Sierpień 2006     


|:  FORUM OFFLINE  :|

AM Książki 12
Dusqmad

Dusqmad

Witam

Wyjątkowo wcześnie złożyłem ten numer (wolny piątek ), więc równie szybko go podsyłam. Zapraszam do komentowania i wytykania błędów - do godziny 20 jest jeszcze szansa je naprawić.

dan_daki

Ups, nie siadałam przez cały dzień do kompa, a jak już siadłam, to... Grubo po 20, jak widać

Cóż, poprawek wprowadzić się już nie da (jak choćby "nie wygodne" we Wstępniaku do Newsów)... Więc tylko jedno moje małe spostrzeżenie, jakie mi sie nasunęło na myśl po lekturze poszczególnych numerów AM Książek

W artykułach występuje dość znaczna ilość... błędów interpunkcyjnych. Może się czepiam jako absolwent klasy o profilu humanistycznym ( ), ale naprawdę - teksty, gdzie brakuje przecinków, myślników i innych "upiększaczy" - jeśli w dodatku zdania są w nich wielokrotnie złożone - czyta się odrobinę ciężko, mówiąc delikatnie. O ile stawianie "kreski" przed "który/a/e/rzy" albo "że" nie sprawia większości piszącym problemów, to już przy wymienianiu, konfrontowaniu przykładów, wstawianiu wtrąceń i budowaniu zdań z użyciem wielu czasowników - sprawa nie wygląda zbyt różowo...

W związku z tym - dwa wyjścia:
a) ludzie będą baczniej sprawdzać swoje prace
b) AMK jest zinem dość znanym i obszernym, czas więc chyba najwyższy, by poszukać kogoś na stanowisko korektora - łowcy błędów.

Jeśli AMK ma być zinem na poziomie - trzeba coś z tym zrobić

Na razie - tyle ode mnie... I jak tylko mi oko nie wysiądzie, to przeczytam najnowszy numer w całości jeszcze dziś


Dusqmad

Pozostaje mi się tylko zgodzić i zapytać, czy byłby ktoś chętny, kto zgodziłby się objąć takie stanowisko. Działałoby to na zasadzie, że po co jakiś czas przesyłałbym kilka tekstów tak, aby nie obarczać nikogo na kilka dni przed deadlinem.

[sprawa została rozstrzygnięta - korektą tekstów przysyłanych do AM Książek zajmuje się od teraz cara - Dusqmad]

dan_daki

No więc - jestem po lekturze całego numeru pozwólcie, że przystapię do małej recenzji... Recenzji, które w numerze 12 się ukazały przy okazji - kursywą zacytowałam fragmenty, w których wystapiły "kwiatuszki" (literówki, orty, błędy logiczne itd. - interpunkcję sobie podarowałam... )


Jeffery Deaver - Dwunasta karta (rinho)

Z trudem udaje wam się uciec, a przestępca goniąc was zostawia tzw.
zestawa gwałciciela i kartę tarota z wizerunkiem wisielca

Jeżeli to jest twoja pierwsza powieść tego autora, to wierz mi, że jest duże prawdopodobieństwo, że znajdzie się ona w gronie twich ulubionych.


Recenzja na początku wciąga, pisana ze smakiem - lubię takie teksty, które angażują intelektualnie czytelnika szkoda tylko, że końcówka sprawia wrażenie, jakby autor chciał swoją recenzję jak najszybciej doprowadzić do finiszu. W związku z tym pojawiły się zupełnie niepotrzebne powtórzenia (tłumacza - tłumacz - tłumaczenie; bleble, że... bleble, że... - w jednym zdaniu taka konstrukcja wprowadza małe zamieszanie ), a nawet potoczne wyrażenia ("Tak czy siak") - duży zgrzyt w odniesieniu do całości recenzji, która naprawdę jest wyśmienita.


Graham Masterton - Zaraza (sandra)

W czasach nam współczesnych, kiedy słyszymy "horror" (lepiej: słowo "horror") natychmiast kojarzą się (same się kojarzą? i w co - w pary? w tej formie znaczenie zwrotu "kojarzą się" znaczy zupełnie co innego poprawnie: "kojarzą się nam") trzy nazwiska: King, Koontz i właśnie Masterton.

zmutowane bakterie, które ocean wyrzucił na brzeg w jakiejś mazi, którą początkowo ludzie biorą za kał.

