|
Ten art ma odpowiedzieć tylko na jedno pytanie -
"Dlaczego o wiele lepiej jest nie wierzyć w Boga, niż wierzyć, nawet jeśli
On istnieje?" Poza tym ma też udowodnić jedno z moich twierdzeń - "To, że
ludzie nie wierzą w Boga, wynika z Jego winy". Dziwne? Już niedługo
:)
Tak więc hipotezę mamy już postawioną, pora przejść do jej
udowodnienia. W paru punktach.
1. Dlaczego ludzie nie wierzą w
Boga? Cóż, na pewno nie ze swojej winy. Po pierwsze, na świecie istnieje
tyle różnych wyznań, że trudno jest się zdecydować na którekolwiek z nich.
Wina Boga - to On dał ludziom wolną wolę, tym samym zezwalając na
podejmowanie wyborów. Po co, jeśli mógł zdefiniować w naszych mózgach,
byśmy w Niego wierzyli? Sam jest sobie winien. Po drugie, nie każdy miał
równe szanse w dotarciu do jakichkolwiek wiadomości o Bogu. A czemu,
przecież Chrystus zamiast "n" uczniów, którzy poszli na cały świat itd.
mógł wziąć 30x"n" i mieć większą pewność, że wiedza o Jego Tacie dotrze do
większej ilości ludzi. Znowu wina Tych Trzech. Na tym aspekcie niewiary w
Boga skupię się w następnych punktach.
2. Czy rozmawialiście kiedyś
na sporne tematy z jakimś księdzem? Mnie zdarzyło się to wiele razy, z
dwoma czy trzema przedstawicielami tego gatunku. I tak pewnego dnia
przyszło mi do głowy, by spytać, co też - wg Kościoła - dzieje się z
nienarodzonymi dziećmi oraz tymi, które umarły podczas narodzin lub
chociaż przed chrztem. Nie dziwiłem się, gdy za każdym razem słyszałem
tekst o łasce Bożej, przecież te dzieci nie miały szans oczyścić się z
grzechu pierworodnego, ani - tym bardziej - żyć zgodnie z przykazaniami i
kochać bliźniego jak siebie samego, co miałoby być zadatkiem na bilet do
Nieba. Tak więc, powtarzam, łaska Boża ponad wszystko.
3. W takim
razie, co z ludźmi dorosłymi, którzy nie mieli szansy żyć zgodnie z boskim
porządkiem, gdyż nie wierzyli w Boga z własnej, wolnej i danej im przez
Niego woli, lub też nie mieli szansy wierzyć z winy jednolitego wyznaniowo
otoczenia, ograniczonego dostępu do informacji, czy olewczego wypełniania
roli przez włodarzy Kościoła, którzy myślą, że paroma misjonarzami wzbudzą
światową rewolucję religijną? Logicznym wydaje się być, że tu Bóg również
posłuży się swoją łaską i ci ludzie, po paru latach spędzonych w czyśćcu,
zasiądą u Jego stóp.
4. Tak więc, po krótkiej analizie, można dojść
do wniosku, że bardziej opłacałoby się nie zawracać sobie głowy Bogiem,
niż żyć cnotliwie i w zgodzie z Jego Słowem. Kraść, gwałcić, zabijać a
potem zrzucić całą winę na Boga. I nie będę tego kwestionował, gdyż nie
rozmawiamy tu o wartościach moralnych.
Udowodniłem. Jeśli się nie
zgadzacie - przeczytajcie jeszcze raz, tym razem bez głosu o. Tadeusza w
tle i wtedy zadecydujcie :P
5. Inna sprawa, nad którą warto by się
zastanowić, to czy takie działanie Boga byłoby sprawiedliwe względem
wierzących w Niego i wypełniających Jego przykazania. A jeśli się mylę i
niewierzący nie mają szans pójść do Nieba? Nie, zaraz, przecież wtedy
byłoby to niesprawiedliwe względem nich. Cóż, w takim razie coś tu jest
nie tak i ktoś się nieco zagalopował z dogmatem o nieskończonej
sprawiedliwości Stwórcy... Albo też może lepiej spytać, czy jeśli
przymioty boskie są podważalne, to czy możemy w ogóle mówić o Jego
istnieniu? |
| |
PS: Piszę to któryś raz z
kolei, ale co tam - przypominam, że ja nie mówię, czy Bóg istnieje, czy
też nie. Staram się zrobić wszystko, by w pełni obiektywnie wyjaśnić tę
kwestię i, co istotne ale pewnie przez niektórych nie do uwierzenia,
udowodnić, że Bóg istnieje. |
|