PRZETERMINOWANA TOLERANCJA

 

 

Tolerancja. Było o niej? Było. Chyba każdy szalenie inteligentny i ogniście tolerancyjny amagowiec się na ten temat wygadał. Czas na mnie.

Nie mam nic do gejo-lesbo-podobnych ekscesów natury. Kolorowi też są okej. Ot, cała moja definicja tolerancji. Dopóki gej nie celuje swoim ptakiem w moje części ciała typu input/output, a Murzyn czy Chińczyk swoją barwą nie zaślepia moich oczu, to jest okej. Ba, nawet wyjdę naprzeciw monoteistom - dawajcie na tacę, jakiemu bogu chcecie. To dotyczy was i waszych portfeli. Kurde, jako że mam dobry humor, będę teraz pobłażliwy dla absolutnie wszystkich.

A może to, co napisałem na czysto tolerancyjną deklarację nie wygląda? Sam nie wiem. Nieważne.

Prawda jest prostsza - róbta, co chceta, ale od mojego domu wypierdalojeta. Rozszerzając to zdanie i wyciągając z niego czterdzieści siedem ukrytych podwójnych den, jak na dłoni dostrzec można prostotę i trafność tegoż. Niech każdy choruje na życie w wybrany przez siebie sposób, byleby nie wpychać się łokciami w chorobę drugiego. Amen.

Tyle że tolerancję i jej pojęciową poświatę diabli wzięło. Nowe pokolenia chętniej rozdają (a raczej rozdawaliby, gdyby mieli na to wpływ) wolność orientacji. Ale pokolenia, które wiekiem lada moment dościgną dinozaury, już tacy rozrzutni nie są. To wprowadza mętlik.

Wiadome władze polskie zakazują coraz więcej. Na naszych oczach kroją placek wolności i mielą go w ustach na tyle długo, byśmy odczuli stratę. Pedały do kastracji, lesby na odwyk, a innowierstwo ubrać w zajebisty podatek. I żeby nie wyglądało to jak subtelna czystka etniczna, zawiązujące się koalicje pracują gorączkowo nad wieloma innymi sprawami o priorytecie wysokim niczym śp. WTC, by odciągnąć uwagę od tych problemów.

Ci, którzy do mniejszości przynależą, są ostentacyjnie wciskani w tyłek społeczeństwa. "Normalni" szeregowi ludzie, wchodzący w skład większości, mają w dupie dramaty typu legalizacja związku Marka i Mariana, bo oto "Wyborcza" poinformowała, że cena benzynki ponownie wykonała piękny skok wzwyż. Tolerancja dzisiaj jest sponiewierana, traktowana przez ustawodawców jak bezpłatne nadgodziny, więc nikt się do nich nie spieszy.

Jesteśmy świadkami patroszenia wartości, jakie posiada tolerancja. Robimy to samodzielnie, bezpośrednio lub nie. Pozwalamy na to, co zakrawa na pośredni współudział tego dzieła. Wstyd nam iść z "innymi" ulicą i krzyczeć protestacyjne hasełka. Wstyd albo i nie wstyd, co z kolei równa się z prywatą.

Więc pozostaje nam czekać, kiedy nurtem postępu zacznie się wpychać do tego społecznego getta ludzi z krzywymi nogami, takimi zębami i nosami, wielkimi uszami, płaskostopiem lub okularami na nosie.

Nancy Sinatra - Bang bang! (My baby shot my down)

Michał Chmielewski
eric_wu@wp.pl
www.sianow.kw.pl
kom: 511969234