Recenzje

 

Niecodziennie na europejskie ekrany kinowe trafia film, którego akcja jest umiejscowiona w którymś z krajów Azji. A jeśli już się tak dzieje to jest to zazwyczaj film wojenny, którego tłem jest któryś z konfliktów XX wieku. Tym razem jest inaczej albowiem "Wyznania gejszy" to typowy melodramat.

Jest rok 1929. Dziewięcioletnia Japonka imieniem Chiyo zostaje sprzedana do domu gejsz w Kioto. Tam przechodzi prawdziwą szkołę życia. Dotychczas wiodła raczej spokojne melancholijne życie w małej wiosce rybackiej, teraz zaś stała się niewolnicą. Żyje z dala od domu, nie ma żadnego kontaktu z rodzicami czy ukochaną siostrą Satsu. Wkrótce popada w konflikt z gejszą o imieniu Hatsumomo, która widzi w młodej Chiyo kogoś w rodzaju konkurenta. Choć Chiyonie jest gejszą, Hatsumomo nienawidzi jej ze względu na urodę. A wszystko to przez zazdrość. Małej udaje się przetrwać właściwie tylko dzięki pomocy młodej gejszy Sayuri, która jest negatywnie ustosunkowana do Hatsumomo. Chiyo sprawuje się poprawnie, ale wewnątrz odczuwa wielki smutek, czegoś jej brakuje. Dopiero przypadkowe spotkanie z Prezesem sprawia, że dziewczynka poznaje swój życiowy cel. Chce stać się gejszą, co ma jej pomóc w ponownym spotkaniu Prezesem, który wywarł na nią tak ogromne wrażenie. Od tej chwili jej życie nabiera nowego blasku.

Dziewczynka dorasta, ciągle uczy się, wykonuje wszelkiego rodzaju prace domowe, ale pewnego dnia jej status ulega zmianie. Staje się młodą gejszą, nie jest już niewolnicą. Otrzymuje też nowe imię - Sayuri. Wszystko to za sprawą jednej z najsłynniejszych gejsz - Mamehy, która wtajemnicza ją krok po kroku w tajemne życie gejsz i wprowadza w zupełnie nowe środowisko. Jest to świat bogactwa, przywilejów i politycznych intryg. W niedługim czasie Sayuri staje się najbardziej pożądaną gejszą w regionie. Awans społeczny i sukces artystyczny 

okupiony wcześniej wieloma upokorzeniami zaczyna procentować i wkrótce dziewczyna ma możliwość ponownego spotkania z Prezesem. Wszystko jednak umiera natychmiast wraz z wybuchem wojny. Japonia zostaje zrujnowana, świat gejsz zmienia się całkowicie, pojawiają się Amerykanie… Dziewczyna uchodzi z życiem i przenosi się na wieś, z dala od konfliktu. Tam rozpoczyna nowe życie, ale i ono nie trwa długo.

Film jest dosyć interesujący z kilku aspektów. Przede wszystkim prezentuje nie znaną dotąd sferę życia, przynajmniej dla przeciętnego Europejczyka środowisko gejsz było dotąd nieznane. Poza tym samo pokazanie świata Japonii z okresu międzywojennego nie jest zbyt częstym elementem, za który biorą się filmowcy. Owszem, jest sporo ciekawych produkcji dotyczących okresu II wojny światowej. Również i w tym filmie fabuła sięga tego okresu, ale stanowi on jedynie tło. Wojna jest zaznaczona symbolicznie, na tyle na ile można. Nie ma w nim scen batalistycznych, więcej się o niej mówi, niż ją widać. Za to już zakończenie działań militarnych i okres okupacji amerykańskiej, a co się za tym wiąże znaczące przemiany społeczno-gospodarcze są już dosyć wyraźnie zaznaczone.

"Wyznania gejszy" to produkcja amerykańska, występują w niej jednak aktorzy pochodzący z Japonii, Chin i Malezji. W tytułową rolę Sayuri wcieliła się urodzona w Pekinie młoda aktorka Ziyi Zhang. Film wyreżyserował pochodzący ze Stanów Zjednoczonych Rob Marshall, znany przede wszystkim z musicalu "Chicago" z 

roku 2002. Spośród męskich ról wyróżnić trzeba pana o nazwisku Ken Watanabe, który wykreował postać Prezesa. Jest on znany szerszej publiczności na pewno z takich filmów jak: "Ostatni Samuraj" (postać: Katsumoto), czy "Batman - Początek" (postać: Ra's Al Ghul).

To, co jeszcze bardziej przykuwa widza do ekranu to bardzo dobre ujęcia, w których ważną rolę położono na szczegóły i detale. Dzięki temu świat, w którym żyją gejsze został świetnie pokazany. Piękno przyrody zostało w niecodzienny sposób wkomponowane w obraz codziennego życia, jego trudów i znojów. A w to wszystko wkomponowana jest nastrojowa orientalna muzyka, którą skomponował John Towner Williams.

Motywem przewodnim filmu jest życie gejszy. Dzięki niemu możemy poznać praktycznie cały etap, jakie musiały przechodzić kobiety, które pragnęły w ten sposób prezentować sztukę, poprzez artyzm ciała, zachowanie i taniec. Jest to też film o miłości, o dążeniu do szczęścia. Opowiada historię z nie tak odległych czasów, ale prezentuje świat który już prawdopodobnie nie ujrzy światła dziennego. Warto go obejrzeć, ponieważ niewiele jest filmów zrealizowanych przez Amerykanów (poza wojennymi), które w tak dobry sposób odsłaniają życie mieszkańców odległej nam Japonii.

 

»Ocena: -

 

»Autor: Mariusz Karolak