Tux i Śniady prezentują:
Suche Gnaty
Czytelnik zdążył się już pewnie przyzwyczaić do polotu i niesamowitej fantazji w naszych artach. Czytelnik pewnie jest już niebywale ciekawy naszych kolejnych dzieł. Niestety, musimy Czytelnika zmartwić. Tak naprawdę całą naszą twórczość zerżnęliśmy z innych autorów. Ot, choćby ten wstęp Czytelnikowi może na myśl przywodzić Union Jack’a, który „Czytelnikami” szafował na prawo i lewo. Nic nie jest prawdziwe, wszystko już się zdarzyło. Ktoś powiedział, że największym plagiatem jest egzystencja.
(Co jednak nie znaczy, że mamy zamiar pozostawić ją zwyczajną i banalną - przyjemnego czytania :))
Popis czwarty
Garść humoru abstrakcyjnego (z dedykacją dla R_T_N’a :P)
Tuxedo: Śniady? Pamiętasz, jak zakładałem sobie hodowlę zwierząt egzotycznych w domu? No, to się porobiły jaja… Najpierw kupiłem tylko kilka surykatek, wrzuciłem je do takiej wieeeelkiej klatki, zostawiłem jedzenie i wróciłem do zakładu psychiatrycznego. Lekarz powiedział, że wyjdę za dwa tygodnie, toteż już na przepustce zrealizowałem moje marzenie (o tym, że to było marzenie, dowiedziałem się dopiero po dogłębnej psychoanalizie, ale jestem z niego naprawdę dumny). Kiedy wróciłem już do domu (nawiasem mówiąc po TROCHĘ dłuższym okresie, niż dwa tygodnie), nie mogłem uwierzyć własnym źrenicom (uwierzyłem tylko martwej plamce w oku, bo ona jak zwykle pokazywała dokładnie nic). Oto surykatek było już grubo powyżej 20, w dodatku w stadzie zarysowała się dość wyraźna hierarchizacja. Na samej górze drabinki stały dwie najmniejsze sztuki, bardzo do siebie podobne (nazwijmy je Mech i Mariosław). W ich najbliższym otoczeniu kręciły się jeszcze trzy inne sztuki - jedna gruba i łysa (powiedzmy, że Grzesław Odgar) oraz dwie chude, z czego jedna w okularach (Sięgniew), a druga posiwiała i bardzo pewna siebie (Rudzik). Zafrapowany moimi zwierzątkami, ale jednocześnie ciekaw dalszych efektów, postanowiłem wpuścić do klatki kilka zwierzątek innego gatunku. Wybór padł na odyńce. Dla równowagi wpuściłem ich podobną ilość (no, niezupełnie - było ich dosłownie o włos mniej, niż surykatek). Byłem pewien, że zwierzątka podzielą się klatką równo. W tym momencie musiałem jednak wrócić do szpitala, podobno na jakąś kontrolę, jednak znowu zostałem tam dłużej. Cóż, niejaki wpływ na to musiały mieć te ziemniaki, którymi co ranek dla gimnastyki celowałem w okna sąsiadów. W każdym razie po powrocie okazało się, że znowu się myliłem - surykatki w dalszym ciągu panowały niepodzielnie na niemal całym obszarze klatki, odyńce tymczasem siedziały skulone w kącie. Chcąc jakoś zaradzić hegemonii jednego gatunku, wrzuciłem jeszcze po kilka sztuk jeżozwierzy, łasić i płetwaków. Przez długie miesiące zwierzęta nie mogły się dogadać. Aż wreszcie…
JIVŚ: Aż wreszcie nie mogąc już znieść pisków, lamentów i wyrywania sobie włosów z głowy i klaty przez Tuxa zrobiłem to co należało zrobić już dawno w tej sytuacji. Poszedłem do apteki, chemika, policjanta, zduna i generalnego KOORDYNATORA do spraw konserwacji powierzchni kulistych. W aptece kupiłem Wstańkę (taki polski substytut Viagry, który kiedyś polecił mi... ekhm znajomemu lekarz drugiego kontaktu), po czym poleciałem do chemika, wziąłem od niego dwanaście kilo nitrogliceryny i pod eskortą policjanta przytargałem ją do domu Tuxa. Po drodze upuściłem kilowe opakowanie, które sturlało się na tory tramwajowe gdzie zostało rozjechane przez zaprzęg konny o numerze rejestracyjnym KUC 2000. Resztki zaprzęgu do dziś są znajdowane w okolicy Helu przez zakochane pary romantycznie maszerujące wąskim pasem tamtejszej mierzei. Kiedy już miałem nitroglicerynę i Wstańkę przyszedł zdun, który rozebrał piec w domu Tuxa na części pierwsze, wywabiając z niego stłamszone odyńce. Po pewnym czasie przyszedł generalny koordynator do spraw konserwacji powierzchni kulistych i wyczyścił Tuxowi kibel, gdyż tego oczywiście nie było, a surykatki ani myślą spuścić po sobie wodę. Zanim przystąpiłem do akcji zadzwoniłem do psychiatryka. Okazało się, że Tux nawiał po czym zasunął z muzeum narodowego dukaty Bolesława Chrobrego i celował nimi w gołębie zjadające sojowe okruchy u zbiegu ulic Brukowa (tego od kostki brukowej) i Mieszka Platonogiego (tego z wielka brodą). Zdając sobie sprawę co nastąpi za chwilę rozpocząłem odliczanie 5, 4, 3, 2, 1, 0... Czekałem jeszcze dwie sekundy, po których przez przysufitną mozaikę przedstawiająca dwadzieścia deko mąki krupczatki w polewie z krwi łosia przebił się Tux.
