Recenzje
» Co nieco o filmie

» W polskiej wersji udział wzięli: Wojciech Paszkowski, Izabella Bukowska, Zbigniew Suszyński, Andrzej Gawroński, Zbigniew konopka, Paweł Szczęsny, Agata Gawrońska;

» "Klątwa królika" jest filmem wykonanym z niezwykłym rozmachem technicznym. Przy produkcji wykorzystano 33 kamery oraz 96 obiektywów. Do oświetlenia "planów zdjęciowych" posłużyło blisko 15 tysięcy różnych lamp. Cały ten sprzęt obsługiwany był przez 19 operatorów;
» Każda figurka, użyta przy realizacji filmu, została stworzona w oparciu o metalowy szkielet, na który następnie nakładano warstwy plasteliny. Animatorzy często musieli korzystać ze specjalnych chłodni, w których umieszczano figurki, aby "odpoczęły" od zgubnego dla nich światła reflektorów;
» Ekipa zużywała co miesiąc 44 funty kleju, by posklejać elementy scenografii;
» Wszystkie tapety zrobione do scenografii są w całości pomalowane ręcznie;

 

Uwaga! Niniejsza recenzja jest pozbawiona typowego wstępu z powodu braku wyobraźni autora. Autor przeprasza i zaprasza do czytania właściwej części tekstu.

Ekscentryczny wynalazca i maniak sera Wallace razem ze swoim psem Gromitem kieruje firmą zajmującą się sprzątaniem szkodników. Humanitarnie usuwają króliki, które zżerają warzywa mieszkańców do czasu, aż trafiają na godnego siebie przeciwnika.

Film świetnie mi się oglądało - jest lekki i przyjemny. Sprawia to głównie styl, w jakim jest nakręcony - tzw. animacja poklatkowa (wyjaśnienie - kręci się postacie w jednej pozie, a po chwili w drugiej, nieznacznie różniącej się od poprzedniej i tak aż do końca) ma swój niewątpliwy urok. Zresztą wszystko jest tutaj bardzo plastyczne, przytulne. Bardzo dobrze pasują do tego główni bohaterowie - czyli tytułowi Wallace i Gromit. Ekscentryczny wynalazca, bezgranicznie ufający swoim wynalazkom i jego pies, troszczący się o dobro swojego pana i przyjaciela to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Zwłaszcza, że Wallace często nie zauważa, co się dzieje wokół niego i strofuje psa, nie będąc świadom jego dobrych intencji. 

Nick Park wybił się dziełem. W dobie nadmiernych efektów komputerowych, które często są ważniejsze (według twórców) od warstwy fabularnej Park i jego plastelina jest po prostu idealna. To taki powrót do korzeni w jak najlepszym stylu. Widz się nie nudzi obserwując wyczyny plastelinowych ludzi, ba, nawet może zostać zszokowany tym, kto się okaże głównym wrogiem.
"Wallace i Gromit" od zawsze miał swój charakterystyczny humor. Mimo to, większość gagów nie powoduje, że wybuchamy śmiechem, my się uśmiechamy. Film jest bowiem tak specyficzny, że nie da się go oglądać będąc znudzonym. Zawsze coś się dzieje, a różne scenki są świetnie zrealizowane (przemiana w królikołaka na przykład).

Całość jest dopieszczona w najdrobniejszych szczegółach. Uwagę przykuwają, oprócz świetnie wykonanych modeli postaci, różnorakie elementy otoczenia (w tym postrzelone wynalazki Wallace rzekomo ułatwiające życie), w których widać, że ktoś się przyłożył i wsadził trochę uczucia. Ogółem sceneria, w jakiej rozgrywa się akcja jest typowo angielska - niewielka mieścina ze swoim własnym festiwalem dla którego żyją mieszkańcy żyje swoim własnym życiem. Wyraźnie widać, że jest w niej przyjemnie, spokojnie (by nie rzec nudno), nic ciekawego się nie dzieje. Przynajmniej przez pierwsze minuty.

Ale to właśnie to sprawia, że mamy ochotę oglądać film dalej. Chęć zobaczenia, co będzie dalej może nie jest taka, że z niecierpliwością siedzimy i warczymy na każdego, kto nam przerywa ale mimo wszystko jest. W końcu jeśli film wciąga, to tylko dobrze o nim świadczy. A tak właśnie jest z "Wallace & Gromit: Klątwa Królika". Niby zwykła bajeczka, wyrzeźbiona w plastelinie, a swój urok ma. Więc jeśli chodzi o filmy w plastelinie, to polecam tylko i wyłącznie te, przy których działał Nick Park (innych nie oglądałem :P)

 

»Ocena: 8+/10

 

»Autor: Raven