Niedookreślone
(no such word in Polish ) zakończenia w horrorach bywają dobrym pomysłem

Bardzo dobra recenzja, pomijając powyższe drobiazgi sandra sprawnie operuje słowem i przyciąga swym stylem do wnikliwego zagłębienia się w tekst. Pytania retoryczne dodają klimatu jedynie opis Adelaide wydaje mi się zbyt rozbudowany - zupełnie niepotrzebnie. Nie wystarczyłoby krótko nadmienić, czemu ta postać jest taka "be"? Bo w obecnym kształcie - znaczny spoiler się zrobił


Honore de Balzac - Stracone złudzenia (sandra)

Otóż Balzac przez 18 lat korespondował on (bez tego) z Polką (przecinek) Eweliną z Rzewuskich Hańską(przecinek) z którą w końcu się ożeniła;

Wtedy okazuje się, jak bardzo "szczera" byłą przyjaźń paryskich dandysów

Niw wiem, jak to jest teraz,


Pierwsze wymienione przeze mnie zdanie to jakieś duże nieporozumienie na szczęście całość napisana przyzwoicie, a nawet bardzo dobrze. W końcówce stoją dwa zdania: każde rozpoczęte słowem "jeśli". Niby nic - ale jak najbardziej można było tego uniknąć . Odrobinę za dużo miejsca (w stosunku do części, gdzie autorka wyraża swoją opinię na temat "Straconych złudzeń") zajmuje streszczenie fabuły (po co tak dokładnie? Nie odbierajmy przyjemności poznawaniaa losów bohaterów czytelnikom )

Philip K. Dick - Blade Runner (Bezimienny Grzegorz)

został zastąpiony tytułem kinowej wersji, co zapewne miało przynieś (i przyniosło!)

Deckard zdaje sobie sprawę, że ludzie przestali być bardziej człowieczy
(aj - bardziej ludzcy - tyle, że w dalszej części już
użyty został przymiotnik "ludzki" - tak samo zwrot "być bardziej") niż roboty.

Powieść zmusza czytelnika do przemyśleń, interpretacji, a przy tym napisana jest prosty językiem

Ponurość scenerii wprowadza w stan nostalgii i zmęczenia życiem odczuwanych przez głównego bohatera.
(albo stan - odczywany, albo stany - odczuwane)

Cóż - recenzja spójna i przemyślana, traktująca o najważniejszych zagadnieniach "Blade runnera" - można powiedzieć - wzorcowa widać, że autor zaangażował się w jej napisanie jeden z lepszych tekstów w numerze.

Richard Bachman - Uciekinier (Bezimienny Grzegorz)

Zapewne malkontenci przytaknął równo mym słowom ten temat Stephen King poruszał już w swej wcześniejszej, fenomenalnej z resztą powieści „Wielki marsz”

Słusznie "obrazkowy odnośnik" do tego tekstu pojawił się w spisie treści - delicja. Bezimienny potrafi zwykłą recenzję przemienić w coś wyjątkowego za sprawą wplatania w swoje teksty filozoficznych dygresji - jak najbardziej jestem dla takich zabiegów na TAK! Wielka klasa.

Marta Fox - Magda.doc (HODLUM)

Niestety nikt (żadna) z pytanych przeze mnie osób nie zna tej książki.

Nie jestem fanem nadmiernego porównywania, i pod tym względem jestem przemile zaskoczony.

Nie spotkałem się jeszcze z innymi tworami
(przecinek) które wyszły z pod pióra pani Fox wyłącznie zapadanie się (opadanie ) powiek czytelnika

sensowne cytaty
(przecinek) które przedstawiają sytuację (przecinek) w której znajdują się postacie

Magda martwi się
(przecinek) że zajdzie w ciąże, kłuci się z matką i wylatuje z domu, idzie zrobić sobie badania ażeby wiedzieć czy jest brzemienna i okazuje się że  (uszkodzony kod źródłowy jądra kernela co spowodowało błąd sektora 675^*%5 i nie można odtworzyć tej struktury- Microsoft Internet Explorer). (że co?!)

Szkoda
(przecinek) że do lektur nie zaliczają się te książki, które są ciekawe z sensu, a jedynie te (przecinek) które mają, albo i nie mają, wartość merytoryczną. (logika i styl zdania mocno kuleją...)

Zdecydowanie jedna z lepszych recek HODLUMA gratulejszyn błędy ort, int itd. można wybaczyć, gdzieś pisałeś, że jesteś dyslektykiem... Kolejny argument za tym, że zinowi przydałby się korektor jedyny mój zarzut - akapit rozpoczynający się od słów "Taa, owijam w bawełnę"; aż nadto kontrastuje stylem (bardzo potocznym) z poprzedzającymi go ustępami recenzji. Zaburzona równowaga... Jakby owa recka była pisana przez kilka dni i - zależnie od nastroju autora - wymienione akapity obdarzone zostały innym stylem

Eric - Emmanuel Schmitt - Dziecko Noego (Solar)

poznajemy siedmioletniego, żydowskiego chłopca Josepha Bernsteina, który, na skutek rozprzestrzeniania się nazizmu, zostają oddzieleni od rodziców, jednak ci, przewidziawszy co im się może stać, oddają pod dziecko pod opiekę Hrabinie de Sully

hrabina nie jest w stanie utrzymać chłopca w bezpieczeństwie, toteż powieża chłopca ojcu Ponsowi

