|
CZY WARTO WIERZYĆ W BOGA? |
grzegorzbezimienny@gazeta.pl
Jak pisał Lem w słynnym „Solaris”: „Bóg Starego Testamentu był na przykład żądnym czołobitności i ofiar gwałtownikiem, zazdrosnym o innych bogów...” i trudno się ze spojrzeniem kultowego pisarza fantastyki naukowej nie zgodzić (*) mimo, że słowa te przez osoby bogobojne zostały by skrytykowane. Nie można jednak zaprzeczać, iż bóg przez wierzących postrzegany jest jako czysta dobroć (dobro samo w sobie), wyrozumiałość, bezstronność i cala masa innych superlatyw, a jednocześnie kategorycznie nie wolno boga krytykować, gdyż grozi za to już kara, niewiara w jego boską moc również ma opłakane konsekwencje po śmierci. Bóg w całej swej wszechwiedzy i dobroci okazuje się więc zapatrzonym w siebie arogantem, ba, frustratem i zazdrośnikiem, który przez terror stara się wzbudzić strach i co za tym – szacunek wśród przerażonych wizją wiecznych piekielnych męczarni ludzi, a wszystko to by w swej nieskończonej dobroci okazać na końcu łaskę... Nie wiem kto maczał palce w tworzeniu bożego image`u, ale winien wylecieć na rajski bruk, bo w wizerunku boga więcej nieścisłości niż głupoty w polskim rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Propos PiS, Jarosław Kaczyński w dążeniu do władzy absolutnej żąda absolutnego posłuchu i szacunku, a w zdobywaniu go przypomina nieco Boga. Słuchanie krytyki jest zabronione, a każda krytyka to pseudo-krytyka; innowierców należy tępić, a najlepiej wbić ich na pal, a pal z kolei wkopać na granicy państwa, by odstraszać innych; nawet najlepsze argumenty za/przeciw okazują się być pseudo-argumentami o ile polemizują z PiSem... Jednak w ten sposób w Polsce nie zdobędzie się szacunku, którego Jarosław Kaczyński i tak wśród ludzi nie ma i przy dalszej takiej postawie mieć go nie będzie. Bezkrytycznej spojrzenie na boga w religii katolickiej (na tej w szczególności się opieram, gdyż w Polsce jest ona najpowszechniejsza) to przymus. Boże przykazanie. Czasami wydaje się również, że w królestwie boga nie ma miejsca na indywidualizm, gdyż jest on przez kościół tłamszony. Zaszczepia się również w pospólstwie „masowe” poglądy na daną sprawę. Ale, ale... Dostrzegam z irytacją, że z wolna odbiegam od głównego tematu wywodu, do którego najwyższy czas powrócić. Patrzymy po przez wieczorne wiadomości na świat i widzimy głód, tragedie, rządy PiSu (...zaraz, zaraz... tragedie już wymieniłem...). Patrzymy na te wszystkie ludzkie cierpienia, na katastrofy lotnicze, wypadki samochodowe, niepełnosprawnych ludzi (po wypadku, czy też od urodzenia), łysych dresiarzy pod blokiem czyhających na jakiegoś długowłosego odszczepieńca, patrzymy na korupcję, państwo Łukaszenki czy Putina, tsunami, huragany, wybuchy wulkanów - stada ciemnych muzułmanów którzy niczym brudne małpy wysadzają się w powietrze i wierzą, że samobójstwo przyniesie im zbawienie, a śmierć Amerykanina wieczne życie u boku Allaha (nie pomijając faktu, że bóg każdej religii nie patrzy raczej na przynależność narodową ludzi, nie zagląda im dowód osobisty czy nie stawia przed bramami nieba tabliczki z napisem: „Amerykanów nie wpuszczamy!”). Patrzymy na zacofane myślowo emerytki udające słabe babunie, a gdy przychodzi do odwiedzin ojca Rydzyka w ich rodzinnym mieście mamy jakieś masowe cudowne ozdrowienie, gdyż bronią go niczym ostatniego posłańca sprawiedliwości i dobra – czczą ponad boga, ba! W rzeczywistości czczą ponad boga oszusta i bezduszną, ubraną w szaty księdza [tu niecenzuralny epitet, a raczej pewne miłe zwierzątko ze ślicznym ryjkiem – nie chcę pójść siedzieć za obrazę, bo wiadomo kto u władzy], która miast nieść pomoc ludziom potrzebującym, drze pieniądze na własne zachcianki. Patrzymy na bezrobocie, ludzi żyjących na granicy ubóstwa... Czy w naszych czasach warto wierzyć w boga? Nie. Nie mówię, że bóg nie istnieje, nie twierdzę również, że istnieje... Staram się po prostu powiedzieć, że nie warto wierzyć w coś co w swej bezgranicznej dobroci i łasce niszczy swe własne dzieło. Bóg jako słowo samo w sobie oznacza dobro... Czy warto więc wierzyć w coś, co tego dobra nie okazuje? Gdyby przyjąć, że wierzy się w boga, to okazuje się, że wierzy się również w powolną zagładę ludzkości z powodu głodu, cierpienia, a na dodatek wierzy się, że ów głód i cierpieniem (ogółem: zagładę) zsyła na nas ten sam dobry bóg. Nie warto wierzyć w boga, ponieważ gdy się w niego wierzy, w tego boga dzisiejszego świata traci się nadzieję, że gdzieś tam w niebie jest to książkowe czyste dobro chcące jak najlepiej dla swego dzieła. A nie warto tracić nadziei... * Tekst został napisany parę dni przed śmiercią Stanisława Lema i w zaistniałej sytuacji Jemu go dedykuje. ________________________________ Eric Clapton - 'Tears In Heaven' Bob Dylan - 'Knocking on Heaven Door' Led Zeppelin - 'Stairwairs To Heaven' Black Sabbath - 'Hevan and Hell' Lordi - 'My Heaven Is Your Hell' David Gilmour - 'This Heaven' więc - Roger Waters - "What God Wants (part 1-3)" |