|
AM Książki 12
Dusqmad
Dusqmad
Witam
Wyjątkowo wcześnie złożyłem ten numer (wolny piątek
), więc
równie szybko go podsyłam. Zapraszam do komentowania i wytykania błędów - do
godziny 20 jest jeszcze szansa je naprawić.
dan_daki
Ups, nie siadałam przez cały dzień do kompa, a
jak już siadłam, to... Grubo po 20, jak widać
Cóż, poprawek wprowadzić się już nie da (jak choćby "nie wygodne" we Wstępniaku
do Newsów)... Więc tylko jedno moje małe spostrzeżenie, jakie mi sie nasunęło na
myśl po lekturze poszczególnych numerów AM Książek
W artykułach występuje dość znaczna ilość... błędów interpunkcyjnych. Może się
czepiam jako absolwent klasy o profilu humanistycznym (
), ale
naprawdę - teksty, gdzie brakuje przecinków, myślników i innych "upiększaczy" -
jeśli w dodatku zdania są w nich wielokrotnie złożone - czyta się odrobinę
ciężko, mówiąc delikatnie. O ile stawianie "kreski" przed "który/a/e/rzy" albo
"że" nie sprawia większości piszącym problemów, to już przy wymienianiu,
konfrontowaniu przykładów, wstawianiu wtrąceń i budowaniu zdań z użyciem wielu
czasowników - sprawa nie wygląda zbyt różowo...
W związku z tym - dwa wyjścia:
a) ludzie będą baczniej sprawdzać swoje prace
b) AMK jest zinem dość znanym i obszernym, czas więc chyba najwyższy, by
poszukać kogoś na stanowisko korektora - łowcy błędów.
Jeśli AMK ma być zinem na poziomie - trzeba coś z tym zrobić
Na razie - tyle ode mnie... I jak tylko mi oko nie wysiądzie, to przeczytam
najnowszy numer w całości jeszcze dziś
Dusqmad
Pozostaje mi się tylko zgodzić i zapytać, czy
byłby ktoś chętny, kto zgodziłby się objąć takie stanowisko. Działałoby to na
zasadzie, że po co jakiś czas przesyłałbym kilka tekstów tak, aby nie obarczać
nikogo na kilka dni przed deadlinem.
[sprawa została rozstrzygnięta - korektą tekstów
przysyłanych do AM Książek zajmuje się od teraz cara - Dusqmad]
dan_daki
No więc - jestem po lekturze całego numeru
pozwólcie,
że przystapię do małej recenzji... Recenzji, które w numerze 12 się ukazały
przy okazji
- kursywą zacytowałam fragmenty, w których wystapiły "kwiatuszki" (literówki,
orty, błędy logiczne itd. - interpunkcję sobie podarowałam...
)
Jeffery Deaver - Dwunasta karta (rinho)
Z trudem udaje wam się uciec, a przestępca
goniąc was zostawia tzw.
zestawa gwałciciela i kartę
tarota z wizerunkiem wisielca
Jeżeli to jest twoja pierwsza powieść tego autora, to wierz mi,
że jest duże
prawdopodobieństwo, że znajdzie
się ona w gronie twich
ulubionych.
Recenzja na początku wciąga, pisana ze smakiem - lubię takie teksty, które
angażują intelektualnie czytelnika
szkoda
tylko, że końcówka sprawia wrażenie, jakby autor chciał swoją recenzję jak
najszybciej doprowadzić do finiszu. W związku z tym pojawiły się zupełnie
niepotrzebne powtórzenia (tłumacza - tłumacz - tłumaczenie; bleble, że... bleble,
że... - w jednym zdaniu taka konstrukcja wprowadza małe zamieszanie
), a nawet
potoczne wyrażenia ("Tak czy siak") - duży zgrzyt w odniesieniu do całości
recenzji, która naprawdę jest wyśmienita.
Graham Masterton - Zaraza (sandra)
W czasach nam współczesnych, kiedy słyszymy
"horror" (lepiej: słowo "horror")
natychmiast kojarzą się (same się kojarzą?
i w co - w
pary? w tej formie znaczenie zwrotu "kojarzą się" znaczy zupełnie co innego
poprawnie:
"kojarzą się nam") trzy nazwiska: King, Koontz
i właśnie Masterton.
zmutowane bakterie,
które ocean wyrzucił na brzeg w
jakiejś mazi, którą początkowo
ludzie biorą za kał.