Poza tym warto zaznaczyć, że książka jest na faktach autentycznych
(ale... co? oparta ), co również wpływa na nasze uczucia.

była napisanej dużo prościej, bo w formię listów do Boga.

musiał poradzić sobie z pewnymi utrudnieniami, jakie narzuacją się, gdy piszę się coś bardziej rozbudowanego

gdyż poraz kolejny pisał książkę

są co prawda różni
(przecinek) jednak każdy z nich ma swoje poglądy, własne spojrzenie na świat itp. (coś tu z logiką nie tak - fragment miałby sens, gdyby w tekście pojawiły sie słowa "są co prawda podobni")

Dlategoteż uważam, że warto wydać 20 złotych na tę książkę

że pan Schmitt napisze kiedyś jakąś wiekszą książkę


Solar, nieco kompromitujący ten błąd w wyrazie "powierzyć" a i te literówki nie dodają lekturze pikanterii w pewnym momencie zacząłeś używać w nadmiarze słów "bardzo", "bardziej". Ogólnie very good recka - czyta się lekko i przyjemnie.

Umberto Eco - Tajemniczy Płomień Królowej Loanny (Solar)

Pisarze, którzy zachwycają kunsztem i wiedzą, tacy, ktorych książki będą podobały się każdemu, bez względu na wiek, czy poglądy. Pisarze, któych każda publikacja jest wyjątkowa i nowatorska. Właśnie takim pisarzem jest Umberto Eco.

Zaczne od przedstawienia fabuły. Pewnego[/u] pięknego dnia pewien człowiek budzi się w szpitalu

Poza tym poraz pierwszy Eco

Jest oto opisane bardzo zgrabnie i interesująco. Czytelnik wciąga się i chcę poznać tajemnicze zakamarki pamięci Jamba.

można by wywnioskować, że książk nie ma żadnej skazy. NIestety tak nie jest. Przeszkadzały mi w tej książce momenty opisujące tzw. kał.

no po prostu żyć się odechciewa. To jest po prostu niesmaczne


Recenzja na szczęście była smaczna Podoba mi się gawędziarski sposób pisania recenzji przez Solara dzięki temu śledzimy kolejne linijki tekstu z zainteresowaniem. Brawo.

Anthony Horowitz - Diamenty Sokoła (BlackDog)

ustąpić silniejszym, bardziej wprawionym w afery bandytą i sami
próbują odnaleźć skarb

niż w książce dla starszych. Świetna fabuła, barwni bohaterowie tej
książki to tylko wierzchołek góry zalet tejże powieści. Książka
potrafiła mnie wciągnąć na kilka godzin

gdy mój kumpel czytał lekturę

Nie raz rzecz przeznaczona dla najmłodszych czytelników

Mówiłem juz, ze ksiązka jest śmieszna,


Przykład na to, jak można z pasją, ciekawie, barwnie napisać recenzję książki przeznaczonej dla najmłodszych chylę czoło

David Schickler - Pocałunki na Manhattanie (BlackDog)

Autor wszystko to obrócił w zgrabną całośc. (dziwne zdanie...)

Kompozycje, która nie tylko zachwyci czytelnika, ale także da mu sporo do myślenia. Po przeczytaniu tejże ksiązki czytelnik będzie

Autor ksiązki uświadomił mi to dobitnie. W opowiadaniach Schicklera występują głownie życiowe

co idealnie współgra z poważnym przesłaniem tejże ksiązki.

Tu po prostu nie ma odpowiedniego momentu, aby odczuć nudę! Czytając "Pocałunki..." odczuwamy tylko ogromna radość z czytania, co chyba każdy z Was to czytających zna, doznał tego.

czytając książkę
(przecinek) nie zwracamy uwagi na otaczającą nas rzeczywistość, wydarzenia obok nas.

wydawało mi się, ze to tylko przeciętne czytadło, z czasem doceniłem wartość tej ksiązki.

Nigdy wcześniej nie czytałem podobnej książki. Jak już wcześniej powiedziałem - nigdy bym nie pomyślał, ze książka o takim tytule zdobędzie tak wielkie me uznanie i, ze czytając ja będę odczuwał tak wielką radość. Wydaje mi się jednak, ze z uwagi na tytuł wiele osob nie sięgnie po tę książkę, myśląc, że bedzie to jakieś romansidło. A jest to przecież książka,
(bez przecinka) z ciekawym, jakże ważnym przesłaniem, odsłaniająca człowiekowi (dobitnie) wady. Przypomniałem sobie (przecinek) skąd wzięła się w moich rekach ta książka! Zobaczyłem, (bez przecinka) cytat Jonathana Carolla na okładce i chociaż nigdy nie czytałem jego książek

Wielka szkoda, że w tekście znalazło sie aż tyle literówek i powtórzeń - z wyrazem "książka" na czele, występującym tu niemal zdanie po zdaniu, odmienionym w różnych przypadkach - został chyba pobity rekord Guinessa... Szkoda naprawdę, bo recenzję czyta się ciężko przez to wszystko... Chyba winę zrzucić trzeba na brak czasu na dokonanie niezbędnych poprawek - innego wytłumaczenia nie widzę... Takst powinien być jeszcze dopracowany, a nie od razu umieszczony w AMK... Naprawdę szkoda.

