N U M E R :
8
sierpień 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 23 - Meshuggah...

Meshuggah - Catch 33

Dzięki uprzejmości pewnej osoby miałem okazję przedpremierowo zakupić nowy album szwedzkich mistrzów progressive-death metalu. Zastanawiałem się już od dawna nad tym jaką drogę obierze teraz Meshuggah. Czy będzie to powrót do zbrutalizowanego, ale niesamowicie czytelnego brzmienia "Chaosphere", czy będzie to kontynuacja nieco bardziej zagęszczonego brzmieniowo i przez to mulącego "Nothing". Miałem cichą nadzieję, że wybiorą to pierwsze, gdyż "Chaosphere" jest w moich oczach płytą wybitną i przełomową, której sucha i niesamowicie, ponadto tnąca produkcja zwalała z nóg. W międzyczasie oczekiwanie na nowy zdeformowany płód tych szaleńców kierowanych przez Fredrika Thordendala ukazała się EP "I" z jednym 21 minutowym utworem, której było na szczęście bliżej do wychwalanego przeze mnie "Chaosphere" niż do poprzedzającej ją "Nothing". Już wtedy byłem dobrej myśli, ale to co mnie spotkało w momencie zetknięcia się z nowym krążkiem, przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Messugah poszło drogą, którą zapoczątkowała "I".

Co to właściwie oznacza? Krótko mówiąc mamy do czynienia z jednym, kompozycyjnie spójnym utworem, który został w niejasny dla mnie sposób pocięty na 13 kawałków. Już spojrzawszy na długości utworów czułem, że coś jest nie tak, gdyż pierwsze trzy kawałki miały niespełna 2 minuty każdy.
Meshuggah

Pierwsze wrażenia ze słuchania zwaliły mnie na podłogę. Od samego początku płyta bije prosto w twarz nie dając przez długi czas chwili na oddech. Weźmy chociażby otwieracz: "Autonomy Lost" jest tu wszystko co kocham w Meshuggah. Motoryczny riff wwiercający się w czaszkę, błyskawicznie stawiający słuchacza do pionu. Chwilę później słyszymy wrzask Jensa i wszystko jest już jasne. Utwór urywa się szybko i przechodzimy do części drugiej, która z grubsza przypomina poprzednika, różniąc się wyziewami Kidmana. I tak dalej, przez długi czas trudno jest nam zauważyć gdzie utwór zaczyna się, a gdzie kończy. Ale potem wszystko wywraca się do góry nogami. Pojawiamy się inne riffy, często jeszcze bardziej pokręcone niż utwór otwierający, a słuchacz coraz bardziej opętany tymi chorymi dźwiękami płynie wraz z płytą nie mogąc się oderwać nawet na moment. Wyczuwam tu sporą różnicę pomiędzy poprzednimi płytami. Nie ma tu morza chaosu tak charakterystycznego dla poprzednich dwóch longplayów. To bardzo matematyczna płyta, widać że muzycy zaplanowali ją w najdrobniejszych szczegółach. Heh, ale z drugiej strony to nadal chory atak pomylonych arytmii i polirytmii przeplatanych cichymi samplowanymi wstawkami jakiś pisków, jęków i niemożliwych do ogarnięcia w żaden ludzki sposób solówek. Mimo tego wszystkiego zespół chyba dotarł już do punktu krytycznego w pakowaniu swoich utwórów setkami riffów. Ta płyta jest bardziej przestrzenna niż jej poprzedniczki. Jest to na pewno zasługa produkcji, ale także samych muzyków, którzy zamiast ściany dźwięku raczą nas od czasu do czasu, krótkimi uspokojeniami delikatnych partii gitar i urozmaiceniami wokalu takimi jak vocoder czy spoken word. Traktuję to jako ukłon w stronę muzyki Neurosis czy Isis, szczególnie te pulsujące choć rozmyte brzmienia ich ośmiostrunówek czy psychodeliczny bas. To duży plus dla płyty. Bo niemożność odetchnięcia w żaden sposób w trakcie słuchania z powodu kosmicznego załadowania riffami to był element, który powodował, że "Nothing" szybko się nudziła i słuchanie jej bywało nieco bolesne. Dobrze że Fredrik i Mirten to zauważyli.


Wartość tej płyty trudno jest przecenić. W końcu każdy normalny adept metalowej sztuki staje bezradny wobec tej nawałnicy uznając, że przecież tak nie mogą w żaden sposób grać ludzie. Nie do pomyślenia jest nawet jak trudne techniczne i niemal niemożliwe do opanowania są riffy Meshuggah. Panowie muszą mieć chyba palce ze stali, żeby coś takiego tworzyć, a w głowach bardziej poprzewracane niż muzycy Carcass. Są jednak pewne rzeczy na tej płycie, które od samego początku jej nagrywania budziły kontrowersje. Mianowicie fakt iż na tej płycie Thomas Haake nie nagrał ani jednej partii perkusyjnej. Wszystko to co usłyszycie tutaj to automat. Nie wiem jaki był cel tego posunięcia. Czy jakieś zdrowotne problemy Thomasa, czy coś innego? Nie brzmi to źle, ale ja jednak wolę organicznych perkusistów. Sam Haake nagrał tu tylko kilka partii spoken word m.in. do singlowego "Shed". Meshuggah mimo wszystko się rozwija. Sama idea takiej suity pociętej ręką szaleńca na 13 kawałków jest już wszech miar ciekawa. Od czasów "Delirium Cordia" Fantomasa nie słyszałem płyty opartej na takim pomyśle. Produkcji nie można zarzucić niemal nic. Produkacja ośmiostrunowych gitar i sześciostrunowych basów stoi na najwyższym poziomie. To jakby synteza "Chaosphere”, jej agresji z potężnym brzmieniem "Nothing". Automat perkusyjny także brzmi przyzwoicie.

Fani zespołu na pewno będą zadowoleni i tak jak ja spędzą długie godziny na katowaniu swoich umysłów tym niespotykanym dotąd wytworem. Myśle, że do mało kogo innego ta płyta trafi. Jest zbyt skomplikowana i skomasowana jak na możliwości zwykłego zjadzacza metalu. Ba, mało który miłośnik progresywnych brzmień sięgnie po tą płytę. Warto mieć do niej odpowiednie podejście. Jeśli ktoś przestraszy się jej od razu, to odłoży ją na półkę i puszczając nerwowo od czasu do czasu będzie się bał coraz bardziej. Tutaj w to bałwochwalcze szaleństwo należy wejść z pełną świadomością tego co czeka na słuchacza i odważnie odkrywać wielowymiarowość tego tworu. Potem jeszcze w milczeniu podziwiać geniusz Szwedów. O lirykach nie napiszę nic, gdyż przez pierwsze 5 miesięcy słuchania nawet nie zauważycie istnienia czegoś takiego jak liryki. "Catch 33" to płyta moim zdaniem wybitna, godna znalezienia się wśród najlepszych wydawnictw tego roku. Ale myślę, że mało kto dojdzie do podobnych wniosków. Tak jak wspominałem, krążek jest ciężkostrawny dla przeciętnego zjadacza metalu. Niemniej polecam i wracam nadal wsłuchiwać się w nieziemski trans Meshuggah.

1. Autonomy Lost
2. Imprint of the Un-saved
3. Disenchantment
4. The Paradoxial Spiral
5. Re-Inanimate
6. Entrapment
7. Mind's mirrors
8. In Death - Is Life
9. In Death - Is Death
10. Shed
11. Personae Non Gratae
12. Dehumanization
13. Sum


Autor:Vader vader87@poczta.fm 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)