N U M E R :
8
sierpień 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 09 - Susumu Yokota...

Susumu Yokota - Sakura

W świecie muzyki elektronicznej możemy śmiało powiedzieć, że są kraje które są prawdziwą ojczyzną elektronicznych brzmień. Niemcy, Wielka Brytania, czy Islandia to kraje, które „dały nam” wielu znakomitych artystów i miejsca gdzie muzyka elektroniczna jest o wiele powszechniejsza niż w innych krajach. Mało kto zapewne wie jak wielką rolę w świecie muzyki elektronicznej odgrywa Japonia – wielu muzyków z tego kraju tak upodabnia się do muzyki artystów z Europy Zachodniej, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, iż słuchamy muzyki mającej swój rodowód na odległej wyspie.

Z Susumu Yokotą po części jest inaczej, ponieważ nie ukrywa się za pseudonimem, a sygnuje swoje płyty imieniem i nazwiskiem jasno kojarzącym się z Japonią. Sama muzyka w niczym nie przypomina tego co większości z nas się z tym krajem kojarzy – czyli muzyką pełną odniesień do japońskiej tradycji. Susumu Yokota w ogromnej większości tekstów korzysta z angielskich słów, dźwięki zainspirowane są raczej zespołami w stylu Biosphere, czy Orbital aniżeli tradycyjną muzyką japońską.

Mimo to pewny rodowód jest – chyba żadna płyta w tak cudowny sposób nie przeniesie Was w środek Tokio – miejsca gdzie historia łączy się z nowoczesnością, muzyka elektroniczna z tradycyjną, ekspresowe tempo życia z japońską umiejętnością do refleksji. Dosyć jednak o rodowodzie płyty „Sakura”, bo traktowanie jej tylko i wyłącznie jako produktu japońskiego jest wyraźnie krzywdzące! Od razu powiem, że mamy do czynienia z płytą naprawdę ciekawą. Susumu Yokocie udało się stworzyć płytę na której za pomocą delikatnej elektroniki stworzył niesamowicie melancholijny, wręcz epicki klimat. Warto zaznaczyć to o czym piszę zawsze z uporem maniaka – koncept płyty, to czy tworzy swego rodzaju całość.


Na szczęście w wypadku „Sakury” tak właśnie jest. To zdecydowanie nie jest płyta, której można słuchać „przeskakując” z piosenki na piosenkę – to album, który wymaga skupienia, odpowiedniego samopoczucia i pewnej wrażliwości. W niektórych momentach można uznać „Sakurę” za album wręcz odrobinę... usypiający. Niektóre utwory są właściwie powtarzaniem paru sampli (choćby utwór „Hagoromo”). Słuchanie ich jest jak picie dobrego, czerwonego wina. Mówienie tutaj o słuchaniu jest w sumie pewnym nietaktem – mamy tutaj „smakowanie” płyty, delektowanie się nią. Jeżeli lubicie takie klimaty, jeśli w muzyce pociąga Was tajemniczość – myślę, że powinniście poważnie rozpatrzyć kwestię zakupu tej płyty.

1. Saku
2. Tobiume
3. Uchu Tanjyo
4. Hagoromo
5. Genshi
6. Gekkoh
7. Hisen
8. Azukiiro No Kaori
9. Kodomotachi
10. Naminote
11. Shinsen
12. Kirakiraboshi


Autor:Jakub Pietrusiak 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)