętej, jak na wrocławskie warunki walce, trzy punkty zainkasował Amerykanin, a Duńczyk musiał zadowolić się drugim miejscem. Trzecią pozycję niespodziewanie zajął Protasiewicz, wyprzedzając Adamsa, który miał wyraźne problemy ze sprzętem. W kolejnym wyścigu triumfował Bjarne Pedersen, wyprzedzając na dystansie Golloba, który z kolei minął Kasprzaka. Ostatnie miejsce Rickardssona było sporą, negatywną niespodzianką. Kolejny bieg był okazją do zrehabilitowania się dla innego Szweda, Lindbaecka, który zajął drugie miejsce, zdobywając pierwsze (i jak się później okazało: ostatnie) punkty w Grand Prix Europy. Wygrał Matej Zagar, trzeci był Andreas Jonsson, zaś Lee Richardsonowi pechowo zdefektował motocykl. Bieg później pech dotknął innego Anglika, Scotta Nichollsa, który przypadkowo najechał na taśmę i w efekcie został wykluczony. Zastąpił go rezerwowy, Janusz Kołodziej, jednak nie błysnął i zajął ostatnie miejsce. Wygrał Crump, spokojnie wyprzedzając Iversena i Hampela. Po czterech seriach pewni awansu do półfinału mogli być Greg Hancock (dwanaście punktów), Nicki Pedersen (jedenaście punktów) oraz Jason Crump (dziesięć punktów). Ponadto spore szanse na przejście do kolejnej fazy rozgrywek mieli Hampel, Zagar oraz Nicholls.
W wyścigu siedemnastym obyło się bez większych niespodzianek. Wygrał Gollob, przed Zagarem, Adamsem i Iversenem. Jednak już następny wyścig przyniósł sporo emocji. Dotąd niepokonany Greg Hancock, zajmując ostatnią pozycję, zaatakował jadącego przed nim Bjarne Pedersena. Duńczyk boleśnie upadł na tor, a Amerykanin został wykluczony z powtórki.
|
|
| GP Europye we Wrocławiu | |
W drugiej odsłonie tego wyścigu triumfował, zupełnie niespodziewanie, Lee Richardson, wyprzedzając Hampela oraz Bjarne Pedersena. Najbardziej dramatyczny przebieg miał chyba wyścig dziewiętnasty, gdy najpierw ostra walka Kasprzaka z Nichollsem skończyła się upadkiem Anglika, po przerwaniu biegu zaś jadący na pierwszej pozycji Nicki Pedersen nie zdołał zahamować i uderzył w bandę. Obaj jeźdźcy dość długo nie podnosili się z toru. Wreszcie jednak sytuacja została opanowana, a bieg powtórzony w czteroosobowym składzie. Wygrał Duńczyk, za nim na mecie zameldował się Anglik, trzeci był Kasprzak. Antonio Lindbaeck po raz czwarty tego wieczora nie dowiózł do mety ani jednego punktu. W ostatnim wyścigu rundy zasadniczej pewnie zwyciężył Crump, docierając na finisz przed Jonssonem, Rickardssonem oraz Protasiewiczem, któremu już na starcie zdefektował motocykl.
Po rundzie zasadniczej najwięcej, bo aż czternaście punktów miał Nicki Pedersen. Drugi pod względem ilości zgromadzonych "oczek" był Jason Crump - miał tylko o jeden punkt mniej od Duńczyka. Do półfinałów przeszli również: Hancock (dwanaście punktów), Gollob, Hampel, Zagar, Nicholls (po dziewięć punktów) oraz Adams (siedem "oczek"). Największą niespodzianką była chyba nieobecność w półfinale Tony'ego Rickardssona, który uzbierał tylko sześć punktów.
W pierwszym półfinale najlepiej spod taśmy wyszedł Nicki Pedersen, jednak na pierwszym łuku padł ofiarą nierównej nawierzchni, efektem czego wyprzedzili go Hampel i Zagar. Gollob trzymał się z tyłu, próbując atakować Pedersena, lecz ten skutecznie zajeżdżał mu drogę, starając się jednocześnie wyprzedzić Zagara. Jednak Słoweniec bronił się dzielnie i w końcu to on awansował do finału. Oprócz tego do końcowej fazy rozgrywek przeszedł, ku uciesze zgromadzonej publiki, Jarosław Hampel. Drugi półfinał nie był już tak emocjonujący, poza momentami walki Crumpa i Hancocka. Adams i Nicholls nie mieli szans na awans. Finał z kolei był prawdziwym popisem Crumpa, który gładko wyszedł z zewnętrznego pola, minął Hancocka i już do końca utrzymał pierwszą pozycję. Za plecami dwójki "tytanów speedwaya" trwała walka o najniższy stopień podium. Ostatecznie wygrał ją Matej Zagar, dla którego było to drugie podium w historii jego startów w Grand Prix.
Po turnieju we Wrocławiu Jason Crump wyszedł na pozycję lidera cyklu.
Kolejność końcowa Grand Prix Europy we Wrocławiu:
1. Jason Crump- 25 punktów
2. Greg Hancock- 20
3. Matej Zagar- 18
4. Jarosław Hampel- 16
5. Nicki Pedersen- 14
6. Scott Nicholls- 9
7. Tomasz Gollob- 9
8. Leigh Adams- 7
9. Niels Kristian Iversen- 6
10. Bjarne Pedersen- 6
11. Krzysztof Kasprzak- 6
12. Tony Rickardsson- 6
13. Andreas Jonsson- 5
14. Lee Richardson- 4
15. Piotr Protasiewicz- 3
16. Antonio Lindbaeck- 2
17. Janusz Kołodziej- 0
18. Tomasz Gapiński- ns
Autor: Lill
Skomentuj
na forum >>
| |