strona: 13        
<< poprzednia | spis treści | następna >>


Piłka nożna

Top Ten, czyli dziesięciu najlepszych bramkarzy


Przez wielu fachowców za najważniejszego zawodnika na boisku uważany jest bramkarz. Od niego zależy najwięcej. Jeżeli ma dobry dzień i jest pewny, lepiej gra się obrońcami. Zwłaszcza tymi bocznymi, którzy mogą wtedy pozwolić sobie na częstsze wypady pod bramkę rywali. To właśnie golkiper jest ostatnią instancją chroniącą drużynę przed stratą bramki. Na jego korzyść przemawia także umiejętność gry nogami i umiejętność zachowania się na przedpolu oraz poza polem karnym. Zdecydowanie najlepsi przedstawiciele na tej pozycji występują na europejskich boiskach. Ale którego z nich możnaby było uznać za najlepszego z najlepszych?

10. Victor Valdes
Ostatnie miejsce dla niniejszego rankingu dla młodego zawodnika Barcelony. Valdes trzy lata temu przebojem wdarł się do składu Barcy, rywalizując z Argentyńczykiem Roberto Oscarem Bonano. Po jego odejściu stał się numerem jeden i do dziś nie oddał bluzy z tym numerem. Pomimo dość dobrego sezonu, był powszechnie krytykowany przede wszystkim za głupie wpadki z napastnikiem Valencii Davidem Villą. Za pierwszym razem wybił piłkę tak, że po odbiciu się od pleców Willi, wpadła do bramki. W drugim spotkaniu, po otrzymaniu piłki oddał ją partnerowi zbyt lekko. Podanie przejął gracz El Che, który przelobował Victora, zapewniając zwycięstwom późniejszym wicemistrzom. Dużo mówiło się o odsunięciu go ze składu i sprowadzeniu brazylijskiego bramkarza Romy. Valdes pokazał, że nie da sobie w kaszę dmuchać i do końca sezonu spisywał się bez zarzutu. Na jego miejsce w dziesiątce przemawia także postawa w finale Ligi Mistrzów. Gdyby nie jego interwencje przy uderzeniach Thierry'ego Henry'ego i strzale Fredrika Ljungberga, to prawdopodobnie Arsenal świętowałby zdobycie Pucharu Klubowych Mistrzów Europy.

9. Marcelo Moretto
Sezon zaczął występami w czwartej sile portugalskiego futbolu, Sportingu Braga. Bronił pewnie i efektownie. Klub, dzięki jego fenomenalnej postawie, zakończył rundę jesienną na czwartej lokacie, mając najmniej straconych bramek w lidze. Taki wyczyn nie mógł zostać niezauważony. Ostatecznie Marcelo wygrał prasową rywalizację z naszym Jerzym Dudkiem i przeszedł do zespołu mistrza kraju, Benfiki Lizbona, gdzie od dłuższego czasu narzekano na młodego Jose Morerirę i bardziej doświadczonego Joachima Quima. Od razu wskoczył do pierwszego składu i miejsca nie oddał już do końca. Szczególnie dobrze spisywał się w europejskich pucharach przeciwko Liverpoolowi i Barcelonie. Pokonany został dopiero w rewanżu w Katalonii, uprzednio zatrzymując rzut karny wykonywany przez samego Ronaldinho. Szkoda tylko, że dwudziestoośmioletni golkiper nie dostał szansy wyjazdu na Mistrzostwa Świata. Póki co, wyżej stoją akcje Didy, Rogerio Cenigo i Julio Cesara.

8. Oliver Kahn
Trzydziestosześciolatek z Bayernu nie schodzi poniżej swojego dobrego poziomu, ale trzeba przyznać, że swoje najlepsze lata ma już za sobą. Były kapitan reprezentacji Niemiec zdecydowanie wygrał rywalizację w bramce z wiekowym Berndem Dreherem i perspektywicznym Michaelem Rensigiem i być może to jest największym problemem - brak równorzędnego konkurenta lub zbytnie zaufanie ze strony Felixa Magatha. Przez cały sezon bronił dobrze, aczkolwiek zdarzyło mu się kilka wpadek. Na jego grę w późniejszej fazie rozgrywek istotny wpływ mógł mieć fakt, że jeszcze przed zimowym dwumeczem z Milanem selekcjoner Juergen Klinsmann ogłosił, że numerem jeden na mistrzostwach świata będzie jego największy wróg, Jens Lehmann z Arsenalu. Kahn powoli zaczyna zastanawiać się nad zakończeniem kariery.