Niedookreślone (no such
word in Polish
)
zakończenia w horrorach bywają dobrym pomysłem
Bardzo dobra recenzja, pomijając powyższe drobiazgi
sandra
sprawnie operuje słowem i przyciąga swym stylem do wnikliwego zagłębienia się w
tekst. Pytania retoryczne dodają klimatu
jedynie
opis Adelaide wydaje mi się zbyt rozbudowany - zupełnie niepotrzebnie. Nie
wystarczyłoby krótko nadmienić, czemu ta postać jest taka "be"? Bo w obecnym
kształcie - znaczny spoiler się zrobił
Honore de Balzac - Stracone złudzenia (sandra)
Otóż Balzac przez 18 lat korespondował
on (bez tego)
z Polką (przecinek) Eweliną z
Rzewuskich Hańską(przecinek) z którą w
końcu się ożeniła;
Wtedy okazuje się, jak bardzo "szczera"
byłą przyjaźń paryskich
dandysów
Niw wiem, jak to jest teraz,
Pierwsze wymienione przeze mnie zdanie to jakieś duże nieporozumienie
na
szczęście całość napisana przyzwoicie, a nawet bardzo dobrze. W końcówce stoją
dwa zdania: każde rozpoczęte słowem "jeśli". Niby nic - ale jak najbardziej
można było tego uniknąć
. Odrobinę
za dużo miejsca (w stosunku do części, gdzie autorka wyraża swoją opinię na
temat "Straconych złudzeń") zajmuje streszczenie fabuły (po co tak dokładnie?
Nie odbierajmy przyjemności poznawaniaa losów bohaterów czytelnikom
)
Philip K. Dick - Blade Runner (Bezimienny
Grzegorz)
został zastąpiony tytułem kinowej wersji, co
zapewne miało przynieś (i
przyniosło!)
Deckard zdaje sobie sprawę, że ludzie przestali być bardziej
człowieczy (aj -
bardziej ludzcy - tyle, że w dalszej części już
użyty został przymiotnik "ludzki" - tak samo zwrot "być bardziej")
niż roboty.
Powieść zmusza czytelnika do przemyśleń, interpretacji, a przy tym napisana jest
prosty językiem
Ponurość scenerii wprowadza w stan
nostalgii i zmęczenia życiem
odczuwanych przez głównego bohatera. (albo stan - odczywany, albo
stany - odczuwane)
Cóż - recenzja spójna i przemyślana, traktująca o najważniejszych zagadnieniach
"Blade runnera" - można powiedzieć - wzorcowa
widać, że
autor zaangażował się w jej napisanie
jeden z
lepszych tekstów w numerze.
Richard Bachman - Uciekinier (Bezimienny
Grzegorz)
Zapewne malkontenci
przytaknął równo mym słowom ten
temat Stephen King poruszał już w swej wcześniejszej, fenomenalnej
z resztą powieści „Wielki
marsz”
Słusznie "obrazkowy odnośnik" do tego tekstu pojawił się w spisie treści -
delicja. Bezimienny potrafi zwykłą recenzję przemienić w coś wyjątkowego za
sprawą wplatania w swoje teksty filozoficznych dygresji - jak najbardziej jestem
dla takich zabiegów na TAK! Wielka klasa.
Marta Fox - Magda.doc (HODLUM)
Niestety
nikt (żadna)
z pytanych przeze mnie osób nie zna tej książki.
Nie jestem fanem nadmiernego
porównywania, i pod tym względem
jestem przemile zaskoczony.
Nie spotkałem się jeszcze z innymi tworami (przecinek)
które wyszły z pod pióra pani
Fox wyłącznie zapadanie się
(opadanie
)
powiek czytelnika
sensowne cytaty (przecinek)
które przedstawiają sytuację
(przecinek)
w której znajdują się postacie
Magda martwi się (przecinek) że zajdzie
w ciąże, kłuci się z matką i
wylatuje z domu, idzie zrobić sobie badania ażeby wiedzieć czy jest brzemienna i
okazuje się że (uszkodzony kod źródłowy jądra kernela co
spowodowało błąd sektora 675^*%5 i nie można odtworzyć tej struktury- Microsoft
Internet Explorer). (że co?!)
Szkoda (przecinek) że do lektur nie
zaliczają się te książki, które są
ciekawe z sensu, a jedynie te (przecinek)
które mają, albo i
nie mają, wartość merytoryczną. (logika i styl zdania mocno kuleją...)
Zdecydowanie jedna z lepszych recek HODLUMA
gratulejszyn
błędy ort,
int itd. można wybaczyć, gdzieś pisałeś, że jesteś dyslektykiem... Kolejny
argument za tym, że zinowi przydałby się korektor
jedyny mój
zarzut - akapit rozpoczynający się od słów "Taa, owijam w bawełnę"; aż nadto
kontrastuje stylem (bardzo potocznym) z poprzedzającymi go ustępami recenzji.
