|
Cassini fotografuje niezwykłe pary Sonda Cassini upodobała sobie ostatnio fotografowanie księżyców Saturna w parach. Efektem tego są trzy zdjęcia: Dione i Rei, Tytana i Rei, a także Tytana i Enceladusa.
Dione i Rea – oto dwa księżyce Saturna, których spotkaniu towarzyszyła sonda Cassini 14 maja 2006 roku. Sfotografowała je z odległości około 2.9 milionów kilometrów. Dione ma wyraźnie gładszą powierzchnię i jest mniejsza od swojej „koleżanki”. mierzy 1126 km wszerz, a Rea 1528 km. Na zdjęciu ta różnica jednak zaciera się z racji 400 tys. km dzielących te dwa księżyce. Zdjęcie zostało wykonane w świetle widzialnym przez Sondę z odległości około 2.7 milionów kilometrów od Dione i 3.1 milionów kilometrów od Rei.
A oto kolejna para, którą sfotografowała sonda. Tym razem Rei towarzyszy największy z księżyców w Układzie Słonecznym – Tytan. Jest tylko dwa i pół raza mniejszy od Ziemi i znacznie mniej masywny. Dlatego też jego atmosfera sięga wyżej, niż ta ziemska. Sonda Cassini nie może lecieć niżej niż 1000 km nad powierzchnią Tytana - w mniejszej odległości przy wejściu w atmosferę zaczęłaby się zbyt szybko obracać wokół własnej osi, co utrudniłoby namierzanie celu. Dla porównania można dodać, że International Space Station okrąża ziemię na wysokości około 350 km.To zdjęcie również zostało wykonane w świetle widzialnym, 20 maja 2006 roku, z odległości 53 tys. km od Tytana i 873 tys. km od Rei.
Prawie wszyscy mieszkańcy systemu Saturna wyglądają tak samo – noszą szarą powłokę przyciemnionego lodu. Prawie, bo nie Tytan i Enceladus – kolejna para fotografowana przez Cassiniego. Paradoksalnie, to, co łączy te dwa księżyce, powoduje różnicę w ich kolorze – obydwa te ciała są, w różnym stopniu, aktywne geologicznie. Enceladus zawdzięcza swoją jasną, białą barwę cząsteczkom lodu, które są emitowane przez ujścia w okolicach bieguna południowego. Na Tytanie natomiast, w nadal nieokreślonych przez nas procesach metan i inne związki chemiczne dostają się do atmosfery i sublimują pod wpływem działania Słońca. Tworzą one żółto-pomarańczową, gęstą mgłę rozproszoną w atmosferze, która geologicznie w skali czasu opada i pokrywa powierzchnie księżyca.Cienka, niebieskawa warstewka na końcach atmosfery Tytana pojawia się, gdy światło słoneczne Zdjęcia wykonane 5 lutego 2006 w filtrach widmowych: czerwonym, niebieskim i zielonym zostały złożone, by uzyskać ten naturalny kolor. Cassini znajdował się wtedy w odległości 4.1 mln km od Enceladusa i 5.3 mln km od Tytana. Wkrótce okaże się, czy Cassini nadal będzie fotografował pary księżyców Saturna... Dodała: Marta Kubacka; źródło: Jet Propulsion Labolatory - NASA >> www.news.astronet.pl << Czyżby w samochód w Łomży uderzył meteoryt?
Krótko po godzinie 9 rano 17 czerwca 2006 roku dało się słyszeć gwizd w powietrzu, a następnie "coś" uderzyło w białego nissana na jednej z ulic Łomży.Jak na razie nie wiadomo co zniszczyło samochód, jednak opisy zdarzenia przypominają do złudzenia opisy spadków innych meteorytów. Z innych znanych spadków meteorytów wspomnieć należy o meteorycie Peekskill, który uderzył w samochód na przedmieściach Nowego Jorku oraz o meteorytcie Park Forest, którego odłamki obsypały w 2003 roku przemieścia Chicago. Więcej zdjęc z miejsca zdarzenia w Łomży można znaleźć na stronie http://www.4lomza.pl/index.php?wiad=8053. Po dokładnych oględzinach saperzy z Orzysza uznali, że jest to stary radziecki silnik rakietowy. "Przedmiot ma ok. 15 centymetrów średnicy, 50 centymetrów długości. Saperzy ocenili, że to silnik rakietowy. Ma rosyjskojęzyczne oznaczenia" - poinformował rzecznik łomżyńskiej policji Krzysztof Leończak. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Spadający z wysokości przedmiot zniszczył przednią szybę, dach i deskę rozdzielczą auta. Według policji, są świadkowie, którzy widzieli jak przedmiot upadał, są nawet tacy, którzy w znacznej odległości od miejsca tego nietypowego zdarzenia słyszeli świst. Dodał: Szymon Kozłowski - 2006-06-17 >> www.news.astronet.pl << Stardust@home
Program Stardust@home mający na celu zaangażowanie internautów z całego świata w poszukiwanie cząstek pyłu międzyplanetarnego schwytanych przez sondę Stardust nareszcie się rozpoczął (prawie)!Po wielokrotnych opóźnieniach, spowodowanych problemami technicznymi i ostrożnością w obchodzeniu się z jedynymi cząstkami pyłu międzyplanetarnego w posiadaniu ludzkości, naukowcy w Johnson Space Centre rozpoczęli skanowanie aerożelowego kolektora cząstek. Zgodnie z pierwotnym planem do przeskanowania całego kolektora potrzebnych było 1,6 miliona animacji (których poszczególne klatki stanowiły po prostu ujęcia powierzchni aerożelu zogniskowanych na różnych głębokościach). Postanowiono jednak wykorzystać kamerę CCD z szerszym polem widzenia. W rezultacie, aby przeskanować kaźdy spośród 130 fragmentów kolektora potrzeba tylko około 700 tysięcy animacji. Jak do tej pory zostało zeskanowanych 8 fragmentów i naukowcy przewidują, że uda się utrzymać tempo 4 fragmentów tygodniowo, co oznacza, że cały kolektor zostanie zeskanowany za niecałe 8 miesięcy. Tutaj można zobaczyć aktualny stan skanowania kolektora. W międzyczasie na stronach projektu Stardust@home uruchomione zostało 11-stronicowe szkolenie dla chętnych do wzięcia udziału w projekcie. Możemy tam zobaczyc animacje aerożelu wystawionego na działanie przestrzeni kosmicznej na stacji Mir oraz aerożelu zbombardowanego mikroskopijnymi cząstkami przez akcelerator w Heidelbergu w Niemczech. Pokazują one w jaki sposób możemy szukać cząstek międzygwiezdnych w materiale oraz ostrzegają przed rozlicznymi problemami, na które możemy się natknąć podczas projektu. Mimo że proces skanowania rozpoczął się na dobre, prawdziwe animacje nie są jeszcze dostępne dla internautów i niestety, naukowcy, nauczeni niedawnymi opóźnieniami, nie podają daty publikacji pierwszych danych. Tym niemniej zachęcam wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z tym krótkim (autorowi zabralo mniej niz 10 minut) szkoleniem i w imieniu szefow projektu proszę o uzbrojenie się w cierpliwość. Dodał: Andrzej Nowojewski; Źródło: The Planetary Society >> www.news.astronet.pl << |