Jak mniemam, każdy z Was chciał kiedyś grać na jakimś instrumencie. A jeśli słoń mu na ucho nadepnął to pewnie w ramach pocieszenia obracał w powietrzu ręką w okolicach żołądka wyimaginowane struny gitary, albo uderzał ołówkiem w jemu tylko widoczną perkusję. Zaliczałem się do tego typu ludzi. Aż do wczoraj, kiedy to skonstruowałem

 

PODUSZKI PUCHOWE

 

Otóż poduszki puchowe to moja odpowiedź na Mike’a Oldfielda i jego dzwony rurowe. Czego potrzeba, by je stworzyć? Niewiele. Dużej poduszki, dwóch małych, łóżka i trochę folii aluminiowej. Jedną mała poduszkę owijamy folią aluminiową (najlepiej podwójną warstwą), to będzie talerz. Dużą poduszką symulujemy basy, a drugą małą tenory, zaś łóżko robi za werbel. Poduszki powinny być jak najbardziej puchate, ale jeśli nie dysponujemy takimi, w których pierze ledwo się mieści, można składać te, które posiadamy w pół. Czym grzejemy? Od biedy starczą dwa ołówki, nienajgorsze są pałeczki do ryżu (nieużywane, spać jeszcze będziecie na tych poduszkach!), dobre byłyby zwykłe pałki perkusyjne, najlepsze efekty osiągnąłem przy packach na muchy (też nieużywane),  ale może Wy wymyślicie coś lepszego. Niezłym wyjściem jest po prostu uderzanie ręką. Dziwić może trochę brak bębnów nożnych, ale raz- trudno byłoby zamocować do poduszek pedały- dwa- mamy dużą poduszkę symulująca basy. Oto jak należy rozmieścić nasze gary:

 

                                                                                                         (mała poduszka)                                             (mała poduszka w folii)

                                                                                                                    (duża poduszka)          (werbel- łóżko)

                                                                                                                                            (tu siedzimy)

 

Oczywiście gary z górnego rzędu należy zainstalować dla naszej własnej wygody na podwyższeniu, na schemacie nie jest pokazana odległość małych poduszek, a jedynie ich wyższe umiejscowienie.  Dla leworęcznych sugerowałbym zamianę poduszek stronami.

 

Jeśli już mamy przygotowane stanowisko i sprzęt przystępujemy do gry. Skoro zaciągnąłem Was aż tu, to i poprowadzę Was za rączkę przez parę pierwszych akordów.

 

UWAGA: Autor tekstu kompletnie nie ma wyostrzonego muzycznie słuchu, jest manualnym debilem i o grze na perkusji ma mniej więcej takie pojecie jak nowo koronowany wicepremier o tym, co jest dobre dla polskiej gospodarki. Tym niemniej wkłada serce w to, co robi i poniższe utwory rozpracował specjalnie dla Was.

 

Więc przyjmijmy następujące oznaczenia

w- werbel (łóżko)

t- talerz (poduszka w folii)

b- bas (poducha)

n- tenor (poduszka)

 

przy czym wyróżniamy trzy skale siły uderzenia (dla werbla, reszta odpowiednio)

w- lekko

W- mocno

W- jebut

- (pauza)

 

Pierwsza piosenka, jaka zagramy, będzie najbanalniejsze, co może być dla perkusisty, a więc i poduszkowca- „We will rock you” grupy Queen. Świetne na początek i na wczucie się, o co w tym wszystkim chodzi. Kojarzycie zapewne melodię:

 

Łup                 łup                  klask,                          pod którym podchodzi

we will            we will          rock you,

 

Tak mamy przez cały utwór, więc nic prostszego, Podstawiamy zatem pod

Łup                 łup                  klask,                         

B                      B                       T

 

and we’re rockin’.

Jeżeli macie trudności ze złapaniem rytmu, próbujcie najpierw z taśmą profesjonalną, czyli niech w tle Wam przygrywa na wszelki wypadek grupa Queen. Mistrza o pomoc nie wstyd poprosić.

 

 

Skoro to mamy już opanowane, przejdźmy do czegoś z wyższej półki. Jedna z prostszych perkusji w dziejach Iron Maiden nie powinna sprawić Wam wiele kłopotu, więc drugim naszym ćwiczeniem będzie ich „Fortunes of War”. Obawiam się niestety, ze z powszechnością posiadania tego utworu będą pewne problemy, ale wątpię, żebyście nie mieli w najbliższym otoczeniu, chociaż jednej osoby, która by tego słuchała (konkretnie jest to płyta "X Factor"). A że słuchacze Iron Maiden to mili ludzie (wiem po sobie;), chętnie Wam udostępnią do ćwiczeń.

 

O samym utworze- nie jest zbyt trudny technicznie, w miarę rytmiczny, więc powinniśmy sobie poradzić.

 

Wstęp gitarowy pomijamy, perkusja wchodzi dopiero po nim i po pierwszej zwrotce, ale dla lepszego wczucia się w klimat utworu, przytoczmy słowa

 

After the war and now they are send us homeward

I cant help but feel I’m on my own

No-one can see just this conflict has done to

The minds of the men who’re on their way home

I'm scarred for life but

It's not my flesh that's wounded

So how can I face the torment alone

The vivid scenes and all the recurring nightmares

I lay there and sweat until it gets light ...