Zaburzona równowaga... Jakby owa recka była pisana przez kilka dni i - zależnie
od nastroju autora - wymienione akapity obdarzone zostały innym stylem
Eric - Emmanuel Schmitt - Dziecko Noego (Solar)
poznajemy siedmioletniego, żydowskiego chłopca
Josepha Bernsteina, który, na skutek rozprzestrzeniania się nazizmu,
zostają oddzieleni od rodziców,
jednak ci, przewidziawszy co im się może stać, oddają
pod dziecko pod opiekę Hrabinie
de Sully
hrabina nie jest w stanie utrzymać chłopca w bezpieczeństwie, toteż
powieża chłopca ojcu Ponsowi
Poza tym warto zaznaczyć, że książka
jest na faktach autentycznych (ale... co?
oparta
),
co również wpływa na nasze uczucia.
była napisanej dużo prościej,
bo w formię listów do Boga.
musiał poradzić sobie z pewnymi utrudnieniami, jakie
narzuacją się, gdy
piszę się coś bardziej
rozbudowanego
gdyż poraz kolejny pisał
książkę
są co prawda różni (przecinek) jednak
każdy z nich ma swoje poglądy, własne spojrzenie na świat itp. (coś tu z
logiką nie tak - fragment miałby sens, gdyby w tekście pojawiły sie słowa "są co
prawda podobni")
Dlategoteż uważam, że warto
wydać 20 złotych na tę książkę
że pan Schmitt napisze kiedyś jakąś
wiekszą książkę
Solar, nieco kompromitujący ten błąd w wyrazie "powierzyć"
a i te
literówki nie dodają lekturze pikanterii
w pewnym
momencie zacząłeś używać w nadmiarze słów "bardzo", "bardziej". Ogólnie very
good recka - czyta się lekko i przyjemnie.
Umberto Eco - Tajemniczy Płomień Królowej
Loanny (Solar)
Pisarze, którzy zachwycają kunsztem i wiedzą, tacy,
ktorych książki będą podobały
się każdemu, bez względu na wiek, czy poglądy.
Pisarze,
któych każda publikacja jest
wyjątkowa i nowatorska. Właśnie takim
pisarzem jest Umberto Eco.
Zaczne od przedstawienia
fabuły. Pewnego[/u] pięknego dnia
pewien człowiek budzi się w szpitalu
Poza tym poraz pierwszy Eco
Jest oto opisane bardzo
zgrabnie i interesująco. Czytelnik wciąga się i
chcę poznać tajemnicze
zakamarki pamięci Jamba.
można by wywnioskować, że książk
nie ma żadnej skazy. NIestety
tak nie jest. Przeszkadzały mi w tej
książce momenty opisujące tzw. kał.
no po prostu żyć się
odechciewa. To jest po prostu
niesmaczne
Recenzja na szczęście była smaczna
Podoba mi
się gawędziarski sposób pisania recenzji przez Solara
dzięki
temu śledzimy kolejne linijki tekstu z zainteresowaniem. Brawo.
Anthony Horowitz - Diamenty Sokoła (BlackDog)
ustąpić silniejszym, bardziej wprawionym w
afery bandytą i sami
próbują odnaleźć skarb
niż w książce dla starszych.
Świetna fabuła, barwni bohaterowie tej
książki to tylko wierzchołek
góry zalet tejże powieści. Książka
potrafiła mnie wciągnąć na kilka godzin
gdy mój kumpel czytał tą
lekturę
Nie raz rzecz przeznaczona dla
najmłodszych czytelników
Mówiłem juz,
ze ksiązka jest śmieszna,
Przykład na to, jak można z pasją, ciekawie, barwnie napisać recenzję książki
przeznaczonej dla najmłodszych
chylę
czoło 
David Schickler - Pocałunki na Manhattanie (BlackDog)
Autor wszystko to obrócił w zgrabną
całośc. (dziwne
zdanie...)
Kompozycje, która nie tylko
zachwyci czytelnika, ale także
da mu sporo do myślenia. Po przeczytaniu tejże
ksiązki czytelnik będzie
Autor ksiązki uświadomił mi to
dobitnie. W opowiadaniach Schicklera występują
głownie życiowe
co idealnie współgra z poważnym przesłaniem tejże
ksiązki.
Tu po prostu nie ma odpowiedniego momentu, aby
odczuć nudę!
Czytając "Pocałunki..."
odczuwamy tylko
ogromna radość z
czytania, co chyba każdy z Was
to czytających zna, doznał
tego.
czytając
tą książkę (przecinek)
nie zwracamy uwagi na otaczającą nas
rzeczywistość, wydarzenia obok nas.
wydawało mi się, ze to tylko
przeciętne czytadło, z czasem doceniłem wartość tej
ksiązki.
Nigdy wcześniej nie czytałem
podobnej książki. Jak już
wcześniej powiedziałem - nigdy
bym nie pomyślał, ze
książka o takim tytule
zdobędzie tak wielkie me
uznanie i, ze czytając
ja będę odczuwał
tak wielką radość. Wydaje mi
się jednak, ze z uwagi na tytuł
wiele osob nie sięgnie po tę
książkę, myśląc, że
bedzie to jakieś romansidło. A
jest to przecież książka,
(bez przecinka) z ciekawym, jakże ważnym
przesłaniem, odsłaniająca człowiekowi (dobitnie) wady. Przypomniałem sobie
(przecinek) skąd wzięła się w moich
rekach ta
książka! Zobaczyłem,
(bez przecinka) cytat Jonathana Carolla na
okładce i chociaż nigdy nie czytałem jego
książek
Wielka szkoda, że w tekście znalazło sie aż tyle literówek i powtórzeń - z
wyrazem "książka" na czele, występującym tu niemal zdanie po zdaniu, odmienionym
w różnych przypadkach - został chyba pobity rekord Guinessa... Szkoda naprawdę,
bo recenzję czyta się ciężko przez to wszystko... Chyba winę zrzucić trzeba na
brak czasu na dokonanie niezbędnych poprawek - innego wytłumaczenia nie widzę...