Tuxedo: Tutaj muszę zdementować, na tym zbiegu ulic to nie były gołębiem, a kruki. I nie rzucałem w nimi dukatami (co ja, głupi jestem?), ale kostkami mydła, które właśnie kupiłem. Tzn. chciałem ich kupić więcej, bo wiem, że ty też lubisz sobie porzucać, ale jak wysypałem w sklepie wszystkie te zmurszałe monety, sprzedawca powiedział, że wystarczy mi zaledwie na kilak mydełek drugiej klasy. To co, miałem nie wziąć? To ptactwo tak się ostatnio rozpanoszyło, że niedługo dojdzie do siedziby Ojca Wierzyciela, a wtedy… No, nawet sobie nie potrafię wyobrazić tego Armagedonu. Zaraz… Ty KONIECZNIE musiałeś rozbierać mój piec i wypuszczać odyńce? Wiesz, jak lubię pieczone mięsko. Kibel wyczyściłbym sam, zresztą co się dziwisz - jakbyś miał 40 cm. wzrostu to ciekawe, czy byłbyś taki cwaniak i dosięgnął do spłuczki znajdującej się na wysokości metr dwadzieścia. To znaczy… Przynajmniej kiedyś tam była. Ale zobacz, co wyrwałem tym doktorkom - plastikowe sztućce! Wiesz, co możemy nimi zrobić? No? Wiesz? Obiad możemy zrobić! Jestem głodny jak wilk (potem możemy oczywiście zadźgać widelcem sąsiada, ale to swoją drogą).
JIVŚ: Dobra, to Ty złap ze dwie dorodne surykatki na obiad, a ja zrobię zasmażkę. W lodówce widziałem mięsko z wiewiórki i parę szyszek, może to Ci pomoże w łowiectwie. Tymczasem ja wezmę dwa jajka, majonez dekoracyjny świniary, cztery pestki z jabłek marki mekintosz, dwadzieścia pięć uncji ołowiu i knorr- zasmażka w pięć minut. Mieszamy wszystko razem dwadzieścia minut, potem gotujemy godzinę, dodajemy zasmażkę w pięć minut i gotujemy jak sama nazwa wskazuje kwadrans. Do smaku można doprawić odrobiną starogardzkiej (marynaty oczywiście), ewentualnie mieszanką borygo i kwasu chlebowego. Całość podawać na taczce z dwiema surykatkami w środku. Przed polaniem surykatek wrzącą jeszcze zasmażką należy upewnić się czy surykatki są wystarczająco nieżywe. Można doprawić szczyptą cząbru. A propos surykatek... Tux! Tuux! TUUX! TUX???!!! Co tu się do @#$^&*%##$ $#&&^ jego &^&%9 ^%&%& dzieje???
