Przejdź do spisu treści...

Ostatni Łowca

INFILTRACJA - AGENT 3K1
Michael Angels - 41 lat


Prywatny detektyw, niegdyś łowca wampirów. Aktualnie zajmuje się sprawami paranormalnymi oraz porwaniami. Nieoficjalnie współpracuje z jednym z przełożonych zamkniętego niedawno Archiwum X Martinsem.

Cechy szczególne rysopisu: blizna pod lewym okiem, 1.89 wzrostu, czarne oczy, blond włosy, krótka fryzura, brązowy garnitur.

Cechy osobowe: porywczość, niewykonywanie rozkazów.

FBI: trzy lata temu dowódca Oddziału L3. Usunięty z powodu wymienionych wyżej cech osobowych.

Rozdział 1: Cienie FBI

Czas rzeczywisty - LAS BLAIR

Ciemny, zamglony las. Cztery dni drogi i nadal nic, jedynie księżyc oświetlający kolejne konary drzew. Miałem nie brać tego zlecenia, ale długi wobec Martinsa mnie przekonały. Zresztą, ten facet do przyjemniaczków nie należy, a ja nie mam czasu na kolejne trupy.

Sześć dni wcześniej - BIURO Michaela Angelsa
- Nie masz wyjścia świnio, musisz to zrobić, albo... - głośnym tonem Martins powiadomił mnie o sytuacji.
- Albo co? - zapytałem z lekką nutą zdenerwowania przerywając grubasowi przemówienie. Tak, Martins jest obleśnym grubasem o dużym ego i małym mózgu. Do jego zalet należą wyłącznie zawartość portfela oraz piękna żona. Po oficjalnym zamknięciu Archiwum X facet podrzuca do mnie wszystkie podejrzane sprawy. Mówi, że FBI woli nie mieszać się w tak śliską robotę. Gdyby nie ten dług, to był błąd...
- Spójrz na to - odpowiedział, podając mi przy tym zdjęcie córki. - Domyślasz się czym ona jest dla nas, jedynie celem - dodał, skurwysyn.
- Umowa stoi - musiałem pójść na to; jednak sam Martins wie, że mój szacunek do jego osoby to tylko i wyłącznie pozory.
Grubas zdjął swoje tłuste cielsko z krzesła i pewnym krokiem zbliżył się do drzwi.
- Mam nadzieję, iż jeszcze się spotkamy - przełykając ślinę skierował oczy na moje ręce, a w nich trzymałem zdjęcie - zdjęcie Christy, mojej trzynastoletniej córki. Martins trzasnął drzwiami i opuścił teren mojego biura.
Dzień później otrzymałem pocztą papiery dotyczące sprawy, do której zostałem przydzielony:

ARCHIWUM X
NUMER SPRAWY: X7860

MISTECZKO: BLAIR

CEL: LOKALIZACJA DOMU WSKAZANEGO NA MAPIE.
CELE PODOBOCZNE: ODNALEZINIE TROJGA STUDENTÓW ZAGINIONYCH PODCZAS KRĘCENIA MATERIAŁU O SERYJNYM MORDERCY DZIECI Z BLAIR.
DODATKOWE INFORMACJE: CELE POBOCZNE ORAZ DANE PODANE WYŻEJ SĄ NIEISTOTNE.


Mogłem się tego spodziewać, to bardzo podobne do Martinsa. Nie liczą się ludzie, a jedynie środki zastosowane do osiągnięcia celu. Pora zaczynać...