Takst powinien być jeszcze dopracowany, a nie od razu umieszczony w AMK...
Naprawdę szkoda.
William Golding - Władca Much (BlackDog)
pójdą na łatwiznę,
prosta drogą,
Liczy się tylko to, ze będzie
przy władzy.
uważa, ze to on powinien
rządzić.
co w znacznym stopniu przybliża nam atmosferę z miejsca
rozgrywki (to słowo tu
nie pasuje... zamiast tego np. "akcji") powieści. [/i]
Ufff.. O niebo lepiej, niż poprzednio, choć i tu w oczy rzucają się momentami
zbędne powtórzenia
Ogólnie
duży plus, bo recenzja mnie wciągnęła
Paulo Coelho - Alchemik (Michał Chmielewski)
Santiago,
hodowiec (e???)
, z każdą następną stroną uczy się czytać
świat.
klasyfikując go jako nawiedzonego fanatyka,
nie dobrze kojarzonego bohatera
literackiego.
oczekiwałem ze zniecierpliwieniem mojej kolejki w bibliotece
na ("po")
tę lekturę.
Powiem krótko: majstersztyk! Typowa recenzja z pieprzem, od której nie można się
oderwać! Autor bawi się słowem i widać, że sprawia mu ogromną przyjemność
prowokowanie czytelnika do konkretnych przemysleń. Uczta dla intelektu. A w
dodatku żadnego błędu interpunkcyjnego i żadnego tragicznego błędu
ortograficznego. Tekst przemyślany i dopieszczony pod każdym względem.
Profesjonalna robota. Dałabym za to medal
Agatha Christie - Godzina Zero (Shakal)
Godzina Zero to dość nietypowy
kryminał. Podsuwając cytat na
początku recenzji dodam od razu, że dobry. A ja lubię dobre
kryminały. Każdy
kryminał zaczyna się od
morderstwa
ale lubiła patrzeć nie raz jak
Nevile mierzy się w eliminacjach. W
przypadku tych postaci u nich sytuacją
jest zwykła sprzeczka. (czegoś mi tu brakuje - "sytuacją
kryzysową"? "przełomowym momentem"? Nie wiadomo, o co chodzi
)
Otóż z wyjątkiem nich będzie też była żona Nevile'a (gdzieś obecna, o to
chodzi? A więc "będzie tam", żeby zdanie miało sens)
Rozwiedziony, bez pracy człowiek. (składnia!)
Wyjątkiem jest nadkomisarz Battle, który przyjechał do
siostrzeńca.
Siostrzeniec również jest
policjantem. Jest dość młody i
nie doświadczony, dlategóż
nie raz (wszędzie to
"nieraz"... a może zamist tego choć raz "niejednokrotnie"?
)
skorzysta z pomocy wuja.
W "naturalnych" okolicznościach umiera jedna z wyżej wymienionych postaci.
Jednak te jak i kolejne
morderstwo jest z góry
zaplanowane, ("to" - gdyż piszesz o jednym przypadku, oraz "morderstwa" -
bo będzie ich wiecej, niż jedno
)
i szuka przyczyn śladów podanych "na
tacy" (odrobinę niezręczny fragment),
które wskazują na tą osobę.
Zaprawdę, nieco dziwna recenzja... Wygląda jak jeden wielki spoiler! Tak nie
można
praktycznie jest to streszczenie całej książki, w dodatku z dokładnym opisem
poszczególnych sylwetek postaci!
Agatha Christie - N czy M (Shakal)
Para dwóch detektywów amatorów - Tom i
Tuppence - podążają tym razem na
tropie (tropem) agenta
hitlerowskiego wywiadu.
|
Poza tymi postaciami, poznajemy
również postacie poboczne
(poboczny może być wątek, tu - postacie drugoplanowe
),
na które również można spojrzeć
podejrzliwym okiem. Ksiązka
ta, (bez przecinka) obfituje też
niekiedy podejrzliwymi
(raczej podejrzanymi... zresztą - słowo już w poprzednim zdaniu użyte, a ponadto
- skoro obfituje - to raczej się zwykło mawiać "w podejrzane sytuacje")
sytuacjami, które stawiają Czytelnika
pod znakiem zapytania (że jak?! Czyli czytelnik jest osobnikiem
podejrzanym? Coś namotane
).