Tuxedo: Eeee… Nie wiem? Bo wiesz, jacyś panowie z ministerstwa się czepiali i ten… Tak, wiem, nie musiałem Ich od razu eliminować. Ale jak powiedzieli, że są od min. Żebro, to nie wytrzymałem. Myślisz, że przejdę do historii jako pierwszy człowiek, który zadźgał czterech ludzi z CBŚ-u plastikowym widelcem? Ja się nie orientuję w polityce, ale po czymś takim to dostanę albo Nobla, albo w papę. I wiesz, co sobie jeszcze pomyślałem? Ten patent z widelcem będzie jak znalazł na moją maturę ustną z Polaka. Chciałoby ci się uczyć na pamięć czterech stron formatu A4 i potem wygłaszać tę przemowę przed zachowującą kompletny spokój komisją? No, właśnie mnie też niespecjalnie. A w informatorze maturalnym nawet napisali - „zrób coś nieoczekiwanego”. Niestety, nie doprecyzowali, co…
JIVŚ: Oni nie byli od ministra Zebro. To panie Józia, Lodzia, Zyta i Frania z psychiatryka przyszły zobaczyć czy wszystko z Tobą ok. Ale widzę, że trzymasz się świetnie... Co tak stoisz? Obiadu nie będzie. Nie jesteśmy pseudosmakoszami, nie jemy ludzkiego mięsa od czasu kiedy zatruliśmy się Janem S. pseudonim Wołowina. Bierz ten widelec i idź wykop zbiorową mogiłę, jak tymczasem zmyję ze ścian krew, jelita i gałki oczne. W tej mogile schowasz się przez najbliższe trzy lata, a ja wezmę nakarmię panie nitrogliceryną i Wstańką. Razem dają takiego kopa, że obudziłyby Piłsudskiego. Kiedy już się ockną, powiem im, że Ciebie tu w ogóle nie było, a one zderzyły się głowami. Ponieważ chwilowo mamy większe problemy, do problematyki hodowli zwierząt egzotycznych powrócimy w jednym z najbliższych odcinków. Póki co do kopania – marsz!
Kulinarno - abstrakcyjnie
Chociaż wciąż nie wakacyjnie
Tuxedo i Jędrzej
O hey, o hey, o hey
Kroniki Kaczogrodu
(Gej, pedofil, wszystko jedno)
Rekonstrukcja
Jarosław Dwojaki: Spotykamy się tutaj na ściśle tajnych ustaleniach w sprawie powołania nowego rządu. Mediom tłumaczymy, że to tylko „drobne zmiany” w celu stworzenia jeszcze lepszego rządu. Czy wszyscy obecni są gotowi przystąpić do koalicji?
Wszyscy Obecni: TAK!
Jarosław Dwojaki: Zatem zaczynajmy. Punkt pierwszy - ministerstwo rolnictwa. Andrzejku, zdaje się, że ty je chciałeś?
Peller: No tak…
Jarosław Dwojaki: Zatem mówisz - i masz! Następne… To będzie… Uhm… No, to nowe, z wodą…
Gosiewa: Ministerstwo gospodarki morskiej?
Jarosław Dwojaki: A tak, zgadza się. Więc kto?
Peller: No my mamy kandydata, Antoni Pa… Paszczur. Tak? Paszczur. Tak.
Jarosław Dwojaki: A co on ma wspólnego z morzem?
Paszczur: No, pisałem pracę magisterską o tym, no… rybołówstwie!
Jarosław Dwojaki: Aha. Dobrze, skoro tak…
Piękny Roman: Veto! Vox populi! Znaczy… nie zgadzam się! Mamy swojego kandydata, Rafała Wichurkę.
Jarosław Dwojaki: Wichurkę? A zna się chłopak na wodzie?
Wichurka: No, można powiedzieć, że wyssałem ją z mlekiem matki. Dziadek naprawia pralki.
Jarosław Dwojaki: Od piętnastu lat?
Wichurka: Nie, od zeszłego tygodnia.
Jarosław Dwojaki: Taaaak… No dobra, to ministerstwo… no, wodne dla eLePpeRu. Paszczur dostanie w takim układzie budownictwo, w sumie prawie to samo. Do zaoferowania mamy jeszcze tekę ministra pracy. Andrzejku?
Peller: (nuci) Anna Sałata - twarda baba, bród pozamiata, a potem już laba…
Jarosław Dwojaki: A zna się na tym?
Sałata: Oczywiście, że tak. Przez osiem lat byłam bezrobotna…
Gosiewa: Nasz wywiad donosi, że pięć lat temu ta pani była w Soju Szu!
Jarosław Dwojaki: (groźny wzrok) Czy to prawda?