 

I wchodzimy, prosty, jednoręczny werbel (nazwijmy to sekcją 1)

 

-          -          W

-          -          -

-          -          W

-          -          -

-          -          W

-          -          -

-          -          W

-          -          -

 

I teraz trochę trudniej, choć wyrobimy jednoręcznie  (sekcja 2). Oczywiście możemy grać na dwie ręce, jeśli czujemy się na siłach, ale zakładam, że nie każdy ma perkusyjnie rozbudowany (rozdzielony) mózg..

 

W        T          WW    T

W        T          WW    T

W        T          WW    T

W        T          WW    T

 

Potem powtarzamy sekwencje jednoręcznego werbla (sekcja 1)

Następnie sekcja 2

Powracamy do sekcji 1

I dwukrotnie gramy sekcję 2

 

Po niej mamy wokal (jeśli musicie to mieć wzrokowo, przeklejcie sobie rozpiskę do innego dokumentu, bez moich wyjaśnień), ale cały czas gramy sekcję 2

 

People say don’t worry

W        T          WW    T

Say the time’s a perfect healer

That the nightmare’s evil come to past

Can’t hear what there saying

I’m living in my own world

And I’m felling trance- like all the time

I hear voices in my head

Could I really be going crazy?

In the night the visions seem so real

Do you care when you’re live or die

When you laugh are you really crying

You’re not sure what’s real anymore

 

Przechodzimy do refrenu, mamy zmianę tempa (sekcja 3)

Fortunes of war, fortunes of war

TWW  TW  WW TWW TW WW (szybko)

Fortunes of war, no pain anymore   

TWW  TW  WW TWW TW WW (szybko)

 

Powtarzamy sekcje trzecią, dorzucając jedno

Fortunes of war

TWW  TW  WW

 

Dalej są solówki gitarowe, my dorzucamy się, a do rytmu!

t W t W

 

Znów wchodzi wokal, ale my swoje

Fortunes of war

t W t W

No pain anymore

t W t W

ooo ooo ooo

t W t W

 

Gdy solówki zwalniają, przechodzimy do

t W t W WWWWWW T

 

Wraca sekcja 3, którą przy końcu nieco rozpraszamy:

Fortunes  of    war

WW        T        W   W     T

 

Na tym my kończymy, a utwór kończy wokal

 

Sometimes I wake I feel that my spirit’s broken

I’ve wonder if I have strength carry on

 

 

Ufff… To było naprawdę męczące. Na zakończenie tego samouczka do gry na poduszkach puchowych zagrajmy coś powszechniej znanego, polskiego, tak, żeby każdy mógł spróbować. Niech to będzie największy przebój powojennej Polski- „Takie tango” Budki Suflera. Płyta z której to pochodzi („Nic nie boli tak jak życie”) rozeszła się w milionowym nakładzie, wiec większość z Was zapewne ma ten utwór na stanie. Lecimy:

 

Wstęp

-          W        T

W        T

W        T

W        T

 

dalej

W        T,

nawet jak wejdzie wokal

 

 

Na sali wielkiej i błyszczącej

W        T          W        T

Tak jak nocne Buenos Aires

Które nie chce spać

Orkiestra stroi instrumenty

Daje znak i zaraz zacznie

Nowe tango grać

Siedzimy obok obojętni

Wobec siebie jak turyści

Wystukując rytm

Nie będzie tanga między nami

Choćby nawet cud się ziścił

Nie pomoże nic

 

Tutaj do łącznika przechodzimy

W        T          W        T          WW

 

A frazy łącznika kończymy razem z dźwiękiem smyczka

Chociaż płyną ostre nuty

W        T          W        T

W żyłach płonie krew

W        T          W        T   ww

Nigdy żadne z nas do tańca

W        T          W        T

Nie poderwie się

W        T          W        T   w

 

 

I powracamy do tradycyjnego ustawienia

 

Bo do tanga trzeba dwojga

W        T          W        T

Zgodnych ciał i chętnych serc

Bo do tanga trzeba dwojga

Tak ten świat złożony jest

 

Zaleje w końcu Buenos Aires

W         T          W         T

Noc tak gęsta jak atrament

A gdy przyjdzie brzask

Co było w naszych sercach kiedyś

Kiedyś jak świecący diament

Cały straci blask

 

Łącznik i refren gramy analogicznie

 

I choć będą znowu grali

Bóg to jeden wie

Nigdy razem na tej sali

Nie spotkamy się

 

Bo do tanga trzeba dwojga

Zgodnych ciał i chętnych serc

Bo do tanga trzeba dwojga

Tak ten świat złożony jest

 

Po refrenie muzyka jak przy łączniku, a gdy wejdzie refren, taka jak przy refrenie, gramy aż do wyciszenia. Proste? I jak tu nie mówić, że ludzie cenią prostotę?

 

To już koniec samouczka gry na poduszkach puchowych. Oczywiście to, co tu napisałem nie jest idealnym odzwierciedleniem partii perkusji, aczkolwiek trzyma się dość wiernie oryginału. Dzięki jeśli spróbowałeś. Zyskałeś podwójnie, spędziłeś trochę czasu robiąc coś innego niż bezproduktywnie siedząc i myśląc o problemach współczesnego świata, czy chlejąc kolejny złocisty trunek. A przy okazji poznałeś parę porządnych utworów muzycznych (nawet jeśli ich nie zagrasz), jakże innych od tego dyskotekowego umpa – umpa. Dziękuje za uwagę.

 


JĘDRZEJ IV ŚNIADY