a później porwanie dziecka, które również zmusza Czytelnika do głębszego
przemyślenia. (wynika, że to dziecko zmusza, a nie fakt jego porwania
)
podczas gdy sama ksiażka
zaczyna się powoli kończyć
Nie wiedzieć czemu, ale ta książka mi się bardziej spodobała od poprzedniczki,
którą recenzowałem. (...) Jednak, moim skromnym zdaniem, ta powieść bardziej mi
przypadła do gustu od "Trzeciej lokatorki". (masło maślane
)
"Opis książki jest krótki, dlatego dodam tutaj coś od siebie, co nie zdradzi
zbytnio samej fabuły." - tak w recenzji napisał Shakal - i dzięki mu za to
wielkie, że nie popełnił błędu z poprzedniej recki... To by było
nie-do-wy-trzy-ma-nia
Agatha Christie - Świadek oskarżenia (Shakal)
Prócz tego opowiada o pewnym klasztorze w
Belgii, w którym wydarzył się, jakby to uznać cud. (co, kto, jak się
wydarzyło? Sens logiczny zdania mocno podkopany)
Fabuła rozpoczyna się od kolacji, w
której (chyba raczej "podczas której"
) poznajemy
pare osób. Są to m.in. pani
Eversleigh, psychiatra Alington West, Claire Trent (przecinek)
a także jej mąż Jack Trent,
Violet Eversleigh (przecinek)
a także bratanek Alington'a
West'a - Dermot West. Rozmowa z początku dotyczy intuicji, a raczej sytuacji
(przecinek) w których można przewidzieć to, co
wydarzy się za chwile
Wyogólniając
(uogólniając...)
jest to lepsze (jedno z
lepszych...) z opowiadań jakie miałem
przyjemność przeczytać
W opowiadaniu tym poznajemy czwórkę bohaterów, lecz przez pół opowieści, może
troche krócej, znamy imiona
tylko trzech, a także stanowisk,
jakie reprezentują. (sens logiczny zdania: wychodzi, że oprócz imion
bohaterów - znamy na początku też imiona stanowisk. Wszystko się zmieni, gdy "stanowsik"
zamienimy na "stanowiska"
)
Z wyjątkiem tego, poznajemy również
historie małej Felicie
Każda podobna do innej, a inna odmienna od następnej. (omg... ja nie
rozumieju?
)
czwarty pasażer pociagu wybucha
śmiechem, po czym (przecinek)
przepraszając za swoje zachowanie, opowiada prawdziwą historię Felicie,
jako jej przyjaciela z przytułka.
("gdyż okazuje się, że był jej przyjacielem z przytułka" - inaczej zdanie
traci sens)
W tej opowieści na początku mamy okazję poznać dwie osoby, a także
rozmowy jaką przeprowadzają.
(liczba!)
W "Lampie" mamy do czynienia z nawiedzonym domem. Rozpoczyna się wpierw
(kto, co? Zapewne o opowiadanie "Lampa" chodzi... Ale czemu czytelnicy muszą się
tego sami domyślać?
) od
zakupienia domu do sprzedania (masło maślane one more time
jak zakupił, to wiadomo, że dom wystawiony był na sprzedaż
).
Jednak kupuje go, ponieważ sama
w duchy nie wierzy. Jednak pani
Lancaster
Doktor również podsuwa pare
pomysłów,
Po chwili muzyka zamilkła, a do
jej uszu zaczęły dolatywać jakieś trzaski. Następnie zapadła cisza.
Po chwili dotarł do niej
wyraźny,
"Tajemnica błękitnej wazy" od razu rzuca nas na
głęboki tor (od kiedy
tor może być głęboki...?
Raczej "rzuca w wir"
) wydarzeń,
Jack jeszcze będąc daleko od tamtego miejsca słyszy go
nie wyraźnie.
Co się okazuje
(dwukropek, myślnik lub przecinek) tylko Jack
słyszy ten krzyk, a lekarz mówi mu, że Jack może sobie podświadomie wmawiać to
wszystko. Co się okazuje, tak
nie jest.
pozostawiam już Czytelnikom do
zgłębienia tej zagadki (lepiej:
"zgłębienie tej zagadki)
Z początku wygląda na zanik pamięci. ("to" wygląda - bez "to" wydaje się,
że facet jest zanikiem pamięci - a przecież chodzi o jego zachowanie)
Rzecz jasna, nie jest to ani jego żart, ani nic
w tych rzeczy, gdyż
sam nasz bohater widzi parę
razy małego szarego persa. Sam
lekarz, jak i panie zamieszkujące dom
Jak się później okazuje, mamy do czynienia z bardzo interesującą sprawą, która
zakańcza się... (kończy
się)
Po chwili na ulice wybiegł
chwiejnie wynędzniały człowiek (sens
zdania taki, że "wynędzniałego człowieka" owa "wynędzniałość" była "chwiejna"
good
version: "Po chwili wybiegł chwiejnie na ulicę wynędzniały człowiek" - a
najlepiej, gdyby "wybiegł, chwiejąc się")
Po tej samej chwili,
(bez przecinka) poczuł, że coś go ściąga w
dół. W tej samej chwili leżał w
łóżku, a każdy możliwy ruch wydawał się
nie możliwy i bolesny.
