"Groteskowo seksowna baba...... poprosiła mnie o papier toaletowy.. To moja szansa-pomyślałem.... Tleniona blondynka w czerwonym płaszczu... Wcześniej piła sok pomaraczowy z kartonika...." Jezus Fantazja

a teraz zapraszam na tekst:

 

Bez sensu w tytule


Dnia 17 kwietnia chciałem zostać w domu, żeby obejrzeć film "To na pewno armani?", reżyserii Gordona Freemana. Freeman człowiek sympatyczny, a ja miesiącami nia raczyłem obejrzeć jego dzieła. A obiecałem, a obiecałem i umowa nakazywała napisać recenzję do AM Film. Już było ustalone, że o czternastej brat "idzie na wieś", i że nie jadę do Gołuchowa, do parku. Tak miało być, ale o 13:40 brat podpalał jeszcze jakieś szklarnie w GTA: San Andreas i gdy powiedziałem, że niedługo schodzi z kompa, farmer wleciał w te swoje szklarnie (GTA) i się spalił. Ukazał się czerwony napis: "weź załaduj grę, bo wszystko skopałeś", i brat się wkurzył. Siłą rzeczy oczywiście na mnie, bo stałem 2 m od monitora

Co jakiś czas spoglądam na zjawisko: "matka z córką", a tak naprawdę wszystkie matki i córki oglądam. Jeśli sens ucieknie, poszukajcie go na plecach jakiejś matki, córki... Narzeczonej :) Gołuchów

Wcześniej niż to piszę, położyłem się na ławce. Ułożyłem się tak, żeby nie zajmować całej ławki, tzn. wyciągnąłem nogi, położyłem stopy na ziemi, a na ławce tułów tylko. Ogólnie miałem na sobie buty "garniturówki", spodnie sztruksowe bązowo-oliwkowe i kurtkę sportową w kolorze jasnego kakao z czarnymi elementami. Pod głowę podłożyłem szkicownik, nałożyłem kaptur, żeby wiatr nie chłodził, i na tak siebie leżącego, na twarz, nałożyłem czapkę "dżokejkę" NY ciepłoszarą, za 16 zł. Tak leżałem w pozycji horyzontalnej (poziomo), z góry zakładając, że 3/5 wolnej ławki części nikt kurwa nie wykorzysta. Jeśli już, to ławkę 1,5 m obok, na której siedziała matka, córka, ojciec. Na oko małżeństwo nieudane

Słoneczko czasam świeciło przez chmury, czasem z pełni, ale jeśli już, to przez dżokejkę NY

Słuchałem fajnych komentarzy dzieci, dłonie mi było widać, a że mam blade dłonie, dzieci często mówiły: "ten pan umarł", a ja wstrzymywałem oddech leciutko, i miały większą frajdę. Rodzice uspokajali, mówiąc że: "ten pan odpoczywa", ew.: "kiedy go sprzątną", ale nie narzekałem. W dodatku stało się to, co zakładałem i ławkę obok zajęła nowa rodzina z kobietą o starszym głosie. Wiecie chyba, że są głosy młode i stare, włosy gładkie i błyszczące, jak i siwe i rzadkie

Zawsze się trafi jakieś stado z browarami w ręce... Ogólnie b. mili, mieli 2 psy i jeden zapytał się, czy liczę ilu ludzi przechodzi :) Odpowiedziałem, że patrzę ilu ludzi ma wytarte podeszwy u butów... Chłopak podniósł stopę i powiedział: "to mnie zapisz bo ja mam wytarte". Postawiłem krzyżyk, i miło wspominam ich w tej chwili :)

Kobieta o starszym głosie bardzo subtelnie żartowała z paru rzeczy, opowiadała o ostatnim spotkaniu z "babcią Jadzią". Że w maju ją widziała wtedy, a w marcu "babcia już nie żyła". Opowiedziała o czym sobie rozmawiały, a mężczyzna zapytał po minucie: "na co zmarła. rak?". Kobieta powiedziała: "poczekaj aż skończę". Gdy skończyła, mówiła:

(przez dżokejkę przebijało słońce, wiatr ustał, ciało odpoczywało, słuchałem jej uważnie, może te warunki nadały jej głosowi pogodny ton, mówiła dość szybko, jasno, z mężczyzną)

- Miała raka płuc z przerzutami. Wykryli u niej raka żołądka, potem zbadali dokładnie tym prześwietleniem, tomografem i zobaczyli, że ma płuca w stanie rozkładu. Powiedzieli, że mało który rak daje przerzuty do płuc i prawie zawsze rak płuc jest pierwotny. Że to był już przerzut do żołądka
- Babcia Jadzia paliła?
- Właśnie też się dziwiłyśmy z ciotką Arletą, bo nigdy nie paliła, ale potem doszłyśmy skąd miała raka. Kiedyś mało mówiło się o szkodliwości palenia, w zwłaszcza o biernym paleniu. Babcia mieszkała w pokoju z dziadkiem, ten pokój był mały, pokoik, a dziadek palił, przed snem i tak dalej. Ona to wdychała, potem rak to wszystko


