|
Bo przychodzi w życiu człowieka taki czas, że musi podjąć poważną
decyzję, niosącą ze sobą nierzadko równie poważne skutki. Dla mnie taki
czas właśnie nastał i wiąże się z opuszczeniem, niekoniecznie szarych,
Action-Magowych szeregów. Wielu osobom może się to podobać, chociaż nie
wydaje mi się, bym przez te kilka miesięcy specjalnie się komuś naraził.
Innym może przypadły do gustu moje teksty, których w trakcie całego mojego
pobytu w AM usypało się może ze 20, a z których pewnie z 5 uważam za
naprawdę udane. W każdym razie, nie wydaje mi się, żeby moje odejście
miało dla samego Maga jakiekolwiek skutki, poza utratą kolejnego zestawu
czasem lepszych, czasem gorszych tekstów. Mimo to, jakaś dziwna siła
sprawiła, że czuję się zobowiązany wytłumaczyć Wam, dlaczego postanowiłem
spadać. Powodów było kilka.
Pierwszy z nich, chyba najbardziej
pospolity, to brak czasu. W chwili pisania pierwszego tekstu (poczciwa
'The geneza...'), a trzeba Wam wiedzieć, że miało to miejsce w wakacje,
byłem o krok od studiów i... cóż, powiedzmy, że nie tak wyobrażałem sobie
studenckie życie... Wykreowany w mojej, chętnie przyjmującej nowe
informacje (bo mam tam wiele niewykorzystywanych zwojów ;), głowie obraz
wyluzowanego, otoczonego mnóstwem kobiet i procentów i niejako
zawieszonego w czasoprzestrzeni, nietykalnego dla kalendarza studenta -
okazał się mrzonką. Prawdą okazały się zaś zajęcia od rana do wieczora,
mnóstwo książek do przeczytania, z których przeciętny student rozumie
jakieś 10% (może dlatego ich tak dużo?), profesorowie wyjęci żywcem ze
"Szkoły przy cmentarzu", brak hajsu na jakiekolwiek imprezy, których i tak
nie ma kiedy robić... Sami więc powiedzcie, kiedy ja miałbym mieć czas,
żeby coś sensownego napisać...?
A no właśnie - powód drugi - sens,
a raczej jego brak. Zauważyłem, że nie grzeszę w swoich artach trzeźwym
patrzeniem na świat i obiektywizmem. Wręcz przeciwnie - nawet nie staram
się zbytnio, by stały się one źródłem wiedzy, czy chociaż przemyśleń.
Odbija się to znacznie na ich jakości i charakterze odbioru przez Was, bo
nie chce mi się zastanowić nad tym przed wysłaniem ich, jakby to
powiedział filmowy wino-ziomal Pająk Spajdermen, na Internet.
I
wreszcie 'trójka', czyli 'nudzi mi się tu'. Po prostu - Action Mag nie
jest tym, za co go uważałem, zanim zacząłem pisać. Myślałem, że dzięki
niemu rozwinę i udoskonalę swój warsztat tekstopisarski, co pomoże mi na
dalszej drodze życia, które jeden z możliwych scenariuszy każe mi wiązać z
dziennikarstwem politycznym. Niestety, nie stało się tak, a nawet wydaje
mi się, że od pewnego czasu się 'cofam'... Piszę o głupotach, zamiast
zająć się czymś poważnym, czytają mnie amatorzy, nie mający pojęcia o
sztuce pisania i w dodatku robię to za darmo! No przykro mi, mili państwo,
ale takie rzeczy to chyba naprawdę tylko, k***a, w
mixie...