Osobiście, jak wspomniałem na wstępie, to opowiadanie jest inne, a inaczej
mówiąc piękne i skłania do refleksji, między naszym poczuciem, a poczuciem osób,
które - otwarcie mówiąc - są niższe w naszej hierarchii, albo - inaczej mówiąc -
inaczej je postrzegamy. (jak dla mnie - hardcore... niech ktoś to
przetłumaczy
)
"Ostatni seans" to przed ostatnia
opowieść w książce Agathy Christie.
Te odchodzą i przez pare minut
rozmowa dotyczy właśnie nich. Pan Mortimer zauważa, że obie są
nie podobne, ani do siebie,
(ani do kogo jeszcze...?) a jedna z
nich nie jest podobna do żadnego z rodziców.
Do końca powieści autorka trzyma nas
pod znakiem zapytania
(znowu...), a dopiero później rzuca w głęboki
wir wyjaśnień.(wydarzeń...)
Zakańczając tą przydługawą recenzję (kończąc tę przydługawą...)
Przydługawą? Dłuuuugą... Chyba nawet za długą... Sam to recenzent zauważył.. Ale
nic z tym nie zrobił.
Można
było spokojnie porozbijać na osobne recenzje dla każdego opowiadania... Człowiek
po przeczytaniu ma sieczkę w głowie i nie może się połapać, o co tu w gruncie
rzeczy chodzi? Napisane na poziomie, ale - jak już zaznaczyłam - jako całość
potwornie długie i męczące. Heh, przynajmniej jak dla mnie ;/
Siergiej Łukjanienko - Nocny patrol (Rubenos)
Podczas akcji natrafia na kobietę,
na którą ktoś obłożył klątwę(którą
ktoś obłożył klątwą) tak straszliwą, że jej
skutki mogą być opłakane nawet dla całego miasta. (Skutki - tragiczne...
Opłakana - sytuacja
)
Czytanie utrudnia całkowite zlekceważenie interpunkcji przez autora. Jednakże
recenzja sama w sobie nie jest zła. Zachowano w niej też równowagę między
rozważaniami recenzenta a prezentacją świata powieści. Duży plus.
------------------------------------
Koniec. Małe podsumowanie
Numer
dobry, recenzje też reprezentują wysoki poziom... Przeważnie
Szybko się
czyta i chce się więcej. Momentami śmiesznie... ;D Ogólnie to respekcik dla
wszystkich piszących
mają
talent, tylko te błędy i błędziki... Korektor koniecznie potrzebny

Dusqmad
Dziękuję za rozbudowany komentarz - oby więcej takich
pojawiało się na forum.
[o tym jak autorzy tekstów bronili
się przed dan_daki przeczytacie na forum, a ja przejdę do prezentowania
kolejnych opinii - Dusqmad]
Solprinc
Do przeczytania tego numeru AM Książki
znięchęciła mnie recenzja "Alchemika". Widzę, że trafiłem na zupełnego
krytykanta bez marzeń... o, przepraszam, nie. Nie znam tego gościa i nie wiem,
czy chciałbym znać kogoś, kto obrzuca gównem czyjąś wizję marzeń.
Zostaje tylko przytłumiona chęć przeczytania reszty magazynu. Ale nie. Tamta
recenzja skutecznie mnie od tego uchroniła (co nie znaczy, że reszta może być
bardzo dobra. Tylko ten tekst jest niekonsekwentny).
dan_daki
Solprinc napisał:
Do przeczytania tego numeru AM Książki znięchęciła mnie recenzja "Alchemika".
Widzę, że trafiłem na zupełnego krytykanta bez marzeń... o, przepraszam, nie.
Nie znam tego gościa i nie wiem, czy chciałbym znać kogoś, kto obrzuca gównem
czyjąś wizję marzeń.
A mi wręcz przeciwnie - recenzja się baaardzo spodobała
Hmmm...
Chyba jesteś fanem Coelho i poczułeś się urażony, bo dość emocjonalny ten
post... W dodatku godzący bezpośrednio w recenzenta, a nie recenzję, będącą jego
dziełem...
Czy autor "obrzucił gównem czyjąś wizję marzeń"? Nie... Raczej nie. Jemu po
prostu książka wydała się zbyt naiwna i zbyt nasycona idealistycznymi,
nierealnymi hasłami. I dał temu wyraz - momentami bardzo ostro i ironicznie, ale
nie ma tu mowy o "obrzucaniu gównem"

Solprinc napisał:
(co nie znaczy, że reszta może być bardzo dobra. Tylko ten tekst jest
niekonsekwentny).