William Golding - Władca Much (BlackDog)

pójdą na łatwiznę, prosta drogą,

Liczy się tylko to, ze będzie przy władzy.

uważa, ze to on powinien rządzić.

co w znacznym stopniu przybliża nam atmosferę z miejsca rozgrywki
(to słowo tu nie pasuje... zamiast tego np. "akcji") powieści. [/i]

Ufff.. O niebo lepiej, niż poprzednio, choć i tu w oczy rzucają się momentami zbędne powtórzenia Ogólnie duży plus, bo recenzja mnie wciągnęła

Paulo Coelho - Alchemik (Michał Chmielewski)

Santiago, hodowiec (e???) , z każdą następną stroną uczy się czytać świat.

klasyfikując go jako nawiedzonego fanatyka, nie dobrze kojarzonego bohatera literackiego.

oczekiwałem ze zniecierpliwieniem mojej kolejki w bibliotece na
("po") tę lekturę.

Powiem krótko: majstersztyk! Typowa recenzja z pieprzem, od której nie można się oderwać! Autor bawi się słowem i widać, że sprawia mu ogromną przyjemność prowokowanie czytelnika do konkretnych przemysleń. Uczta dla intelektu. A w dodatku żadnego błędu interpunkcyjnego i żadnego tragicznego błędu ortograficznego. Tekst przemyślany i dopieszczony pod każdym względem. Profesjonalna robota. Dałabym za to medal

Agatha Christie - Godzina Zero (Shakal)

Godzina Zero to dość nietypowy kryminał. Podsuwając cytat na początku recenzji dodam od razu, że dobry. A ja lubię dobre kryminały. Każdy kryminał zaczyna się od morderstwa

ale lubiła patrzeć nie raz jak Nevile mierzy się w eliminacjach. W
przypadku tych postaci u nich sytuacją jest zwykła sprzeczka.
(czegoś mi tu brakuje - "sytuacją kryzysową"? "przełomowym momentem"? Nie wiadomo, o co chodzi )

Otóż z wyjątkiem nich będzie też była żona Nevile'a
(gdzieś obecna, o to chodzi? A więc "będzie tam", żeby zdanie miało sens)

Rozwiedziony, bez pracy człowiek.
(składnia!)


Wyjątkiem jest nadkomisarz Battle, który przyjechał do siostrzeńca.
Siostrzeniec
również jest policjantem. Jest dość młody i
nie doświadczony, dlategóż nie raz
(wszędzie to "nieraz"... a może zamist tego choć raz "niejednokrotnie"? ) skorzysta z pomocy wuja.

W "naturalnych" okolicznościach umiera jedna z wyżej wymienionych postaci. Jednak te jak i kolejne morderstwo jest z góry zaplanowane,
("to" - gdyż piszesz o jednym przypadku, oraz "morderstwa" - bo będzie ich wiecej, niż jedno )

i szuka przyczyn śladów podanych "na tacy"
(odrobinę niezręczny fragment), które wskazują na osobę.

Zaprawdę, nieco dziwna recenzja... Wygląda jak jeden wielki spoiler! Tak nie można praktycznie jest to streszczenie całej książki, w dodatku z dokładnym opisem poszczególnych sylwetek postaci!

Agatha Christie - N czy M (Shakal)


Para dwóch detektywów amatorów - Tom i Tuppence - podążają tym razem na tropie (tropem) agenta hitlerowskiego wywiadu.

 


Poza tymi postaciami, poznajemy również postacie poboczne
(poboczny może być wątek, tu - postacie drugoplanowe ), na które również można spojrzeć podejrzliwym okiem. Ksiązka ta, (bez przecinka) obfituje też niekiedy podejrzliwymi (raczej podejrzanymi... zresztą - słowo już w poprzednim zdaniu użyte, a ponadto - skoro obfituje - to raczej się zwykło mawiać "w podejrzane sytuacje") sytuacjami, które stawiają Czytelnika pod znakiem zapytania (że jak?! Czyli czytelnik jest osobnikiem podejrzanym? Coś namotane ).

