| ||||||||||||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
Strona - 25 - Rammstein...
Rammstein - Reise, ReiseNajwyższy czas żeby przyjrzeć się nieco bliżej najnowszemu dziecku naszych zachodnich sąsiadów. Zapewne niewiele jest osób, które nigdy nie słyszały nazwy RAMMSTEIN. A na pytanie czemu tak naprawdę panowie z Niemiec zawdzięczają taki sukces, postaram się odpowiedzieć właśnie na przykładzie "Reise, Reise". Tym bardziej aktualny temat, kiedy to Rammstein miał wystąpić w katowickim Spodku kilka dni temu. Jednak jak powszechnie wiadomo z powodu zatrzymania ciężarówek ze sprzętem na łotewsko-rosyjskiej granicy, koncert nie odbył się. Jednak jak podają nieoficjalne źródła, najbardziej prawdopodobny termin występu to 29/30 stycznia 2005 roku.
W roku 1994, kiedy to oficjalnie powstał zespół, Richard Kruspe-Bernstein, Olivier Riedel oraz Christof Schneider wpadli na pomysł utworzenia grupy, która łączyłaby maszyny z muzyką. Nastepnie do grupy dołączył wokalista Till Lindemann, gitarzysta Paul Landers oraz klawiszowiec Christian Lorenz. Początkowo zespół występował pod inną nazwą, jednak po sukcesie kawałka "Rammstein", formacja przyjęła właśnie taką nazwę. W przeciągu dziesięciu lat kapela wydała 4 albumy studyjne ("Herzeleid", "Sehnsucht", "Mutter", "Reise, Reise") oraz 1 album koncertowy ("Live Aus Berlin"). W roku 2002 po sukcesie "Mutter" oraz udanej trasie koncertowej, zespół rozpoczął pracę nad nowym materiałem. Dwa lata później Rammstein wszedł do studia w składzie:
Richard Kruspe-Bernstein - gitara Już pod koniec lipca tego roku ukazał się pierwszy singiel "Mein Teil", promujący nowy krążek. Zanim jednak album pojawił się na sklepowych półkach, ukazał się kolejny singiel - "Amerika". Oba kawałki uchylały jedynie rąbka tajemnicy, w jakiej formie są nasi zachodni sąsiedzi. Jednak kiedy to "Reise, Reise" ujrzał światło dzienne, nie było już wątpliwości czy zespół wydał dobry album. "Reise, Reise" to bez wątpienia jeden z krążków pretendujących do tytułu albumu roku. Longplay otwiera tytułowy kawałek "Reise, Reise". Tym samym Rammstein proponuje słuchaczowi podróż, podróż. Można by powiedzieć, że w jedną stronę, gdyż tekst na okładce "Czarna skrzynka. Nie otwierać", nie wróży powrotu z tej wycieczki. I rzeczywiście, kiedy chociaż raz przesłucha się ten album w całości, nie można się od niego oderwać. Nie ma powrotu, cały czas bierze się udział w podróży, podróży. Już na początku kawałka pojawia się główny motyw utworu. Sekcja klawiszy zasługuje na ogromne słowa pochwały, Christian opracował niesamowitą melodię. Chciałoby się powiedzieć: "stary, dobry Rammstein" , jednak z jedną zasadniczą różnicą. Wreszcie słychać dwie gitary. Cała sekcja gitar spisuje się całkiem dobrze. Wokalowi Tilla też nie można niczego zarzucić. Całkiem interesująco przedstawia się także tekst, opowiadający o podróży morskiej [pomimo mojego 3-letniego kontaktu z językiem niemieckim pozwólcie, że nie przetłumaczę tego tekstu:) Reise, Reise Seemann Reise Jeder tut's auf seine Weise Der eine stößt den Speer zum Mann Der andere zum Fische dann Reise, Reise Seemann Reise Und die Wellen weinen leise In ihrem Blute steckt ein Speer Bluten leise in das Meer Generalnie kawałek jest jedną z najlepszych kompozycji na całym krążku. Kolejny utwór "Mein Teil" jak sama nazwa wskazuje, powinien być nieco żywszy od poprzednika. Pojawiają się kolejne charakterystyczne dla Rammsteina patenty muzyczne [wiecie co mam na myśli :)]. Na szczególną uwagę zasługuje sekcja gitar. Kawałek dzięki basowi wydaję się ciężki jak diabli. Klawisze, efekty dźwiękowe i charakterystyczny wokal Tilla dopełniają efektu. Jeden z moich ulubionych kawałków. Trzecią już kompozycją jest "Dalai Lama". Utwór rozpoczyna gitara basowa wraz z perkusją, by za moment "mówionym" wokalem dołączył Till. Kawałek nieco wolno, jednak rozwija się w czasie swojego trwania. Poza wymienionymi wcześniej sekcjami dobrze spisują się także pozostałe gitary oraz Christian, który swoimi wstawkami sieje w kawałku ziarno niepokoju. Partie wspólnych wokali, także dodają uroku utworowi. Do gustu przynajmniej mojej osobie przypadł tekst: Weiter, weiter ins Verderben Wir müssen Leben bis wir sterben Der Mensch gehört nicht in die Luft So der Herr im Himmel ruft Seine Söhne auf dem Wind Bringt mir dieses Menschenkind