P.S. Przeczytałaś/eś to, co urodziło się z wypadu do parku. Jeśli myślisz, że chciałem szokować Cię nowotworami etc., może i w błędzie jesteś :) Takich historii jest mnóstwo, wystarczy tylko usiąść na ławce i posłuchać o czym ludzie mówią. Ostatnio np. czytałem książkę, i dosiadł się do mnie jakiś mężczyzna. Pytał, czy nie przeszkadza, ale widziałem, że ławki obok połamane, i nic dziwnego w tym nie ma. Chciał zagadać, więc odwalił scenkę jak z "Małego Księcia" prawie, tzn. wyciągnął jabola i zapytał, czy nie wypiję. Kurczę książkę musiałem skserować, więc odmówiłem, ale on sobie nie odmówił i powiedział: "Wiesz, że piję? Jestem alkoholikiem. Muszę pić. Ale ja nie mówię, że nie jestem alkoholikiem, bo ja wiem, że jestem." itp. (bełkot, że musi bo jest alkoholikiem. zrozumiałem to tak, jakby musiał siebie jakoś nazwać, bo imienia zapomniał). Miał ze sześćdziąt lat. Potem bokiem szła kobieta, powiedział, że to jego żona. Niosła 2 browary (jak się później okazało, o zabawnej nazwie, której nie pamiętam), zawołał ją. Powiedział, że ma usiąść obok mnie, ale ona nie chciała. itd. przyszedł brat itd. że wielu rencistów siedzi w więzieniach itd. itd. nie mam czasu tego spisywać. Wyszło na to, że zostaliśmy sami - ja i kobieta - ona popłakała się, mówiła że ktoś może chociaż "zrobić użytek z jej życia", że mam przyjść w poniedziałek, to się ucieszy, to "caluśkie" życie mi opowie, od tego jak była dziewczynką, aż do teraz jak ma 57 lat. Obiecałem, że przyjdę, ale tydzień niedługo minie od poniedziałku, i nie przyjdę raczej. Powiedziała, że na jej historii dużo zarobię, ale wiadomo, to nieprawda.

Ma 57 lat, dzieci które nie chcą się uczyć, od 30 lat żyje w strachu "myślisz że on mnie nie bije?", guza mózgu "tu zrobiłam kitkę żeby nie ciekło", brata którego nie lubi "taki głupi mądry kurwa", na ból bierze tabletki od bólu głowy typu "Apap" (na przepisane nie ma kasy), ale i tak "ile razy on je wypieprzył przez okno, niedługo mnie wypieprzy" etc. etc. etc. Mówiła, "ile ja mam lat. 57. ile człowiek może żyć. ile można żyć z guzem w głowie", nie miała zębów, renta, bieda, "te klimaty". Aha, mówiła, że Jezus ją kocha i zabierze do siebie, i "oskarżała" o to, że jestem zielonoświątkowcem, bo się mało odzywam jak o Jezusie mówi. Ze jej córka jest u "zielonych", ale woli swojego Boga, bo kocha ją taką, jaką jest - pijącą, palącą, starą. oj etc. etc. Tyle, i więcej, "wyłapałem" przez kilkadziesiąt minut.

No, ok, zrobiłem z jej życia użytek. Imię i nazwisko kazała zmienić, więc mogę ją nazwać np. Hanka Bielicka, żeby było prowokująco.

1. jestem skurwysynem
2. mam 18 lat i boję się, że dostanę w***l w tamtym mieszkaniu, w jakieś coś się wplączę, więc nie poszedłem. nie poszedłem też, bo nie jestem psychologiem, nie umiem pocieszać ludzi starszych o 39 lat, spisywać czyjegoś życia u kogoś w domu,

I nie myśl, że gdyby to był Sławek Mrożek, a nie kobiecina umierająca w nędzy, to bym poszedł. Dobra, może tak, może nie...

Kobiecina powiedziała, że to wszystko mnie czeka, jak przeżyję tyle lat, co ona. Że się zestarzeję itd. itd. Po co się w tym wypadku spierać ze starszymi?

Ceeebula



Miała też sztuczne oko, bo "on mi tak przypierdolił w to oko, że miałam operację". Nie oznacza to jednak, że będę się nad tym tekstem spuszczał. Przecież łyknęła trochę promieni słońca, uświadczyła określonej ilości orgazmów, zgarnęła uśmiechów swoich dzieci liczbę jakąś.