?
Według mnie, tekst konsekwentny... Autor stwierdził jasno, jakie jest jego
zdanie o "Alchemiku"... Nie wszystkim musi się przecież dana książka podobać...
HODLUM
A Pan Solprinc tak niech nie krytykuję Michała bo jakoś
nie miałem okazji spotkania się z twoją twórczością Żołnierzu. Tak wiem, zrównać
z błotem, dosypać gruzu, i jeszcze nasrać - to twoja dewiza. Widziałeś co On
pisał mi po przeczytaniu tych żałosnych recenzji które wyprodukowałem w swoim
dyslektycznym warsztacie? Powiedział co jest nie tak i mnie zmotywował. Ale
skoro książę chcę zrównać z ziemią Kogoś kto mógłby go wiele nauczyć, proszę
bardzo. Później sam zginiesz wśód gwizdów tych małych co siłami wspólnymi
zmiażdżą cię. (Shift tu nieraz nie działa
.
Solar
Ogólnie numer bardzo ciekawy. Dobry wywiad,
fajne książki w reckach itp. Widzę, że nam Rubenos zadebiutował, witam i
gratuluje
Ogólnie AM#K trzyma bardzo dobry poziom! Jedyne co mnie razi to recka Michała
odnośnie "Alchemika". Po prostu nie zgadzam się z nią

Michał Chmielewski
Elo wszystkim.
Numer swoj wdziek i piekno zawdziecza nie reckom, a felietonom, ktorych
tematyka, choc oklepana, zawsze mnie do siebie przyciagala. Kazdy z
nich zostal napisany bez wywyzszania sie i prezentowania swoich
niewatpliwie fenomenalnych zdolnosci literackich, dajac w zamian proste
i mile przemyslenia. Uklon dla Was.
Moje potkniecia ortograficzne, interpunkcyjne, stylistyczne i
literowkowe wynikaja z czestych potyczek z Wordem (czesto mamy odmienne
poglady) i, nie ma co ukrywac, niekompletnej znajomosci tej dziedziny.
A "Alchemik"...
a) Pani dan_daki dziekuje za potencjalny medal
b) Jezeli komus to badziewie przynioslo rozrywke, to nie mam nic przeciwko temu. Dla mnie ta powiesc to (patrz: recenzja
)
I jako teksciarz mam poniekad obowiazek, byscie sie o tym dowiedzieli.
Coelho wie o marzeniach tyle, co poniektore postaci z "Doroslych
dzieci". Aha,i jezeli czyjes marzenia lamia sie pod naciskiem krytyki -
to znaczy, ze nie byly one marzeniami, a zachciankami. Dzieciecymi
zachciankami, panie Solprinc. Natomiast ja slyne z... czekaj, czekaj...
"niekonsekwentnych tekstow"
).
Styko. Jeszcze gwoli ciekawostki - napisalem ten post z Wiednia (!).
Smacznego!
Solprinc
HODLUM napisał:
A Pan Solprinc tak niech nie krytykuję Michała bo jakoś nie miałem okazji
spotkania się z twoją twórczością Żołnierzu.
Ja niczego nie krytykuję. Stawiam "ultimatum" i po sprawie.
HODLUM napisał:
Tak wiem, zrównać z błotem, dosypać gruzu, i jeszcze nasrać- To twoja dewiza.
Widziałeś co On pisał mi po przeczytaniu tych żałosnych recenzji które
wyprodukowałem w swoim dyslektycznym warsztacie? Powiedział co jest nie tak i
mnie zmotywował. Ale skoro książę chcę zrównać z ziemią Kogoś kto mógłby go
wiele nauczyć, proszę bardzo. Później sam zginiesz wśód gwizdów tych małych co
siłami wspólnymi zmiażdżą cię. (Shift tu nieraz nie działa
.
Zaś Coelho mnie nauczył czegoś bardzo ważnego.
Wierzyć.
Na szczęście widziałem cuda.
Nie zaś głupie czyny ludzi. Zjawiska, niezwykłe zbiegi zdarzeń - było ich kilka.
Podziekowałbym Coelho, gdybym go osobiście znał.
Zaś mali są krytycy. Wielcy to ci, którzy potrafią tworzyć. Recenzat ładnie
stylizuje się na krytyka, i to niedoszłego, bo wyszedł z niego krytykant.
Jaki książę? Jeśli mówisz o mnie, mylisz się. Princ to skrót od principio, czyli
początek.
HODLUM napisał:
Ale mnie poniosło Sol... solprinc.
Ja zaś nie użyłem nicka autora z małej litery. Chcesz sprawiedliwości?
Niech Cię dopadnie. Od teraz.
dan_daki napisała:
A mi wręcz przeciwnie - recenzja się baaardzo spodobała Smile Hmmm... Chyba
jesteś fanem Coelho i poczułeś się urażony, bo dość emocjonalny ten post... W
dodatku godzący bezpośrednio w recenzenta, a nie recenzję, będącą jego
dziełem...