a później porwanie dziecka, które również zmusza Czytelnika do głębszego przemyślenia.
(wynika, że to dziecko zmusza, a nie fakt jego porwania )

podczas gdy sama ksiażka zaczyna się powoli kończyć

Nie wiedzieć czemu, ale ta książka mi się bardziej spodobała od poprzedniczki, którą recenzowałem. (...) Jednak, moim skromnym zdaniem, ta powieść bardziej mi przypadła do gustu od "Trzeciej lokatorki".
(masło maślane )

"Opis książki jest krótki, dlatego dodam tutaj coś od siebie, co nie zdradzi
zbytnio samej fabuły." - tak w recenzji napisał Shakal - i dzięki mu za to
wielkie, że nie popełnił błędu z poprzedniej recki... To by było nie-do-wy-trzy-ma-nia


Agatha Christie - Świadek oskarżenia (Shakal)

Prócz tego opowiada o pewnym klasztorze w Belgii, w którym wydarzył się, jakby to uznać cud. (co, kto, jak się wydarzyło? Sens logiczny zdania mocno podkopany)

Fabuła rozpoczyna się od kolacji, w której
(chyba raczej "podczas której" Wink ) poznajemy pare osób. Są to m.in. pani Eversleigh, psychiatra Alington West, Claire Trent (przecinek) a także jej mąż Jack Trent, Violet Eversleigh (przecinek) a także bratanek Alington'a West'a - Dermot West. Rozmowa z początku dotyczy intuicji, a raczej sytuacji (przecinek) w których można przewidzieć to, co wydarzy się za chwile

Wyogólniając
(uogólniając...) jest to lepsze (jedno z lepszych...) z opowiadań jakie miałem przyjemność przeczytać

W opowiadaniu tym poznajemy czwórkę bohaterów, lecz przez pół opowieści, może troche krócej, znamy imiona tylko trzech, a także stanowisk, jakie reprezentują.
(sens logiczny zdania: wychodzi, że oprócz imion bohaterów - znamy na początku też imiona stanowisk. Wszystko się zmieni, gdy "stanowsik" zamienimy na "stanowiska" Wink )

Z wyjątkiem tego, poznajemy również historie małej Felicie

Każda podobna do innej, a inna odmienna od następnej.
(omg... ja nie
rozumieju? Wink )

czwarty pasażer pociagu wybucha śmiechem, po czym
(przecinek) przepraszając za swoje zachowanie, opowiada prawdziwą historię Felicie, jako jej przyjaciela z przytułka. ("gdyż okazuje się, że był jej przyjacielem z przytułka" - inaczej zdanie traci sens)

W tej opowieści na początku mamy okazję poznać dwie osoby, a także rozmowy jaką przeprowadzają.
(liczba!)

W "Lampie" mamy do czynienia z nawiedzonym domem. Rozpoczyna się wpierw
(kto, co? Zapewne o opowiadanie "Lampa" chodzi... Ale czemu czytelnicy muszą się tego sami domyślać? Wink ) od zakupienia domu do sprzedania (masło maślane one more time Wink jak zakupił, to wiadomo, że dom wystawiony był na sprzedaż Wink ).

Jednak kupuje go, ponieważ sama w duchy nie wierzy. Jednak pani Lancaster

Doktor również podsuwa pare pomysłów,

Po chwili muzyka zamilkła, a do jej uszu zaczęły dolatywać jakieś trzaski. Następnie zapadła cisza. Po chwili dotarł do niej wyraźny,

"Tajemnica błękitnej wazy" od razu rzuca nas na głęboki tor
(od kiedy tor może być głęboki...? Wink Raczej "rzuca w wir" Wink ) wydarzeń,

Jack jeszcze będąc daleko od tamtego miejsca słyszy go nie wyraźnie.

Co się okazuje
(dwukropek, myślnik lub przecinek) tylko Jack
słyszy ten krzyk, a lekarz mówi mu, że Jack może sobie podświadomie wmawiać to wszystko. Co się okazuje, tak nie jest.

pozostawiam już Czytelnikom do zgłębienia tej zagadki
(lepiej:
"zgłębienie tej zagadki)

Z początku wygląda na zanik pamięci.
("to" wygląda - bez "to" wydaje się, że facet jest zanikiem pamięci - a przecież chodzi o jego zachowanie)

Rzecz jasna, nie jest to ani jego żart, ani nic w tych rzeczy, gdyż

sam nasz bohater widzi parę razy małego szarego persa. Sam lekarz, jak i panie zamieszkujące dom

Jak się później okazuje, mamy do czynienia z bardzo interesującą sprawą, która zakańcza się...
(kończy się)

Po chwili na ulice wybiegł chwiejnie wynędzniały człowiek
(sens
zdania taki, że "wynędzniałego człowieka" owa "wynędzniałość" była "chwiejna" good version: "Po chwili wybiegł chwiejnie na ulicę wynędzniały człowiek" - a najlepiej, gdyby "wybiegł, chwiejąc się")

Po tej samej chwili,
(bez przecinka) poczuł, że coś go ściąga w
dół. W tej samej chwili leżał w łóżku, a każdy możliwy ruch wydawał się nie możliwy i bolesny.

