n u m e r :
8
sierpień 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
strona - 17 - Joe Satriani...

Joe Satriani - Crystal Planet

Przyznam już na początku, że Joe Satriani jest moim ulubionym gitarzystą, obok Jimi Hendrixa. Każdego jego kolejnego albumu słucham z przyjemnością. Nie będę pisał o "Crystal Planet" z punktu widzenia techniki gitarowej, gdyż nie znam się na niej, ale jakie wywiera na mnie wrażenie.

Całość otwiera pobudzający riff "Up In The Sky". Wprowadza w radosny nastrój w jakim utrzymany jest cały album. Następnie rozbrzmiewa nieco transowy "House Full Of Bullets". Rozkręcają się coraz bardziej niekończące się solówki Joe.

Crystal Planet

W następnym utworze "widzę" obraz idealnego świata, jakim mogłaby być Ziemia - "Crystal Planet". Słuchając "Love Thing" czuję jak wszystkie problemy zdają się odpływać, nie są istotne i tak wszystko skończy się pomyślnie. "Trundrumbalind" obrazuje podróż do czegoś niewiadomego, nieznanego, choć wyczuwalnego. Mimo piętrzących się przeszkód można dotrzeć do celu. "Lights Of Heaven" to dla mnie oślepiający i wspaniały zarazem "dźwiękobraz" Nieba.


Czas na dziwniejsze klimaty - "Raspberry Jam Delta-v" to psychodeliczna wycieczka w głąb siebie samego. Wspaniały, znany z radia, "Ceremony" powala genialnym riffem, któremu towarzyszy przyjemne wymiatanie w dobrym stylu - kwintesencja muzyki Joe. Przy "With Jupiter In Mind" energia roznosi tak, że nie można siedzieć w miejscu. Przestery wprowadzające w "Secret Prayer" przechodzą w wewnętrzny dialog, tak jak wątpliwości w każdym z nas. "A Train Of Angels" to jeden z lepszych utworów Joe nie tylko na tej płycie, tylko nie specjalnie kojarzy mi się z pociągiem :)

Następny w kolejce "A Piece Of Liquid" trochę przypomina uspokający szmer płynącej wody, która w każdej chwili może zacząć spadać z siłą wodospadu. Zakręcone, jakby chore dźwięki "Psycho Monkey" ożywiają klimat. W "Time" mam wrażenie jakby czas czasami wyraźnie zwalniał, może naprawdę jest iluzją? Wieńczy dzieło "Z.Z.'s Song" dedykowany synowi Joe. Chwila prostej muzyki zamyka zakręconą płytę.

Brak mi słów by w pełni opowiedzieć, co czuję, słuchając po raz n-ty tej płyty. Szczególnie podoba mi się to, że jest naprawdę radosna i antydepresyjna, a porównując z poprzednimi dokonaniami Satcha, bliższa "The Extremist" i "Surfing With An Alien" niż "Joe Satriani".

Mogę spokojnie ją polecić każdemu, kto lubi muzykę rockową na wysokim poziomie. Nadaje się także do słuchania w tle, przy wykonywaniu codziennych obowiązków.

autor: Tomek tomekmajka@o2.pl 

    | poprzednie - spis treści - następne |
grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. wszelkie prawa zastrzeżone!
copyright: layout & gfx: urimourn (urimourn@vp.pl)