Na nudę sposobów kilka
|
Ja to jestem chyba trochę porąbany – ja po prostu lubię jak pada deszcz. Wszystko, co ma w sobie trochę jasności, nabiera w płuca odrobinę szarości i wstrzymuje oddech. Krople spadają na trawę, beton, ludzi. Rozbryzgują się uderzając w ziemię. Ładnie to wszystko wygląda... Ale jak długo jest brzydka pogoda to mnie łeb zaczyna się zapychać. Ciągnie wzrok w dół do podłogi a ja myślę, co by można zrobić... W czasie deszczu świry się nudząOczywiście najlepszym sposobem na nudę jest włączenie komputera. Jak nie mam na dysku żadnej gry, to przestawiam ikonki. Co jakiś czas walnie piorun - C:\błysk\cichy_mruk\trzask\znowu_cisza Wuuuueeeeee!!! - powiedziałem sam do siebie - Czyli, co można zrobić w domu O! Porysowana płytka! I do tego jeszcze czysta! Biegnę do łazienki po rozpuszczalnik, polewam płytkę wywalam na klatkę schodową i podpalam. Ech... To jest cudowne... ale niebezpieczne i niektórzy mogą uznać to za debilstwo. Ale cóż, w domu można też pobawić się klockami lego (3 lata do pełnoletności i człowiek bawi się klockami. Straszne). Brak zajęcia może nas skłonić także do innych rzeczy: otworzenia paczki chipsów, zrobienia sobie kanapki. Niektórych bezczynność skłania do wypicia taniego wina... W domu da radę wykonać wiele czynności (nie będę wszystkich wyliczał ;) Ach, padać przestało a więc... poczekajmy trochę aż wszystko trochę wyschnie. A jak wyschnie to... Na dwóóóóór!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Taa... Cudowne niebieskie niebo, troszkę pozostałości po deszczu, lekki wietrzyk - hehe... Na zewnątrz to możliwości są nieco większe - jeśli posiadamy "jakieś coś do przemieszczania to można sobie pojeździć... Pojeździć sobie na rowerze - to jest świetne. Ale ja wolę deskę... Udany boardslide na gładkim krawężniku to jest coś! Zeskok ze schodów też może się okazać dobrym pomysłem. Decha ma jeden minus (przez masochistów uznawany za plus) można się mocno poobijać. Połamać też ;P Alternatywą dla deski mogą się okazać łyżworolki - też można się wyszaleć ale rolek nie da rady złamać. Obserwowanie świata możliwe jest także na piechotę... Spacerek po lesie, z pieskiem, ptaszki śpiewają. Piękniutko... 50 grosików w kieszeni... (e! a czemu nie mówi się "klucze do samochodu" tylko "kluczyki" ???). Ostatnio opracowałem jak wejść na trzymetrowy garaż: Trzeba dobrze się rozpędzić, wyskoczyć jak najwyżej i prawą nogą (albo lewą jak ci wygodniej) odbić się od ściany w górę - wtedy możesz złapać się za krawędź i podciągnąć się na dach. Jeśli dobrze odbijesz się od ściany (tak jakbyś chciał zrobić krok na ścianie) to wybijesz się na taką wysokość, że będziesz mógł rękami podeprzeć przednią część ciała a nogi tylko wciągnąć za sobą. Ech... Cóż by to było za życie bez garaży na osiedlach... Na wakacjach to jest nuda... Bo bez kompa... Będąc w małej mazurskiej miejscowości, z dala od jakiejkolwiek kafejki trzeba sobie jakoś radzić - czy to grając na komórce, czy na przenośnej konsoli. A jak ktoś nie ma!? W miejscowości Bialiny kupiłem sobie zeszyt i starałem się napisać jakieś fajne opowiadanie, jednak w końcu pisanie mi się znudziło i zacząłem sobie rysować. Uff... Małe mazurskie miejscowości są straszne... Jeszcze 2 lata temu bawiłem się w piaskownicy, ale to trochę głupio wygląda jak sześćdziesięciokilowy chłop stawia babki z piasku. Nad morzem, na wakacjach to co innego - tam zawsze buduję wielgachne zamki. Nad morzem można sobie kebaba kupić albo pograć na automatach (ale w Karwii żadnej kafejki nie znalazłem). E w zasadzie to tam wcale tak nudno nie jest... Ale jest kombinacja czasu i miejsca która może naprawdę znudzić! O dzwonek! (O ku***!) Tak - chodzi mi o godzinę lekcyjną... Są nauczyciele którzy potrafią zafascynować przedstawianym przedmiotem ucznia. Jednak większość nauczycieli po prostu nie potrafi mówić ciekawie... Co wtedy zrobić? Oczywiście można sobie pograć na przenośnej konsoli pod ławką, pograć w kropki albo kółko i krzyżyk. Możemy też pogadać z kumplem z ławki ale ryzykujemy wtedy wpisem do zeszytu uwag. Lepiej nie atakować innych osób - przykład z lekcji matematyki - ja potraktowałem kumpla z półobrotu i trzasnąłem o szafę - nie było wcale miło jak się wszyscy na mnie dziwnie gapili... Najlepszą sposobnością na obijanie się, jest jednak lekcja informatyki. Siadamy przy kompie, udajemy że wykonujemy polecenia nauczyciela a w rzeczywistości gramy sobie w Tibię...
Pomyślcie co mogłoby wam pomóc w zabiciu nudy? Małe pudełko. Z ekranikiem. Kolorowym? Akurat mam coś takiego i to razem z trzema grami! Pudełko się zwie gameboy colour i chętnie je sprzedam! Kliknij na kup teraz! i graj dowoli na nudnych lekcjach! Obecna cena to 72 zł - zapraszam do licytacji - http://www.allegro.pl/item17437932862_gameboygzcol.html |