Osobiście, jak wspomniałem na wstępie, to opowiadanie jest inne, a inaczej
mówiąc piękne i skłania do refleksji, między naszym poczuciem, a poczuciem osób, które - otwarcie mówiąc - są niższe w naszej hierarchii, albo - inaczej mówiąc - inaczej je postrzegamy.
(jak dla mnie - hardcore... niech ktoś to przetłumaczy )

"Ostatni seans" to przed ostatnia opowieść w książce Agathy Christie.

Te odchodzą i przez pare minut rozmowa dotyczy właśnie nich. Pan Mortimer zauważa, że obie są nie podobne, ani do siebie,
(ani do kogo jeszcze...?) a jedna z nich nie jest podobna do żadnego z rodziców.

Do końca powieści autorka trzyma nas pod znakiem zapytania

(znowu...), a dopiero później rzuca w głęboki wir wyjaśnień.(wydarzeń...)

Zakańczając tą przydługawą recenzję
(kończąc tę przydługawą...)

Przydługawą? Dłuuuugą... Chyba nawet za długą... Sam to recenzent zauważył.. Ale nic z tym nie zrobił. Można było spokojnie porozbijać na osobne recenzje dla każdego opowiadania... Człowiek po przeczytaniu ma sieczkę w głowie i nie może się połapać, o co tu w gruncie rzeczy chodzi? Napisane na poziomie, ale - jak już zaznaczyłam - jako całość potwornie długie i męczące. Heh, przynajmniej jak dla mnie ;/

Siergiej Łukjanienko - Nocny patrol (Rubenos)

Podczas akcji natrafia na kobietę, na którą ktoś obłożył klątwę(którą ktoś obłożył klątwą) tak straszliwą, że jej skutki mogą być opłakane nawet dla całego miasta. (Skutki - tragiczne... Opłakana - sytuacja )

Czytanie utrudnia całkowite zlekceważenie interpunkcji przez autora. Jednakże recenzja sama w sobie nie jest zła. Zachowano w niej też równowagę między rozważaniami recenzenta a prezentacją świata powieści. Duży plus.


------------------------------------
Koniec. Małe podsumowanie Numer dobry, recenzje też reprezentują wysoki poziom... Przeważnie Szybko się czyta i chce się więcej. Momentami śmiesznie... ;D Ogólnie to respekcik dla wszystkich piszących mają talent, tylko te błędy i błędziki... Korektor koniecznie potrzebny


Dusqmad

Dziękuję za rozbudowany komentarz - oby więcej takich pojawiało się na forum.

[o tym jak autorzy tekstów bronili się przed dan_daki przeczytacie na forum, a ja przejdę do prezentowania kolejnych opinii - Dusqmad]

Solprinc

Do przeczytania tego numeru AM Książki znięchęciła mnie recenzja "Alchemika". Widzę, że trafiłem na zupełnego krytykanta bez marzeń... o, przepraszam, nie. Nie znam tego gościa i nie wiem, czy chciałbym znać kogoś, kto obrzuca gównem czyjąś wizję marzeń.

Zostaje tylko przytłumiona chęć przeczytania reszty magazynu. Ale nie. Tamta recenzja skutecznie mnie od tego uchroniła (co nie znaczy, że reszta może być bardzo dobra. Tylko ten tekst jest niekonsekwentny).

dan_daki

Solprinc napisał:
Do przeczytania tego numeru AM Książki znięchęciła mnie recenzja "Alchemika". Widzę, że trafiłem na zupełnego krytykanta bez marzeń... o, przepraszam, nie. Nie znam tego gościa i nie wiem, czy chciałbym znać kogoś, kto obrzuca gównem czyjąś wizję marzeń.


A mi wręcz przeciwnie - recenzja się baaardzo spodobała Hmmm... Chyba jesteś fanem Coelho i poczułeś się urażony, bo dość emocjonalny ten post... W dodatku godzący bezpośrednio w recenzenta, a nie recenzję, będącą jego dziełem...

Czy autor "obrzucił gównem czyjąś wizję marzeń"? Nie... Raczej nie. Jemu po prostu książka wydała się zbyt naiwna i zbyt nasycona idealistycznymi, nierealnymi hasłami. I dał temu wyraz - momentami bardzo ostro i ironicznie, ale nie ma tu mowy o "obrzucaniu gównem"


Solprinc napisał:
(co nie znaczy, że reszta może być bardzo dobra. Tylko ten tekst jest niekonsekwentny).


?