Sałata: No tak, ale to było dawno. I nieprawda, o! A teraz to ja całym sercem z Samą Bronią. I nie tylko zresztą sercem…
Peller: (groźny wzrok)
Sałata: Oj…
Jarosław Dwojaki: Hm… No nie wiem, nie wiem… A nie macie kogoś innego?
Peller: No niby mamy… Jest taki jeden, studiował administrację i nawet prawie ją skończył…
Jarosław Dwojaki: Prawie?
Peller: No, trzech lat mu zabrakło…
Jarosław Dwojaki: Prawie robi jednak różnicę. A mówią, żeby nie wierzyć reklamom. Ale to i tak niezłe referencje, jak na waszą partię…
Peller: No tak, z tym, że on ma jeszcze dwa lata w zawiasach za machlojki finansowe…
Jarosław Dwojaki: Aha… W takim razie nowym ministrem pracy zostaje pani Sałata. Jeszcze ktoś?
Piękny Roman: (zarumieniony, wzrok wbity w ziemię, skromnie) No ja…
Jarosław Dwojaki: Hmmmm… No ale do jakiego resortu by cię dopasować? Taki jesteś niewymiarowy… Może zrobimy ministerstwo koszykówki?
Piękny Roman: Trochę mało…
Jarosław Dwojaki: To czekaj, weźmiesz sport i… Coś dorzucimy… Sport i… i… I naukę, tak jest! (Chyba BARDZIEJ tego nie schrzani…)
Piękny Roman: No, to jest coś! W końcu będę mógł wychować nowe, piękne pokolenie Wszechpolaków!
Jarosław Dwojaki: W takim razie ustalone. Żeby dotychczasowym ministrom nie było zbyt przykro, jednocześnie powołujemy ministerstwo transportu dla pana Sprzątaczka oraz ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego dla Seweryna Michalkiewicza.
Piękny Roman: Zaraz, a czy to nie jest za bardzo podobne do mojego?
Jarosław Dwojaki: No… Może trochę, ale znając twój bezkonfliktowy charakter nie sądzę, byście sobie mieli wchodzić w drogę. Teraz tylko pozostaje problem wytłumaczenia tego opinii publicznej…
Kóska: To może tradycyjnie ja sklecę kilka zdań, a potem wygłosie je prezydent…
Jarosław Dwojaki: W takim razie ustalone. Czwarta eRPe - NADCHODZĘ!
Chór: He’s comming… Oh, he’s comming… Oh, it’s funny… Oh, very sunny… Ech… Bad Moherfucker!
Znów to samo (życie zaczyna zadręczać hetero-katolika)
Piękny Roman: Słuchaj, niedługo znowu Parada Równości. Co robimy?
Mierzejski: Hm... A nie możesz jak zwykle rzucić przed kamerami kilku hasełek anty-gejowskich? Zwykle dwie, trzy wypowiedzi starczyły i było po sprawie. Elektorat będzie myślał, że coś robimy, geje się zbytnio nie przejmą - normalka.
Piekny Roman: No właśnie chodzi o to, że w tym roku nie mogę. Wiesz, zrobili mnie tym ministrem od... Czekaj, sprawdzę w notesie... A, edukacji! Sam widzisz, że nie bardzo mi wypada.
Mierzejski: Uhm... No trudno, ja się tego podejme. Tylko wiesz, żeby potem nie było – nie za darmo. Koledzy z Młodzieży już są w ministerstwie, a ja nieeeeee.... łeeeeeeee!!!
Piekny Roman: No już nie rycz, nie rycz. Jak za trzy lata wygramy wybory to zostaniesz wicepremierem.
Ja się na tym znam!
Mierzejski: (Rozgląda się niepewnie po korytarzu sejmowym) Halo, jest tu jakiś reporter? Chciałbym udzielić wywiadu! O, Pan może... Tak, Pan!
Pan: Ale ja się spieszę do domu, żona właśnie rodzi...
Mierzejski: Jak rodzi, to nigdzie nie ucieknie. Chce Pan becikowe czy nie?
Pan: No dobrze, ale szybko. Mietek, dawaj kamerę!
Mietek: Gulp!
Pan: Więc... w jakiej sprawie chciałby się pan poseł wypowiedzieć?
Mierzejski: Oczywiście problem mniejszości seksualnych. Badania dowodzą, że większość pedofilów to geje. Odwrotnie wprawdzie aż tak bardzo nie, ale i tak sporo, bo pięćdziesiąt procent...