Czas rzeczywisty - LAS BLAIR
Kilka dni błądzenia, a jedyne do czego doszedłem to las. Czasem się zastanawiam czy ma on w ogóle jakieś wyjście. Kurwa, znów potknąłem się o jakieś ścierwo, pieprzony Martins. Zaraz, to przecież zwłoki. Sprawdzam: legitymacja studencka - świetnie mamy jednego z tej trójki, która zaginęła. Mam nadzieję, że reszta ma się lepiej niż ten. Pora zadzwonić do kochanego Martinsa:
- Witam szefie, mam jednego z tej trójki
- Żyje? - Martins chyba zajmował się żoną, telefon odebrał zadyszany, a do tego nie miał na sobie koszuli. Wkurzył się pewnie, ale gdyby wiedział ile osób z agencji obraca jego Karimę byłby jeszcze bardziej zdenerwowany. Cóż dziewczyna ma wyobraźnię.
- Tak, św. Piotr podaje mu kawę - ciut ironii nigdy nie zaszkodzi.
- To nic, pamiętaj o celu i swojej córce - grubas burknął z podnieceniem w głosie i odłożył słuchawkę. Karima pewnie już i tak śpi, zepsuć noc Martinsowi - to jest to co tygrysy lubią najbardziej. Gdyby tylko idiota wiedział, że Christy jest ukryta bezpiecznie w Anglii straciłby jedynego asa w rękawie.
- Odsuń się facet - zza krzaków wydobył się tajemniczy szmer i charczący głos. To mógł być jedynie...
- Dobra, luz, bierz go men, jest twój - wampirom zawsze chodzi o ciało, po co się kłócić.
- Czym jesteś? - zapytał podenerwowany zębaty. - Wilkołakiem, wampirem, hybrydą, mutantem - koleżka rzucił kilka smacznych przykładów.
- Łowcą - tego nie mógł się spodziewać, było w końcu tak ciemno, że jedyne co mógł zobaczyć to swoje stopy. Zresztą, widok to raczej nieprzyjemny. Podobnie jak całe jego ciało. Pokryte śluzem i po rozpadzie. Ta rasa wampirów to odszczepieńcy, nazywane przez wielu zombie. Ten właśnie tym był; mógłbym się nam tym zastanowić, ale jego twarz i oczy krążące wokół ciała chłopaka mówiły same za siebie - ten nieubrany facio to zombie.
Nie było czasu do namysłu, chwyciłem za Glocka i oddałem kilka strzałów w jego stronę. Wszystkie chybione, gość poruszał się z prędkością wiatru przecinając kolejne punkty w powietrzu. Dwa następne strzały to kule donikąd, zombie umknął chowając się za drzewem. Pora coś z tym zrobić.
- Może się dogadamy? - starałem się zagadać zombie, tak aby ten wychylił zza swój śmierdzący nos. - Mam trochę krwi w lodówce - dodałem, wskazując na podróżną lodówkę, w której wożę żarcie. Na 90 % ktoś taki jak on nabierze się na ten tekst.
- Dobra, ale nie strzelaj - mózg to kolejny brak umarlaków, są bardzo podobni do Martinsa.
Podniecony zombie nawet nie zdołał dojść do lodówki, która stała jakieś 100 metrów od niego. Jeden strzał w głowę położył go na dobre. Zrobiłem zdjęcia do raportu, który i tak zostanie spalony, dlatego że Martins i reszta debili z agencji boją się ponownego otwarcia Archiwum X. Mulder wie coś o tym, ale on jako zabawka wyżej postawionych to jedynie wierzchołek góry lodowej FBI. Archwium X - gdybym miał je opisać powiedziałbym, że to osobna agencja - dużo większa niż całe Federalne Biuro Śledcze.

RAPORT 1
NUMER SPRAWY: X7860


Po kilku dniach poszukiwań odnalazłem jednego z zaginionych studentów. Jego ciało wkazywało na to, że nie żył już od około trzech dni. Nadal nie mogę zlokalizować domu umieszczonego w punkcie zaznaczonym na mapie. Poza tym napotkałem po drodze X7-1. Po krótkiej walce został on zneutralizowany, a jego zdjęcia oraz próbkę śliny dołączam do raportu.