7. Santiago Canizares
Uczestnik dwóch finałów Ligi Mistrzów ma za sobą kolejny wspaniały sezon. Po odejściu do Sevilli Andresa Palopa, nie miał problemów z wygraniem rywalizacji z młodziutkim Francuzem Ludovicem Butellem. Trzeba też przyznać, że trener Quique Flores dokonał dobrego wyboru. Canizares należał do wyróżniających się golkiperów na Półwyspie Iberyjskim. Wiele razy tylko dzięki jego postawie Valencia nie traciła w ogóle lub zyskiwała punkty. Udany sezon zaowocował powołaniem do kadry Luisa Aragonesa na niemiecki Mundial. Tam powinien liczyć się w walce o bluzę z numerem jeden z Ikerem Casillasem z Realu.

6. Gregory Coupet
Jego sytuacja bardzo podobna do tej, w której znalazł się Oliver Kahn. Ma za sobą 34 lata i piąty z rzędu tytuł mistrza Francji z teamem z Lyonu. Podobnie, jak poprzednicy, należał do najlepszych zawodników swojego zespołu. Bronił bardzo dobrze, szczególnie w Lidze Mistrzów, popisując się efektywnymi i efektownymi paradami w meczach z takimi przeciwnikami, jak AC Milan i Real Madryt. Podstawowy zawodnik reprezentacji Francji z eliminacji w ostatniej chwili otrzymał od trenera Raymonda Domenecha informację, że na mistrzostwach będzie zaledwie numerem dwa, po rok starszym Fabienie Barthezie, poważnie szykującym się do zawieszenia rękawic na kołku. Trochę go szkoda, bo to być może ostatni okazja, by zagrać na Mundialu. Może i uda mu się wystąpić na Euro 2008, ale na mistrzostwa w RPA pierwszym bramkarzem powinien być Mickael Landreau.



5. Iker Casillas
Od sześciu lat, nie licząc krótkiego epizodu z Cesarem Sanchezem, jest numerem jeden w teamie "Królewskich" i nie zanosi się, by w najbliższym czasie mógł oddać bluzę z tym numerem. Jedyny wychowanek w pierwszym składzie Realu przez cały sezon prezentował równą wysoką formę. Gdy Real grał słabo, to Casillas był jedynym zawodnikiem, do którego nikt nie mógł mieć pretensji. Zwłaszcza, że obrona drużyny z Santiago Bernabeu momentami przypominała ser szwajcarski, a łatanie błędów defensorów należało głównie do Casillasa. Najlepszy mecz w sezonie Iker rozegrał w Barcelonie, gdzie wielokrotnie nie dał wpaść piłce do siatki po strzałach takich piłkarzy jak Ronaldinho czy Samuel Eto'o. Cztery lata temu w Korei grał tylko dlatego, że pechowej kontuzji doznał Santiago Canizares. W Portugalii, mając do dyspozycji ich obu, trener Inaki Saez postawił na bramkarza Realu. Wydaje się, że i w Niemczech wychowanek "Królewskich" zajmie miejsce między słupkami, a nie na ławie.

4. Nelson Dida.
Na tak wysoką lokatę Brazylijczyka miała wpływ postawa w poprzednich latach oraz poziom, poniżej którego w Milanie nigdy nie zszedł. On też miał problem w postaci braku w drużynie równorzędnego rywala będącego w stanie go wygryźć. Bronił dobrze i pewnie. Wszystko zaczęło się sypać, gdy doznał drobnego urazu. Po absencji w meczu ligowym wrócił do składu na mecz z Lyonem, o którym Nelson de Jesus Silva chciałby jak najszybciej zapomnieć. Zagrał słabo, prokurował sytuacje dla przeciwników oraz w dziecinny sposób dał się przyblokować graczom mistrza Francji, co umożliwiło zdobycie bramki Mahamadou Diarrze. Nie bez winy pozostaje Brazylijczyk przy golu Ludovica Giuly'ego (bramka przesądziła o awansie Barcelony do finału). Do końca bronił przyzwoicie i raczej zasłużenie otrzymał powołanie na Mundial i bluzę z numerem 1.

3. Jens Lehmann
Równolatek Kahna dopiero w wieku trzydziestu sześciu lata osiągnął życiową formę. W znaczącym stopniu poprawił grę na przedpolu i nabrał pewności siebie. Pokazał szefom Arsenalu, że dobrze zrobili, nie sprowadzając w jego miejsce Artura Boruca, i stał się jednym z najjaśniejszych punktów swojego zespołu. Miało to odzwierciedlenie przede wszystkim w rozgrywkach Ligi Mistrzów, gdzie nie dał się pokonać w (wliczając finał) jedenastu kolejnych meczach. Również w Premiership udowadniał, że to jemu, a nie Manuelowi Almuni należy się miejsce w Arsenalu. Wygryzł także swojego największego wroga z bramki reprezentacji Niemiec i to najprawdopodobniej jego zobaczymy 14.06 w Dortmundzie w konfrontacji z Maciejem Żurawskim i Grzegorzem Rasiakiem. Miejmy nadzieję, że czerwona kartka w finale (gdyby nie to, zająłby wyższe miejsce) jest początkiem końca jego wspaniałej serii i że w Mundialowej konfrontacji to "Żuraw" i "Rossi" zejdą z boiska z tarczą.

2. Gianluigi Buffon
Pierwsze mecze fazy grupowej Ligi Mistrzów pokazały, jak ważnym jest ogniwem w zespole prowadzonym przez Fabio Capello. Gdy nie mógł grać z powodu kontuzji, a jego miejsce zajął wypożyczony z Milanu Chrystian Abbiati, Juve wiodło się znacznie gorzej. Za największy dowód można uznać przegraną 0-2 w Monachium, gdzie Martin Demichelis i Sebastian Deisler zdobyli bramki po ewidentnych błędach Abbiatiego. Jeszcze lepiej, niż w pucharach, spisywał się w lidze, gdzie nie puścił nawet 20 goli (część jest dziełem Abbiatiego). Bez żadnych problemów znalazł się w kadrze Marcelo Lippiego i na 100% to on będzie strzegł "niebieskiej" bramki. Jeśli Włochom uda się dojść do półfinału, Gianluigiemu ułatwi to zadanie znalezienia się w jedenastce mistrzostw.

1. Petr Čech.

Przychodząc do zespołu Chelsea, trener Jose Mourinho uparł się właśnie na tego zawodnika. Właściciel klubu, Roman Arkadiewicz Abramowicz spełnił zachciankę Portugalczyka i nie ma prawa być niezadowolonym. Od początku swojego pobytu na Stamford Bridge jeden z najlepszych piłkarzy Euro 2004 udowadniał, kto jest numerem jeden. Doszło do tego, że pobił rekord Anglii w długości passy bez straconej bramki. Zaowocowało to nagrodą dla najlepszego bramkarza sezonu (Czech wyprzedził naszego Jerzego Dudka). Swoją dobrą dyspozycję potwierdził także w sezonie mistrzostw świata. Kiedy tylko nie mógł grać z powodu kontuzji, gra obronna "Niebieskich" się sypała. Pierwszy za Claudio Ranierego, Carlo Cudicini wyraźnie sobie nie radził. Ale gdy mający doskonałe warunki fizyczne Petr wracał (wysoki wzrost, skoczność, refleks, zasięg ramion, bardzo szczupły) na swoje stanowisko, obronie dyrygowanej przez Johna Terry'ego od razu łatwiej się grało. Nawiązując do Buffona, jeśli Czesi zajdą wysoko, on będzie brany pod wagę przy ustalaniu jedenastki mistrzostw. Jeśli nie zejdzie poniżej swojego dobrego poziomu, czekają go długie i obfitujące w sukcesy lata w Londynie.

Tak wygląda ranking najlepszych zawodników występujących na pozycji bramkarza w sezonie 2005/2006. Zdecydowaną większość z nich zobaczmy na zbliżającym się coraz większymi krokami Mundialu w Niemczech. W wyżej podanej dziesiątce znajdują się zarówno gracze-wino - coraz starsi i coraz lepsi, lecz coraz poważniej myślący o zakoczeniu kariery oraz tak zwane młode wilczki, na których stawia się coraz częściej zarówno w klubach, jak i reprezentacjach (pierwszy bramkarz reprezentacji Rosji, Igor Akinfiejew ma zaledwie 20 lat!). Co by nie mówić, pozycja golkipera była, jest i będzie jedną z najważniejszych na boisku. Dlatego rywalizacja pomiędzy poszczególnymi łapaczami o miano najlepszego zarówno na wielkich imprezach, jak w podsumowaniach sezonowych są niezwykle emocjonujące. A zawsze wygrywa ją najlepszy!


Autor: Łukasz "Legionista" Koszewski

Skomentuj na forum >>



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie tekstów czy grafiki jest zabronione!
Copyright: @-SPORT - 2006 - magazyn sportowy.

<< poprzednia | spis treści | następna >>