Masz ją
Masz ją. Znowu złapałeś przelotną chwilę, o której zdobyciu marzy wielu. Wiesz, że jest zarezerwowana tylko dla ciebie. Wiesz, że delikatne muśnięcie warg, kilka pospiesznie wyszeptanych słów, żywiołowe skoki ciśnienia - to wszystko jest już zaklepane, przypieczętowane, zabukowane i co tam jeszcze - to wszystko jest dla ciebie.
Masz ją. Marzyłeś o tej chwili od. Nie, właściwie to ty nie marzyłeś. Ty po prostu byłeś i wiedziałeś, że kiedy nadejdzie odpo. Też nie. Zwyczajnie czekałeś, bo wiedziałeś, że wystarczy zaledwie samo twoje pojawienie się i. Przeznaczenie.
Masz ją. Przez najbliższe dni, może tygodnie, będziesz starał się utrzymać przy sobie skarb. Albo nie będziesz robił nic, przeświadczony o swoim wspaniałym jestestwie, powtarzając sobie w myślach, że przecież jej i tak nie spotka już nic lepszego. Jesteś wszak bytem doskonałym i zbyt daleko posunięta skromność byłaby już hipokryzją.
Masz ją. Wszystkie neurony w twoim mózgu pracują na zwiększonych obrotach, ciśnienie podniosło się, a puls jest niebezpiecznie bliski temu, jaki można zaobserwować u szybkobiegaczy po naprawdę wyczerpującym sprincie. Albo - nic się nie dzieje. Pozostajesz taki sam, niezmieniony, nieprzepełniony obawami. Bo ty już nie musisz się o nic martwić. Wystarczy, że jesteś. Będzie dobrze - myślisz. Sama twoja obecność sprawi, że wszystko się jakoś ułoży. Wy. Krys. Ta. Li. Zu. Je.
Masz ją. Zabawne, jak niewiele jej teraz potrzeba. Mógłbyś w zasadzie wymordować pół miasta, a ona i tak niewiele by sobie z tego robiła. Mógłbyś wykosić połowę waszej szkoły, rozkopać groby wznoszące się za jej oknem, mógłbyś znienacka wyciągnąć nóż i wbić go prosto w serce jej ojca. Płakałaby? Hm. Możliwe, że zaczęłaby się martwić, czy nic ci się nie stało.
Krótka bajka o idealizowaniu, krótka bajka o miłości. Ona jego, on ją kiedyś też. Potrzebował jej, w końcu to jest teraz trędi. Tylko paździerze nie mają swoich lasek, a ty taki przecież nie jesteś. Kiedy codziennie patrzysz w lustro, widzisz napakowanego przystojniaka z kilkudniowym zarostem. Golisz się, owszem, raz na jakiś czas. Koszuli też nie warto zmieniać zbyt często, jeszcze by cię posądzili o gejostwo. Wiesz, teraz są tacy spryciarze, co mają dziewczynę dla przykrywki.
Jej pusta, pozbawiona wyrazu twarz. Czy to na pewno ta sama dziewczyna, którą poznałeś? Ta sama, dla której wypiłeś kiedyś dziewięć zamiast dziesięciu piw na imprezie? Ta sama, która była powodem do dumy, dzięki której mogłeś popisywać się przed kolegami? Zmieniła się. Popatrz, jak ulotna bywa fizyczność. Popatrz, do czego doprowadzić może miłość. Popatrz i pomyśl, co ona tak naprawdę dla ciebie znaczy.
Masz ją.