Według mnie, tekst konsekwentny... Autor stwierdził jasno, jakie jest jego zdanie o "Alchemiku"... Nie wszystkim musi się przecież dana książka podobać...

HODLUM

A Pan Solprinc tak niech nie krytykuję Michała bo jakoś nie miałem okazji spotkania się z twoją twórczością Żołnierzu. Tak wiem, zrównać z błotem, dosypać gruzu, i jeszcze nasrać - to twoja dewiza. Widziałeś co On pisał mi po przeczytaniu tych żałosnych recenzji które wyprodukowałem w swoim dyslektycznym warsztacie? Powiedział co jest nie tak i mnie zmotywował. Ale skoro książę chcę zrównać z ziemią Kogoś kto mógłby go wiele nauczyć, proszę bardzo. Później sam zginiesz wśód gwizdów tych małych co siłami wspólnymi zmiażdżą cię. (Shift tu nieraz nie działa .

Solar

Ogólnie numer bardzo ciekawy. Dobry wywiad, fajne książki w reckach itp. Widzę, że nam Rubenos zadebiutował, witam i gratuluje Ogólnie AM#K trzyma bardzo dobry poziom! Jedyne co mnie razi to recka Michała odnośnie "Alchemika". Po prostu nie zgadzam się z nią

Michał Chmielewski

Elo wszystkim.
Numer swoj wdziek i piekno zawdziecza nie reckom, a felietonom, ktorych tematyka, choc oklepana, zawsze mnie do siebie przyciagala. Kazdy z nich zostal napisany bez wywyzszania sie i prezentowania swoich niewatpliwie fenomenalnych zdolnosci literackich, dajac w zamian proste i mile przemyslenia. Uklon dla Was.

Moje potkniecia ortograficzne, interpunkcyjne, stylistyczne i literowkowe wynikaja z czestych potyczek z Wordem (czesto mamy odmienne poglady) i, nie ma co ukrywac, niekompletnej znajomosci tej dziedziny.

A "Alchemik"...
a) Pani dan_daki dziekuje za potencjalny medal
b) Jezeli komus to badziewie przynioslo rozrywke, to nie mam nic przeciwko temu. Dla mnie ta powiesc to (patrz: recenzja ) I jako teksciarz mam poniekad obowiazek, byscie sie o tym dowiedzieli. Coelho wie o marzeniach tyle, co poniektore postaci z "Doroslych dzieci". Aha,i jezeli czyjes marzenia lamia sie pod naciskiem krytyki - to znaczy, ze nie byly one marzeniami, a zachciankami. Dzieciecymi zachciankami, panie Solprinc. Natomiast ja slyne z... czekaj, czekaj... "niekonsekwentnych tekstow" ).

Styko. Jeszcze gwoli ciekawostki - napisalem ten post z Wiednia (!).

Smacznego!

Solprinc

HODLUM napisał:
A Pan Solprinc tak niech nie krytykuję Michała bo jakoś nie miałem okazji spotkania się z twoją twórczością Żołnierzu.


Ja niczego nie krytykuję. Stawiam "ultimatum" i po sprawie.

HODLUM napisał:
Tak wiem, zrównać z błotem, dosypać gruzu, i jeszcze nasrać- To twoja dewiza. Widziałeś co On pisał mi po przeczytaniu tych żałosnych recenzji które wyprodukowałem w swoim dyslektycznym warsztacie? Powiedział co jest nie tak i mnie zmotywował. Ale skoro książę chcę zrównać z ziemią Kogoś kto mógłby go wiele nauczyć, proszę bardzo. Później sam zginiesz wśód gwizdów tych małych co siłami wspólnymi zmiażdżą cię. (Shift tu nieraz nie działa .



Zaś Coelho mnie nauczył czegoś bardzo ważnego.
Wierzyć.
Na szczęście widziałem cuda.
Nie zaś głupie czyny ludzi. Zjawiska, niezwykłe zbiegi zdarzeń - było ich kilka. Podziekowałbym Coelho, gdybym go osobiście znał.

Zaś mali są krytycy. Wielcy to ci, którzy potrafią tworzyć. Recenzat ładnie stylizuje się na krytyka, i to niedoszłego, bo wyszedł z niego krytykant.

Jaki książę? Jeśli mówisz o mnie, mylisz się. Princ to skrót od principio, czyli początek.

HODLUM napisał:
Ale mnie poniosło Sol... solprinc.

Ja zaś nie użyłem nicka autora z małej litery. Chcesz sprawiedliwości?
Niech Cię dopadnie. Od teraz.

dan_daki napisała:

A mi wręcz przeciwnie - recenzja się baaardzo spodobała Smile Hmmm... Chyba jesteś fanem Coelho i poczułeś się urażony, bo dość emocjonalny ten post... W dodatku godzący bezpośrednio w recenzenta, a nie recenzję, będącą jego dziełem...



