N U M E R :
8
sierpień 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 16 - Red Hot Chili Peppers ...

Red Hot Chili Peppers - Stadium Arcadium

Nagrali materiału na trzy płyty. Wybrali z tego 28 piosenek, które zapełniły dwa krążki. Eksplozja weny twórczej? Gdy dodamy jeszcze, że gitarzysta grupy, John Frusciante, potrafi nagrać siedem płyt w ciągu jednego roku, a muzycy zespołu często udzielają się na płytach innych wykonawców to można dojść do wniosku, że Red Hot Chili Peppers nie narzekają na brak inspiracji. Wysłuchanie "Stadium Arcadium" utwierdza w przekonaniu, że grupa jest u szczytu swoich sił twórczych.

Red Hot Chili Peppers

Trudno objąć tak obszerny materiał w kilku słowach, dlatego będzie trochę chaotycznie. Piosenki z najnowszego wydawnictwa zespołu oscylują w rejonach do których przyzwyczaili nas na "Californication" i "By the Way". Wyraźne melodie, chwytliwe refreny, dwugłosy Kiedisa i Frusciante... W kilku miejscach wracają do swoich funkowych korzeni ("Charlie", "Hump de Bump", "21st Century"), ale przez większość czasu polegają na stylu wypracowanym w latach dziewięćdziesiątych. Trzeba jednak dodać, że styl ten został doszlifowany niemal do perfekcji. Bardzo dużo dzieje się w tle kompozycji. Wspomniane dwugłosy wokalne tworzą interesujące harmonie przekładane gitarowo-basowymi freskami. Zresztą gitary odgrywają znaczącą rolę na "Stadium Arcadium", może nawet większą niż na poprzednich krążkach. Od delikatnych uderzeń w struny poprzez porywające solówki ("21st Century", "Turn It Again") aż po solidnie położone riffy, stanowiące fundamenty "Dani California", "She's Only 18" i "Readymade", John Frusciante pokazuje się nam od najlepszej strony. Nie daje się przyćmić nawet tak znamienitemu gościowi, jakim jest znany z The Mars Volta Omar Rodriguez, który zagrał w "Especially in Michigan".


To, co najważniejsze na tym wydawnictwie to same piosenki, a one stoją na najwyższym poziomie. "Desecration Smile" oczarowuje cudowną melodią i znakomitymi harmoniami, mającymi swoje źródło u The Beach Boys ("Smile" to tytuł legendarnego projektu nad którym pracował pod koniec lat 60-tych Brian Wilson, a który ujrzał światło dzienne po przeszło 30 latach). Inspiracje twórcami "Pet Sounds" słychać jeszcze w "Snow (Hey Oh)". Funkowo-soulowe brzmienia rodem z Motown w "Warlocks" (gościnnie Billy Preston) nie powinny nikogo dziwić, ale jazzowe inspiracje w "Hey" już nie są takie oczywiste. Kalifornijczycy mocno mieszają w "Animal Bar" i "Storm in a Teacup", bawiąc się ekspresją i pokazując się od najbardziej zwariowanej strony. Dla równowagi w "We Believe" wspomaga ich dziecięcy chórek.

Od strony balladowej "Stadium Arcadium" prezentuje się równie interesująco. "If" i "Slow Cheetah" oparte są głównie na akustycznych gitarach. Nawet jeśli kojarzenie pepperowskiego "If" z "If" Pink Floyd jest na wyrost, to jednak obydwie piosenki charakteryzuje podobny, wyciszony nastrój. "Stadium Arcadium" to z kolei ballada w stylu tytułowej piosenki z "Californication", a zarazem potencjalny singlowy przebój. Warto jeszcze wspomnieć o "Hard to Concentrate" oraz o znakomicie dawkującym napięcie "Wet Sand" z klawesynowym finałem.

Niejeden zespół ma w swoim katalogu podwójny album, ale "Stadium Arcadium" jest jednym z nielicznych takich wydawnictw, na którym nie nuży ani jedna piosenka i ani jeden spośród 28 utworów nie wydaje się zbędny. Opus magnum Red Hot Chili Peppers? Bardzo możliwe.

Autor:Nawrotus nawrotus@poczta.fm 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)