Podsumowując - nie tyle 'już nie piszę', ile 'już nie
piszę do AM'. Myślę, że zrozumiecie, gdyż w gruncie rzeczy zdajecie się
być całkiem inteligentnymi ludźmi. I wierzcie mi, prędzej czy później
każdy z Was poczuje dokładnie to samo, co ja. Zresztą, to dzieje się
właśnie w tej chwili, tylko trudno jest to zauważyć, gdyż z każdym
zasłużonym dla narodu AeMowcem, który odchodzi, przychodzi 2-3 innych,
którzy jednak, dokładnie jak ja, nie zabawią w AM zbyt
długo. |
|
No oczywiście, że żartowałem! Choć tam, na górze znalazły się
zarówno mity, jak i fakty, np.:
Brak czasu - MIT. Bo widzicie, czego jak czego, ale czasu to ja mam
aż za dużo. Owszem, połowa moich zajęć rzeczywiście odbywa się między
wschodem i zachodem słońca, ale to nic wielkiego, jeżeli spojrzeć na to,
że mam tylko czterodniowy tydzień nauki. A zresztą, sami wiecie, jak to
jest - tu się opuści jakiś wykładzik (na przykład teraz powinienem być na
[CENZURA] u profesora [CENZURA] :), tam się zachoruje, jeszcze gdzie
indziej jakaś nadnaturalna siła sprawi, że w baku profesorka znajdzie się
kilo cukru w kostkach :D Jeśli chodzi o ILOŚĆ literatury, to faktycznie -
mam jej po dwunaste piętro mojego stancyjnego bloku, ale kto (oprócz
nauczycieli) powiedział, że trzeba to czytać? Osobiście, przez cały
pierwszy semestr przeczytałem jedną, o taką malutką, cieniutką książeczkę
od historii. I to też nie całą :) A jeśli chodzi o naukę, to w pełni
wystarczyły mi sesje z notatkami z wykładów, na dzień-dwa przed
egzaminem.
Brak sensu - FAKT. A kto powiedział, że tekst powinien być
sensowny? Aha, no tak - ja, tam wyżej... Nie słuchajcie mnie! :D Tak
naprawdę to kocham dni, w których uda mi się stworzyć
nie-do-końca-normalny-tekst, gdyż to właśnie one są dla mnie odskocznią
od, zdecydowanie zbyt często, zwykłej i szarej rzeczywistości. Zdaję sobie
sprawę, że nie każdemu z Was przypadły do gustu moje arty o krasnalach,
wstydzie, śmierci, piratach i oryginałach. Ale wiecie co? Rybka mnie to!
Bo dopóki będzie ktoś, kto w trakcie i po ich przeczytaniu uśmiechnął się
parę razy - nie przestanę. Choć ostatnio ta kolorowa strona R_T_N'a wlazła
do szafy i tylko jej ogon wystaje, to czuję że już niedługo wylezie, by
uderzyć ze zdwojoną siłą!
'Nudzi mi się tu' - MIT, MIT, MIT! :) No
co Wy? Jeżeli naprawdę uwierzyliście, że Action Mag nie jest tym, czego
szukałem, to... nie macie racji :) Szczerze? Spełniam się tu. Piszę o tym,
o czym chcę pisać, dla tych, dla których chcę pisać i za tyle... no dobra,
satysfakcja i uznanie też się liczą ;) Ale przede wszystkim cieszę się, że
biorę czynny udział w jednym z najbardziej niezwykłych projektów w moim
niespełna (gdy to czytacie, to już 'spełna') dwudziestoletnim życiu. Bo
oto w kraju, gdzie kombinowanie stało się narodowym sportem, a robienie
czegoś 'ot tak' wiąże się z wytykaniem palcami, grupa ludzi tworzy coś
zaprzeczającego wszelkiej (polskiej) logice. Dzięki Wam za
to.
Pewnie zdążyliście się już domyślić, że zostaję, co? :)
Wszyscy, którzy się cieszą, rozumieją dlaczego. Ci, których to nie
obchodzi... hyyy, nie wiem co :P A ci, których to mierzi, cóż - mogą
spróbować zrozumieć, że prędko nie opuszczę czegoś, co mnie kształtuje. I
to fajnie mnie kształtuje :) A co do drugiej części poprzedniego
podsumowania, to szkoda że zdaje się to być prawdą. Na szczęście tylko
częściowo, bo większość z tych, którzy obdarowywali AM swoimi tekstami, w
momencie, gdy do niego dołączyłem, trzyma wszystko w kupie. Przykro się
tylko robi, że niewiele nowych osób chce zostać tu 'na dłużej'. Cóż,
Action Mag przeżywa pewien kryzys, ale jeszcze się podniesie. Jak feniks z
popiołów. Obiecuję Wam to. |