Pan: Zaraz, jakie badania?
Mierzejski: No, moje, obserwacje znaczy się.
Pan: Inwigiluje pan środowiska gejowskie?
Mierzejski: Kto, ja? Nie... Raczej... Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, co przecież wszyscy wiedzą, a nikt o tym nie mówi. I teraz ci zboczeńcy znowu się na nas szykują. Będzie Parada, ale my ją rozwalimy!
Pan: No ale mają przyjechać politycy z Dojczalandu...
Mierzejski: Politycy? Politycy? Tych żałosnych pedzi nazywa pan politykami? Dostaną pałą to już więcej nie przyjadą!
Pan: Hm... Jak rozumiem nie muszę nawet pytać, kto według pana stoi za atakami na nowego ministra edukacji?
Mierzejski: Nie, niech pan pyta, niech się ludzie dowiedzą!
Pan: Więc...
Mierzejski: Oczywiście lewacy i geje. Jak zwykle.
Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata
Zdajemy sobie sprawę z tego, że ponad miesięczny poślizg związany z cyklem wydawniczym AM to nie jest coś, co służyłoby odbiorowi i zrozumieniu naszych wypocin w całości. Dlatego wychodząc naprzeciw oczekiwaniom (tjaa ;p) rozpoczynamy akcję prenumeratorską - od tej pory możecie otrzymywać Kroniki (ale nie całe Gnaty) na swój mail i cieszyć się nimi na bieżąco w domowym zaciszu ;-) Zgłoszenia na TEN mail.
Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata Prenumerata
Nie przemęczać się
Czteroletni Jaruś bawił się właśnie świeżo otrzymanym zestawem klocków. Z obrazka na opakowaniu wyraźnie wynikało, że z poszczególnych elementów powinna powstać budowla w stylu starożytnych piramid. Niestety, instrukcja nie precyzowała, JAK to cudo zbudować. Po jedenastu godzinach wytężonej pracy, w czasie której Jaruś nie przyjmował posiłków i zarządził ogólny strajk, silna wola jakby się ulotniła. Jaruś wprawdzie spojrzał jeszcze raz w stronę klocków, ale zamiast dumnej piramidy znów ujrzał jedynie marny kwadrat z bliżej nieokreślonym… hm, kominem? W każdym razie Jaruś się rozpłakał. Beczał ostro pięć, może dziesięć minut, aż wreszcie pozbierał wszystkie klocki, wpakował je z powrotem do pudła i odniósł zdziwionemu ojcu ze słowami „sam się tym baw, ja już nie mogęęęee łeeeeeee!!!”.
Pięćdziesiąt lat minęło.
Jaruś już nie był niewinnym Jarusiem, ale dostojnym Jarosławem. Nie bawił się już klockami, nie okazywał uczuć przy innych i tylko czasami wymsknęło mu się coś ostrzejszego w kierunku natrętnego chłopstwa. Chociaż mógł sobie pozwolić na dwa tysiące trzysta czterdzieści kompletów najdroższych LEGO, on już wolał inne zabawki. Teraz obiektem jego zainteresowania były lalki. Bardzo Realistyczne Lalki, skala 1:1. Jarosław szczególnie upodobał sobie dwie z nich - Romusia i Andrzejka, ale czasami włączał do zabawy także Pawełka. Niestety, ostatnimi czasy lalki kłóciły się między sobą, jedna nawet próbowała dać drugiej w papę. Jarosław, jako osobnik szczególnie wrażliwy, nie mógł dłużej znieść tych utarczek między zabawkami. Zdenerwował się. A trzeba wiedzieć, że zdenerwowany Jarosław to już nie jest słodziutko-milusi Jaruś, ale Potężny Jarosław Groźny.
Dosyć tego!
Zabawki nie słuchały.
Słyszeliście? W tej chwili przestańcie!
Zabawki były już tak zapamiętane w walce, że nie zwróciły uwagi na słowa swego Pana.
KONIEC! TERAZ TO JEST KONIEC!
Zabawki uspokoiły się i nadstawiły uszu.
SPIEPRZAJCIE DZIADY!!!
Zabawki popatrzyły po sobie.
ROBIMY NOWE WYBORY NA ZABAWKĘ DLA MNIE!