Oceniłem recenzję po sprawdzeniu autora. Krytykant to ktoś, kto krytykuje, nie wiedząc, co krytykuje.
Miałem okazję czytać literaturę ezoteryczną i para-naukową, a także tą, która wkracza w mistycyzm
Coelho ładnie opisał krajobrazy w typowym motywie mistycznym, ale także dodał sporo "cukierkowatośći" oraz zrobił książkę bajeczną. Myślisz, że wychwalam Coelho? Przyszłoby mi to z trudem, bo słyszałem PRAWDZIWĄ krytyką Coelho, nie zaś marne obrzucanie gównem - bo to, co pokazał recenzent, to właśnie było rzucanie gównem, nic innego.
Jeśli chcesz zaś poznać tą wielce dobrą krytykę, to poszukaj na gavagai.pl - znajdziesz tam zresztą sporo ciekawych rzeczy...

dan_daki napisała:
Czy autor "obrzucił gównem czyjąś wizję marzeń"? Nie... Raczej nie. Jemu po prostu książka wydała się zbyt naiwna i zbyt nasycona idealistycznymi, nierealnymi hasłami. I dał temu wyraz - momentami bardzo ostro i ironicznie, ale nie ma tu mowy o "obrzucaniu gównem"



Właśnie. Obrzucił, bo nie mógł tego zrobić ani bez ironii, ani bez ostrości.
Dwa minusy dodać trzy minusy za brak jasno przedstawionych argumentów dla recenzji.

Znowu odwołam się do krytyki na serwisie Gavagai - w tym wypadku, jeśli chodzi o treść (ich "naiwność") to lepiej poczytać Mello. Zresztą, dobre porównanie autorów i ich dzieł.
Jak wolisz.

Pozdrawiam

HODLUM

No Okej AUTORZE. Po prostu, według mnie OCENIŁEŚ to trochę za srogo. Sprawiedliwość dokonana?

Solprinc

Zacytuję:
b) Jezeli komus to badziewie przynioslo rozrywke, to nie mam nic przeciwko temu. Dla mnie ta powiesc to (patrz: recenzja Smile) I jako teksciarz mam poniekad obowiazek, byscie sie o tym dowiedzieli. Coelho wie o marzeniach tyle, co poniektore postaci z "Doroslych dzieci". Aha,i jezeli czyjes marzenia lamia sie pod naciskiem krytyki - to znaczy, ze nie byly one marzeniami, a zachciankami. Dzieciecymi zachciankami, panie Solprinc. Natomiast ja slyne z... czekaj, czekaj... "niekonsekwentnych tekstow" Very Happy).

Wpierw:
Marzenia są zachciankami, ale spełniają się, są urealnione z powodu (mogę się odważyć na słowo "dziwnym") zbiegu okoliczności, przychylności rzeczywistości.

Coelho wie więcej o marzeniach niż Ty, gdyż obraca się w kręgach mistycznych. Ty, jako zwykły człowiek (chyba się za takiego uważasz?) rozumuje marzenia co najwyżej w przyziemny i ludzki sposób, ludzki w negatywnym słowa tego znaczeniu. (Ludzkie = rozumne; nie wszyscy dobrze to przypisują i chwilowe nieświadomości, grzechy też przypisują ROZUMNEMU zachowaniu.)
Jak więc zamierzasz podejść do jego powieści i ją słusznie ocenić i skrytykować, jeśli wiesz zbyt mało i w dodatku nie rozumujesz tego, tak jak autor?

Do serwisu Gavagai czasami zaglądam, i chociaż krytyka zamieszczona w nim nie zawsze mi się podoba, to się z nią często cicho zgadzam, bo dobitnie i jasno jest napisana, bez zastrzeżeń, z porównaniami i odniesieniami. W dobry, naukowy sposób.

Ty proszę więc nie recenzuj prozy poetyckiej, gdy znasz się tylko na prozie, albo tylko na poezji. Jak znasz tylko jedno, nie możesz oceniać dwóch.


Wiem, że za srogo. To potrzebne jednak dla prawdy.
Autor też ocenił książkę Coelho w podobny sposób, tyle, że bez świadomości.
Sprawiedliwość już została dokonana.
Okay, tzn. w porządku.

Solar

Właśnie to przecież już rok odkąd istnieją nowe AM#książki. Szkoda, ze to jakoś tak słabo było zaakcentowane, brakowało mi jakiegoś banera z napisem "Już rok jesteśmy z wami!", albo coś. Ale grunt, że numer jest dobry

Dusqmad

Ta rocznica to w zasadzie bardziej moje święto, niż AM Książek - te funkcjonują już w AM więcej niż rok, w przeciwieństwie do mnie.

Opinie pochodzą z forum AM Książek: www.amksiazki.fora.pl

© Copyright by Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!