|
 |
David Lynch. Nazwisko, którego wszystkim kinomaniakom przedstawiać nie trzeba. Reżyser filmów
mrocznych, ciężkich, a na dodatek maksymalnie zakręconych. Moim zdaniem jednak nazywanie go
reżyserem filmów jest bardzo krzywdzące. Obrazy, które tworzy to nie filmy. To dzieła. Dzieła,
których wielowymiarowość oraz znaczenie poznają jedynie nieliczni. Nieliczni, którzy nie boją
się przekroczyć bariery snu.
Nie o tym jednak miałem zamiar pisać. Krążek, który pragnę Wam przedstawić jest muzyką
ilustrującją jeden z najlepszych obrazów Lyncha - "Zagubioną autostradę". Muszę jednak
zaznaczyć, że recenzja pisana jest pod wpływem emocji i silnej więzi, jaka
łączy mnie z filmem. Kilkadziesiąt seansów, jeszcze więcej zagadek, wiele nieprzespanych nocy, oraz
godziny spędzone nad rozmowami, wymianami teorii... Tak, "Zagubiona autostrada" to z pewnością
jeden z filmów, które silnie wpłynęły na moją psychikę. A tak zupełnie przy
okazji: nie chciałbym się chwalić, ale miałem również przyjemność tłumaczenia "Zagubionej autostrady"
(jeśli chcielibyście zapoznać się z tłumaczeniem mojego autorstwa piszcie, chętnie je wyślę).
Jak sami widzicie, w recenzji górował będzie przede wszystkim subiektywizm, jednak myślę, że
w żadnym stopniu nie powinno Wam to przeszkadzać. Zaczynamy!
Płytkę rozpoczyna spokojny i stonowany utwór Davida Bowiego pt. "I'm Deranged". Po lekkim
wstępie przychodzi czas na odrobinę psychodelii w wydaniu grupy Trenta Renzora, czyli Nine
Inch Nails. "The Perfect Drug" to połączenie mocnej, elektronicznej muzyki, z jakiej znany
jest zespół, z przepiękną fortepianową balladą. Sądzicie, że takie połączenie nie może się
udać? Nic bardziej mylnego! Wszystko łączy się razem w wybuchową mieszankę, obok której
obojętnie przejść po prostu się nie da.
Już w chwilę później swe umiejętności prezentuje Angelo Badalamenti, czyli nieodłączny twórca
muzyki do filmów Lyncha. Panowie współpracują ze sobą od wielu lat, zaś dokonania
Badalamentiego na tej płycie są wręcz esencją tego, co wspólnie udało się im stworzyć. Jazzowy
"Red Bats With Teeth", klimatyczny "Dub Driving", czy bardzo filmowy, jednak mimo tego świetny
"Fats Revisited" to utwory, które bez pomocy filmu bronią się same, i wychodzi im to bardzo
dobrze. A klimat, jaki potrafią stworzyć podczas słuchania... Doskonale widać (a raczej
słychać) że Badalamenti zna Lyncha jak nikt i potrafi bardzo wiernie
odtworzyć zagmatwany klimat jego filmów.
Jako że producentem krążka jest Trent Renzor, spotkamy tutaj również jego podopiecznego -
Marylina Mansona. Jego wkład w film nie ogranicza się jednak do dwóch (bardzo dobrych zresztą)
utworów zawartych na płycie - "Apple Of Sodom" oraz "I Put A Spell On You" - Manson zagrał
również bardzo krótki epizod i pojawia się na ekranie pod koniec filmu. Kim jest? Nie będę
zabierał Wam przyjemności - tego musicie dowiedzieć się sami...
Bardzo ciekawa jest również historia wkładu grupy Rammstein do "Zagubionej autostrady". Muzycy
licząc na rozgłos, gdyż przed premierą filmu byli jeszcze nieznani, wysłali Lynchowi kilka
swoich utworów, aby ten nakręcił do nich teledyski. Reżyser odmówił, gdyż był zajęty kręceniem
filmu, jednak zaproponował im wykorzystanie dwóch utworów w "Zagubionej autostradzie". Okazało
się to strzałem w dziesiątkę. Po premierze filmu nastąpił boom na grupę Rammstein, która
dzięki Lynchowi została rozpoznawalna na całym świecie. Bo, co tu dużo mówić, melodyjne
gitary i głęboki głos od razu wpadają w ucho. I jeszcze ten początek "Heirate Mich"...
Absolutny mus dla zwolenników mrocznego klimatu.
Swoje miejsce na płycie odznaczył również Barry Adamson, którego instrumentalne utwory
dorównują nawet samemu Badalamentiemu! "Something Wicked This Way Comes" czy "Hollywood
Sunset" to klasa sama w sobie. Spokojne i delikatne, a z drugiej strony jednak bardzo
chwytliwe kawałki wpadające w ucho już od pierwszego przesłuchania świetnie sprawdzają się w
połączeniu z resztą płyty.
Na krążku znalazło się również miejsce dla takich artystów jak Lou Reed, Barry Adamson, Antonio
Carlos Jobim, czy grupy The Smashing Pumpkins. Zazwyczaj przy takiej różnorodności muzyków
ciężko jest utrzymać klimat płyty, jednak tutaj wszystko idealnie ze sobą współgra. Mało tego!
Nie tylko współgra, lecz jast tak cholernie klimatyczne, że nie przesadziłbym, gdybym określił
płytę jako genialną! Bardzo wiernie udało się odtworzyć klimat filmu, co było niezwykle
ciężkim zadaniem, płyta jest więc do niego bardzo podobna: w pewnych
momentach ostra i ciężka, w innych zaś niepokojąca i tajemnicza. Mogę napisać tylko jedno: należą się wielkie słowa
uznania.
Nie chcę już dalej przedłużać, więc napiszę krótko: polecam, polecam i jeszcze raz polecam!
(Odnośniki
prowadzą, do 30 sekundowych legalnych fragmentów danych utworów)
»
Lista utworów:
»Ocena:
-
»Autor:
|