Statyw - Dobson vs. Trójnóg

<<< Wstecz
      Co to takiego statyw to chyba tłumaczyć nie muszę - wiadomo - razem z teleskopem tworzy nieodłączną część (to nie znaczy że nie rozłączną :-P Gorzej już jest z rodzajami statywów - jakie? - to już nie każdy wie. W owym arce chciałbym przedstawić i porównać dwa rodzaje statywów: Dobson i trójnóg.
      Zacznijmy od tego pierwszego - jak można wywnioskować z nazwy wymyślił go i wcielił w życie pan Dobson :-P Jego budowa jest bardzo prosta: jest to tak jakby kołyska na której kładziemy teleskop - raczej Newtona gdyż patrząc na owym statywie w zenit koniec tubusu jest lekko nad podstawą statywu a wyciąg okularowy przy innych teleskopach mamy zazwyczaj na końcu tuby. Newton ma wyciąg niedaleko jej początku więc wszystko jest spoko - można obserwować obiekt na każdej pozycji na niebie. Składa się ogólnie z dwóch części: skrzynki Dobsona i podstawy. Podstawa pozostaje przez cały czas nieruchoma (podparta na 3 nogach) gdy skrzynka obraca się na niej (oś pionowa). Mocowania tubusu są na jego środku ciężkości - po bokach tuby symetryczne rozmieszczone (oś pozioma). Najczęstszy sposób używania statywu opiera się po prostu popychaniu tuby, ale również rozwiązuje się to w sposób motoryczny - poprzez sterowanie silnikami czy też ręcznymi mikroruchami. Ogólnie bardzo miły i łatwy w obsłudze statyw.
      Co do trójnoga to jest on na pewno wyższy od opisywanego wcześniej. Często są na nim umieszczane refraktory (lunety) oraz Maksutovy, Cassegrainy itp. Sam trójnóg nam nie wystarczy do umieszczenia na nim jakiegoś sprzętu. Na trójnogu umieszczane są wszelkiego rodzaju montaże: od widłowych aż do paralaktycznych, których jest również mnóstwo rodzajów. Widlak działa podobnie jak Dobson, ale za to ten drugi pozwala nam na śledzenie gwiazd - podąża za ich torem. Może sam je gonić (silniki itp.) lub możemy sami kontrolować prędkość jego obrotu (sterowanie ręczne, bez silników). Jak to się dzieje że on tak je goni? Odpowiedź na to pytanie jest prosta: otóż montaż posiada dwie osie z których jedna wycelowana musi być na gwiazdę polarną (która znajduje się na niebie pod kątem równym szerokości geograficznej miejsca obserwacji - tak więc wędrując na dalsze wycieczki musimy zmieniać ten kąt.). Kiedy już ta oś jest wycelowana w gwiazdę polarną to zmieniamy tylko pochylenie drugiej osi zwanej godzinną - aby śledziła nam gwiazdki pełny obrót (360 stopni) musi wykonywać w ciągu 24 godzin - tak więc musi tutaj być zastosowane odpowiednie przełożenie - wiadomo - paralaksa. Bez przełożenia też może się obyć - wtedy trzeba mieć sprawne ręce J Prawda że banalne? Montaż taki wykorzystywany jest do robienia zdjęć przy długich czasach naświetlania.
      Myślę że moje wypociny dotarły do Was tak, że mogliście dużo z nich zrozumieć. Który statyw jest lepszy? Powiem tak: De gustibulus non disputantum est, czyli aaaaaa sami sobie znajdźcie na necie co to znaczy :-P.

     Design by:  Dev


<<< Wstecz