Oceniłem recenzję po sprawdzeniu autora. Krytykant to ktoś, kto krytykuje, nie
wiedząc, co krytykuje.
Miałem okazję czytać literaturę ezoteryczną i para-naukową, a także tą, która
wkracza w mistycyzm
Coelho ładnie opisał krajobrazy w typowym motywie mistycznym, ale także dodał
sporo "cukierkowatośći" oraz zrobił książkę bajeczną. Myślisz, że wychwalam
Coelho? Przyszłoby mi to z trudem, bo słyszałem PRAWDZIWĄ krytyką Coelho, nie
zaś marne obrzucanie gównem - bo to, co pokazał recenzent, to właśnie było
rzucanie gównem, nic innego.
Jeśli chcesz zaś poznać tą wielce dobrą krytykę, to poszukaj na gavagai.pl -
znajdziesz tam zresztą sporo ciekawych rzeczy...
dan_daki napisała:
Czy autor "obrzucił gównem czyjąś wizję marzeń"? Nie... Raczej nie. Jemu po
prostu książka wydała się zbyt naiwna i zbyt nasycona idealistycznymi,
nierealnymi hasłami. I dał temu wyraz - momentami bardzo ostro i ironicznie, ale
nie ma tu mowy o "obrzucaniu gównem"

Właśnie. Obrzucił, bo nie mógł tego zrobić ani bez ironii, ani bez ostrości.
Dwa minusy dodać trzy minusy za brak jasno przedstawionych argumentów dla
recenzji.
Znowu odwołam się do krytyki na serwisie Gavagai - w tym wypadku, jeśli chodzi o
treść (ich "naiwność") to lepiej poczytać Mello. Zresztą, dobre porównanie
autorów i ich dzieł.
Jak wolisz.
Pozdrawiam
HODLUM
No Okej AUTORZE. Po prostu, według mnie OCENIŁEŚ to trochę za srogo.
Sprawiedliwość dokonana?
Solprinc
Zacytuję:
b) Jezeli komus to badziewie przynioslo rozrywke, to nie mam nic przeciwko temu.
Dla mnie ta powiesc to (patrz: recenzja Smile) I jako teksciarz mam poniekad
obowiazek, byscie sie o tym dowiedzieli. Coelho wie o marzeniach tyle, co
poniektore postaci z "Doroslych dzieci". Aha,i jezeli czyjes marzenia lamia sie
pod naciskiem krytyki - to znaczy, ze nie byly one marzeniami, a zachciankami.
Dzieciecymi zachciankami, panie Solprinc. Natomiast ja slyne z... czekaj,
czekaj... "niekonsekwentnych tekstow" Very Happy).
Wpierw:
Marzenia są zachciankami, ale spełniają się, są urealnione z powodu (mogę się
odważyć na słowo "dziwnym") zbiegu okoliczności, przychylności rzeczywistości.
Coelho wie więcej o marzeniach niż Ty, gdyż obraca się w kręgach mistycznych.
Ty, jako zwykły człowiek (chyba się za takiego uważasz?) rozumuje marzenia co
najwyżej w przyziemny i ludzki sposób, ludzki w negatywnym słowa tego znaczeniu.
(Ludzkie = rozumne; nie wszyscy dobrze to przypisują i chwilowe nieświadomości,
grzechy też przypisują ROZUMNEMU zachowaniu.)
Jak więc zamierzasz podejść do jego powieści i ją słusznie ocenić i skrytykować,
jeśli wiesz zbyt mało i w dodatku nie rozumujesz tego, tak jak autor?
Do serwisu Gavagai czasami zaglądam, i chociaż krytyka zamieszczona w nim nie
zawsze mi się podoba, to się z nią często cicho zgadzam, bo dobitnie i jasno
jest napisana, bez zastrzeżeń, z porównaniami i odniesieniami. W dobry, naukowy
sposób.
Ty proszę więc nie recenzuj prozy poetyckiej, gdy znasz się tylko na prozie,
albo tylko na poezji. Jak znasz tylko jedno, nie możesz oceniać dwóch.
Wiem, że za srogo. To potrzebne jednak dla prawdy.
Autor też ocenił książkę Coelho w podobny sposób, tyle, że bez świadomości.
Sprawiedliwość już została dokonana.
Okay, tzn. w porządku.
Solar
Właśnie to przecież już rok odkąd istnieją
nowe AM#książki. Szkoda, ze to jakoś tak słabo było zaakcentowane, brakowało mi
jakiegoś banera z napisem "Już rok jesteśmy z wami!", albo coś. Ale grunt, że
numer jest dobry

Dusqmad
Ta rocznica to w zasadzie bardziej moje
święto, niż AM Książek - te funkcjonują już w AM więcej niż rok, w
przeciwieństwie do mnie.
Opinie pochodzą z forum AM Książek:
www.amksiazki.fora.pl |
|