Zabawki, już zupełnie spokojne, tym razem podniosły lament. Błagania nic jednak nie dały. Jarosław przyniósł swoją małą, szarą walizeczkę i powkładał do niej wszystkie lalki. To znaczy prawie powkładał, bo Romuś nigdy nie mieścił się do końca i zawsze wystawały mu nogi. Tym razem miał jednak pecha, Jarosławowi wyraźnie się spieszyło i włożył kukiełkę odwrotną stroną. Trzask zamykanej walizki zagłuszył jednak skowyt zabawki, a ogolona głowa potoczyła się po poduszce i z niepokojem rozejrzała się po pokoju. Kiedy już-już wlewało się w nią uczucie ulgi, zobaczyła TO.
Kot. Ten przeklęty kot.
Sennik IV RP
Wstęp zerżnęliśmy z Uniona, teraz natomiast jawny plagiat Falki i Archiwimila. Jakość podróbki - poniżej krytyki, przyjemność z czytania - zerowa. Jeśli wczoraj śnił ci się sernik na zimno, opuść ten fragment.
Afera polityczna - koszmar przeszłości
Biseksualista - dostaniesz pałą od Młodzieży
Cekaem - zapowiedź powstania Biura Antywszystkiego
Czosnek - będzie ci jechało z papy
Dziadek - lepiej ujawnij wszystkie informacje o swojej rodzinie, bombowiec Kórski wyruszył
Emigracja - nie posyłaj dzieci na studia, nie ma sensu
Furtka - lepiej nie podchodź do płota, zwłaszcza, jeśli mieszkasz przy stadionie
Gej - dostaniesz pałą od Młodzieży
Gruszka - otrzesz się o Rajski Ogród
Kaczka tupiąca nóżką i powtarzająca słowo „układ” - zbliżająca się schizofrenia
Karetka - kolejna fala protestów lekarzy i pielęgniarek. Kup rywanol
Karetka (woj. łódzkie) - niebawem zachorujesz, wybierz lepiej prywatnego specjalistę. NIE wzywaj pogotowia
Koń jedzący owies - sex stulecia
Koszykarz-zombie - szykują się zmiany w ministerstwie edukacji, nie wypuszczaj dzieci z domu po 22
Laska (marszałkowska) - w niedługim czasie utracisz coś, na czym ci bardzo zależało
Laska (dziewoja) - szykuje się kolejny rozwód ministra spraw wewnętrznych
Lesbijka - dostaniesz pałą od Młodzieży (lub zapowiedź świetnego seksu)
Liberał - w twojej miejscowości niedługo odbędzie się Prawy i Sprawiedliwy wiec. Możesz iść, ale raczej nie przyznawaj się do własnych poglądów
Lumpenliberał - j.w. ale lepiej zostań w domu
Maybach - umartwiaj się, a będziesz zbawiony (lub wygrasz na loterii)
Murzyn - wzmożona aktywność Młodzieży Wzdłużpolskiej. Jeśli właśnie wróciłeś z urlopu i jesteś o(s)palony, nie wychodź na ulicę
Papa - a.) zaprawa murarska wykorzystywana w budownictwie; b.) dostać w, mieć przerąbane; por. „pupa”
Pupa - a.) wrażliwa część ciała; b.) niemowlaka; por. „papa”
Randka w ciemno - zmiany w rządzie, prawdopodobnie nowy koalicjant
Solarium - czeka cię wielka kariera, kup sobie brony, widły i załatw kilku podobnie wyposażonych szajbusów
Stocznia - sprzedaj wszystkie akcje, inaczej twoje inwestycje szlag trafi
Transseksualista - dostaniesz pałą od Młodzieży
Teczka - wyjdzie na jaw że coś przeskrobałeś
Ucho od śledzia - zmiany w ministerstwie morskim, konieczne wyślij CV
Wypadek samochodowy - urlopy wakacyjne dla posłów nadchodzą
Wzburzone morze - wkrótce nowy minister obejmie resort
Wzburzony kaczor - przyspieszone wybory
Żydzi - lepiej szybko sprzedaj swoją ziemię, bo ONI i tak znajdą sposób na jej wykupienie
Żydzi (II) - nazywasz się Bubel i startujesz w wyborach. Jak najszybciej się obudź
Yeti tańczący ze św. Mikołajem - perspektywa białego kaftanu i pokoiku bez klamki
Wielka Księga Mądrości Suchych Gnatów
Żaba jest najinteligentniejszym stworzeniem świata - ciągle kuma.