Przejdź do spisu treści...

W poszukiwaniu prawdy

Prolog

-Kochanie proszę... kochanie proszę nie opuszczaj mnie....- łamiący się pełen bólu głos dobiegał zza pomalowanych na biało szpitalnych drzwi.-Jest dla nie jakaś szansa doktorze?- młody wysoki mężczyzna patrzył z nadzieją w oczach na lekarza ubranego w biały szpitalny uniform. -Przykro mi, ale nie.- lekarz smutno pokręcił głową. Nastała długa chwila ciszy. -NIE!!!!!!!- i znów cisza. Lekarz chce otworzyć drzwi, by dokonać niezbędnych formalności. Jego palce nigdy nie dotykają klamki. Drzwi wyrwane razem z framugą siłą pola AT miażdżą go przyciskając do przeciwległej ściany. Opada kurz, wysoki mężczyzna widzie odchodzącą postać. Czarne skrzydła nie pozwalają dostrzec, co dokładnie niesie. Ale można było dostrzec, że spoza zasłony czerni wystaje stopa......

-Przysięgałem, ale Ty jesteś ważniejsza od przysięgi. Dla Ciebie wszystko... wszystko..- kolejna łza spadła na nieruchomą śliczną buzię, nieco puszystej blondynki. Załomotał w potężne wrota. Czarne obite metalem, ale z widocznymi śladami tego, iż zostały kiedyś wyłamane. -Odejdź krzywoprzysięzco! Nie masz prawa tu przebywać!- odpowiedział głos zza wrót. -Moim prawem jest prawo miłości!- odkrzyknął czarnoskrzydły. -Więc stój tu bo nikt Ci nie otworzy.- odrzekł głos zza bramy. Rozległ się łoskot, jaki wydaj drewno poddawane olbrzymim naprężeniom. Po nim nastąpił wysoki jęczący dźwięk stalowej sztaby giętej przez siłę pola AT. Ćwierć sekundy później olbrzymie wrota zostały rozepchnięte do wnętrza bramy śmierci. Czarnoskrzydły wkroczył przez zwalone wrota w otchłań w poszukiwaniu swego najcenniejszego skarbu. W ramionach niósł naczynie, w którym powinien się ów skarb znajdować...



Liftangel & Lord_s [ liftangel@wp.pl ] [ lord_s@o2.pl ]


Storytellers 2oo6. Wszelkie prawa zastrzeżone. Oprawa graficzna: aNomaLy


Online Napisz do nas! Ankieta - pomóż nam stworzyć jeszcze lepszy magazyn! Regulamin dla writerów

Spis treści
W górę

Spis treści