Dzień później - LAS BLAIR
Ta noc była cholernym wyzwaniem dla moich pleców. Całe szczęście, że to las, a nie ohydna pustynia z ostatniego zlecenia. Baron Urean to dziwny człowiek, wysyłać człowieka aby ten odnalazł zmarłego przed trzema laty brata króla Selidii - paranoja. Oczywiście nikogo w tej piaszczystej dolinie nie było, a powód jest prosty - 90 % takich spraw to nadzieje bliskich zaginionych na to, że zostali oni wampirami, wilkołakami lub tym co zabiłem niedawno. Ludzie jednak nie zawsze potrafią pogodzić się ze stratą kogoś bliskiego. Co tak hałasuje? Helikopter, no jasne - ten dźwięk.
- To pewnie ten fiut Martins. Czego on może chcieć? - pomyślałem analizując sytuację.
Po 30 sekundach helikopter wylądował w wolnej części lasu Blair, a z jego boku wyłoniła się sylwetka, sylwetka tak ponętna, że banalnie łatwa w rozpoznaniu. To była Laisa Rolens, szefowa FBI i bezpośrednia przełożona Martinsa.
- Zdejmujemy cię Michael, sprawa została rozwiązana - kocham ten głos; tyle, że wieści nie były najlepsze. W takiej sytuacji Martins może podwoić mój dług. Gdyby nie kobieta...
- Ale kto? - pytanie dość oczywiste.
- Mulder - jedno słowo, a nadal budzi we mnie podziw.
- Mam jeszcze jedną wiadomość - zakomunikowała Laisa, schyliła się tak ponętnie, że jej piersi były praktycznie odsłonięte i opuściła samolot. Ta kobieta była po prostu boginią: 1.76 wzrostu, chude i gibkie ciało, duże okrągłe piersi, niebieskie oczy, brązowe włosy falujące na wietrze. Marzenie każdego faceta, faceta takiego jak ja. Dziś była ubrana dość standardowo jak na agentkę FBI: czarny garnitur i sztywna mini. Do tego krawacik spływający po ogromnych cyckach. Tak, one także są mym marzenie - balsamem dla oczu. Podeszła do mnie i szepnęła do ucha:
- Martins został zlikwidowany - tego nawet ja nie mogłem się spodziewać.
- Ale dlaczego, przecież... - nie zdążyłem nawet wydobyć słowa z ust kiedy ona położyła rękę na moim ramieniu i zaczęła przenosić ją po całym ciele.
- Był niewygodny, wystarczy? - domyślałem się tego, FBI działa właśnie w ten sposób.
- Jak dla mnie nie, ale o więcej nie pytam - nie chciałem się narażać, choć jestem jedynie śledczym na usługach człowieka, który nie żyje, a ona jest szefową agencji. Czy coś do niej czuję? Dobre pytanie. Chciałbym, ale Martins odebrał mi kiedyś chęć do miłości i nic tego nie zmieni. Gdyby nie ta śmierć...
Spojrzeliśmy sobie w oczy i nic więcej nie powiedzieliśmy. Laisa ruszyła pierwsza, ja szedłem tuż za nią wodząc oczami dolną część jej ciała. Czy już mówiłem, że to ideał? Po kilku minutach helikopter wystartował, a ja tylko obserwowałem jak oddalaliśmy się od lasu Blair.
- Co tu w ogóle się stało? - pytanko jak pytanko, ciekawe co na to Laisa.
- Mulder odnalazł tych dwóch studentów i zlokalizował miejsce podane przez informatora - gadanie agenta FBI. Zawsze jest jakaś "czarna dziura".
- Co z nimi? - kolejna ważna rzecz?
- Są w śpiączce, spójrz na to - odrzekła wyjmując z torby kilka zdjęć:
Na jednym z nich była młoda kobieta. Wyglądała jakby coś odebrało jej chęć życia i doprowadziło do pogłębionego szoku.
- To jedna z nich, tak? - wolałem wiedzieć.
- Niestety, mamy nadzieję, że się obudzą i opowiedzą Mulderowi o wszystkim, wtedy będziemy mogli uruchomić łańcuch działań Oddziału L3 - wyczerpująca, ale czy aby na pewno prawdziwa odpowiedź? Wkrótce się przekonam.
Oddział L3, tak - zadanie idealne dla nich. Podczas gdy Mulder wypatruje kolejnych spraw, zbiera dowody, pisze raporty Oddział L3 to zgarnia i załatwia zanim ten zdoła cokolwiek zrobić. Istniała ona przed zamknięciem Archiwum X i istnieje teraz - tuż po jego oficjalnym usunięciu. Skąd o tym wiem? Byłem jednym z nich. Tak, dlatego stwierdziłem, że Fox jest jedynie narzędziem w rękach ludzi z agencji, takich jak Palacz.

- Obudź się, jesteśmy na miejscu - przez zamyślenie zasnąłem, na szczęście pobudka zafundowana przez kogoś takiego jak Laisa to nic innego jak czysta poezja. Przetarłem oczy i zobaczyłem tablicę informacyjną:
"Witam na lotnisku..."

Ciąg dalszy nastąpi...

Serek [ ziner4@wp.pl ]


Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści