To co od Goździkowej
|
Cóż za piękny dzionek! Wiedziałem że będzie cudowny od chwili gdy o szóstej-czterdzieści-pięć otworzyłem oczy. Zwinąłem rolety z okien. Tak! Niebo cudownie szare, za oknami mgła, las i beton. Idealny dzień na kupno nowego komputera... Wsiadłem do autobusu zmierzającego do Warszawy. Po ok. trzech godzinach byłem z powrotem z dużym pudłem w rękach. Trzymając pod pachą nową jednostkę, drugą starałem się otworzyć drzwi od klatki schodowej. Podbiegła Goździkowa (chyba pierwszy raz ucieszył mnie jej widok). -Co tam masz Michale? - zapytała się Goździkowa przytrzymując mi drzwi. -Byłem teraz w Warszawie w MediaMarkcie i kupiłem sobie komputer. -Do nauki? - zaśmiała się Goździkowa. -Taa - burknąłem wchodząc po schodach.. Kobieta (a raczej wścibska baba) idąc za mną chciała zadać pytanie. Ja chciałem pokonać kolejny stopień schodów. Obie zaplanowane czynności nie miały jednak zajść... Potknąłem się i wypuszczając z rąk komputer zaryłem szczęką w jasnokremowy stopień schodów. Pudło z komputerem sturlało się uderzając w nogi Goździkowej. Rudowłosa postać tracąc beton pod nogami upadła na stopnie wydając dziwny odgłos. (sam nie wiem czego bardziej żałowałem - tego że zniszczyłem komputer czy tego że niechcący zabiłem Goździkową) Krew zaczęła kapać mi z nosa a na twarzy poczułem dziwne ciepło. Wstałem i podbiegłem do leżącej. -Nic pani nie jest? - zapytałem podnosząc Goździkową. Niestety było. Otworzyłem drzwi od mieszkania i wystukałem 998 (pierwszy raz dzwoniłem na pogotowie). Przyjechali. Wynieśli goździkową na noszach i wsadzili do ambulansu. Postawiłem zniszczone pudło na biurku. W środku była zapewne zgnieciona puszka po coli...
Dzisiaj w miejscowości Wieliszew około godziny dziesiątej nieznany sprawca zaatakował kobietę. Zdarzenie miało miejsce na klatce jednego z bloków na ulicy 600-lecia. Przestępca połamał nogi ofierze ciężkim przedmiotem a potem znęcał się nad kobietą uderzając jej głową o schody. Stan poszkodowanej jest obecnie bardzo ciężki. Napastnik jest poszukiwany przez policję. Prawdopodobnie ukrywa się w okolicach miejscowości Zegrze lub w swojej piwnicy. Wyłączyłem telewizor. Ugryzłem kolejny kawałek pizzy i odłożyłem spluwę. Odpaliłem mój stary komputer. Czy nie macie czasami ochoty cofnąć nieco czasu? W chwilach gdy popełnimy jakiś błąd - np. gdy jednym działaniem zniszczymy czyjąś reputację lub zniszczymy własne kontakty z drugą osobą? Moi rodzice, dziadkowie, nauczyciele i wąsaty gość z telewizji ciągle powtarzają: zanim coś zrobisz dobrze się zastanów! (oddawanie ciosu koledze na lekcji matematyki nie jest dobrym pomysłem) Przecież można cofać się w czasie, goście filmu "Powrót do przeszłości" umieli... Jednak to tylko film. Ale my możemy naprawiać!
Otworzyłem szufladę. Tak, mój zbiór kostiumów i masek jest naprawdę ogromny. Mógłbym przebrać się za moją facetkę od polskiego ale nie - aby niepostrzeżenie udać się do mediamarktu, przebiorę się za zwykłego szarego człowieka. Zjadłem ostatni kawałek pizzy i wywaliłem pudełko do kosza. A... a może by tak przebrać się za dostawcę pizzy? Nie, ja przecież wiozę tylko komputer do naprawy - jest na gwarancji. W sklepiku przy przystanku autobusowym kupiłem sobie Big-Milka. W autobusie nie było miejsc, więc musiałem trzymać komputer jedną ręką. Na szczęście nie upadł. Wysiadając z autobusu mało co nie upuściłem podartego pudła. Tak. Moim oczom ukazało się logo MediaMarkt. Przed rozsuwanymi drzwiami widniał napis "nie dla idiotów". Ech... W autobusie też był znaczek, że lodów nie można wnosić...
Wgrywanie Windowsa trwa bardzo długo a rozpieprzyć go można w sekundę. Podobnie jest z więzią między ludźmi. Trudno jest zniszczyć prawdziwą przyjaźń. Jest to jednak możliwe. Z pomocą czasu możemy zbudować ją od nowa. Nie można pozostawiać byłych ziomków i szukać nowych przyjaciół. Możemy wzbogacać swoje znajomości jednak pamiętajmy o tych którzy czasami o nas myślą. W rzeczywistości nie możemy korzystać ze spowolnienia lub cofnięcia czasu - musimy iść razem z nim...
Wywaliłem patyczek po lodzie do kosza. Wszedłem do sklepu. Zapytałem się ochroniarza gdzie jest punkt reklamacji. Wskazał małe okienko przy bankomacie. Otworzyłem czerwone drzwi i postawiłem pudło na podłodze. -Dzieńdobry!? - przywitał mnie niski człowiek za biurkiem. -Aaa, witam. Ja tu właśnie przyszedłem bo mi się komputer popsuł - to znaczy go jeszcze nie rozpakowałem. -A? -Ale wydaje mi się że jest uszkodzony - powiedziałem podnosząc pogięte pudło. -Ech. Otrzymał pan komputer w takim stanie? - zapytał człowieczek podnosząc brew. -Noo.. Nawet go nie rozpakowałem. -Dobrze... Artykuł $123 mówi że produkt można zwrócić w ciągu dwóch tygodni, pójdę się tylko skonsultować z kolegą - człowiek wstał i wyszedł z pokoju. Postawiłem pudło na biurku i wyjąłem gumę do żucia. Rozwinąłem produkt z papierka.
Zdarzenia które odbijają się na naszym całym życiu mogą stać się tematem naszych rozmyślań. Często małe zdarzenie może zmienić kierunek całego naszego życia i spowodować zmianę naszego poglądu na niektóre sprawy. Zimny deszcz rozcinający skórę populacji nie może ci zaszkodzić - całym światem realnym rządzi przypadek, przez niektórych zwany przeznaczeniem. Plany, które miały się spełnić mogą lec ścięte pudłem z jednostką centralną...
Guma była truskawkowa. Zastanawiałem się czy Goździkowa będzie zła za zmasakrowanie jej ciała. Zresztą, gdybym miał taki zamiar, użyłbym innego narzędzia niż komputer. Do pokoju wszedł ten sam niski człowiek. -Ok. Ma pan kartę gwarancyjną i dowód zakupu? -Taa - wyjąłem z kieszeni dwie złożone kartki papieru i wręczyłem je gościowi. -Dobrze - oto kwota którą zapłacił pan za komputer - powiedział człowieczek wręczając mi kopertę i oświadczenie. Wyszedłem z budynku. Żując truskawkową dumę udałem się na przystanek autobusowy. Wracamy do domu... Zielone światło, ok. przechodzę przez pas. Pisk opon. Jezdnia z lotu ptaka. W kolorze czerwonym. Purpurowym. Czarnym. Upadek na ziemię.
Moi rodzice, dziadkowie, nauczyciele i wąsaty gość z telewizji mieli rację: zanim coś zrobisz dobrze się zastanów! Aby właściwie wybierać własną drogę, nie wystarczy logicznie myśleć. Do właściwego przeżywania życia potrzebni są także przyjaciele i miłość. Nie można całkowicie zastępować tych czynników poczuciem humoru. Patrzenie jedynie przed siebie może się źle skończyć...
_/\__/\__/\__/\__/\__ Pik, pik, pik, pik, pik, pik, pik, pik Coo jeest... Ciemno... Jasne pomieszczenie. Zielony sznurek. Nieustające pikanie. Rozmowa. Ciemność. Otworzyłem oczy. Cholera! Jestem w szpitalu. Chyba się zderzyłem z autem. Ale ja jestem kuloodporny, wodoodporny, pogodoodporny i auu.. Coś w plecach. Rozejrzałem się po sali. Obok było jedno łóżko. Przyszła pielęgniarka. -Jak tam panie Michale? - zapytała się pielęgniarka -Rąbnął mnie chyba samochód więc jak się mogę czuć. -To był maluch. fiat 126p. Mocno się pan poobijał i złamał obojczyk, ale z samochodu mało zostało. Cud że pasażerowie przeżyli. Niedługo pana wypiszemy. A pani Iwonka jak się czuje? -Głowa mnie jeszcze trochę boli, ale to nic. -Miała pani wstrząśnienie mózgu, jeszcze będzie pani musiała u nas trochę zostać. Przypiszemy pani Etopirynę - tak, wiedziałem, jedyna Iwona w tej sali jaką znałem to Goździkowa (pielęgniarka też mogła mieć na imię Iwona, ale zapewne nie była wredną, wścibską babą). -A tobie Michale czegoś potrzeba? -(to już po imieniu? Bez słowa "pan"? Na karcie zobaczyła pewnie że jestem niepełnoletni) -Gdzie jest mój portfel? - zapytałem się -Na dole w holu. Recepcja ci go wyda, gdy będziesz opuszczał szpital, ale jeśli chcesz to mogę ci go przynieść. -Nie, nie. Tylko się pytałem bo tam duża suma była.
W ustach nie miałem już truskawkowej gumy czułem tylko posmak krwi. Spojrzałem się w kierunku łóżka Goździkowej. Zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się że nie jest aż taką wredną i wścibską babą jak się wydawało (co nie oznacza że nie jest starą babą).
Morał 1 - komputery są złe i często niosą śmierć Morał 2 - nie zapominaj, że osoby z twojego otoczenia mogą okazać się twoimi przyjaciółmi Morał 3 - uważajcie jak wnosicie komputer po schodach Morał 4 - Goździkowa to najfajniejsza stara i wredna baba na świecie Linkin Park "Under Attack" Sypee "pogromca maluchów" ps: jeśli w tekście znajdziecie jakieś błędy uznajcie je za żart ;) (Świetnym żartem było, jak napisałeś że otwierałeś drzwi pachą - Donald)
|