Das Kind hat noch die Zeit verloren
Da springt ein Wiederhall zu Ohren
Ein dumpfes Grollen treibt die Nacht
Und der Wolkentreiber lacht
Schüttelt wach die Menschenfracht
|
Następny kawałek "Keine Lust", przyznaję, że ma nieco błaho brzmiący tytuł (pol. "Brak ochoty"). Jednak mimo mylącego tytułu, kawałek momentami brzmi całkiem przygnębiająco, głównie dzięki klawiszom Christiana i zdolnościom wokalnym Tilla. Szczególnie do gustu przypadł mi fragment, w którym często pojawia się słowo "Kalt". Jeśli mieliście już okazję słyszeć ten kawałek, wiecie o co chodzi. Kolejny utwór "Los" sam nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z pewnym utworem Ministry. Być może to przez tą gitarę i sprawną sekcję perkusji. Fanom Ministry z pewnością przypadnie do gustu. Szóstego kawałka w zasadzie nie trzeba przedstawiać. "Amerika" chyba jest na tyle reprezentatywny, że każdy skojarzy go z Rammsteinem. Jedyny w połowie anglojęzyczny utwór na krążku. Jak na mój gust brzmi nieco pospolicie. Całość ratuje próbka indywidualnych umiejętności klawiszowca. Pojawia się także kilka interesujących przejść. Jednak moim zdaniem błahy tekst, na poważny temat, to nie jest to, czego oczekujemy od Rammsteina. Kolejna kompozycja "Moskau" jest jedną z najciekawszych propozycji na "Reise, Reise". Już początek zwiastuje moskiewskie klimaty. Do gustu przypadła mi calusieńka sekcja gitar i wszystko, co proponuje Christian. Wokal Tilla dopełniany miejscami rosyjskim wokalem Rosjanki, tworzy całkiem ciekawy efekt. Gitary brzmią ciężko jak diabli, co świetnie kontrastuje z pojawiającym się na moment akordeonem. A o czym jest tekst? Na to pytanie chyba najlepiej odpowie owa Rosjanka słowami rozpoczynającymi utwór: "Eto piesnia o samom prekrasnom gorode w mirie. Moskwa!" Usłyszałem kiedyś opinię, że "Moskau zalatuje na TATU", dla mnie to bzdura, chociaż sam osobiście kontaktu z nagraniami TATU nie miałem, ale samo porównanie wydaje się niedorzeczne. Zresztą ocenę tej kwestii pozostawiam wam. Następny kawałek "Morgenstern" brzmi nie mniej interesująco. Miłośnikom poprzednich albumów Rammsteina z pewnością przypadnie do gustu. Ciężkie gitary, sprawna sekcja perkusji i chórki to wizytówki tego utworu. Całkiem dobra kompozycja. Dziewiąta już kompozycja jest nieco wolniejsza od poprzedników. "Stein um Stein" pokazuje iż Rammstein potrafi także komponować nastrojowe kawałki. Sekcja gitar, wokal i klawisze zasługują na dłuższą chwilę uwagi. W sumie cała kompozycja jest godna uwagi. Kolejny utwór jeszcze raz obnaża drugą twarz naszych zachodnich sąsiadów. Cholernie nastrojowy "Ohne dich" jest świetnie zrealizowaną balladą. Zresztą już sam tytuł zdradza charakter kawałka (pol. "Bez Ciebie"). Do gustu przypadł mi nieco przygnębiający tekst: Ohne dich kann ich nicht sein Ohne dich Mit dir bin ich auch allein Ohne dich (Ohne dich) Ohne dich zähl ich die Stunden ohne dich Mit dir stehen die Sekunden Lohnen nicht ohne dich Nie boję się użyć określenia melancholijny. A że od dłuższego już czasu gustuje w takich klimatach (zresztą nie bez powodu), "Ohne dich" to jedna z moich ulubionych kompozycji na tym krążku. Zamykający album kawałek "Amour" jak tytuł wskazuje opowiada o miłości. Nieco niewinnie brzmiący, także pokazuje momentami pazury (szczególnie w jego końcowej fazie). Podobnie jak poprzednik utwór nastrojowy jak diabli. Cóż mogę dodać? Odpowiedni utwór na odpowiednim miejscu. Idealne zakończenie podróży, podróży. Jednak nie na długo, bo za moment znowu czas wyruszyć.
"Reise, Reise" to z pewnością jeden z najlepszych albumów w dorobku Rammsteina. Także kwestia, co do oceny nie pozostawia wiele do dyskusji. Krążek otrzymuje notę 9/10. Jednak, kiedy tylko nasi zachodni sąsiedzi, dają dobry występ w Spodku, możecie spokojnie na miejscu 9 postawić 9+. Na początku tekstu obiecałem, że odpowiem dlaczego Rammstein odniósł taki sukces. Z pewnością nie wymienię tutaj wszystkich składających się na to czynników, jednak w głównej mierze chodzi o ich muzykę. Nie tylko oryginalność (ogólne brzmienie, muzyczne patenty, teksty głównie w języku niemieckim), ale i precyzja z jaką tworzą, składają się na efekt, który można podsumować tylko jednym słowem - Rammstein.
Autor:Vader | |||||||||||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||